Reklama

Ceglana ruina

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
12/10/2005 08:43
Cegielnia w Boryszewie, pod nazwą Zakłady Ceramiczne „Boryszew”, istniała jeszcze przed II wojną światową. Firma Wekszteina i Krajewskiego w roku 1930 zajmowała teren 10 hektarów i zatrudniała w sezonie letnim około 200 robotników i robotnic, którzy na nowoczesnych wówczas maszynach produkowali ponad 3 mln cegieł rocznie.
Po wojnie cegielnia została znacjonalizowana na podstawie dekretu o nacjonalizacji przemysłu. Po upaństwowieniu przechodziła różne etapy. Raz nazywała się Sochaczewskie Zakłady Ceramiki Budowlanej, które zrzeszały około 30 mniejszych cegielni, raz Przedsiębiorstwo Ceramiki. Dzielone lub łączone trwało jednak przez wszystkie te lata i przynajmniej pół Sochaczewa z produkowanych tu elementów powstało. Aż przyszły lata dziewięćdziesiąte i cegielnia została przez wojewodę skierniewickiego sprzedana prywatnej spółce.
Obecny teren po byłej Cegielni w Boryszewie wygląda jak po bombardowaniu. W budynku biurowym nie ma ani jednej całej szyby. Są natomiast powyrywane drzwi i futryny z okien. W pomieszczeniach, gdzie kiedyś były biura i magazyny, straszą teraz poprzewracane szafy i połamane resztki regałów biurowych. Ze ścian powyrywano przewody elektryczne i rury doprowadzające wodę. Potłuczono umywalki i sedesy, zrywana była nawet wykładzina z podłóg.
Nikogo nie dziwi, że po budynku może chodzić każdy. Jeszcze kilka lat temu budynek biurowy nadawał się po przeróbkach na mieszkania socjalne. Niestety nie chciano przekazać go miastu za długi. Dziś jest to kompletna ruina. W ciągu tych lat budynek administracyjny, jak i pomocnicze budynki, magazyny i sama cegielnia straciły kilkakrotnie na wartości.
Wcześniej rozkradziono ogrodzenie łącznie z bramami. Zginęła też cała metalowa wiata. Zawalono jedną z hal suszarni, wyciągając z niej metalowe podpory. Ostatnio wyrzucono z budynku metalową kasę pancerną oraz tysiące różnych dokumentów, które leżą w segregatorach i teczkach, i kto chce może sobie z nich wybierać dowolne faktury, przelewy bankowe, umowy o zakup surowca, dane osobowe byłych pracowników, dane o zasobach iłów i gliny w kopalniach Radziejowice, a nawet adresy niemieckich firm i dokumenty z Deutche Banku. Dodajmy do tego biegających po dziurawych dachach wyrostków i zupełnie niezabezpieczone ukryte w wysokiej trawie, głębokie studzienki. Na nieszczęście więc nie powinniśmy czekać długo. Takie rzeczy mogą się wydarzyć w kraju, w którym nikt nie jest za nic odpowiedzialny.
Uni Ceramika Boryszew S.A., która jest dziś właścicielem tego, co z cegielni zostało, jak usłyszeliśmy w Sądzie Gospodarczym w Płocku, w październiku 2001 roku złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, jednak w grudniu tego samego roku wniosek ten został oddalony. Natomiast w Krajowym Rejestrze Sądowym znajduje się adnotacja, że w kwietniu 2002 roku, w jednym z sochaczewskich biur notarialnych, spisano akt otwierający proces likwidacji tej spółki i wyznaczono likwidatora.
Tak kończy się wieloletnia historia sochaczewskiej cegielni, bowiem likwidator coraz rzadziej widywany jest w ruinach boryszewskiego zakładu, natomiast coraz częściej, zwłaszcza nocami, w byłych magazynach i halach produkcyjnych zbierają się wieczorami podejrzani osobnicy, których obawiają się nawet okoliczni mieszkańcy.
Ale może będzie to początek czegoś nowego, bowiem, jak się dowiadujemy, pojawili się spadkobiercy pierwszego współwłaściciela - pana Krajewskiego i toczy się właśnie w ministerstwie przemysłu postępowanie spadkowe.
J.W., bus
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama