Dwa dni temu miałam wypadek samochodowy- jadąc rano do pracy wpadłam w poślizg i wylądowałam w rowie. Czekając na męża, który zjawił się po ok 30min, mijali mnie piesi, rowerzyści, a także inni kierowcy i w sumie zatrzymał się JEDEN kierowca, żeby się dowiedzieć, czy nie potrzebuję pomocy. Zastanawiam się, co by było gdybym nie mogla wyjsć z samochodu o własnych siłach, albo była nie przytomna. Czy to wina tego, że wszyscy spieszą się do pracy czy znieczulica?
pewnie byłoby inaczej, a tak jak wyszłaś z samochodu i nie miałaś "urwanej nogi czy też robitej głowy" to każdy uważał że nic Ci nie jest. Nie chcę nikogo bronić ale tak jest jeżeli ktoś wychodzi z auta i chodzi po rowie to nikt się nie zatrzyma.
Nie masz racji msi.Dwa lata temu miałem podobny przypadek jak jojka.Przygodny kierowca się zatrzymał, wyholował z rowu.Gdy chciałem mu zapłacić oburzył się na mnie.Powiedział - Dzisiaj pan, jutro ja będę potrzebował pomocy :)
Czy to wina tego, że wszyscy spieszą się do pracy czy znieczulica?
Osobiscie jak widze kogos lezacego w rowie przy takich warunkach pogodowych jak dwa dni temu (szklanka na drodze) moj komentarz przewaznie ogranicza sie do "kolejny matoł" wiem, moze to niezbyt humanitarne podejscie ale w 90% przypadkow sa to po prostu stoczenia sie do rowu, pukniecia w slup itp niegrozne przypadki ludzkiej glupoty i nie dostosowania predkosci do warunkow. Nie pisze tego jako jedyny nieomylny bo tez mi sie zdarzylo wjechac w zaspe ew. "puknac kogucika" przede mna, ale daleki jestem od szukania winnych tego typu zdarzen w innych uczestnikach drogi. Za wlasna glupote sie placi - moerz bardo wysoka cene. Przykre to ale prawdziwe. niestety w wielu przypadkach jest tez tak ze za nasza glupote placa inni uzytkownicy drogi i wtedy to nie jest w porzadku.
Czesc Dorotko. Przykro mi jest ze miałas ten poslizg. Zycze Ci powrotu do pełni sił i proszę Cie wracaj do nas jak najszybciej, jestes nam potrzebna...
donwiktor masz rację, z własnej głupoty wleciałam do rowu, i szczęście że nie zrobiłam krzywdy innemu użytkownikowi drogi. Ale nie mogę się nadziwić, że nikt, nawet z ciekawości nie podszedł i nie zapytał czy wszytko ok! fakt, sama wyszłam, ale przecież zdarza się, że ludzie w szoku po wypadku wychodzą sami z auta, a mają poważne obrażenia. Pozdrawiam i życzę wszystkim przyczepności na drodze
teraz to tak jak to przysłowie mowi UMIESZ LICZYĆ TO LICZ NA SIEBIE.każdy tylko widzi czubek swojego nosa i nie myśli by pomóc drugiemu jakby był pewny że sam nie będzie potrzebował pomocy.
bzdury gadacie..... jak widze kogoś w rowie to nie analizuję czy znalazł sie tam z własnej głupoty czy wpadł niechcący // trzeba pomóc to pomagam ... i też mnie wk...wia jak widze że z bocznej ktoś nie może wyjechać bo ma pod górkę i slisko a każdy omija delikwenta jak gówno.... a trzeba stanąc na 3 min , włączyc awaryjne i gościa popchnąc ... wtedy reszta ma odetkaną drogę i jazda dalej .. następny mogę być Ja ...
Dwa dni temu miałam wypadek samochodowy- jadąc rano do pracy wpadłam w poślizg i wylądowałam w rowie. Czekając na męża, który zjawił się po ok 30min, mijali mnie piesi, rowerzyści, a także inni kierowcy i w sumie zatrzymał się JEDEN kierowca, żeby się dowiedzieć, czy nie potrzebuję pomocy. Zastanawiam się, co by było gdybym nie mogla wyjsć z samochodu o własnych siłach, albo była nie przytomna. Czy to wina tego, że wszyscy spieszą się do pracy czy znieczulica?
pewnie byłoby inaczej, a tak jak wyszłaś z samochodu i nie miałaś "urwanej nogi czy też robitej głowy" to każdy uważał że nic Ci nie jest. Nie chcę nikogo bronić ale tak jest jeżeli ktoś wychodzi z auta i chodzi po rowie to nikt się nie zatrzyma.
Nie masz racji msi.Dwa lata temu miałem podobny przypadek jak jojka.Przygodny kierowca się zatrzymał, wyholował z rowu.Gdy chciałem mu zapłacić oburzył się na mnie.Powiedział - Dzisiaj pan, jutro ja będę potrzebował pomocy :)
Czy to wina tego, że wszyscy spieszą się do pracy czy znieczulica?
Osobiscie jak widze kogos lezacego w rowie przy takich warunkach pogodowych jak dwa dni temu (szklanka na drodze) moj komentarz przewaznie ogranicza sie do "kolejny matoł" wiem, moze to niezbyt humanitarne podejscie ale w 90% przypadkow sa to po prostu stoczenia sie do rowu, pukniecia w slup itp niegrozne przypadki ludzkiej glupoty i nie dostosowania predkosci do warunkow. Nie pisze tego jako jedyny nieomylny bo tez mi sie zdarzylo wjechac w zaspe ew. "puknac kogucika" przede mna, ale daleki jestem od szukania winnych tego typu zdarzen w innych uczestnikach drogi. Za wlasna glupote sie placi - moerz bardo wysoka cene. Przykre to ale prawdziwe. niestety w wielu przypadkach jest tez tak ze za nasza glupote placa inni uzytkownicy drogi i wtedy to nie jest w porzadku.
Czesc Dorotko. Przykro mi jest ze miałas ten poslizg. Zycze Ci powrotu do pełni sił i proszę Cie wracaj do nas jak najszybciej, jestes nam potrzebna...
donwiktor masz rację, z własnej głupoty wleciałam do rowu, i szczęście że nie zrobiłam krzywdy innemu użytkownikowi drogi. Ale nie mogę się nadziwić, że nikt, nawet z ciekawości nie podszedł i nie zapytał czy wszytko ok! fakt, sama wyszłam, ale przecież zdarza się, że ludzie w szoku po wypadku wychodzą sami z auta, a mają poważne obrażenia. Pozdrawiam i życzę wszystkim przyczepności na drodze
teraz to tak jak to przysłowie mowi UMIESZ LICZYĆ TO LICZ NA SIEBIE.każdy tylko widzi czubek swojego nosa i nie myśli by pomóc drugiemu jakby był pewny że sam nie będzie potrzebował pomocy.
bzdury gadacie..... jak widze kogoś w rowie to nie analizuję czy znalazł sie tam z własnej głupoty czy wpadł niechcący // trzeba pomóc to pomagam ... i też mnie wk...wia jak widze że z bocznej ktoś nie może wyjechać bo ma pod górkę i slisko a każdy omija delikwenta jak gówno.... a trzeba stanąc na 3 min , włączyc awaryjne i gościa popchnąc ... wtedy reszta ma odetkaną drogę i jazda dalej .. następny mogę być Ja ...