- Kobieta na szczęście czuje się dobrze, jest trochę wychłodzona i wystraszona, ale ogólny stan zdrowia możemy uznać za stabilny - mówi rzecznik prasowy sochaczewskiej policji Joanna Olszar. - W tej chwili ogrzewa się w specjalnym namiocie. Czekamy na karetkę. Jak powiedziała nam pani Celina, w nocy skryła się w krzakach, by nie zmarznąć, a rano próbowała wyjść z lasu. Niestety, szła w zupełnie przeciwną stronę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
zeby nie bylo.. ciesze sie i najwazniejsze ze kobieta jest cala i zdrowa.. a moj wpis mial charakter lekko wyszydzajacy procedury policji a nizeli jakie kolwiek czepianie sie czlowieka. jeszcze cos: jak czytam jaki sprzet do poszukiwan zostal zaangazowany a w radio slysze ze 65 letni mezczyzna zostanie obciazony za przyjaz karetki bo okazlo sie ze to nie zawal to szlag mnie trafia co to za kraj jest porabany.
Figa - słuszne tłumaczenie, tak właśnie jest. Nie żadne znajomości, jak sugeruje kacperskyy.
Różnica polegała na tym, że nie przypuszczano, iż ktoś zaginął, lecz wiedziano na pewno, że kobieta, 72-letnia, nie może znaleźć drogi do domu, straciła orientację w lesie i to niemałym. A wiedziano to dlatego, że z poszukiwaną był kontakt telefoniczny. Ja to w każdym razie tak sobie tłumaczę.
fajnie ze osoba sie znalazla. wiadomo. ale ile razy slysze ze jakie kolwiek dzialania poszukiwawcze przez nasza kochana policje podejmowane sa dopiero po 48 godzinach od momentu potencjalnego zaginiecia a wczesniej to jest po prostu traktowane jak zwykle wyjscie z domu bez poinformowania gdzie osoba sie udaje... a tu prosze 3 godziny... pewnie rodzina pana W :D
zeby nie bylo.. ciesze sie i najwazniejsze ze kobieta jest cala i zdrowa.. a moj wpis mial charakter lekko wyszydzajacy procedury policji a nizeli jakie kolwiek czepianie sie czlowieka. jeszcze cos: jak czytam jaki sprzet do poszukiwan zostal zaangazowany a w radio slysze ze 65 letni mezczyzna zostanie obciazony za przyjaz karetki bo okazlo sie ze to nie zawal to szlag mnie trafia co to za kraj jest porabany.
Figa - słuszne tłumaczenie, tak właśnie jest. Nie żadne znajomości, jak sugeruje kacperskyy.
Różnica polegała na tym, że nie przypuszczano, iż ktoś zaginął, lecz wiedziano na pewno, że kobieta, 72-letnia, nie może znaleźć drogi do domu, straciła orientację w lesie i to niemałym. A wiedziano to dlatego, że z poszukiwaną był kontakt telefoniczny. Ja to w każdym razie tak sobie tłumaczę.