Przez ponad 600 lat sochaczewscy Żydzi współtworzyli nasze miasto. Niewielu z nich pozostało… Tuż po swoich setnych urodzinach odszedł od nas ich najstarszy przedstawiciel – człowiek niezwykłej kultury i energii, “Wieczny Sochaczewianin” jak o sobie mówił, ambasador naszego miasta na wielu kontynentach - Leon Arieh Firstenberg (1912-2012).
Dzięki Niemu, podczas cudownych spacerów po mieście poznałam przedwojenny Sochaczew. Bezbłędną, literacką polszczyzną z przedwojennym epentetycznym “l” opowiadał niekończące się frapujące historyjki o przyjaźniach, miłościach, radościach, którymi żyli sochaczewianie w latach dwudziestych i trzydziestych minionego wieku. Nigdy z Jego ust nie usłyszałam historii smutnej, tragicznej, mimo że Jego życie, szczególnie przed wyjazdem do Izraela nie było łatwe i radosne. “Przykre słowa zatruwają dobre myśli” – mawiał. I chyba dlatego był zawsze pogodny, życzliwy i uśmiechnięty. Mimo naprawdę dojrzałego wieku zawsze, kiedy odwiedzał Sochaczew tryskał wspaniałą energią, wigorem, nigdy nie dał odczuć, że jest choć trochę zmęczony.
Podczas każdej z Jego wizyt wędrowaliśmy po Sochaczewie i wpatrywaliśmy się w okna starych kamienic. Doskonale pamiętał, gdzie kto mieszkał, gdzie chodziło się na tańce i bale, kto szył dobre garnitury w mieście, a kto sprzedawał najlepszy chleb. W Jego obecności można było odczuć zapachy i energię dawnego Sochaczewa. Dzięki Jego i Jego przyjaciół wytrwałości my Polacy po latach mogliśmy oddać należny szacunek miejscu spoczynku ich przodków pochowanych na cmentarzu nad Bzurą.
Leon Arieh Firstenberg zawsze dziękował za ”dane mu prawo życia w Sochaczewie” i chociaż przez lata bezskutecznie prosił o upamiętnienie ponad 600-letniej obecności Żydów w Sochaczewie, zawsze wracał do naszego - swojego miasta jak na skrzydłach.
W lipcu 2007 r, w wieku 95 lat przywiózł do nas cztery pokolenia swojej rodziny z całego świata i z dumą pokazywał im dzisiejszy Sochaczew. Tańczył, grał na skrzypcach, pięknie śpiewał i opowiadał. Niezwykły człowiek. “A halikier mensz” po żydowsku.
Trzy lata temu, tuż po Jego ostatniej wizycie obiecał, że setne urodziny będziemy świętować w Sochaczewie. Niestety, nie doczekaliśmy Jego przyjazdu. Urodził się w Sochaczewie 15 września 1912r, został pochowany w Jerozolimie 19 września 2012r.
Komentarze