Reklama

Jak integracja, to na całego!

27/10/2010 23:15

Na początku października, całą klasą wraz z panią Agnieszką Padzik-Papierowską i panią Kingą Zdankiewicz, wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę do Holendrów Dobrowskich. Oczywiście nie mogło zabraknąć naszych rodziców. Celem tego wyjazdu było nauczenie nas jak ze sobą rozmawiać i pokazanie, że starsi też lubią czuć się i bawić jak dzieci.
Na miejscu okazało się, że wychowawczyni nie żartowała mówiąc, żeby nie zabierać telefonów komórkowych, gdyż nie ma tam zasięgu. Nikt jednak zbytnio nie przejął się tym faktem, gdyż widok jaki rozpościerał się dookoła był przecudny, wręcz magiczny. Wszędzie wokoło panowała błoga cisza, z dala od cywilizacyjnego zgiełku. Po krótkim rezonansie okolicy mieliśmy czas na zakwaterowanie. Gdy zobaczyliśmy, gdzie będziemy mieszkać „zdziwienie dopadło dolne szczęki”. Pierwsze słowo, które wydusiliśmy z siebie wchodząc do pokoi, to: „WOW”.
Następnie zebraliśmy się na boisku, no i zaczęło się… Wariacji nie było końca. Wychowawczyni zadbała o to, byśmy nie mieli czasu się nudzić. Uczestniczyliśmy w wielu grach i zabawach integracyjnych. Wymiękli nawet ci „twardzi”. Wybawił nas obiad. Raj dla naszych podniebień i chwila na złapanie oddechu, która nie trwała zbyt długo.
Szaleństwu nie było końca. Znów zabawy, potem szybka kolacja i kolejna niespodzianka… Jaśniejące gwiazdy ozdabiały niebo. Dzięki nim i płonącemu ognisku, dającemu ogromne ciepło, i grze na gitarze zapanowała wspaniała atmosfera. Nie zabrakło czasu na szczerą rozmowę z panią Agnieszką, która wiele nas nauczyła. Doprowadziła do tego, że zapomnieliśmy o zatargach i kłótniach. Kolejna atrakcja… Tego nikt się nie spodziewał. Dyskoteka z prawdziwego zdarzenia, z dymem, reflektorami i laserami. Okazało się, że to był idealny moment na przełamanie bariery wstydu, jaki w nas czasami drzemie.
Zastanawialiśmy się: skąd mamy tyle sił? O spaniu nie było mowy, dlatego też udaliśmy się do sali kominkowej na seans filmowy. Tylko rodzice nie dali rady, wyczerpani poszli spać. Zabawa trwała do białego rana. Śniadanie, jeszcze obchód po terenie ośrodka, ostatnie spojrzenia, zdjęcia, pożegnanie i koniec… Powrót.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Łatwo nie było. To miejsce, gdzie można „złapać” oddech i dystans do wszystkiego. Obiecaliśmy sobie, że tam wrócimy, oczywiście w tym samym składzie. Ta wycieczka zbliżyła nas jeszcze bardziej i pozwoliła zrozumieć, że w grupie siła.

Uczniowie klasy 1A gimnazjum


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości