Reklama

Największa sochaczewska nekropolia w Warszawie

     Obchodząc uroczystość Wszystkich Świętych, a szczególnie tzw. Dzień Zaduszny warto pamiętać o tych którzy tworzyli w różny sposób, w różnym okresie zaborów, podwaliny pod byt państwowy nie tylko na szczeblu centralnym, ale również lokalnym. W jedną z upalnych sobót latem tego roku wybrałem się na Cmentarz Powązkowski w Warszawie, by odnaleźć groby i zrobić fotografie znanych sochaczewian, pełniących tutaj ważne funkcje. Tych osób na najważniejszej warszawskiej nekropolii spoczywa przynajmniej kilkadziesiąt.

     Zatem po sochaczewskiej nekropolii przy ulicy Traugutta jest to druga nekropola z największą liczbą grobów znanych sochaczewian. Do jednych grobów dotarłem szybko, dotarcie do innych zajęło mi czasem ponad godzinę błądzenia po omacku, a jeszcze do innych nie udało mi się tym razem dotrzeć. Jedne groby były zadbane, inne przykryte grubą warstwą ziemi zmieszanych z liśćmi obrosłych kłączami różnych krzewów. Czasem musiałem odgarniać grubą warstwę ziemi by dotrzeć do napisów.

Reklama

     Najłatwiej trafić na Powązkach na grób pierwszego burmistrza Sochaczewa wybranego już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Jana Fabierkiewicza (zm. w 1935 r.), z wykształcenia farmaceuty. Jego grób znajduje się niedaleko grobu marszałka Edwarda Śmigłego-Rydz. Fabierkiewicz był pierwszym polskim burmistrzem. Wcześniejsi włodarze miasta z okresu I wojny światowej pełnili swoją funkcję z nadania okupacyjnych władz niemieckich. Byli oni Niemcami, a jeden z burmistrzów w tamtym okresie był nawet ponoć niemieckim Żydem (sic!). Swój urząd burmistrzowski w Sochaczewie sprawował do 1921 r. Do jego priorytetowych zadań należała m.in. przebudowa struktury narodowościowej miasta – w 1918 r. blisko 50% ludności miasta stanowili Żydzi. Osobiście czuwał nad sprawami kwaterunkowymi, pilnując, by lokale opuszczane przez Niemców dostawały się w ręce polskie. W 1920 r. przygotowywał miasto przed ewentualnym zajęciem przez bolszewików. Wspierał finansowo plebiscyt na Górnym Śląsku. Można by długo pisać.

     Na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie znajduje się również grób Mateusza Reputakowskiego (zm. w 1889 r.), burmistrza sochaczewskiego z okresu po powstaniu styczniowym. Podczas tego ostatniego pracował lojalnie w administracji, za co otrzymał piśmienną pochwałę od byłego naczelnika Wojskowego Okręgu Płockiego Generała Lejtnanta Marniukina, który w piśmie do Gubernatora Cywilnego Płockiego pisał: „W ciągu prawie rocznego zarządzania tą częścią kraju, nie uszli mej uwagi niektórzy Urzędnicy Policyi Ziemskiej i Miejskiej, którzy z powodu postawienia kraju w stanie wojennym, pozostając pod bezpośrednim moim rozporządzeniem, wszelkie odbierane zlecenia, wykonywali z należną energią, i przekonali mnie o swych zdolnościach (…). Do liczby tej należą: (…) Reputakowski. (…) Mam zaszczyt upraszać J.W. Pana, aby wskazanych przeze mnie Urzędników, miał na szczególnej uwadze i przy sposobności raczył im wyjednać najwyższe nagrody”. Był zatem jakbyśmy dziś powiedzieli mierny, bierny, ale wierny. Nagrodą za wierność zaborcy miało być wkrótce sprawowanie funkcji burmistrza w Sochaczewie. Nie ulega wątpliwości, że był człowiekiem lojalnym wobec zaborcy.

Reklama

     Na wzmiankowanym cmentarzu spoczywa również ks. Franciszek Sadowski (zm. 1934 r.), proboszcz i dziekan sochaczewski z przełomu XIX i XX w. Postać całkowicie nieznana w Sochaczewie. Odwrotność poprzedniego. Bronił w Sochaczewie polskości. Tym naraził się władzom rosyjskim, które „go karzą początkowo grzywną pieniężną, a następnie żądają usunięcia go ze stanowiska proboszcza i dziekana w Sochaczewie”. Na nowej parafii w Cegłowie „w czasie inwazji bolszewickiej za odmowę wydania inwentarza wojskom bolszewickim został skazany na śmierć. Wyprowadzono go na dziedziniec, gdzie po odczytaniu wyroku miała nastąpić egzekucja. Cudem tylko ocalał. W ostatniej chwili nadbiegł jakiś dygnitarz bolszewicki, który ułaskawił skazańca”. Na cmentarz powązkowski odprowadzały go ogromne tłumy wiernych, o czym pisano w prasie.

        I jeszcze jedna postać w Sochaczewie również nieznana, choć uwieczniona w książkach, tylko, że nie w naszym mieście. Józef Radzimiński (zm. 1841 r.), pełniący przez ponad dziesięć lat w okresie Królestwa Polskiego funkcję komisarza obwodu sochaczewskiego. Na podstawie jego choćby wojennego życiorysu można by nakręcić film. W 1809 r. zaciągnął się jako prosty żołnierz w szeregi Wojska Polskiego. Podczas wojny Napoleona z Rosją pełnił funkcję adiutanta polowego przy generale brygady Henryku Kamieńskim. Swój chrzest bojowy przeszedł w bitwie pod Mirem (1812 r.), następnie brał udział w zwycięskich dla Napoleona bitwach pod Smoleńskiem, Borodino, wreszcie w ostatnim starciu kampanii rosyjskiej, osłaniającej odwrót Wielkiej Armii – w bitwie nad rzeką Berezyną. Za męstwo okazane w tym ostatnim starciu odznaczony został Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari. 

Reklama

    W 1813 r. walczył w Saksonii, pod Gabel, Lobau, Peterswalde, Toeplitz, Pirneau i Dreznem. W tej ostatniej z bitew stoczonej w 1813 r. w sposób szczególny musiał się wyróżnić, gdyż został odznaczony Kawalerskim Orderem Królestwa Obojga Sycylii. Na skutek przegranej w bitwie pod Lipskiem (1813), w dalszej konsekwencji – kapitulacji Drezna, Radzimiński trafił do niewoli. Został uwolniony dopiero w początkach 1815 r.  W 1821 r. odszedł ze służby wojskowej, otrzymując później m.in. nominację na komisarza obwodu sochaczewskiego. Swoje rządy sprawował w trudnym okresie powstania listopadowego, w którym nie brał udziału. Zachował zatem swoje stanowisko. Swój urząd komisarza obwodu sprawował aż do śmierci. O tych i innych postaciach Szanowny Czytelnik będzie mógł się dowiedzieć z przygotowywanej do druku trylogii „Dzieje Sochaczewa w okresie zaborów” (3 tomy w dwóch wersjach okładek każdy tom). Tam wiele nieznanych faktów, wydarzeń, życiorysów.

 

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości