Zawalczmy o nasze kąpielisko o nasz zalew na Boryszewie. To co już się orientowałem i jeżeli mnie nie wprowadzili w błąd to zalew należy do skarbu państwa a że rybacy się tym opiekują.Myślę że jak byśmy się zgadali na jakimś forum z tymi którzy pamiętają miłe chwile spędzone a jest ich pewnie sporo i nawiązali jakieś porozumienie z rybakami to myślę że moglibyśmy tam sporo zrobić sami.
A może by tak projekt w ramach budżetu obywatelskiego? Tylko podstawowe pytanie do kogo tak naprawdę należy zalew, bo słyszałem, że część do Energop"u a część do słynnego inwestora z Indii czy skąd on tam był - właściciela cegielni widma.
pamiętam tłumy na plażach zalewu w latach 80` i 90` ... fajnie się działo .. ogniska były , dzieci grały w gumę lub bawiły się w berka, kozacy przepływali przez długi przesmyk na wyspę a po oranżadę (330 ml w szklanej butelce) chodziło się na piechotę ,aż na krzyżówkę k.przystanku . każde zakończenie roku szkolnego obchodziliśmy nad zalewem.. czasem w zimie robiliśmy popijawę ..
teraz to już zapomniane miejsce ...raj dla wędkarzy .. nikt nie zakłóca im spokoju
Zalew jako miejsce spotkań i rodzinnych pikników to rzeczywiście byłaby świetna sprawa. Jeśli wyjaśni się sprawa własności to można skorzystać z budżetu obywatelskiego. Zgrabne, niewielkie molo, kilka miejsc do siedzenia i tzw. stałe grille to mogłoby rzeczywiście ożywić tamto miejsce. Nie można też zapomnieć o wybudowaniu miejskiej toalety ( oczywiście płatnej, by utrzymywany był tam porządek), która mogłaby działać tylko w sezonie i odpowiedniej ilości koszy na śmieci, by z naszego Zalewu, nie zrobiło się wysypisko. W końcu miejsce urokliwe i z pewnością cieszyłoby się powodzeniem.
Zawalczmy o nasze kąpielisko o nasz zalew na Boryszewie. To co już się orientowałem i jeżeli mnie nie wprowadzili w błąd to zalew należy do skarbu państwa a że rybacy się tym opiekują.Myślę że jak byśmy się zgadali na jakimś forum z tymi którzy pamiętają miłe chwile spędzone a jest ich pewnie sporo i nawiązali jakieś porozumienie z rybakami to myślę że moglibyśmy tam sporo zrobić sami.
A może by tak projekt w ramach budżetu obywatelskiego? Tylko podstawowe pytanie do kogo tak naprawdę należy zalew, bo słyszałem, że część do Energop"u a część do słynnego inwestora z Indii czy skąd on tam był - właściciela cegielni widma.
pamiętam tłumy na plażach zalewu w latach 80` i 90` ... fajnie się działo .. ogniska były , dzieci grały w gumę lub bawiły się w berka, kozacy przepływali przez długi przesmyk na wyspę a po oranżadę (330 ml w szklanej butelce) chodziło się na piechotę ,aż na krzyżówkę k.przystanku . każde zakończenie roku szkolnego obchodziliśmy nad zalewem.. czasem w zimie robiliśmy popijawę ..
teraz to już zapomniane miejsce ...raj dla wędkarzy .. nikt nie zakłóca im spokoju
Zalew jako miejsce spotkań i rodzinnych pikników to rzeczywiście byłaby świetna sprawa. Jeśli wyjaśni się sprawa własności to można skorzystać z budżetu obywatelskiego. Zgrabne, niewielkie molo, kilka miejsc do siedzenia i tzw. stałe grille to mogłoby rzeczywiście ożywić tamto miejsce. Nie można też zapomnieć o wybudowaniu miejskiej toalety ( oczywiście płatnej, by utrzymywany był tam porządek), która mogłaby działać tylko w sezonie i odpowiedniej ilości koszy na śmieci, by z naszego Zalewu, nie zrobiło się wysypisko. W końcu miejsce urokliwe i z pewnością cieszyłoby się powodzeniem.