Sytuacje, które możemy zaobserwować na rynku handlowym w Polsce, mogą spowodować zawrót głowy. Co chwilę słyszy sie o fuzjach, przejęciach sięgających setek milionów euro, wielkich inwestycjach i nieustannym ostrym wyścigu po najlepsze lokalizacje – jest to w branży handlowej chleb powszedni.
A końca rewolucji nie widać.
Zachód tak jak nas widzi tak o nas pisze porównując nas do nierozumnych kartofli i buraków nie potrafiących logicznie myśleć. I tak wmawia się nam, że klasa lekcyjna to są tylko ławki szkolne, a przejście między nimi to już nie jest sala lekcyjna, ale komunikacja. Tak samo salą sprzedaży są regały sklepowe, a sypialnią łóżko , przejście zaś między nimi to już tylko komunikacja.
Robi się tak dlatego, że nawet jeśli część społeczeństwa w to nie wierzy to i tak ich to nie interesuje to niby ich dotyczy , część ma być może z takiego rozumowania wymierne korzyści , a część myśli , że dzięki temu można np. kupować taniej.
Jak tanio będziemy kupować ?
O tym mogliśmy się przekonać przy okazji sprzedaży cementowni, hut stali itp. kiedy to natychmiast po opanowaniu rynku przez zgranicznych inwestorów wzosły ceny produktów budowlanych. W chwili obecnej ceny tychże materiałów po kilku latach niskich cen, często dumpingowych, (czego wynikiem była likwidacja konkurencji) ceny wzrosły od 100% do 300% np. w materiałach ściennych (co pozwoli zwrócić sobie wcześniejsze koszty cen dumpingowych w błyskawicznym tempie).
Podobnie jest w handlu artykułami spożywczymi, gdzie już firmy zachodnie opanowały 50% rynku, a za chwilę będzie to 70 a może 80%.
Prawdą jest, że niektóre pozostałe na rynku polskim firmy skorzystają na tym, ale klienci na tym stracą tak jak i cała gospodarka , która zostanie wyhamowana.
W tej chwili zagraniczne sieci zarabiając budują się za nasze pieniądze , ponieważ płacąc za towar po 90 dniach i więcej a sprzedając go w tydzień mają nasze pieniądze na inwestycje w tym w nasze dobrze rokujące i oprocentowane obligacje, a ponadto wymuszając często od producentów ceny poniżej kosztów produkcji obniżając płace u producentów, którzy częściowo sobie rekompensują straty sprzedając towary polskim kupcom po zawyżonej cenie.
Pamiętajmy również o tym, że pieniądze wydane w lokalnym sklepie prędzej czy później do nas wrócą (może nie fizycznie). Handlowcy płacą podatki, które zasilają budżety naszych gmin. Pieniądze wydane w dużej sieci opuszczą ją, a nawet kraj, koncerny płacą podatki przez centralę, w dodatku zwykle korzystają z ulg, a zyski transferują za granicę.
I tak buraki tzn. my Polacy nie potrafiący najpierw zapisać a następnie zinterpretować tego co sami zapisaliśmy w ustawie i ekonomicznie myśleć oddajemy pieniądze ściągane z naszych rynków. Pieniądz na zachodzie jest narzędziem do zarabiania następnych pieniędzy i dawania pracy, a nie tylko środkiem płatniczym za potrzebne do bieżącego życia artykuły. Wyprzedać się jest najłatwiej.
Jeżeli my zrozumiemy te proste zasady i zaczniemy je stosować u siebie to może stać nas będzie na załatanie dziur na drogach, sprawną służbę zdrowia, niskie bezrobocie oraz wyższy poziom życia.
Z.P
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze