Wywiad z Robertem Brylewskim
"BEZ PANIKI. BEZ KOMPROMISÓW."
Człowiek- legenda, pionier punk- rocka w Polsce. Tak zazwyczaj zaczynają się artykuły o Robercie Brylewskim. I cóż tu nowego napisać? To, że założył Kryzys, która przerodziła się potem w Brygadę Kryzys, że wraz z Tomaszem Budzyńskim powołał do życia Armię?! W zespole Izrael przełożył na polski grunt język rastafarian, dzięki czemu można też mówić o nim jako o ojcu chrzestnym polskiego reggae?! No cóż to już na pewno wiecie. A przecież Brylewski przez te ponad 30 lat przyłożył swe palce bezpośrednio do wielu ciekawych projektów muzycznych. Wraz z Pawłem "Kelnerem" Rozwadowskim (założyciel i lider punkowej grupy Deuter, przyp. Red) jako Max i Kelner nagrał eksperymentalny album "Techno Terror", na którym to jak chyba nikt wcześniej w naszym kraju odważnie flirtował z muzyką techno. Jaki punkowiec zdobyłby się na taki krok? Industrialno- transowe klimaty nie obce były mu także, gdy w połowie lat 90 współtworzył grupę Falarek Band. W jego słynnym studiu "Złota Skała" nagrywali najciekawsi polscy artyści undergoundowi (m.in. Ewa Braun) i nie tylko. Brylewski szedł zawsze pod prąd i w ten sposób wyznaczał kierunki w polskiej muzyce. Był zawsze kilka kroków do przodu przed innymi.
Miałem tą ogromną przyjemność i zaszczyt (wiem, brzmi to infantylnie) porozmawiać chwilę z Robertem Brylewskim tuż po zakończonym, udanym koncercie Kryzysu w Łowiczu.
Wyluzowany, z młodzieńczym wręcz entuzjazmem, pozbawiony gwiazdorskiego zblazowania odpowiadał na moje pytania. Oto zapis tej krótkiej rozmowy z nim.
KULTURKA: Na początku chciałem pogratulować bardzo udanego koncertu. Łowicz chyba Ci się bardzo spodobał, gdyż po raz czwarty już tutaj grasz. Wcześniej jako Robert Brylewski i Świat Czarownic, z 52UM, Izraelem, a teraz w końcu z Kryzysem.
Robert Brylewski: To już tradycja.
Co sądzisz o tym mieście?
R.B: Fajne miejsce. Są ciekawi ludzie, wiele się dzieje. Jeśli wszędzie było by tak jak tutaj to żylibyśmy w raju...rock"n rollowym raju. Zawsze jest jakaś grupa ludzi, którym zależy i robią to dla innych. Kiedyś były dyskusje na temat kultury wysokiej i niskiej. Dzisiaj nie ma czegoś takiego.
A jak reagujesz na tego typu łatki?
RB: Wiesz, kiedyś to była zabawa i nikt nie mówił o naszej muzyce jako o tworzeniu jakiejś tam kultury, bardziej o subkulturze, a teraz jakieś książki o tym piszą, fajne filmy powstają.
Zapewne chodzi Ci o " Beats of Freedom". Co sądzisz o tym filmie?
RB: Wiesz, no właśnie o tym mówię, że jest fajnie, że mogą tutaj przyjeżdżać takie indywidua jak np. ja. Dzięki czemu mogę nadal tworzyć.
Wróciliście w momencie, gdy zostały wydane dwa tribute albumy poświęcone Kryzysowi. Jak je odbierasz ?
RB: Tak jak mówię, wcześniej mi się nie śniło kiedyś, że ktoś będzie wykonywał nasze piosenki. To była raczej tylko zabawa.
Oni złożyli hołd wam, a wy wracając poniekąd złożyliśmy hołd im?!
RB: No tak, w końcu nagraliśmy porządnie ten stary materiał ("Kryzys Komunizmu", przyp. Red.). A jeśli będziemy mogli zrobić coś ponad plan to będzie fajnie.
Czyli co, początek nowej drogi w historii Kryzysu?
RB: Chcielibyśmy zrobić jakąś niespodziankę dla naszych fanów w postaci nowych nagrań zespołu. To brzmi dla nas bardzo abstrakcyjnie, że mamy ten XXI wiek.
No tak, był kiedyś orwellowski "1984" i wiele z tego co było zawarte w książce się sprawdziło...
RB: Ja całe swoje życie wyobrażałem sobie do 2000roku. Także już 11lat ponad plan (śmiech)
Czyli ciągniesz dłużej niż przewidywałeś (śmiech)
RB: Wyobraź sobie: miałem 39 lat w 2000roku (śmiech)
Grałeś w takich kapelach jak: Brygada Kryzys, Izrael (gra tam nadal, przyp. red.), czy Armia. Te zespoły każdy fan polskiego rocka zna. Jest to swego rodzaju kult. Jednak zapomina się często o zespole, który tworzyłeś, a mianowicie Falarek Band. A dla mnie płyta Falarka ("Falarek", 1996, przyp. Red.) jest, pewnie nie tylko moim zdaniem jedną z ciekawszych płyt lat 90 w polskiej muzyce. Czy myślałeś o tym, by wrócić z tą kapelą?
RB: Tak. Chłopaki się zbierają, jest sprzęt. Ze starego składu jest Piotr "Fala" Falkowski, grający na garach, jest Arek (Antonowicz, basista grupy, przyp. Red.). Nie ma tylko Jarka "Smoka" (Jarosław "Smok" Smak, basista, przyp. Red.). Znasz "Smoka"?
Oczywiście. Przede wszystkim z nieodżałowanego Post Regiment.
RB: Jest obecnie inżynierem studyjnym i robi większość polskiego reggae. Ale za to za niego na gitarze będzie grał Toni Von Kinsky.
No tak oprócz tego, że tworzył kapelę, Kinsky to grał też w Dezerterze...
Wtedy jako Falarek Band przetarliście szlak można powiedzieć?
RB: Wiesz, ta kapela nie miała szans wtedy bo grała bardzo niemodną muzykę jak na tamte lata. My mieliśmy świadomość, że nie odniesiemy sukcesu.
Może tym razem będzie inaczej. A powiedz mi, co się dzieje obecnie z twoim studiem "Złota Skała"?
RB: Obecnie szukamy nowego miejsca. Najprawdopodobniej będzie się znajdowało w Warszawie, na Woli. Głównie będziemy zajmowali się remiksami. Może inaczej to ujmę: artystyczną pracą nad zremiksowaniem nagrań.
A co sądzisz o współczesnym punku? Jest jeszcze coś takiego jak współczesna scena punkowa? Czy jest się przeciwko czemu jeszcze buntować?W tym momencie zauważam poruszenie wśród reszty ekipy: -Jasne, że jest!- krzyczą jak jeden mąż.
RB: Jak nie ma powodu się buntować to nie ma. Nic na siłę.
Wiesz, ale jest w Polsce pewna telewizja i radio jednego pseudo- duchownego, zresztą ładnie to wplotłeś dzisiejszego wieczoru do tekstu "Telewizji". Teraz ta sprawa "z krzyżem na placu" w Warszawie...
RB: Wiesz, ja już nie chcę już mieszać w tym kotle. Już wystarczająco namieszano w tej sprawie.
No, dobra wróćmy do Kryzysu. Dlaczego nie było dziś "Magury" Góralskiego (perkusista, tekściarz i założyciel Kryzysu, przyp. Red.)?
RB: Wiesz, Magura nie jest w ogóle taką personą, która by prowadziła życie koncertowe, czyli jeżdżenie w trasy i tego typu sprawy. Jest osobą bardzo wygodną. Taki ma po prostu charakter.
Podzielasz jego filozofię buddyjską?
RB: Nie jestem buddystą, lubię buddystów, ich filozofię, czytam książki o tej tematyce. Jest to bardzo ciekawe, ale jednak nie dla mnie.
A jak wygląda filozofia Roberta Brylewskiego? Można mówić w ogóle o czymś takim?
RB: Nie deklaruję się jako filozof. Moja filozofia składa się z punktów: punkt pierwszy- BEZ PANIKI. A dalej to już idzie.
Magura jest też wielkim zwolennikiem amerykańskich Bitników. Ja bym Ciebie określił jako "Głównego Bitnika RP".
RB: (Śmiech) Raczej Big- Bitnika (Śmiech) Od Big- bitu. Wiesz, ja nie jestem literatem, ale lubię Bitników.
Hippisi zjedli swój ogon, punki też...
RB: Nie można tak powiedzieć. Ci zjedli, tamci nie. Nie można powiedzieć o porażce punków, czy bitników. Natomiast nie cierpię modnego punka amerykańskiego.
Offspring, Green Day?
RB: No coś w ten deseń, choć akurat niektóre nagrania Green Daya lubię (śmiech). Wiem, że to obciach. Z amerykańskich kapel punkowych najbardziej lubię The Germs, ale nikomu nie życzę takiego losu jak oni mieli.
Black Flag?
RB: Też lubię
W 2009 roku wydałeś płytę wraz z Armią. Czy zamierzasz to kontynuować?
RB: No tak, wiesz tego typu gitary, które nagrałem na płycie mnie obecnie interesują. To było coś zupełnie innego od tego co nagrałem kiedyś w Armii.
"Gdy miałem 18 lat już wiedziałem, że nigdy więcej nie pójdę do szkoły, że nie będę szukał zastępczej roboty. Nie szukałem kompromisów, jeśli bym poszedł na kompromis to obawiam się, że mogło się nie udać"
Zauważyłem, zresztą pewnie nie ja pierwszy, że raczej mało efektów gitarowych używasz. Choć w sumie psychodeliczne brzmienia nie są ci obce, są widoczne m.in. w "Kosmopolis" Brygady Kryzys.
RB: Wiesz, nie chce mi się z taką walichą pełną efektów jeździć. Oczywiście lubię psychodelię. Wiesz, nie trzeba do tego efektów.
Wystarczy otwarta głowa...
RB: Raczej dźwiękonaśladowczość. Wszystkie dźwięki już są, teraz trzeba je odnaleźć i zagrać.
Na czym polega styl Brylewskiego?
RB: Nic dobrego na ten temat nie mogę powiedzieć. (śmiech)
To powiedz coś złego (śmiech)
Kiedyś Zbyszek Hołdys wpadł na próbę i mówi: "Wiesz, nagrywam płytę i potrzebuję takiej brudnej punkowskiej gitary". Nie, raczej nie ma czegoś takiego jak styl Brylewskiego. Poza tym nie mogę być sędzią we własnej sprawie.
Wychowałeś się w bardzo muzykalnej rodzinie. Czy to wpłynęło na to kim jesteś obecnie?
RB: Na pewno. Nie tylko muzycznie. Przede wszystkim rodziców dużo w domu nie było. Miałem sporo czasu na zajęcie się sobą. Byli za granicą, wracali z wojaży zespołu "Śląsk". Miałem dużo szczęścia takiego typu jakiego nawet nie dam rady określić. Lepiej jak bym miał się urodzić w rodzinie najbogatszych dyplomatów.
Więc, jeśli chodzi przynajmniej o rodzinne życie to nie miałeś zbytnio się ku czemu buntować?
RB: Nieraz próbowałem na siłę trochę i nie wychodziło.
Powiedz mi o początkach punka w Polsce. Warszawskiej scenie.
RB: Pierwszej?
Tak
RB: Pierwsza załoga to była Sadyba i Wilanów, tzw załoga "Kelnera". Druga to był Rakowiec, Śródmieście. Kryzys to była kapela, która połączyła te dzielnice. Ja byłem ze Śródmieścia a Kamil Stoor (założyciel i perkusista najwcześniejszych grup polskiego punka: The Boors, Kryzys, Deuter). On był z południowej Warszawy. I zaczęło się. Dosyć długo to trwało zanim trafiliśmy na siebie, jakieś pół roku chyba. A wcześniej spotkaliśmy się chyba w jakimś klubie, bodajże "Bolek" i słuchaliśmy płyt. Chodziliśmy wtedy na dyskoteki i wymienialiśmy swoje nagrania.
Wielu artystów polskich, jak choćby Muniek mówili, że to koncert Kryzysu zainspirował ich do założenia swoich kapel. A ty pod wpływem kogo zacząłeś grać?
RB: Masę rzeczy na mnie wpłynęło. Pierwszy koncert, który widziałem to był Procol Harum w "Kongresowej", ale nie wiem co tak dokładnie wpłynęło na to, że zacząłem grać. Jeśli miałbym powiedzieć, że to było to i tylko to, pewnie bym skłamał. Gdy miałem 18 lat już wiedziałem, że nigdy więcej nie pójdę do szkoły, że nie będę szukał zastępczej roboty. Nie szukałem kompromisów, jeśli miałem iść na kompromis to obawiam się, że mogło się nie udać.
Grałeś ze swoimi córkami. Jakie to uczucie?
RB: Nadal gram. Tera miksuję płytę Enchantii. Jest to kapela, w której śpiewa moja córka, Sara. Gram też z dziećmi moich kolegów po fachu. Z Synem Pawła Rozwadowskiego, Szymonem.
Wszystko zostaje w rodzinie.
RB: Dzieciaki są jeszcze lepsze śmiech)
Zamierzasz stworzyć jeszcze jakiś projekt ze swoimi córami?
RB: Wiesz, ja cały czas je wykorzystuję. Śpiewają na Izraelu.
A na nowej płycie Kryzysu, jeśli takowa będzie też zaśpiewają?
RB: Jeśli będę potrzebował to tak, ale nie przewiduję na razie.
Macie już jakieś utwory, tworzycie nowy materiał?
RB: Wiesz, pomysły to ja zbieram od wielu lat. Panuje zasada ostatniej chwili, czyli te pomysły, które są na samym końcu, te najlepsze, zazwyczaj wybieram.
Czy zaprosisz muzyków, którzy współtworzyli Kryzys dawniej?
RB: Gościnnie pewnie tak. Wiesz, Jeżyk (Ireneusz Wereński, przyp. Red.) gra w Kulcie i ma tam sporo roboty. Mirek Szadkowski może też w każdej chwili do zespołu dołączyć.
Mam nadzieję, że pojawicie się w Sochaczewie, Robimy tutaj fajne koncerty. Mamy na prawdę ciekawe miejsce, w którym poczujecie się jak w domu
RB: No jasne, jesteśmy otwarci i chętnie u was zagramy. Tym bardziej, że nigdy jeszcze u was nie grałem.
Dziękuję za wywiad.
RB: Również dziękuję.
Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze