ludzie-macie psy duże,mogące znieść spacer 2-3 km.(pekińczyki ratlerki i yorki odpadają) chodźcie z nimi po okolicy,niech poznają otoczenie,jedźcie na rowerze żeby taki wilczur poznał teren,mieszkając np. na Gawłowskiej idźcie z nim do Kąt,Żdzarowa,raz w tygodniu,zawrócicie dwa razy w Kątach i pies nawet jak wyskoczy z podwórka dojdzie tam i zawróci,w każdym kierunku wędrujcie,zdrowie dla was i dla psa!trzymany od szczeniaka przy domu głupieje po kilkuset metrach,gubią go zapachy z samochodów i pierwszy raz okolicę widzi,koniec!sami jedziecie w nieznaną sobie okolicę i mapa,pytanie do tubylców jak trafić,i to samo jest z psem-(pomijając zew natury)
To wszystko prawda co piszesz ale tez jest taki problem że ludzie nie zamykają psów jak np. wyjeżdżają autem z podwórka i w tym momencie ucieczka murowana ,nie winie tu nikogo ale sami nie pilnujemy zwierząt które mamy na podwórko a potem lament i szukanie całymi dniami .A druga sprawa to czipowanie ,jak by to miał każdy pies to nawet to nawet takie schronisko by miało łatwiej odnaleźć właściciela .
a dlaczego ucieka?bo za bramą nie był!jakby psa zmęczyli dwa razy w tygodniu długim spacerem,na widok otwartej bramy pomyślałby- pieprzę!zostaję w domu
własnie bo kupuje się psa bo taka moda czy coś takiego a potem nie ma czasu lub jest ,a szkoda pisania ludzie co nie którzy nie dorośli do tematu pies w domu .
Popieram te wypowiedzi w 100%!!!Przerażające jest jak wiele pojawia się postów zaginął pies zaginął pies !!!Matko włos się jeży - dlatego uważam że to co pisał wyżej robroy to super pomysł , a jeżeli ktoś faktycznie nie ma na to czasu to: ludzie pilnujcie ich lepiej !!!
Popieram te wszystkie wypowiedzi. Ja mam psa, co prawda pekińczyka, ale nie wyobrażam sobie, żeby chodzić tylko na około osiedla, albo przed blokiem w którym się mieszka. Nie daj Boże - a są tacy "mądrzy" własciciele. Jesli ktoś ma psa na posesji i z nim nie wychodzi na smyczy poza nią, powienien wrócić do staroświeckich zwyczajów i wiązać psa na łańcuch (oczywiście jestem przeciwna takiemu typowi rozwiązania). Zacznijmy być odpwiedzialni za nasze psy.
dzieci małe uczymy-nazywam się (np.) Anetka Pająk,-jak potrafią załapać więcej są starsze--mieszkam na Warszawskiej 50--każdy to chyba przeszedł lub stosował,a psa uczymy marszruty i widoków,bo pies nie umie powiedzieć,spytać-kolejną sprawą są obroże i wiadomości na nich napisane-wypalone-nr telefonu chociażby być może zagubiony pies jest zestresowany i nie pozwoli nam się podejść,ale karma podana wygłodniałemu(bo ""DOMOWY "" nie umie szukać żarcia), pozwoli na rzut oka na obrożę,zauważyłem że te bezpańskie,dziko żyjące nawet na światłach przechodzą,czekają wraz z ludźmi,udomowione wpadają pod jadący samochód bo nie znają zasad ruchu drogowego :-)))
To wszystko prawda, a najprawdziwsza prawda to ta, że zwierzęta powinny być oznakowane. Zawsze, kiedyś taki pies da się złapać, albo sam podejdzie do człowieka ("przybłąka się"). Ile byłoby więcej odnalezień gdyby miały obrożę z informacją. Czasem obroża ginie, wtedy czip jest idealny. Oczywiście pod warunkiem że jest zarejestrowany w bazie danych.Ale już obroża z numerem telefonu to ogromna szansa odnalezienie domu.I jeszcze jedna sprawa, to to, że ludzie uważają, że każdy pies to Lassi. Nie prawda - psina może stracić orientację w różnych sytuacjach i należy trochę się wysilić i poszukać, a nie od razu przyjąć, że ktoś nam go ukradł. Czasem spotykamy samotnego psa i od razu przyjmujemy, że "go ktoś wyrzucił". Tym czasem pies mógł się zgubić. Ważne jest poinformowanie np. schronisko lub fundaję, że znaleźliśmy zwierzaka. Ludzie, którym zginie zwierzak z pewnością będą go tam szukać.Prawda , że to może działać? Wiele takich odnalezień miało miejsce dzięki temu, że zbiegły sie informacje o zaginionym i przygarniętym zwierzaku przekazane do fundacji.
ludzie-macie psy duże,mogące znieść spacer 2-3 km.(pekińczyki ratlerki i yorki odpadają) chodźcie z nimi po okolicy,niech poznają otoczenie,jedźcie na rowerze żeby taki wilczur poznał teren,mieszkając np. na Gawłowskiej idźcie z nim do Kąt,Żdzarowa,raz w tygodniu,zawrócicie dwa razy w Kątach i pies nawet jak wyskoczy z podwórka dojdzie tam i zawróci,w każdym kierunku wędrujcie,zdrowie dla was i dla psa!trzymany od szczeniaka przy domu głupieje po kilkuset metrach,gubią go zapachy z samochodów i pierwszy raz okolicę widzi,koniec!sami jedziecie w nieznaną sobie okolicę i mapa,pytanie do tubylców jak trafić,i to samo jest z psem-(pomijając zew natury)
To wszystko prawda co piszesz ale tez jest taki problem że ludzie nie zamykają psów jak np. wyjeżdżają autem z podwórka i w tym momencie ucieczka murowana ,nie winie tu nikogo ale sami nie pilnujemy zwierząt które mamy na podwórko a potem lament i szukanie całymi dniami .A druga sprawa to czipowanie ,jak by to miał każdy pies to nawet to nawet takie schronisko by miało łatwiej odnaleźć właściciela .
a dlaczego ucieka?bo za bramą nie był!jakby psa zmęczyli dwa razy w tygodniu długim spacerem,na widok otwartej bramy pomyślałby- pieprzę!zostaję w domu
własnie bo kupuje się psa bo taka moda czy coś takiego a potem nie ma czasu lub jest ,a szkoda pisania ludzie co nie którzy nie dorośli do tematu pies w domu .
Popieram te wypowiedzi w 100%!!!Przerażające jest jak wiele pojawia się postów zaginął pies zaginął pies !!!Matko włos się jeży - dlatego uważam że to co pisał wyżej robroy to super pomysł , a jeżeli ktoś faktycznie nie ma na to czasu to: ludzie pilnujcie ich lepiej !!!
Popieram te wszystkie wypowiedzi. Ja mam psa, co prawda pekińczyka, ale nie wyobrażam sobie, żeby chodzić tylko na około osiedla, albo przed blokiem w którym się mieszka. Nie daj Boże - a są tacy "mądrzy" własciciele. Jesli ktoś ma psa na posesji i z nim nie wychodzi na smyczy poza nią, powienien wrócić do staroświeckich zwyczajów i wiązać psa na łańcuch (oczywiście jestem przeciwna takiemu typowi rozwiązania). Zacznijmy być odpwiedzialni za nasze psy.
dzieci małe uczymy-nazywam się (np.) Anetka Pająk,-jak potrafią załapać więcej są starsze--mieszkam na Warszawskiej 50--każdy to chyba przeszedł lub stosował,a psa uczymy marszruty i widoków,bo pies nie umie powiedzieć,spytać-kolejną sprawą są obroże i wiadomości na nich napisane-wypalone-nr telefonu chociażby być może zagubiony pies jest zestresowany i nie pozwoli nam się podejść,ale karma podana wygłodniałemu(bo ""DOMOWY "" nie umie szukać żarcia), pozwoli na rzut oka na obrożę,zauważyłem że te bezpańskie,dziko żyjące nawet na światłach przechodzą,czekają wraz z ludźmi,udomowione wpadają pod jadący samochód bo nie znają zasad ruchu drogowego :-)))
To wszystko prawda, a najprawdziwsza prawda to ta, że zwierzęta powinny być oznakowane. Zawsze, kiedyś taki pies da się złapać, albo sam podejdzie do człowieka ("przybłąka się"). Ile byłoby więcej odnalezień gdyby miały obrożę z informacją. Czasem obroża ginie, wtedy czip jest idealny. Oczywiście pod warunkiem że jest zarejestrowany w bazie danych.Ale już obroża z numerem telefonu to ogromna szansa odnalezienie domu.I jeszcze jedna sprawa, to to, że ludzie uważają, że każdy pies to Lassi. Nie prawda - psina może stracić orientację w różnych sytuacjach i należy trochę się wysilić i poszukać, a nie od razu przyjąć, że ktoś nam go ukradł. Czasem spotykamy samotnego psa i od razu przyjmujemy, że "go ktoś wyrzucił". Tym czasem pies mógł się zgubić. Ważne jest poinformowanie np. schronisko lub fundaję, że znaleźliśmy zwierzaka. Ludzie, którym zginie zwierzak z pewnością będą go tam szukać.Prawda , że to może działać? Wiele takich odnalezień miało miejsce dzięki temu, że zbiegły sie informacje o zaginionym i przygarniętym zwierzaku przekazane do fundacji.