Demokracja najlepiej udała się Polakom na poziomie wspólnoty lokalnej. Ten fenomen analizuje książka Mariusza Ambroziaka i Łukasza Perzyny „Kraj odzyskiwany. Ludzie i wydarzenia”. Ukaże się w marcu, wydawcą jest Mazowiecka Wspólnota Samorządowa.
Jako jeden z założycieli Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej na Mazowszu i w Sochaczewie znalazłem się wśród kilkunastu rozmówców Łukasza Perzyny. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku zadzwonił z propozycją spotkania i rozmowy o mnie i Wspólnocie w Sochaczewie. Umówilśmy się na spotkanie w Sochaczewie i spacer wprowadząjący w klimat miejsc o których wspomniałem podczas rozmowy. Redaktor Perzyna z dużą wprawą i profesjonalizmem pokierował moją opowieścią. Słuchał, notował i nagrywał, a potem wkomponował to co usłyszał w ciekawą książkę o samorządzie lokalnym.
Oto fragment naszej książkowej rozmowy:
- Takim klejem, jeśli tak można powiedzieć, który to nasze środowisko spaja – jest pasja działania. Robienia czegoś na rzecz lokalnej społeczności, która jej przede wszystkim ma dać największą satysfakcję. A nam to przy okazji, gdy widzimy, że ludziom to dobrze służy i się cieszą.
- Czy politycy partyjni tego poczucia nie mają, czy jest przytłumione przez pewną pazerność, kurs na stanowiska?
- Żeby ich nie skrzywdzić… powiem tak. W stowarzyszeniu i takiej formule niepolitycznej – żeby coś znaczyć, trzeba naprawdę się napracować i mieć osiągnięcia. One przemawiają i sytuują człowieka w tej lokalnej hierarchii i społeczności. Natomiast w polityce trzeba być spryciarzem, który ma dobre łokcie. Jak się potrafi wśród swoich dobrze porozpychać, to się ma pozycję. Ale to jest pozycja tylko do momentu, kiedy to ugrupowanie coś znaczy. Jak ugrupowanie znika, rozsypuje się również wizerunek tych osób…
- … bo świecą światłem odbitym?
- Gdyby oni bardziej poczuli, że tutaj reprezentują partię polityczną, ale też chcą, aby ludzie poprzez ich działania dobrze postrzegali tę partię, a nie odwrotnie… że skoro partia ma siłę i jest odbierana pozytywnie, to na tym wizerunku można, niewiele się starając, jechać. W Sochaczewie PiS wykazał się pazernością w walce o stanowiska, a o Platformie w tej chwili można powiedzieć, że w Sochaczewie jej prawie nie ma… Chociaż jeszcze w poprzedniej kadencji coś znaczyła. Burmistrz był członkiem zarówno Platformy jak Wspólnoty Samorządowej. To się nie gryzło, nie kłóciło. Myśmy ze sobą dobrze współpracowali, tyle, że ja nie chciałem się w żaden sposób partyjnie angażować, natomiast on to zrobił, a partia później go nie doceniła, zapomniała ile mu zawdzięczała. Zresztą podkreślałem, że nie ma przeciwwskazań, żeby członkowie Wspólnoty należeli do partii: chce ktoś, proszę bardzo, może należeć do PiS czy Platformy i tak było. Nie widzę tu żadnej kolizji, bo my nie jesteśmy partią. Można należeć do kilku stowarzyszeń, natomiast partia zawsze sobie zastrzega, że wolno tylko do tej jednej.
- W każdym razie burmistrz Czubacki należał i do Wspólnoty i do Platformy…
- I w ostatnich wyborach podpadł ważnej posłance z PO, która zrobiła mu tutaj negatywną kampanię i praktycznie rozbiło to Platformę sochaczewską. Dzisiaj Platforma ma w efekcie jednego przedstawiciela w radzie miejskiej i jednego w powiatowej. A PiS ma sześciu radnych w mieście i pięciu w powiecie. W mieście współrządzi, odpowiada więc za jego rozwój. Po wygranych wyborach poobstawiano stanowiska swoimi, oczywiście te, które ich interesowały. No bo wszystkich się nie wymieni, bo oni nawet tylu ludzi tutaj nie mają… PiS to jest kilkunastu ludzi w Sochaczewie, Prawica kilku. Działaczy dopiero teraz wyłuskują, bo jadą na tym, że mają wpływ na to, co się dzieje. Kilku dobrych ludzi zwolniono z miejskich instytucji i firm z powodu ich związków ze Wspólnotą, myślenie partyjne dominuje. Ja zaś w tej kadencji jestem radnym powiatowym w Sochaczewie....
Wkrótce jej promocja, na którą już dziś zaprasza Mazowiecka Wspólnota Samorządowa.
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od czasu książkowej rozmowy sytuacja w składzie Rady Miejskiej uległa zmianie. Platforma nie jest już reprezentowana przez żadnego z radnych. Przynajmniej mamy jasność kto wyprzedaje mienie miejskie.
Od czasu książkowej rozmowy sytuacja w składzie Rady Miejskiej uległa zmianie. Platforma nie jest już reprezentowana przez żadnego z radnych. Przynajmniej mamy jasność kto wyprzedaje mienie miejskie.