Reklama

Czy społeczeństwo włączy hamulce bezpieczeństwa?

Polityka zarówno krajowa jak i lokalna obniża poziom i stała się obszarem zdominowanym przez pieniaczy i picerów. Obserwuję ten proces na przestrzeni kilkunastu lat. Sytuacja zmienia się na gorszą z każdą kadencją parlamentu i samorządu. Nie ceni się profesjonalizmu, jakości, rzetelności, pracowitości które są gwarancją postępu i rozwoju. Media nie kreują pozytywnych postaw. Wartościowym newsem dla nich stały się zdarzenia negatywne i słabo weryfikowane plotki. Politycy czy lokalni liderzy często nie ponoszą konsekwencji za kłamstwa i nierealne obietnice. Wartościowi ludzie zniechęceni rezygnują z uczestnictwa w polityce i współdecydowania o lokalnych sprawach. Ale czy wówczas jest szansa na zmianę kursu, czy pomoże wiara w czarodziejską różdżkę?

W ostatnim czasie media pisały o przygotowywanym i udaremnionym zamachu na instytucje państwa. Znany socjolog, prof. Markowski postawił mało optymistyczną tezę w swoim artykule: "Teraz jest Brunon K., ale będziemy mieli problem z całym pokoleniem".
- To już piąty, czy siódmy rok, w którym młode pokolenie wyrasta w atmosferze jadowitości, podejrzliwości. Uczone jest codziennie, że prezydent kraju jest zdrajcą, "Komoruski", premier kraju to jakiś quasi-Niemiec, który chce nas sprzedać. Polska nie jest niepodległa, a jest kondominium rosyjsko-niemieckim. To są spustoszenia w świadomości młodych ludzi, które są - już teraz - nie do odrobienia - mówi "Gazecie Wyborczej socjolog prof. Radosław Markowski.
W polskiej polityce jest "wyjątkowe natężenie nienawiści" - ocenia Markowski pytany - w kontekście m.in. sprawy planowanego zamachu na Sejm - o to, czy w polskiej polityce "czuć proch".
- Śledzę portale internetowe w innych krajach, czytam w wielu językach słowiańskich, uczestniczę w międzynarodowych programach badawczych. Agresja, brak możliwości nawiązania dialogu, charakteryzuje nasz kraj znacznie bardziej niż kraje, które moglibyśmy o to podejrzewać. Dzieje się coś niedobrego. Coś złego stało się w polityce, potem przerzuciło się na świat dziennikarski, a teraz widzę, że przerzuciło się nawet na świat nauki - mówi.
- Teraz jest sprawa Brunona K., ale za chwilę będziemy mieli problem z całym pokoleniem, które nie będzie miało najmniejszego szacunku dla państwa i do demokratycznie wybranych władz kraju. Nie jestem zwolennikiem hołdów wobec władz, ale minimalnego respektu tak. To, że lider opozycji oskarża rząd o współudział zbrodni zabójstwa 96 osób w katastrofie smoleńskiej jest rzeczą niebywałą w żadnej demokracji - mówi Markowski.

Godna uwagi jest postawa nowego lidera PSL Janusza Piechocińskiego, który apeluje do kolegów polityków: Nie mówmy "jadowitym językiem podziałów" i deklaruje – Będę reformował nie tylko PSL, ale i polską politykę; dlatego stąd wielkie przesłanie pokoju i pojednania kieruję do Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego – na antenie TVP Info. - Czas zakończyć taką politykę, która rozdziera na trwałe polskie społeczeństwo. Odwraca uwagę od spraw najważniejszych - mówił w programie „Kod dostępu” nowy szef PSL.
Piechociński odniósł się do dramatycznych wydarzeń z 2010 r., kiedy w Łodzi zastrzelony został działacz PiS, a także do ostatnich planów zamachu Brunona K. na parlament. W jego opinii te działania są ostrzeżeniem przed uprawianiem polityki „jadowitego języka podziałów”.

Jednocześnie aktywnie uczestnicząc w życiu społeczności lokalnej obserwuję, że od czasu transformacji ustrojowej jako kraj zmieniliśmy się gospodarczo nie do poznania. Skąd zatem ten rozdźwięk między gospodarką a polityką?
Czy polityka nie wjechała na ślepy tor, co nam wszystkim szkodzi?
Czy społeczeństwo włączy hamulce bezpieczeństwa?

Jerzy Żelichowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama