Motolotnią na grilla w Radoszynie? Czemu nie, jeśli sprzyja pogoda.
Ponad miesiąc temu w programie pikniku rodzinnego „Ekologiczna Dolina”, organizowanego przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową i Nasz Dom Radoszyna, atrakcją miały być pokazy motolotni. Niestety na przygotowanym wcześniej lądowisku podczas pikniku wylądował jedynie śmigłowiec. Sochaczewscy piloci byli na pikniku, ale bardzo złe warunki atmosferyczne zatrzymały wówczas ich motolotnie w domu. Teraz upalna, bezwietrzna pogoda w pierwszą lipcową sobotę była świetną okazją do przetestowania lądowiska w Łaziskach. Organizatorzy pikniku postanowili spotkać się przy grillu. Gospodarze Radoszyny zaprosili też sochaczewskich motolotniarzy. Wieczorem na niebie nad Łaziskami pojawiły się trzy kolorowe motolotnie. Najpierw pokrążyły nad Radoszyną i pozdrowiły grillujących już przyjaciół, potem popłoszyły kury na podwórkach gospodarzy w Łaziskach, by chwilę później kolejno lądować na piknikowym lądowisku. Wspaniały widok, jak bardzo brakowało go podczas czerwcowego pikniku. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Mieszkańcy Łazisk dopiero w tę sobotę mogli się przekonać jakiej atrakcji pozbawiła ich wówczas brzydka pogoda. Piloci: Edmund Górski, Mirosław Kaczorowski i Kazimierz Podwalny z Sochaczewskiego Stowarzyszenia Lotnictwa Amatorskiego po mistrzowsku wylądowali i zaparkowali swoje maszyny na skraju lasu obok Radoszyny. Witold Antuszewicz - Prezes Stowarzyszenia, będąc wśród witających na ziemi, z dumą prezentował latający sprzęt i swoich kolegów, zarazem jego uczniów w poznawaniu sztuki pilotażu. Potem wszyscy zasiedli w ogrodzie gdzie mogli docenić kulinarny kunszt gospodarzy, którzy przyrządzili świetne ekologiczne produkty i potrawy z grilla. Urokliwa Radoszyna i jej gościnni właściciele, Państwo Beata i Wojciech Dziurewiczowie, doskonale zadbali o nastrojowe spotkanie przyjaciół, którzy wspólnie snuli plany dotyczące pikniku w następnym roku. Przed zmrokiem piloci sprawnie poderwali swoje maszyny w powietrze, pokrążyli nad Radoszyną i odlecieli do Sochaczewa. Obiecali, że będą tu wracać.
Jerzy Żelichowski
zdjęcia W. Dziurewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze