Reklama

Tomasz Chruśliński - wygrałem z białaczką

Tygodnik Echo Powiatu
01/04/2009 09:51

Tomasz Chruśliński z Sochaczewa razem z mężem Agaty Mróz działa w Fundacji Przeciwko Leukemii. Życie uratował mu przeszczep szpiku. W walce o życie wspierała go żona Beata. Z Tomkiem rozmawia Daniel Grabarek.

Dobrze znałeś Agatę Mróz?
Nie wiem, co znaczy słowo dobrze. Znałem Agatę Mróz. Często widywaliśmy się i rozmawialiśmy. Znaliśmy się na, tyle, że mogliśmy rozmawiać ze sobą na temat choroby mojej i jej bez żadnego ograniczenia i skrępowania. Mieliśmy plany na to, co robić dalej, gdy wyjdzie ze szpitala. Niestety życie napisało inny scenariusz. Wszyscy wiedzą jaki.

Jak się poznaliście?
Dowiedziałem się, że ona jest chora i że jeden z ośrodków przeszczepowych ją odrzucił. Wysłałem jej e-mailem słowo wsparcia. Potem przyszła odpowiedź. Zaczęliśmy korespondować. Dostałem zaproszenie na wernisaż promocji kalendarza z jej twarzą. Tak to się zaczęło. Później był kontakt telefoniczny i spotkania na żywo.

Jak długo trwało Twoje leczenie?
W sumie to około trzech lat. Rok spędziłem w szpitalu. To były różne placówki: chirurgia oraz Ośrodek Przeszczepowy w Katowicach, Centrum Onkologii w Warszawie. Moja żona często tam bywała.

Jak wspominasz pobyt w szpitalach?
Nikt, kto jest w szpitalu nie jest tam z własnej woli. A więc pobytu nie wspominam mile. Natomiast dość miło wspominam ludzi, których tam spotkałem. Przyjaźnie zawierane na szpitalnym łóżku, kiedy się tak samo cierpi są najtrwalsze i najbardziej wartościowe. Niestety większość z tych ludzi nie żyje. Ludzie tam poznani, przyjaciele, odchodzą. Im się nie udało.

Życie uratował Ci przeszczep...
Życie uratował mi przeszczep, a mówiąc dokładniej życie uratował mi człowiek, który się zdecydował na ten przeszczep. Postanowił w wieku 18 lat bezinteresownie pomóc drugiemu człowiekowi, którego nie znał. Nie wiedział, czy jestem młodym chłopakiem czy trochę starszym człowiekiem.

Ale poznałeś swojego dawcę osobiście?
Poznałem się z nim dwa lata temu. Utrzymujemy luźne kontakty. Teraz nawet jedziemy wspólnie na tydzień w góry.

Co choroba zmieniła w Twoim myśleniu?
Wszystko. Przewartościowała mnie do góry nogami. Mam inne wartości. Nie liczy się już samochód, nie liczy się dom. Liczy się to, co najważniejsze, czyli zdrowie. Przede wszystkim liczy się jednak drugi człowiek. I rodzina powiększająca się niedługo...

Masz dzieci?
Dziecko jest właśnie w drodze.

Jak zachęcać ludzi do oddawania szpiku kostnego?
Przede wszystkim ludzie muszą wiedzieć, na czym to polega. Najskuteczniejszą metodą leczenia białaczki jest przeszczep. W większości przypadków inaczej się nie leczy tej choroby. Oddając szpik organizm dawcy nic nie traci. Jest to naukowo potwierdzone. Szpik w życiu można oddać trzy razy. Mój dawca oddał szpik dwukrotnie, obecnie jest normalnym, zdrowym człowiekiem i studiuje na trzecim roku medycyny. Dając kroplę siebie, bo tak naprawdę szpiku pobiera się trzy procent tego, co ma człowiek w sobie, można uratować życie drugiemu człowiekowi. Choroba nie jest łatwa i przyjemna, ale można z tego wyjść. Na poziomie dzisiejszej medycyny to nie jest wyrok. Niektórym się jednak nie udaje. Ale my na to wpływu już nie mamy.

Jak jeszcze można pomóc?
Można przekazać 1% podatku na rzecz Fundacji Przeciwko Leukemii, która przyjęła imię Agaty Mróz-Olszewskiej. Właśnie ta fundacja znalazła dawcę m.in. dla mnie i Agaty. Przy wypełnianiu zeznania podatkowego należy wpisać: FUNDACJA PRZECIWKO LEUKEMII, numer KRS - 0000151978.

Oczywiście dołączamy się do tego apelu. Dziękuję Ci za rozmowę.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości