Od publikacji mojego tekstu o sytuacji na ul. Ziemowita w Sochaczewie minął prawie miesiąc. Co zmieniło się w tej sprawie? Czy doszło do kolejnych ataków?
Po publikacji wiele osób pytało, dlaczego zająłem się właśnie tą sprawą. Podpalenie było tu jednym z ważniejszych powodów, bo scenariusz, w którym wybuchają kolejne auta, stojące obok podpalonego Golfa, był bardzo prawdopodobny. Dzień po pożarze do redakcji e-Sochaczew.pl zadzwonił telefon. Przerażony mężczyzna relacjonował zajście z poprzedniej nocy; mówił o tym, jak wybiegł w piżamie na dwór i bał się o swoje dzieci. Wtedy już chyba wszyscy zrozumieli, że żarty się skończyły, a sprawa nie jest już dłużej „prywatna”. Sądziłem jednak, że taki akt zmobilizuje policję i sprawa zostanie skutecznie załatwiona. Niestety w grudniu ponownie wybito okna. Po tym incydencie, na skierowaną do naszej redakcji prośbę jedynej - przynajmniej tak wtedy sądziłem – ofiary, postanowiłem zbadać, co jest powodem tych wszystkich ataków i przyczynić się do ich ustania. Okazało się, że ofiar jest więcej, a owca jest jednocześnie w pewien sposób wilkiem. Najgorsze jest to, że podczas tej rocznej wojny zapomniano o istocie najbardziej bezbronnej – dziecku.
Echa publikacji
Zaraz po publikacji zadzwoniła do mnie pani Lidia, twierdząc, że może dyktować mi, co mogę napisać, a co nie i że „Nie tak się umawialiśmy”. Krzyczała też: „Powiedziałam, że ten artykuł ma zniknąć?!” Groziła mi sądem i oskarżyła mnie o przekupstwo. Przedstawiałem jej tezy z artykułu, a ona ironicznie żądała „dowodzików”.Twierdziła, że nie miałem prawa ujawnić, na co choruje jej córka, chociaż takich informacji udzieliła już autorowi pierwszego artykułu i zostały one opublikowane. Dziwne, że wtedy nie sprawiało to problemu.
(Nie)spodziewany telefon
Po pewnym czasie odezwała się do mnie inna grupa z rodziny (o której w artykule nie wspomniałem), żądając usunięcia wpisu o spadku po dziadku, chociaż przysługuje on nie tym osobom, a pani Danucie. Zaproszony na spotkanie z jedną osobą znalazłem się w ogniu pytań trójki rozemocjonowanych ludzi – małżeństwa, które twierdziło, że ktoś może ich skrzywdzić, bo może pomyśleć, że mają pieniądze, które do nich nigdy nie miały trafić i pana Mirosława, który przedstawiał prawdziwą według niego wersję wydarzeń tzn. tą w której żona winna jest rozpadu małżeństwa. Zostałem wzięty w ogień pytań i za wszelką cenę moi rozmówcy chcieli wymusić ode mnie informację o moich informatorach. Później byli zdziwieni, że kłamałem, aby chronić swoich informatorów. Pojawił się też wątek pomawiania o rzekome zabójstwo i kolejne naciski w sprawie danych osób, które udzieliły mi informacji.
Pomimo takiego stylu dyskusji rozmawialiśmy kilka godzin, ale jak się okazało później i tak zbyt krótko. Tego samego dnia wieczorem otrzymałem informację, że nazajutrz koło 7:00 albo 8:00 rano mają do mnie dzwonić moi rozmówcy i faktycznie też tak się stało. Zapytałem, co jest powodem takiego rannego telefonu? W odpowiedzi usłyszałem „chciałam jeszcze raz o tym porozmawiać, gdy emocje opadły”. Szkoda tylko, że kontakt był zaplanowany i miał na celu „dociśnięcie mnie” do ściany.
Groźby i naciski
To nie jedyny taki przypadek w tej sytuacji. Wielokrotnie już grożono mi procesami cywilnymi i karnymi. Wywierano na mnie naciski, abym usunął lub zmienił treść tekstu. Próbowano wymusić na mnie, abym wyjawił dane moich informatorów w tej sprawie. Aktualnie – jak twierdzi pan Mirosław – ma rozpoczynać się sprawa cywilna, karna i postępowanie u Rzecznika Praw Dziecka, które mają mnie dotyczyć. Zostałem powołany na świadka w sprawie rozwodowej pani Danuty i pana Mirosława, na której ostatnio zeznawał Krzysztof Rutkowski.
Coś się jednak zmienia
Ta historia ma wiele wątków i z każdą rozmową okazywało się, że spalony samochód, to tylko kropla w morzu problemów. Te sprawy, w których można coś jeszcze zrobić, starałem się nagłośnić jak najmocniej i pomóc.
Po rozmowie ze mną pani Patrycja, pani Iwona, pan Łukasz i pan Adam oraz pani Malwina wyrazili chęć spotkania się i dojścia do porozumienia. Dotarło do nich, że tak naprawdę nie są wrogami i na ulicy nie muszą wulgarnie się atakować. Poprosiłem też, aby zakończyli ten spór, bo sytuacja stała się bardzo niebezpieczna. Zadeklarowali, że więcej nie będą się angażować w te sprzeczki, a pan Łukasz i pani Iwona chcą po prostu, normalnie żyć. Pani Danuta nie korzystała w domu z prądu ani wody ze strachu przed mężem. Siedziała przy świeczce! Poinformowałem ją, że mąż nie ma prawa zabronić jej korzystać z prądu, czy wody, i że powinna normalnie funkcjonować w swoim mieszkaniu. Córka zadeklarowała, że pomoże w tym mamie. Panią Lidię poinformowałem, że policja nie powinna rozmawiać z jej córką bez obecności psychologa i lepiej dla dziecka, żeby się na to nie godziła.
Po publikacji tekstu na portalu e-Sochaczew.pl rozmawiałem ponownie z panem Mirosławem, który twierdzi, że wszystkie informacje dotyczące jego osoby, a które zostały zawarte w tym tekście, są nieprawdziwe. Twierdzi, że jego żona, córka i zięć kłamią.
Również pani Lidia w rozmowie ze mną stwierdziła, że „prawdą jest może tylko 5% z tego, co napisałem”. Sprawą córki pani Lidii – w związku z moimi wątpliwościami – zainteresowałem odpowiednie instytucje, które rozstrzygną, co dalej.
Nareszcie początek końca?
Prokuratura we wrześniu poinformowała panią Malwinę o przygotowanym w stosunku do niej akcie oskarżenia, który dotyczy nękania pani Lidii. Dopiero ostatnio, po 3 miesiącach, skierowano akt oskarżenia do sądu. Miejmy nadzieję, że sąd dogłębnie zbada tę sprawę i zapadną konkretne rozstrzygnięcia.
Niestety wszystko wskazuje na to, że czym więcej zawiadomień i pozwów, tym dalej od rozwiązania sprawy, bo strony, zamiast się porozumieć, tylko bardziej się kłócą. W tej sprawie strony już dawno zapomniały, o co walczą; teraz jest to już nieistotne. Nie ważne już jest kto i w jakiej sprawie, ale ważne, że zostanie postawiony przed sądem. Obecnie liczy się tylko spór, bo niektórzy w tej sprawie karmili się tylko nim przez ostatnie lata i teraz nie potrafią wrócić do normalnego życia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
agawesola uwazam iz jestes osoba -znajomą Malwiny i Adama i moze poniekąd masz racje co do P. Lidii natomiast nie upoważnia NIKOGO do tego aby niszczyc jej majatek i mienie . Na czym z tego wszystkiego cierpi P. Lidii córka . Jako dorosła osoba sobie poradzi natomiast dziecko ? Czy ktos o tym pomyslal ?! robiąc takie rzeczy
P.Lidia jest tu wilkiem. Zmanipulowała p.Mirosława a on robi wszystko co ona mu karze stąd rzekomy oprawca!!! Nie ma Rzadnego oprawcy !!!!to wszystko to zaplanowane działania p.Lidi która jest podstepna,zniszczyła rodzinę i za wszelką cenę próbuje udowodnić ze jest ofiarą.Szanowni państwo czytelnicy zainteresował mnie ten temat i postanowiłam go rozpracowac sprawa ma kilka wątków. Finansowy, rodzinny, P.Mirosław zrobi wszystko co karze mu P.Lidia a że przeszkodą jest żona,córka i zięć p.Mirosława to trzeba ich zniszczyć dotarałam do osób które opowiedziały mi jak to pan Mirosław zlecał im pobicie cyt" polamanie pana Adama z innego źródła dowiaduje się ze pan Adam jest zawodowym kierowcą a pan Mirosław złożył kilkadziesiąt fikcyjnych wykroczeń drogowych by pozbawić Pana Adama Prawa jazdy dowiedziałam się również ze pan Mirosław za namowami p.Lidi znecanie się psychicznie nad pDanuta i córka które też zostały podbite przez niego pod blokiem u p.Lidi myślę że to nie koniec tego gdyż dowiedziałam się ze sprawą p.Lidi zainteresowała się telewizja i zapewne poznamy dokładniej działania i sposób manipulowania przez panią lidie a być może dowiemy się o innych już oszukanych i okradzionych planach i rozbitych rozdzinach przez ta kobietę.Bede na bierzaco obserwować co się dzieje gdyż jest to dobry temat na program "dlaczego Ja" pozdramiam czytelników i bądźcie czujni !!!
jarl jestem osoba ktora zna sprawe i w tej chwili obrazasz "dziennkarza"bo Pan dziennikarz przedstawil sprawe jasno i na temat opisal to tak jak wyglada.Osoby ktore nie znaja sprawy od poczatku moga sie pogubic iz jest bardzo duzo watkow sprawy i osób zamieszanych w tą sprawe.Natomiast uwazam ze caly Sochaczew jak i okolice"mówią" na temat tego co dzieje si e na ziemowita wiec domyslam sie ze tez jestes osoba ktora wie co nieco na ten temat a z Pana dziennikarza chce sie zrobic za przeprozeniem idiote. Chcial pomóc i jak na tym wyszedl?! ujawnil fakty ktorych połowa osób nawet nie wiedzial.Uwazam iż pewne soby które zostay swiadkami i osobami biorace czynny udział w tym konflikcie powinny zaprzestac działań przeciwko sobie a zaczac normalnie rozmawiac lub raktowac sie tak jak na poczatku nie znajac si ewogule.Uwazam iż P.Lidia powinna sama rozwiazac ta sprawe. Z artykułu wynika iz niby oprawcy i P. Patrycja sa skłonni sie pogodzic to dlaczego P.Lidia nie chce? uwazam iż daje to do myslenia...
Tak to jest jak "dziennikarz" zamiast relacjonować wydarzenie , bawi się w tworzenie historii mieszając w nią osoby powiązane z opisywanym wydarzeniem . Rzetelne dziennikarstwo opiera się na przekazie informacji o wydarzeniu.
@margot45 Pani uwagi są wynikiem bezczelności albo braku wyobraźni. Powstałe błędy to wynik złego uzupełnienia wyrazu przez autokorektę, a ja jestem tylko człowiekiem i nie wszystko wychwycę. Pani też nie jest bez winy w kwestii :braku poprawnej polszczyzny". Przytoczę tylko kilka przykładów z Pani komentarzy: - "Nauczmy się wreszcie, ze przedstawiciele instytucji" - "ze" co? - "zę z wiekiem mi to nie przejdzie" - co to za słowo "zę"? - "W temacie wątku" - błąd leksykalny itd.
przyznam się że wcześniejszy tekst czytałem,ten też i jest to dla mnie istny labirynt,moje dwie komórki mózgowe zagubiły się w plątaninie-kto z kim,kto przeciw komu
autorowi pierwszemu artykułu przysługuje on nie tym osobą Ciesze się, ze to początek końca, będzie Pan może miał więcej czasu na czytanie podręcznika poprawnej polszczyzny....
agawesola na co mamy być czujni?
agawesola uwazam iz jestes osoba -znajomą Malwiny i Adama i moze poniekąd masz racje co do P. Lidii natomiast nie upoważnia NIKOGO do tego aby niszczyc jej majatek i mienie . Na czym z tego wszystkiego cierpi P. Lidii córka . Jako dorosła osoba sobie poradzi natomiast dziecko ? Czy ktos o tym pomyslal ?! robiąc takie rzeczy
P.Lidia jest tu wilkiem. Zmanipulowała p.Mirosława a on robi wszystko co ona mu karze stąd rzekomy oprawca!!! Nie ma Rzadnego oprawcy !!!!to wszystko to zaplanowane działania p.Lidi która jest podstepna,zniszczyła rodzinę i za wszelką cenę próbuje udowodnić ze jest ofiarą.Szanowni państwo czytelnicy zainteresował mnie ten temat i postanowiłam go rozpracowac sprawa ma kilka wątków. Finansowy, rodzinny, P.Mirosław zrobi wszystko co karze mu P.Lidia a że przeszkodą jest żona,córka i zięć p.Mirosława to trzeba ich zniszczyć dotarałam do osób które opowiedziały mi jak to pan Mirosław zlecał im pobicie cyt" polamanie pana Adama z innego źródła dowiaduje się ze pan Adam jest zawodowym kierowcą a pan Mirosław złożył kilkadziesiąt fikcyjnych wykroczeń drogowych by pozbawić Pana Adama Prawa jazdy dowiedziałam się również ze pan Mirosław za namowami p.Lidi znecanie się psychicznie nad pDanuta i córka które też zostały podbite przez niego pod blokiem u p.Lidi myślę że to nie koniec tego gdyż dowiedziałam się ze sprawą p.Lidi zainteresowała się telewizja i zapewne poznamy dokładniej działania i sposób manipulowania przez panią lidie a być może dowiemy się o innych już oszukanych i okradzionych planach i rozbitych rozdzinach przez ta kobietę.Bede na bierzaco obserwować co się dzieje gdyż jest to dobry temat na program "dlaczego Ja" pozdramiam czytelników i bądźcie czujni !!!