W wigilię przybłąkał się do nas śliczny biało-czarny kot. Siedział na klatce w jednym z bloków przy ulicy Piłsudskiego w Sochaczewie. Jest bardzo grzeczny i spokojny, nie boi się ludzi. Myślimy, że uciekł komuś z domu. Jeśli właściciel się nie znajdzie, będziemy zmuszeni wydać kota w inne ręce. Niestety, nie może u nas zostać dłużej. Jeśli ktoś chciałby przygarnąć kotka, prosimy o informację.
Jeżeli nie znajdzie się właściciel namawiam do pozostawienia sobie tego kotka.To takie kochane stworzenia, szczególnie, gdy jest spokojny da dużo radości. Ja pierszego miałam zabrnego z ulicy /kobieta na mróz wyrzuciła kociaka z torby/.I od tej pory kocham koty. Potem zabrałam na działke wyrzuconą z piwnicy bloku,kotke z pięcioma kociętami.Kocieta po odchowaniu szczęsliwie trafiły do adopcji, a kotka jest z nami. Kotek już nie zyje a ona jest znami w domu /w bloku/.Właśnie teraz siedzi mi na kolanach.
Niestety w domu są już dwa koty i pies. Więc mimo szczerych chęci nie mamy możliwości zatrzymania kotka. Schronisko będzie wyjściem ostatecznym. Przede wszystkim chcielibyśmy żeby odnalazł dom, z którego uciekł. A jeśli się nie uda będziemy szukać osoby, która go zaadoptuje. :)
W wigilię przybłąkał się do nas śliczny biało-czarny kot. Siedział na klatce w jednym z bloków przy ulicy Piłsudskiego w Sochaczewie. Jest bardzo grzeczny i spokojny, nie boi się ludzi. Myślimy, że uciekł komuś z domu.
Jeśli właściciel się nie znajdzie, będziemy zmuszeni wydać kota w inne ręce. Niestety, nie może u nas zostać dłużej. Jeśli ktoś chciałby przygarnąć kotka, prosimy o informację.
zawsze można oddać do troskliwego schroniska.
Jeżeli nie znajdzie się właściciel namawiam do pozostawienia sobie tego kotka.To takie kochane stworzenia, szczególnie, gdy jest spokojny da dużo radości. Ja pierszego miałam zabrnego z ulicy /kobieta na mróz wyrzuciła kociaka z torby/.I od tej pory kocham koty. Potem zabrałam na działke wyrzuconą z piwnicy bloku,kotke z pięcioma kociętami.Kocieta po odchowaniu szczęsliwie trafiły do adopcji, a kotka jest z nami. Kotek już nie zyje a ona jest znami w domu /w bloku/.Właśnie teraz siedzi mi na kolanach.
Niestety w domu są już dwa koty i pies. Więc mimo szczerych chęci nie mamy możliwości zatrzymania kotka.
Schronisko będzie wyjściem ostatecznym. Przede wszystkim chcielibyśmy żeby odnalazł dom, z którego uciekł. A jeśli się nie uda będziemy szukać osoby, która go zaadoptuje. :)
No tak, to trochę za dużo.Może się uda odnaleźć właścicieli.