Reklama

Mroczne miejsca Sochaczewa i nie tylko cz. I - tragiczna historia wikariusza

Sochaczew ma jeszcze wiele do opowiedzenia. Jedną z najbardziej znanych historii z cyklu niewiarygodne z okolic naszego miasta posiada oczywiście wieś Bromierzyk. To tam mają/miały dziać się niewyjaśnione zjawiska, które mężni śmiałkowie z zapałem próbują odkryć o różnych porach dnia i nocy. Nasze miasto kryje nie mniej niespodzianek. W powiecie sochaczewskim znajdziemy także wiele "mrocznych" miejsc. 

 

Pomysł cyklu powstał dzięki Tomkowi Ertmanowi. Jego uczniowie raz na jakiś czas przygotowują materiał pt. Opuszczone miejsca. Zapuszczając się w nieznane, szukają zapomnianych miejsc i słuchając lokalnych opowieści, przekazują je dalej. Dzięki tym materiałom udało się stworzyć wyjątkowy zbiór dziwnych, nieprawdopodobnych czy też mrożących krew w żyłach opowieści na poważnie i nieco z przymrużeniem oka. Zaczynajmy zatem.

Reklama

 

Choć pierwsza historia cyklu nie pochodzi z materiałów zebranych przez uczniów Zespołu Szkół "Osiemdziesiątka" to idealnie wpisuje się w charakter tego przedsięwzięcia. Rzecz dzieje się w Trojanowie. Młyn w okolicach kładki na Bzurze. To miejsce dziś jest dobrze znane mieszkańcom miasta. W okolicy ulicy Staszica znajduje się zniszczony młyn. W zasadzie tylko jego ruiny. 

 

Nieopodal znajduje się kładka na rzece. To właśnie w tej okolicy miało miejsce tragiczne w skutkach zdarzenie. O tym co dokładnie się tam stało pisał na forum e-Sochaczew jeden z czytelników naszego portalu:

Reklama

Historia śmierci księdza Franciszka Cudnego praktycznie nie istnieje w świadomości sochaczewian. Niewielu wie, co wydarzyło się 30 czerwca 1936 roku na Bzurze, w okolicach trojanowskiego młyna. W upalny czerwcowy dzień 1936 roku, na wycieczkę kajakiem po Bzurze wybrali się ksiądz Franciszek Cudny - wikariusz parafii Świętego Wawrzyńca (w latach 1935-1936) oraz Wacław Nowakowski - nauczyciel sochaczewskiego gimnazjum (obecnie L.O. im. Fryderyka Chopina) W szkole tej - w latach 1931 –1936 - ksiądz Cudny uczył religii i był prefektem. W pewnym momencie Nowakowski wpadł do wody i zaczął się topić. Na ratunek mu skoczył ks. Franciszek Cudny. Niestety obaj utonęli."

Na cześć zmarłemu postawiono pomnik. Miejscem zajmuje się między innymi Stowarzyszenie Kajakowcy Sochaczewa"

Reklama

 

O młynie, piwie rodem z Trojanowa i wielu innych miejscach w kolejnych cyklach. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2022-04-19 18:26:43

    Bromierzyk!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    egzorcysta - niezalogowany 2022-04-19 19:27:20

    Stefek co się dziwisz. Jaki portal taki artykuł. Oni ciągle coś przekręcają. Nawet fakty zmieniają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Włodzimierz - niezalogowany 2022-04-19 19:27:24

    Pomnik stał wiele lat zaniedbany ,pózniej ktos tam zrobił porządek,było całkiem ładnie,teraz dawno nie byłem to nie wiem jak jest ,ale takie miejsca warto pielęgnowac i przekazywać informację młodym pokoleniom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama