W ostatnią niedzielę na pl. Kościuszki rządził uliczny rytm i gra słów. Pierwszy Sochaczew Rap Festiwal przyciągnął kilkusetosobową publiczność. Impreza pokazała, że tą muzyką żyje duża część sochaczewskiej młodzieży.
O tym, że odbyć ma się taki koncert, słuchy chodziły już od kilku miesięcy. W końcu, na pożegnanie lata, festiwal zorganizowali młodzi ludzie dla młodej publiczności. Przygotowania trwały około miesiąca. Na scenie pojawili się liczni lokalni wykonawcy. Przyciągnęli swoją publiczność, która znała ich z dzielnicy, osiedla czy ulicy. W ich twórczości nie brakowało odniesień do samego Sochaczewa i ludzi w nim mieszkających. Wielu z nich debiutowało na scenie, tak jak np. trzyosobowa ekipa Syndykatu czy chłopaki z LNL.
Festiwal to nie tylko raperzy, ale także beatbox. Rytmiczne naśladowanie dźwięków perkusji czy basu jest specjalnością m. in. Osina, który zdobył już rzesze wiernych, sochaczewskich wielbicieli. Zresztą nie on jeden. Swoich fanów ma też Wariat, Piotras i wielu innych. Nie mówiąc już o Kaemte, czyli Danielu Janiaku - pomysłodawcy i sprawcy całego zamieszkania. Dzięki niemu na festiwalu wystąpił DE2S. Paryski muzyk przyjechał do Sochaczewa specjalnie, żeby dać koncert na pl. Kościuszki. Zrobił to oczywiści nieodpłatnie. Francuski, melodyjny rap był jednym z najmocniejszych punktów festiwalu. Oprócz nich na scenie wystąpili J.I.M.B, PFR, Wersman, Solar i Białas.
Więciej w najnowszej "Ziemi"
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze