Sochaczew zbliża się do 750 rocznicy konsekracji kościołów św. Wawrzyńca i Dominikanów, której obchody przypadną na październik 2007. Jak powiedział nam ks. Piotr Żądło, przygotowania do tego wielkiego jubileuszu przebiegają dwutorowo. W ciągu roku sochaczewianie odbędą odnowę duchową, jak i będą obserwować, jak wizualnie zmienia się budynek ich kościoła.
Od kilku dni widoczny jest już zarys nowego dachu na kościele św. Wawrzyńca. Jego przebudowę podyktowała przede wszystkim, jak mówi ks. Piotr Żądło, potrzeba zmiany jego ułożenia. Na dotychczasowym płaskim dachu były koryta, w których w okresie zimowo-wiosennym zalegał śnieg i gromadziła się woda. Od zawsze powodowało to ogromne problemy z zaciekami. Żeby woda mogła swobodnie spływać, architekci zalecili wykonanie spadzistego dachu. - Nie będzie on dużo wyższy od dotychczasowego, na kościele głównym zostanie podniesiony o 4 metry - mówi ks. Piotr Żądło. Dachy spadziste zostaną też wykonane nad niższymi budynkami, nawą boczną, kaplicą Matki Bożej Różańcowej.
Konstrukcja dachu jest metalowa i została wykonana przez Energop. Pokrycie będzie natomiast miedziane, tak jak na dzwonnicy i kopule. Mimo że miedź jest bardzo drogim materiałem, po konsultacji z Radą Parafialną ksiądz zadecydował o jego zastosowaniu. Stwierdził, że inne pokrycie nie byłoby tak trwałe, a to wystarczy na długie lata.
Proboszcz Żądło zdecydował się też na zmiany w architekturze w celu poprawienia wyglądu zewnętrznego kościoła. - Architektura prostokątna, przypominająca spichlerz, czy jakiś magazyn jest trudna dla oka, jeśli chodzi o czytanie architektury sakralnej. Podniesienie dachu poprawi wygląd tego budynku - twierdzi.
Przygotowania projektów przebudowy trwają od dwóch lat. Zajmuje się nimi zespół architektów Marii Korniluk, który współpracuje z konstruktorami z Politechniki Warszawskiej. Projekt konstrukcyjny został poprzedzony ekspertyzami, badaniem wytrzymałości.
Dodatkowo architekci zaproponowali jeszcze jedną wieżyczkę przy kaplicy Bożego Miłosierdzia. Będzie wykonana w takim samym stylu i z takiego samego materiału, jak dzwonnica, tyle niższa. Zarówno na niej, jak i nad wejściem do kościoła pojawią się krzyże.
Zmieni się także elewacja zewnętrzna. Architekci w porozumieniu z artystami z Gdańska zaproponowali, żeby ogromne monotonne ściany urozmaicić wnękami. W każdej z 12 wnęk ma się pojawić sylwetka apostoła wykonana w technice scraffitto (nakładanie tynków w różnych kolorach i malowanie na nich obrazu). Nad wejściem namalowany zostanie obraz patronki kościoła (także wykonany w scraffitto), Matki Boskiej Różańcowej. Na tyle kościoła w kielichu pojawi się hostia. Zewnętrzna elewacja zostanie wykonana w takiej samej kolorystyce, jak Dom Parafialny.
W przyszłym roku zostaną przebudowane schody, pojawią się poręcze zgodne z wymaganiami BHP. Podjazd dla wózków inwalidzkich będzie wykonany tak, by osoby niepełnosprawne mogły z niego korzystać samodzielnie.
Wnętrze budynku kościoła pomalowane będzie na złoty kolor. Na ołtarzyku w kaplicy Bożego Miłosierdzia zostanie wystawione tabernakulum ze starego kościoła, którego renowacją zajmuje się Eliza Hugo-Bader, z czasem zostaną tu wstawione relikwie św. Faustyny, o sprowadzenie których stara się proboszcz. Swój wygląd zmieni także droga krzyżowa, którą wykonają również w technice scraffitto artyści z Gdańska.
sylvia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie znam sprawy do tego stopnia. Z całym szacunkiem do Pana Gliszczyńskiego..., pod zmianami mógłby się podpisać sam Michał Anioł. Nie zmieni to faktu estetycznego nadużycia (delikatnie mówiąc), jakie się tu dokonuje.
Myślę, że tutaj raczej nie dojdziemy do motywów, jakie kierowały architektem. Jeżeli to jest oczywiście fakt.
W tej rozmowie nikt nikogo nie przekona, nie mam co do tego wątpliwości. Wierzę natomiast głęboko, że jeśli stawiamy sobie wysokie wymagania w estetycznej sferze życia, to w jakiś tajemniczy sposób przekładają się one pozytywnie na inne elementy naszego życia. I odwrotnie.
Patrząc na sprawę z innej strony, to zastanawia mnie, dlaczego księża nie podejmuja niemal żadnych prób rozbudowy czy rozwoju życia duchowego parafii, nieustannie natomiast grzebią przy świątyniach, którymi się opiekują. To obrazeczek, to ołtarzyk... W przypadku kościoła św. Wawrzyńca mamy do czynienia z eskalacją tego zjawiska. W tym wszystkim gubi się gdzieś świętość, o której pisał ktoś wyżej. Gubi się dla nas, bo przecież Boga rzeczywiście od tego nie ubywa.
Wszystko, co robił Jezus, było proste i czytelne, pozostawiam Waszemu sumieniu, dyskutanci, czy podobne akcje kierowane są duchem i literą Ewangelii, czy pustki wewnętrznej, której nie daje się niczym zapełnić. A kiedy się nie daje, sięga się po błyskotki.
O ile dobrze pamiętam to chyba w komentarzu Gąsiora przeczytałem że należy uszanować pracę architekta, który projektował ten kościół. oczywiście. zgadzam się. tylko nie wiem czy wiesz o tym, że to ten sam architekt czyli pan Gliszczyński, podpisał się pod wszystkimi zmianami, gdyż jeszcze żyje (ma ponad 80 lat w tej chwili) i obowiązują prawa autorskie. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Zdecydowanie podzielam zdanie większości wypowiadających się tu osób. Wydaje mi się jednak, iż dyskusja ta nie ma szans zaowocować w czynie. Dziwi mnie, gdy rozmawiam z niektórymi osobami na ten temat i słyszę odpowiedzi że wszystko jest ładnie, pięknie i wporządku...
Pozdrawiam osoby biorące udział w dyskusji.
Zdjęcie super, ale wg najnowszej sochaczewskiej mody przydałyby się do tego jeszcze jakieś wieżyczki i rysunki, koniecznie wykonane w technice scraffitto ;)))))))))))
To może dla przeciwagi park po drugiej stronie przerobić www.e-sochaczew.pl/luzak/monto/html/mont15.htm
Pani architekt? Mamy jakieś bliższe dane na temat autora?
A mnie zastanawia, który architekt zaprojektował przebudowę kościoła. To chyba do niego należy zwrócić się z pytaniem, czy rzeczywiście nie rozpoznał zamysłu zamknietego w bryle naszego kościoła. Chciałabym myśleć o zwykłej ignorancji, ale to chyba coś więcej. Wg mnie zaprojektowanie takich zmian to próba ośmieszenia Sochaczewa i jego mieszkańców. Architektura to sztuka, choć w tym wypadku zaprzyjaźniona z prostytucją jak widać. Czy wiecie kto jest autorem tych poprawek?
Może by pani architekt obroniła tu swoją koncepcję.
Zaznaczam, że argument, iż Klient tak sobie życzył z góry zostanie odrzucony, choć boje się że może byc jedynym w proponowanym wyjaśnieniu.
Pomnik już ten ksiądz rzucił w poniewierkę ( bo nie błyszczący - więc brzydki i nie pasuje do do chorej estetyki chłopa w kiecce).
Teraz będzie kloc z daszkiem, który proporcjami nie pasuje do niczego i niszczy to, co już jest...
A ja się cieszę,że się kościół zmienia. Dla mnie NIGDY ta budowla jak kościół nie wyglądała. Ot taki kloc w centrum miasta. Teraz będzie wyglądać tak jak powinien.
Tak, trochę za bardzo trąci u nas tym łowickim stylem.
Czy aby ci - artyści z Gdańska - są faktycznie z Gdańska?
Nie jesteś jednak tak bezwolny/a choćbyś był jak kamień polny/lawina kształt od tego zmienia/po jakich toczy sie kamieniach/i jak zwykł mówić już ktoś inny/możesz, więc wpłyń na bieg lawiny:-)
Daj Boże, Paweł, ale z pomnikami nic już się nie da zrobić chyba. Wyobrażasz Sobie, że ktoś przesuwa choćby pomnika Jana Pawła II. Pamiętam jak przez mgłę, jak wyglądało otoczenie kościoła, kiedy Jezus stał na Swoim miejscu, ale pamiętam, że było wtedy po prostu ładnie i nastrojowo. Koniec końców - kontemplacyjnie.
Obecny pomnik jest zrobiony tak nieudolnie, że nie przypomina nawet naszych dwóch pasterzy. Nie przypomina, bo jest natrętny. Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak ktoś w ogóle ma odwagę upamiętaniać Jana Pawła II w ten sposób. Ma to być wyniesienie, ale przecież człowieka tego formatu nie da się wynieść... Czyli wychodzi dokładnie odwrotnie. Ale tutaj dotykamy takich kategorii estetycznych, których poznanie i zrozumienie wymaga jednak pewnego wysiłku.
Wiesz, chciałbym, żeby znalazł się kiedyś ksiądz tak silny, aby przywrócił dawny kształt sochaczewskiej świątyni. Ale bardzo ciężko mi w to uwierzyć.
Podaję tu dwa przypadki odszpecania ciekawych budynków: Palac Biskupów Krakowskich na ul. Miodowej w Warszawie przywrócony do swego pierwotnego, barokowego kształtu, kościół w Tumie pod Łęczycą. Jak się chce to można przywrócić pierwotny wygląd budynku. Daj Boże, że uda sie to i z naszym kościołem w przyszłości.
M@niutekkk łowiczańska łestetyka a łowicki folklor to trochę dwie rózne sprawy są :)))))
Cały ból w tym, że jak już się "udekoruje" kościół, to to już zostanie... Szybko się przyzwyczajamy nawet do największych idiotyzmów i brzydot. Choć im rzadziej mamy z nimi styczność, tym dłużej to trwa. Na wieżę nadal mocno reaguję, a wewnątrz chyba się coś z witrażami wydarzyło...
P.S. Jeśli już to łowickiej, a nie łowiczańskiej... Chociaż nie wiem, czego chcesz od Łowicza. Tak się rozpisałeś na temat tej tradycji i szanowania tego, co pozostawili nam nasi przodkowie, a w końcu łowicki folklor (bo domyślam się, że o to ci chodzi) jest niczym innym jak tradycją i kulturą tego miasta.
Już to widzę... No chyba, że tym proboszczem zostaniesz Ty ;))
Zdaje się, że teza postawiona przez Maniutka było to, że twierdzi iż w PRL budowano proste w swej architekturze kościoły, które potem zawłaszczano na fabryki. Nasza prośba o podanie przykładu takiego zachowania spełzła na niczym. Podano nam za to przykład wykorzystania budynku świeckiego do czynności kościelnych. To nie jest Maniutku przykład potwierdzający Twą tezę, bo w takim razie niejedne świeckie pomieszczenie jest "kościołem" bo odprawiano tam msze święte. Np. plebania gdzie wielokrotnie odprawiała msze św. nasza grupa modlitewna:-) w latach osiemdziesiątych. Rozumienie tego czym jest trwanie i tradycja wymaga wpojenia w siebie poczucia pewnej postawy służebnej wobec przeszłości. Świadectwa materialnego dorobku naszych przodków są fundamentem wychowania następnych pokoleń, a ich niszczenie poświadcza tylko i wyłącznie lekceważenie tego wszystkiego co chcieli przekazać nam nasi poprzednicy. Nic jednak straconego - historia zna wiele przypadków przywracania kościołów do ich pierwotnej postaci - tak będzie i w tym przypadku, kiedy miejsce aktualnego proboszcza zajmie ktoś kto dba o tradycje, historię i szanuje piękno prostoty i chrześcjańskiego podejścia do miejsca modlitwy. I pomnik wróci na miejsce i kosciól zostanie pozbawiony "łowiczańskiej łestetyki". Poczekamy
Nie łap mnie za słówka, moim zdaniem przebudowa jak najbardziej zalicza się do remontu. Pozdrawiam
Viola, to nie remont, to przebudowa, coś w stylu gotyku, baroku i nie wiadomo jeszcze co.
Maniutek - wg twojej logiki - jak w kosciele ksiadz wyswietla film, to sie robi juz z tego kino?? ;)
Dziękuję za poparcie... Violka masz rację - na każdym kroku jestem obrażany przez piszących w tym forum. A tyczasem ja tylko chciałem wyrazić swoją opinię... Myślę, że skoro w budynku banku niegdyś funkcjonował kościół to budynek ten przez jakiś tam czas jednak był kościołem, to chyba logiczne... Żegnam
Na ogół nie uczestniczę w forach internetowych, ale przyglądając się tej dyskusji nie mogłam się powstrzymać. Moja opinia na temat remontu centralnego kościoła jest w gruncie rzeczy pozytywna. Uważam że remont prędzej czy później jest konieczny. A skoro są na to pieniądze to można to zrobić teraz. Kościół przed renowacją w ogóle mi się nie podobał, a najgorszy był kolor. Liczę na to, że po odnowieniu będzie ładniej. Patrząc na wizualizację kościoła to nie będzie tak źle, a na pewno lepiej niż było do tej pory. Zauważyłam, że strasznie najechaliście na M@niutekkk"a, tylko nie wiem czemu, może dlatego że był odosobniony w swojej opini (?) Co niektórych nawołuję do poważnego zastanowienia nad sobą, bo te teksty o amnestii maturalnej nie były zbyt miłe. Podobnie tekst: "Pozostaje tylko życzyć Ci dalszych architektonicznych sukcesów (bo masz już dobre oceny) i modlić się, abyś nie wypróbowywał ich tutaj, w Sochaczewie". Ironia matką głupców,ja bym się obraziła. Tymczasem pozdrawiam wszystkich
Nieuważnie przeczytale Twojego posta, bieszczu. Jeśi znasz się na tym trochę, to powiedz, proszę, czy takie "przekształcenia" były zasadą, czy "zdarzały się".
Zresztą nawet jeśli "zdarzały się" to motywy nie musiałyby za każdym razem antykościelne. Wiesz może coś więcej na ten temat...?
Dziękuję, bieszczu za informację. W takim razie argumenty Pana Maniutka padają jak domek z kart.
I Tobie, Paweł dziękuję. Ładnie to ująłeś. Zrobić już nic się nie da, ale osoby odpowiedzialen za to, co dzieje się z kościołem, powinny sobie zdawać sprawę, że istnieje wyraźny sprzeciw wobec takiego postępowania.
Czy naprawde maniutku uważasz, że sochaczewski kościół nosi na sobie piętno PRL? Że jego architektura wymuszona została przyszłym przeznaczeniem pod fabrykę? Naprawdę, coraz częściej spotykam się z sytuacją, że wobec braku argumentów używa się demagogicznych zapisów w stylu "w komunie to czy tamto". Pisałem już kiedyś, że dyskutanci w interesujących nas temacie podzielili się zgodnie z ich upodobaniami estetycznymi i wrażliwościa na piękno, na trwanie historii i szacunek dla poprzedników. I dlatego ciężko Ci jest zrozumieć dlaczego oburza nas przenoszenie Figury Chrystusa i przebudowywanie posoborowej światyni z witrażem 1000-lecia chrztu Polski na coś co kłóci się z prostotą, surowością i możliwościa zadumy nad własnym postępowaniem i życiem.
Witam.
Pozwolę sobie na krótkie wejscie.
Kościół w budynku obecnego Banku funkcjonował po zniszczeniu kościoła parafialnego w 1941 roku. Moi dziadkowie brali w nim ślub. Sam budynek jednak nigdy nie był kościołem.
Kościołów które po wojnie zmieniły swoje pierwotne przeznaczenie jest więcej niż kilka. Zostały zamienione na szkoły, dyskoteki, stodoły.
Czy Maniutku mógłbys podac mi nazwiska tych historyków sochaczewskich na których się powołujesz? To po pierwsze. Budynek vis a vis poczty nigdy nie był kościołem - być może odprawiano tam msze po II Wojnie Światowej, bo nie było ich gdzie odprawiać, ale na pewno ten dom ludowy - gdzie była scena teatralna - nigdy nie był wyświęconym kościołem. Odprawianie Mszy nie oznacza jeszcze, że dany obiekt staje się kościołem. Więc nie opowiadaj tu bzdur. Co do Twojej teorii, że komuniści budowali proste w formie kościoły, żeby je przerobić na fabryki, to zapewniam Cię, że ilość świątyń przerabianych na sale gimnastyczne czy sale koncertowe lub twoje osłabione fabryki jest procesem ciagłym - grożącym w tych społeczeństwach, gdzie społeczeństwo zostało oderwane od instytucji kościelnych.
To jest cytat dnia: "Proboszcz Żądło zdecydował się też na zmiany w architekturze w celu poprawienia wyglądu zewnętrznego kościoła. - Architektura prostokątna, przypominająca spichlerz, czy jakiś magazyn jest trudna dla oka, jeśli chodzi o czytanie architektury sakralnej. Podniesienie dachu poprawi wygląd tego budynku - twierdzi. " Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać:-)
Po przeczytaniu artykułu nasunęło mi się kilka pytań.
Czy w Piśmie Świętym zostało gdzieś zapisane, by oddawać cześć Bogu stawiając monstrualne budowle zwane Świątyniami lub Domami Bożymi. Czy ich obecność , wielkość i bogactwo mają być wyznacznikiem Naszej Wiary??? Czy Chrystus potrzebował wieży z zegarem na cztery strony swiata i miedzianego dachu nad głową????
To, co napisałeś, Maniutku, jest ciekawe. W poniedziałek sprawdzę to nawet u historyków z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej.
Usiłujesz jednak stworzyć wrażenie, jakoby w PRL było to zasadą, co jest oczywistą nieprawdą.
Cóż, jeśli Twoja wrażliwość pozwala na akceptowanie przekształcania religijności w festyniarstwo, to faktycznie, moja rola i rola ludzi, którym drogi jest obraz tego miasta, przynajmniej wobec Ciebie, już się kończy. Pozostaje tylko życzyć Ci dalszych architektonicznych sukcesów (bo masz już dobre oceny) i modlić się, abyś nie wypróbowywał ich tutaj, w Sochaczewie.
Przecież podałem przykład, więc o co ci człowieku biega? Nie boję się przeciwstawić waszym opiniom i odosobnienia w tej kwestii również się nie boję.
Niestety Panie Maniutekkku, wygląda na to, że nie masz już żadnych merytorycznych argumentów w dyskusji na temat zeszpecenia kościoła (tak, dla mnie to zeszpecenie). Szkoda, że dyskusja przeniosła się dzięki tobie na płaszczyznę osobistą. Jestem jednak b.pozytywnie zaskoczony, że jesteś w swoich poglądach zupełnie odosobniony.
Poza tym uczepiłeś się tych fabryk... Wyraźnie podkreśliłem, że kościoły zamieniano na np. fabryki... Może Cię w takim razie zainteresuje, że z jednego sochaczewskiego kościoła zrobiono bank? Czy o tym też wiesz więcej niż uczeni pisali? Daleko szukać nie trzeba - stylowy bank przy ulicy 1-go maja (naprzeciwko poczty).
Twoje niedoczekanie... Myslisz, że nie mam co robić, tylko szukać przykładów takich śwątyń dla jakiegoś niedowiarka? Człowieku, ja pracuję, być może Ty nie musisz, ale ja tak. Zasada jest prosta - nie chcesz, nie wierz... Byłem nastawiony na dyskusję z kimś inteligentnym, kto zna granice dobrego smaku. Widzę, że się przeliczyłem. Pozostalym życzę miłej konwersacji. Pozdrawiam
Do Maniutka: jezeli poczules sie obrazony to przepraszam, ale twoja wiedza o wspolczesnej historii Polski (przy okazji i architektury) naprawde nie nadaje sie na egzamin maturalny. Ok, trzymam Cie za slowo, wroce z urlopu i za trzy tygodnie zajrze na forum, spodziewam sie ze do tego czasu przedstawisz przyklad przerobki kosciola z epoki PRLu na fabryke. Bede sklonny pojechac chocby na koniec Polski i zobaczyc to na wlasne oczy i jesli bedzie to prawda to wyrazy uznania. Rowniez zycze milych wakacji
Oj, człowieku żal mi cię, nawet nie wiesz jak bardzo... Nie wiesz co mówisz, amnestia maturalna aleś dowcipny... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale obrażasz mnie w ten sposób, a chyba nie na tym rzecz polega... Ale skoro uważasz, że forum do tego służy to powodzenia! Na chwilę obecną nie potrafię przywołać takiego przykładu, gdyż jak już wcześniej pisałem, wiedza na temat tych fabryk nie wywodzi się bezpośrednio z mojego doświadczenia, lecz z opowiadań wielu osób, m.in. kilku historyków sochaczewskich, księży (także jednego seniora) z parafii św.Wawrzyńca, oraz jak to nazwałeś cioci i babci... Wielokrotnie na lekcjach historii zarówno w podstawówce, jak i w gimnazjum słyszałem o tym. I chyba nic dziwnego, że też tak myślę, bo przecież to głównie szkoła kształtuje poglądy człowieka.
Jak sądzę Maniutkowi pomyliło się ze Związkiem Radzieckim, gdzie takie rzeczy miały miejsce. Ale w Polsce, to rzeczywiście nigdy o czymś podobnym nie słyszałem.
A ja widze ze Maniutek wprowadza specyficzne standardy dyskusji. Wiec sie do nich dostosuje. Czytajac twoje wypowiedzi mam wrazenie ze jezeli jestes jeszcze uczniem owego technikum to dalsza kariere bedziesz mogl zawdzieczac tylko kolejnej amnestii maturalnej (no chyba ze juz z niej skorzystales.) Historia architektury to jednak nie to samo co propaganda PRLu. Wszystkie informacje o kosciele w Sochaczewie czerpalem ze zrodel opublikowanych po 1989 roku (no chyba ze Maniutek takze uwaza ze te 15 lat III RP to jedno wielkie bagno i oszustwo). Oczekuje ze zniecierpliwienien na WIARYGODNY chocby jeden przyklad przerobienia w Polsce kosciola zbudowanego po wojnie na fabryke albo cokolwiek innego. Powtarzam chodzi mi o udokumentowany przyklad, a nie opowiesci cioci babci. Takie przypadki dotyczyly czesto zabytkowych kosciolow zniszczonych w czasie wojny, daleko nie szukajac jedna ze szkol w Lowiczu miesci sie w dawnym zespole klasztornym. Ale jak wiemy Maniutek zna takie przypadki nowsze np sprzed 20 lat, wiec prosze podziel sie ta "wiedza" z innymi. PS. Disneyland tez robi wrazenie i tyle..
Kolejne mysli Maniutka uświadamiają mnie, że schodzimy do poziomu zabobonu historycznego i w ogóle zabobonu. W takiej sytuacji jest trochę tak, że próba polemiki, jedynie utwierdza zabobon w swojej sile.
Zresztą to na jego bazie możliwe są podobne "przemiany" i "postęp" w polskim Kościele.
Przez setki, a w zasadzie tysiące lat, Kościół był strażnikiem rozumu i piękna (mimo wszelkich swoich wad, to jest uogólnienie, co od razu zastrzegam). Trudno mi dokładnie umiejscowić w historii moment, kiedy to się zmienia, ale jestem przekonany, że to, co zrobiono z kościołem św. Wawrzyńca jest najdobitniejszym wyrazem nurtu, który roboczo określiłbym jako antyrozumowy i antyestetyczny. Są to ad hoc stworzone pojęcia i proszę nie brać ich za bardzo do serca.
Zgadzam się w każdym punkcie z exmieszkańcem, zgadzam się z Marcinem, który mówi, że to byla ikona naszego miasta. Postawienie na czubku wieży tego czegoś załatwiło sprawę w jeden dzień. Było to mistrzostwo świata, ponieważ ten hełm, w sekundzie zdruzgotał wszelkie proporcje, jakie architekt w dość udany sposób zawarł w budowli. Dziś kiedy się patrzy na budowlę odnosi się z jednej strony wrażenie, jakby kościół zaraz miał się wywrócić (pomaga w tym zbyt duży krzyż na czubku hełmu), a z drugiej czuje się jakąś oszałamiającą groteskowść "sytuacji" (bo nie można już tego nawet nazwać budowlą).
Rzeczywiście, pisanie o tym ma sens jedynie terapeutyczny. W Polsce obowiązuje hasło: proboszcz na zagrodzie..., można sobie dalej dopowiedzieć.
Pokutuje wiara, że schlebianie gustom bulwaru zapewni utrzymanie stanu dusz, a nawet ich napływ. To się nie dzieje z dnia na dzień, ale jeśli wierni nie znajdą w Kościele wiary, wsparcia duchowego i idei, to wcześniej czy później odwrócą się od Niego.
Dekoracje z tektury nic nie zmienią, a jeśli zmienią to na gorsze, bo tektura jest materiałem nietrwałym... Łatwo się rozpada, a wtedy obserwatorzy są rozczarowani...
Widzę, że historyczne dzieje Sochaczewa zmieniają się dla potrzeb forum internetowego... Być może jeszcze te kilkanaście lat temu uczono, że nasz kościół to przykład modernistycznej architektury, ale pamiętajmy, że w czasach PRLu propaganda była na porządku dziennym... Może mówiono tak, by ludziom "żyło sie lepiej". Po obaleniu komuny fakty historyczne widocznie nagle uległy zmianie, bo już nikt nie bał się mówić jak było naprawdę... Młodsze pokolenia słyszały już co innego. Od kilku osób starszego pokolenia (różnego wykształcenia) słyszałem historię właśnie o przerabianiu świątyń na fabryki... Nawet fabrykę musi ktoś zaprojektować. A co do bazyliki w Licheniu- robi wrażenie i tyle.
Do Maniutka: Niestety nie wciskam kitu, a Ty jko uczen (absolwent?) Technikum architektoniczno-budowlanego (na Przyrynku?) powinienes miec jakiekolwiek pojecie o histori architektury, takze tej wspolczesnej. Rzeczywiscie po wojnie komunisci nie pozwalali na budowe nowych kosciolow a czasami nawet na odbudowe tych zniszczonych w czasie wojny. Dopiero po odwilzy 56 roku cos drgnelo i kosciol w Sochaczewie byl jednym z pierwszych jaki pozwolono zbudowac. Wiecej nawet, pozwolono SARPowi (organizacja architektow) zorganizowac konkurs. I tu ciekawostka: wygral go znany architekt Jerzy Soltan (ktoremu bardzo byly bliskie MODERNISTYCZNE idee Le Corbusiera - musialbym to sprawdzic, ale wydaje mi sie ze Soltan nawet u niego praktykowal) Soltan jest tworca min wnetrz dworca Srodmiescie , baru Wenecja i stadionow Warszawianki (wszystkie w Warszawie)., niestety niejasne naciski polityczne na episkopat i kardynala Wyszynskiego (ktory osobiscie forsowal koniecznosc budowy kosciola w Sochaczewie) sprawily ze realizacje powierzono innemu architektowi, ktory jednak zachowal bardzo wiele z pierwotnego projektu Soltana. Sam zas Soltan bardzo zrazony zaistniala sytuacja, wyemigrowal do USA, gdzie zreszta osiagnal znaczne uznanie i stal sie bardzo cenionym architektem. Tak ze prosze nie wciskac kitu ze komunisci od razu zakladali budowe fabryki czekolady i mydla w tym miejscu - i stad taka forma budynku. Sa to argumenty bardzo zalosne, tym bardziej ze pisze je uczen (absolwent) wspomnianego juz wyzej technikum. O randze tego kosciola w owczesnej rzeczywistosci niech swiadczy fakt ze na jego konsekracje przyjechal sam kardynal Wyszynski co samo w siebie w komunistycznej Polsce bylo nielada wydarzeniem. W tym sensie rzeczywiscie jest to pomnik PRLowskiej przeszlosci ale akurat taki ktory niezaleznie od wartosci estetycznych nalezaloby chronic takze ze wzgledu na jego historie. No chyba ze Maniutek takze kardynala Wyszynskiego uwaza za PRL przeszlosc na ktora nie ma miejsca w IV RP. Maniutkowi przebudowa kosciola, umiejscowienie pomnika, a takze bazylika w Licheniu sie podobaja. Jego sprawa, jak wiemy o gustach sie nie dyskutuje. Ja pozwole sobie miec na ten temat inne zdanie i to wyrazilem w swojej pierwszej wypowiedzi. Wystapilem w obronie swojej malej ojczyzny. Nie mieszkam juz w Sochaczewie od kilkunastu lat, ale jesli mialem jeszcze jakikolwiek sentyment do tego miasta (ono nie jest piekne, naprawde, mozna je kochac, ale nie mozna sie oszukiwac ze jest ladne) to takze dzieki temu kosciolowi, ktory jak dla wielu byl dla mnie symbolem tego miasta. Mimo brakow w wyksztalceniu Maniutka - jednak pozostaje z powazaniem... PS. Informacje troche niekonieczna ale wazna w przypadku rozwoju dalszej polemiki. Za chwile odlaczam sie od sieci i wyjezdzam na wakacje wiec mojego milczenia prosze nie odbierac jako zgody. Jade zwiedzac estetyczne inaczej miasta w Malopolsce.
M@niutekkk - aż mi się nie chce wierzyć... Ty tak na serio ??? I serio nie widzisz żadnych przeciwwskazań do demolowania czyjegoś założenia, które przetrwało tyle lat? Niech sobie będzie PRL-owskie, ale to część naszej historii. A z tym Licheniem, to też serio ??? Nie wierzę...
Wszyscy na pewno znają proboszcza z św. Wawrzyńca, według mnie to bardzo pogodny i sympatyczny, a także oddany kapłan, który z całych sił stara się działać dla dobra parafii. To chyba nie podlega dyskusji. Natomiast sprawy (parafialne zasługi ks. Piotra), które wymienił szanowny przedmówca, nie są już tak jednowymiarowe i oczywiste.
Sprawa pomnika wywoła dużo emocji. Przypominam wszystkim, że Chrystus zmartwychwstały to wotum wdzięczności mieszkańców Sochaczewa ufundowane w pierwszą rocznice odzyskania Niepodległości. Z tego powodu twierdze, że ów pomnik to jeden z najważniejszych miejskich zabytków, który zasługuje na ogromy szacunek. Oczywiście przez lata był kompletnie zaniedbywany, niszczał czekając na lepsze czasy. A gdy te nadeszły, w efekcie tzw. „dziejowej koniunktury” ustąpił miejsca pomnikowi papieskiemu, na dodatek wszystko to działo się w czasie, gdy nasz Wielki rodak jeszcze żył i nauczał nas o budowaniu innych pomników. To była wieka niesprawiedliwość, gdy osoby zwracające wtedy uwagę na ten nietakt zostały ochrzczone mianem wrogów narodu, papieża i proboszcza. Oceniam, że każdy o minimalnym poziomie wrażliwości humanistycznej oraz elementarnej wiedzy społecznej - historyczno raczej nie mógł pogodzić się z tym co zaszło! W całej tej sprawie zabrakło dialogu i zrozumienia. Bardzo zawiodły też osoby, które z urzędu są odpowiedzialne za kultywowanie tradycji narodowej i ochronę zabytków.
Dzisiejszy temat jest bardzo podobny do tego z figurą. Wiele osób czuje inaczej, nie zgadza się z tym co dzieje się z symbolami naszego miasta, a Kościół św. Wawrzyńca to przecież sochaczewska ikona!
Tylko co z tego?
Co wynika z tych kilku postów w Internecie?
Chyba niezbyt wiele!
Kluczem byłby dialog społeczny, wysłuchanie racji, może jakiś kompromis
- ale chyba w portalu eSochaczew.pl nie jest on możliwy w jakimś realnym i skutecznym wymiarze.
Marcin
Maniutku, twoje przemyślenia na tle kilku prostych słów, które napisał exmieszkaniec, trącą potwornym dyletanctwem.
Wybacz, ale z Twoich przemyśleń przebija ogromny brak wiedzy nie tylko w zakresie architektury, ale również estetyki i religii.
Proboszcz powinien uszanować prace architekta, który projektowął ten kościół, panoramę miasta i pracę innych ludzi. Religia nie polega na postępie tylko na wierze, miłości i nadziei. Kościół dlatego przetrwał 2 tysiące lat, bo zawsze był o krok do tyłu. Dzisiaj wyprzedza nawet kicz centrów handlowych.
Wielu wrażliwych ludzi, których znam, po prostu odwraca wzrok, bo na to, co się dzieje nie daje się patrzeć. Jest to niezmiernie przykre i niestety, po prostu brzydkie.
Darzę Jana Pawła II ogromnym szacunkiem i podziwem, ale pomnik Jego i Kardynała Wyszyńskiego jest przytłaczający. tak przytłaczający że przesłania nawet wielkość tych dwóch pasterzy. Nie spoósb nawet o nich mysleć i nie sposób uciec od tego wszystkiego wzrokiem.
W pewnym sesnie zostało tu osiągnięte mistrzostwo w degradowaniu estetyki miejsca i miasta.
To co się dzieje, jest dla Sochaczewa niepowetowaną stratą.
Po przebudowie Placu Kościuszki, to miejsce mogło wyglądać naprawdę ładnie, dzisiaj powoduje chęć uczieczki.
Maniutek, przepraszam za to co napisze, ale podnies troche beret bo Ci oczy zaslonil.
No cóż widzę, że tak źle, a tak niedobrze. Pamiętam jak za czasów proboszcza Łupińskiego, gdy nic się nie zmieniało społeczeństwo było niezadowolone. Do dziś pamiętam, jak ludzie narzekali na okropny różowy kolor elewacji kościoła. A teraz, gdy ma się to zmienić reakcje ludzi są podobne. Uważam, że "to coś na czubku wierzy" (powinno się pisać przez Ż, ale zacytowałem) i Twoja reakcja na "to coś" jest tylko i wyłącznie kwestią przyzwyczajenia. Poza tym idźmy z duchem czasu, zmiany są konieczne! W przeciwnym razie wszystko, co nas otacza będzie zacofane... No a tego chyba nie chcemy...
Nie, wcale nie nachalnie. Od momentu, kiedy to coś pojawiło się na czubku wieży, mam wrażenie, że mieszkam w innym mieście.
Maniutek, to chyba oczywiste, że w dziedzinie architektury zwracamy się raczej do architektów, niż do księży. Do tych ostatnich chodzimy np. do spowiedzi.
Zresztą o takie traktowanie sprawy, przez księży apelował Benedyktt XVI podczas wizyty w Polsce. No ale pewnie nie słuchałeś zapatrzony w dzieła proboszcza
P.S. Jestem powiązany wykształceniem z architekturą i nie widzę w nowych projektach sochaczewskiego kościoła choćby odrobiny kiczu... Podobnie jak i w Licheniu, ta okazała bazylika jest sakralną wizytówką Polski i odwiedza ją mnóstwo ludzi spoza kraju. To, że jest bardzo wystawna i bogato zdobiona świadczy jedynie o zainteresowaniu Polaków religią i chęcią podkreślenia, że jednak ta Polska nie jest taka najgorsza, jak sądzą mieszkańcy innych krajów... Osobiście wysyłałem cegiełkę na jej budowę... A tak na marginesie to obwodnica nie służy do omijania miasta z powodu niechęci wstąpienia do "tak zdegradowanego estetycznie miasta", tylko do tego, by drogi w tym pięknym mięście, jakim jest Sochaczew nie były niszczone przez przejeżdżające po nich TIRy... Paranoja!!!
Do exmieszkańca: widzę, że to nie księża są najmądrzejsi w sprawie architektury, ale Ty... Nie wciskaj ludziom kitu, że kościół ten był przykładem modernistycznej architektury, bo jak być może nie wszyscy wiedzą, wówczas trudno było zbudować kościół, gdyż komuniści czuli zagrożenie ze strony kościoła, więc jeśli już wydali pozwolenie na budowę świątyni, to był stawiany warunek, aby była ona prosta, najczęściej prostokątna, bez żadnych udziwnień i artystycznych kombinacji. A wszystko po to, by potem przerobić ów kościół na fabrykę np. wyrobów czekoladopodobnych czy mydła... Tak więc uważam, że należy się cieszyć, iż nasza świątynia nie dała się komunistycznym włądzom. Myślę, że remont jest potrzebny, chociażby po to, by zerwać z tą przytłaczającą PRL-owską przeszłością. Poza tym chyba nie zdajesz sobie sprawy, że zarówno dach, jak i ściany uległy zniszczeniu przez tyle lat. Ponadto muszę dodać, iż za poprzedniego proboszcza nie wydarzyło się nic znaczącego dla wyglądu naszej parafii. Natomiast proboszcz Piotr Żądło dokonał już wiele w tak krótkim czasie... Pomnik Papieża i Kardynała Wyszyńskiego, ostoja św.Dominika, Kaplica Matki Boskiej, renowacja ołtarza, remont plebanii i nawet chociażby wymiana zegara na wieży... Mam wymieniać dalej? Spójrzmy prawdzie w oczy, ofiary na tacę nie są aż takie duże, a mimo to ksiądz proboszcz dokonuje rzeczy wspaniałych, wyszukuje sponsorów i należy jeszcze dodać, że nie robi tego nachalnie!!! I chwała mu za to, podziwiam tego człowieka i aż się cisną na usta słowa: więcej takich księży... Po Twojej zgryźliwej wypowiedzi wcale nie pozostaję z poważaniem...
Ojej, ale teraz, jak podniosą dach, to znowu wieża będzie za niska i trzeba już pomyśleć o kolejnej modernizacji kościoła.
Bardzo sie ciesze, ze moja (przyznaje - bardzo emocjonalna) opinia spotkala sie z odzewem. Jeden z uczestnikow forum zarzuca ze zamiast krytykanctwa jest lepsze wspoluczestnictwo. Niestety zbyt dobrze znam specyfike dzialnia rad parafialnych i ogolnie ludzi zwiazanych z praca parafii, zwlaszcza w tak malej spolecznosci jakim jest Sochaczew. Wspolpraca ta opiera sie na generalnej zasadzie ze i tak strona koscielna ma racje i podejmuje ostateczne decyzje, a krytyka przyjmowana jest tylko jako swoiste urozmaicenie dyskusji. Przykladem takich zachowan (na znacznie powazniejsza skale) jest zachowanie Kosciola w sprawie projektu Swiatyni Opatrznosci w Warszawie. Glosy znacznie wiekszych autorytetow niz paru szeregowych mieszkancow - rowniez nie zostaly uwzglednionie. Mnie jednak zastanawia inna sprawa. Na taki zakres prac pozwolenie na budowe musialo wydac miasto i odpowiedni urzednicy, z odpowiednim (zakladam) wyksztalceniem. I to wlasnie jest najbardziej przerazajace w tej sprawie, bo swiadczy to o jakosci wladz lokalnych. Czy w calym magistracie nie ma naprawde nikogo - komu nie przeszkadza ewidentne niszczenie przestrzeni miasta? Nie oszukujmy sie, Sochaczew to nie jest specjalnie urokliwe miasto, dlatego tym bardziej powinno sie dbac o to co bylo w nim wyjatkowe. Ja rowniez uwazam ze zabytkowa figura Jezusa powinna zostac na swoim miejscu a nowy pomnik (jesli juz musal byc) mogl stanac na dziedzicu miedzy kosciolem a plebania. Ale jak juz wspomnialem, w tak malych miasteczkach i w dzisiejszych czasach wladza swiecka panicznie boi sie konfliktu z kosciolem, czego skutki przestrzenne widac nie tylko w Sochaczewie. Domyslam sie ze proboszcz i tak postawi do konca na swoim, rada parafialna bedzie zachwycona i tylko nastepne pokolenia beda, tak jak obwodnica, omijac to miasto szerokim lukiem, bo po co skrecac do tak zdegradowanego estetycznie miasta.
Nie jestem z parafii św. Wawrzyńca, ale kościół w centrum traktuję jako jeden z elementów wizytówki miasta. Kiedy na studiach zaprosiłam znajomych z Warszawy, bo mieliśmy do zrobienia projekt planu miejscowego dla centrum Sochaczewa, to reakcja na kościół była natychmiastowa. "Ale macie kościół!". Nie zachwycali się nim, ale zwrócili uwagę. Miał swój charakter i ... kolor, który nie był rozumiany przez studentów architektury :) Chodakowianie mówili, że to młyn, a dla nas był czymś normalnym. Ale charakter miał. Teraz, patrząc na załączoną do artykułu wizualizację, widzę niefajną w proporcjach stodołę. Nie mnie oceniać, czy to jest "ładne", czy "brzydkie", ale czy parafianie mieli coś do powiedzenia? Jeśli to ich wybór, to jestem w stanie przełknąć ten widok...
Zbyszku, wierz mi, własnie dlategto, żeby nie ulegać, jak to określiłeś, "krytykanctwu," ograniczyłem się do jednego zdania. Uważam że exmieszkaniec nieźle sprawę wyłuszczył, choc nie jestem architektem, ale jakąś bardzo ogólną wiedzę mam.
Od wielu lat trwa waPolsce zamienianie prawdziwej religijności w festyn. Proces ten dokonuje się również na drodze estetycznego niszczenia świątyń. Z czymś takim mieliśmy do czynienia w Trojanowie, teraz w centrum miasta. Powiem Ci szczerze. Serce się kraje. Warto popatrzeć na niszczejące pod kościołem figury Jezusa i Matki Boskiej. Wyglądają jakby niebawem miały się rozpaść. Nie chce mi się już nawet wracać do niepotrzebnego i, najoględniej mówiąc, nieestetycznego pomnika na placu. O ile pamiętam kiedyś w tym miejscu stał Jezus...
Dwa słowa osobiste. Z biegiem lat staję się człowiekiem coraz mocniejszej wiary. I coraz trudniej jest mi ją przeżywać w miejscach, które nie przypominają kościołów, tylko barwne odpustowe stoiska. Wypada za to przeprosić, bo przecież nie należy to z pewnością do istoty sprawy, ale dla mnie, człowieka małej wiary jest ważne, żeby moje rzadkie spotkania z Bogiem w świątyni dokonywały się w atmosferze skupienia. Zamiast tego otrzymuję estetyczny skowyt.
Trycja dobrze napisała. To zapiera dech. Powstało coś, co złamało wszelkie znane mi kanony, wszelkie znane mi poczucie smaku. "Stary" kościół tak mocno wpisał się w panoramę naszego miasta, że patrzenie na niego przynosiło jakaś ulgę. Ponieważ pamiętam go, takim, jaki był i jakoś nie mogę zapomnieć, kiedy tylko spojrzę na wieżę, doznaję dokładnie tego wrażenia, o którym pisze Trycja - "to ciągle tam jest".
Zapewniam Cię, że wrażenie to jest jeszcze straszniejsze, kiedy nadjeżdża się od strony mostu na Bzurze.
Kończąc, dziwię się, że Kościół jako Kościół właśnie pozwala, aby dkononywały się takie rzeczy. Podobne akty nie są bez wpływu na naszą wiarę i religijność i jest to, niestety, wpływ ujemny.
Krytyka to pewna forma uczestnictwa.
Od niej czasem zaczyna się jakieś lokalne działanie!
Najgorsza jest obojętność.
Zamiast wypisywać po raz kolejny ogólnikowe frazesy,
Odnieś się Zbychu choć raz wprost do sedna dyskusji
- czyli zmian architektury naszej Świątyni!
Drodzy komentatorzy, dlaczego w aktywności władz naszej parafii widzicie tylko jedną stronę? I ja z początku miałem dość jednoznaczne sądy na temat niektórych zmian zainicjowanych przez obecne władze naszej parafii. W niektórych rzeczach zdania nie zmieniłem do tej pory.
Uznałem jednak, że najlepszą i najbardzej pożyteczną formą wpływu na naszą lokalną rzeczywistość jest współuczestnictwo w jej zmienianiu, a nie krytykanctwo, które naprawdę niewiele kosztuje.
W rozmowach z wieloma Sochaczewianami poznaję różne opinie na temat zmian w parafii w ostatnich latach. Wcale nie przeważają oceny takie jak ferowane powyżej.
Myślę że to nie koniec niespodzianek należy poczekać na oddanie Placu Kościuszki.
A jakby tego było mało "wnętrze budynku kościoła pomalowane będzie na złoty kolor". No po prostu odjazd maksymalny! Polakom gratulujemy... sami sobie dopowiedzcie czego.
Ale co z tego? My tu komentujemy i komentujemy, a nowy dach rośnie. Ciągle zapominam, że na wieży już jest czapka i co spojrzę na kościół, to mi dech zapiera z zaskoczenia. A ta szkarada nadal tam jest.
Jestem wstrzasniety tym co zrobiono i co planuje sie zrobic z kosciolem parafialnym. To BARBARZYNSTWO. Kosciol ten powstaly w latach 60 minionego wieku byl unikalnym na skale Polski przykladem modernistycznej architektury posoborowej w duchu wplywow znanego francuskiego architekta Le Courbusiera. Co w nim bylo takie nowatorskie? Wlasnie owa prostota i minimalizm, czyli plaski dach "oderwany" od sciany pasem przeszklenia wielkie pelne sciany, surowa i prosta wieza koscielna, elementy zewnetrzne wykonane z tzw. betonu szalunkowego (np zewnetrzna ambona na wiezy - zostaly otynkowane jeszcze za poprzedniego proboszcza). Takze wnetrze bylo proste, wrecz ascetyczne, co nie oznacza ze pozbawione sacrum (czego nie mozna powiedziec o wielu pozniejszych realizacjach). Niestety ksieza w Polsce maja przekonanie ze sa alfa i omega w kazdej sprawie, takze w dziedzinie architektury. Wychowani w swoich parafialnych kosciolkach otoczenie kiczem odpustowo-prowicjonalnym plastikowych kwiatow i zdobionych ramek, nie trawia kosciolow ktore choc troche odbiegaja od wzorca jakim jest Lichen (szczyt koszmaru estetycznego - utopione gigantyczne pieniadze, a efekt zalosny, ktory podoba sie tylko specyficznym grupom pielgrzymek parafialnych). Zdaje sobie sprawe ze podczas budowy, w owczesnych czasach materialy jakie uzyto byly kiepskiej jakosci, stad bez watpienia koniecznosc remontow i zmian. Ale nie oznacza to ZNISCZENIA tego kosciola, kosciola o ktorym pisano w kazdej publikacji dotyczacej wspolczesnej architektury sakralnej w Polsce, kosciola ktory za kilkadziesiat lat moglbyc wartosciowym zabytkiem przyciagajacym do Sochaczewa turystow. Teraz stal sie symbolem przerazajacego braku estetyki naszego spoleczenstwa. I na koniec od razu uprzedzajac ataki: jestem praktykujacym katolikiem, ale na szczescie moja parafia szanuje to ze jej kosciol jest modernistycznym budynkiem z lat 30 ub. wieku i nikt nie dolepia mu wiezyczek i barokowych tralek.
Nie znam sprawy do tego stopnia. Z całym szacunkiem do Pana Gliszczyńskiego..., pod zmianami mógłby się podpisać sam Michał Anioł. Nie zmieni to faktu estetycznego nadużycia (delikatnie mówiąc), jakie się tu dokonuje.
Myślę, że tutaj raczej nie dojdziemy do motywów, jakie kierowały architektem. Jeżeli to jest oczywiście fakt.
W tej rozmowie nikt nikogo nie przekona, nie mam co do tego wątpliwości. Wierzę natomiast głęboko, że jeśli stawiamy sobie wysokie wymagania w estetycznej sferze życia, to w jakiś tajemniczy sposób przekładają się one pozytywnie na inne elementy naszego życia. I odwrotnie.
Patrząc na sprawę z innej strony, to zastanawia mnie, dlaczego księża nie podejmuja niemal żadnych prób rozbudowy czy rozwoju życia duchowego parafii, nieustannie natomiast grzebią przy świątyniach, którymi się opiekują. To obrazeczek, to ołtarzyk... W przypadku kościoła św. Wawrzyńca mamy do czynienia z eskalacją tego zjawiska. W tym wszystkim gubi się gdzieś świętość, o której pisał ktoś wyżej. Gubi się dla nas, bo przecież Boga rzeczywiście od tego nie ubywa.
Wszystko, co robił Jezus, było proste i czytelne, pozostawiam Waszemu sumieniu, dyskutanci, czy podobne akcje kierowane są duchem i literą Ewangelii, czy pustki wewnętrznej, której nie daje się niczym zapełnić. A kiedy się nie daje, sięga się po błyskotki.
O ile dobrze pamiętam to chyba w komentarzu Gąsiora przeczytałem że należy uszanować pracę architekta, który projektował ten kościół. oczywiście. zgadzam się. tylko nie wiem czy wiesz o tym, że to ten sam architekt czyli pan Gliszczyński, podpisał się pod wszystkimi zmianami, gdyż jeszcze żyje (ma ponad 80 lat w tej chwili) i obowiązują prawa autorskie. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Zdecydowanie podzielam zdanie większości wypowiadających się tu osób. Wydaje mi się jednak, iż dyskusja ta nie ma szans zaowocować w czynie. Dziwi mnie, gdy rozmawiam z niektórymi osobami na ten temat i słyszę odpowiedzi że wszystko jest ładnie, pięknie i wporządku...
Pozdrawiam osoby biorące udział w dyskusji.