Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej nie pozostawiają złudzeń ofiarą przemocy może zostać każdy. Niezależnie od wykształcenia, stanu konta, wieku i płci. Właśnie rusza kolejny projekt Sochaczew przeciw przemocy.
W ubiegłym roku do Zespołu Interdyscyplinarnego ds. przemocy w rodzinie wpłynęło 146 niebieskich kart. Każdy z tych dokumentów potwierdzał zjawisko przemocy, do jakiego doszło w konkretnej sochaczewskiej rodzinie.
- Warto zaznaczyć, że przemoc domowa, wbrew powszechnemu przekonaniu, wcale nie dotyka głównie naszych stałych podopiecznych. Dochodzi do niej w domach, w których żyje się na średnim, nawet bardzo dobrym poziomie mówi zastępca przewodniczącego zespołu Damian Wasilewski. Agresja pojawia się miedzy partnerami w małżeństwach i związkach nieformalnych, ale również w relacjach z dziećmi, czy osobami starszymi. Wtedy przemoc przyjmuje też formę zaniedbania osoby, która powinna być otoczona opieką.
Potwierdza to kierownik działu pomocy rodzinie MOPS oraz przewodnicząca zespołu Anna Kuzińska.
- W ubiegłym roku spotkaliśmy się dokładnie 82 razy. Zbieramy się minimum raz w tygodniu i zapewniam, że cały czas mamy co robić. Praca z osobami uwikłanymi w przemoc to długotrwały proces mówi.
Długotrwały i nie zawsze skazany na sukces. Ofiary wycofują zeznania, mają trudności z podjęciem działań i decyzji. Nawet, jeżeli pracownicy MOPS powiadomią o przemocy prokuraturę, zaprzeczają, że miała ona miejsce.
- Często naszym sukcesem jest to, że ofiara kilka razy wycofywała oskarżenie, aż za którymś z kolei tego nie zrobiła mówi Damian Wasilewski. Tak naprawdę tylko w ten sposób można przerwać narastającą przemoc.
Czas, jaki zajmuje ofiarom dojście do tego punktu, liczyć można często w latach spotkań z grupami wsparcia, terapeutami, prawnikami i psychologami.
- Zawsze kierujemy zgłaszające się do nas osoby do odpowiednich specjalistów. Niektóre z nich są tak stłamszone psychicznie i pozbawione godności, że przyzwyczajają się do życia ze sprawcą. Kształtują w sobie mechanizmy, które pozwalają im przetrwać: kiedy wyjść z domu, kiedy wrócić, gdzie się schować i przeczekać atak agresji i wiele innych zachowań opowiada Anna Kuzińska. Często jest tak, że ofiary są uzależnione finansowo. Wolą zostać z oprawcą, mieć gdzie mieszkać i co jeść, bojąc się biedy.
Warto zaznaczyć, że w tej ostatniej kwestii funkcjonują już nowe rozwiązania prawne, o których niewiele osób wie. Po pierwsze, niezależnie od tego, czy jest współwłaścicielem, a nawet wyłącznym właścicielem domu lub mieszkania, sąd może nakazać sprawcy czasowe lub stałe opuszczenie miejsca zamieszkania. Można również sądownie zabezpieczyć alimenty.
Agnieszka Poryszewska
Więcej czytaj w tygodniku Ziemia Sochaczewska(29.07.2014). Zapraszamy też na ziemia-sochaczewska.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze