Opole, czerwiec 1981 roku, Kabareton. Na scenie Kabaret TEY, który prezentuje skecz pt. „Jak wyjść z kryzysu”. To już jest nie organizacja, tylko jest kalectwo! - na początku pada to znamienite zdanie, które doskonale oddaje obraz opisywanej przeze mnie sytuacji. Poruszać będę nie problem kryzysu ekonomicznego, ale kryzysu drogowego w związku z remontem ronda przy Muzeum Kolejnictwa w Sochaczewie.
Jak wiadomo różne instytucje, chociaż mają pozornie współpracować, nienawidzą się wzajemnie. Gdy remont prowadzi starostwo, to urzędnicy wojewódzcy kręcą głowami, że oni zrobiliby to lepiej. Do odwrotnej sytuacji doszło w przypadku remontu ronda realizowanego przez Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich. Wiadomo, że Starostwo Powiatowe ma problemy z przepisami o ruchu drogowym [patrz ostatni remont ulicy Staszica], ale tym razem dla odmiany ten urząd od remontu się odcina, a nawet „odcina” jeden z objazdów, który podobno ma być „nielegalny”.
„Nielegalny” objazd
Nazywanie objazdu przez drogę biegnącą przy siedzibie Starostwa Powiatowego „nielegalnym” jest głupotą. Nielegalna jest kradzież, ale poruszanie się po drodze publicznej jest w pełni legalne, jeżeli nie ma dodatkowych obostrzeń, jak w tym przypadku. Zasadne jest tu pytanie, czy te ulice można było zamknąć?
Czyje to ulice?
Droga przy parkingu starostwa biegnąca od ulicy Botanicznej aż do krańca sadu (przy wejściu do Wydziału Komunikacji), należy do Starostwa Powiatowego i nic nie wiadomo o jej statusie. Oznakowanie nie wskazywało nigdy na drogę wewnętrzną. Oczywiście nasze znaki mało kiedy odzwierciedlają stan prawny, więc należy wziąć pod uwagę, że może być to na papierze droga wewnętrzna i starostwo może ją zamykać jak mu się podoba.
Co do drogi biegnącej od ulicy Piłsudskiego do krańca sadu, to należy ona do Gminy Miasto Sochaczew i zgodnie z uchwałą Nr XXXVII/415/13 z dnia 14 listopada 2013 r. Rady Miejskiej w Sochaczewie jest drogą gminną tzn. publiczną. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem organem, który zarządza ruchem na takich drogach jest starosta, ale nie według zasad „wolnej amerykanki”.
Nie wszystko można zamknąć
Zgodnie z § 10. ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem tymczasowe ograniczenia lub zakazy ruchu może wprowadzić: […] zarząd drogi lub właściwe służby - w nagłym przypadku awarii urządzenia w pasie drogowym lub w jego pobliżu, w wyniku której nastąpiło zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego lub możliwość wystąpienia szkód materialnych. W mojej – oczywiście amatorskiej – ocenie nie zaistniała żadna z wymienionych w przepisie przesłanek, co budzi wątpliwości, co do legalności decyzji starostwa.
Objazd objazdu
Żeby było zabawniej, to przy wprowadzaniu tymczasowych ograniczeń lub zakazów organ jest zobowiązany w § 10 ust. 2 wyżej wspomnianego rozporządzenia do:
1) wyznaczenia niezbędnych objazdów [Nie ma, bo zabrakło już dróg na objazdy – przyp. GC];
2) bezzwłocznie powiadomić właściwy organ (organy) zarządzający ruchem [czyli siebie - przyp. GC] oraz zarząd (zarządy) drogi, przedstawiając:
a) szkic sytuacyjny z zaznaczeniem na nim odcinka drogi o ograniczonym lub zamkniętym ruchu,
b) zmienioną organizację ruchu,
c) przewidywany termin przywrócenia stanu pierwotnego [Jestem przekonany, że dopełniono tych wszystkich formalności – przyp. GC].
Dlaczego nagle droga gminna (na żądanie starostwa) nie mogła stać się drogą wewnętrzną? Zgodnie z art. 10 ust. 2 ustawy o drogach publicznych pozbawienia drogi jej kategorii dokonuje się w trybie właściwym do zaliczenia drogi do odpowiedniej kategorii, tzn. musiałaby się pojawić uchwała Rady Miasta, a takowej uchwały nie ma.
A tak po ludzku
Rozumiem, że przy drodze biegnącej wzdłuż starostwa znajduje się parking dla samochodów służbowych i te Jeepy, Volkswageny i BMW należałoby wtedy przestawić za róg, a to zwiększa dystans do przebycia piechotą… Na poważnie, to faktycznie istniało ryzyko zarysowania tych pojazdów, a więc należało tymczasowo zlikwidować te miejsca parkingowe i dzięki temu zwiększyć przepustowość ulicy, która odciążyłaby Towarową i Łuszczewskich, które mają odprowadzać cały ruch spod stacji. Dodatkowo pozwoliłoby to na dogodny dojazd do PKP dla osób jadących od strony miasta.
Starostwo twierdzi, że istniało zagrożenie dla pieszych, ale ja tam zbyt wielu pieszych nie widzę. Uczniowie „Ogrodnika” wychodzą na papierosa za budynek starostwa i to wprost pod okna Powiatowego Centrum Edukacji, więc są na pewno dobrze pilnowani. Argument starostwa obalają również progi zwalniające i tragiczny stan nawierzchni, które uniemożliwiają osiągnięcie nadzwyczajnych prędkości.
Taki objazd od urzędników dla obywateli byłby bardzo miłym gestem, gdyby tych urzędników obywatele cokolwiek obchodzili.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgadzam się z Panem Jerzym....zasadniczo. Tzn WZD jest odpowiedzialne za zorganizowanie objazdów. Jak to zrobili widzimy .... Natomiast faktycznie jest tak, że za komunikację w mieście odpowiadają włodarze miasta i częściowo starostwo. I jest tak jak Pan Jerzy napisał tzn WŁADZA obudziła się z ręką w nocniku, kiedy już mieszkańcy zaczęli jeździć po chodnikach. Władza znów zaspała. Nie pierwszy raz zresztą i tylko strach pomyśleć co będzie się działo w tym roku w Sochaczewie.
@inzynier: "Bezpieczeństwo mieszkańców i uczniów jest ważniejsze niż prowincjonalna polityka." o czym ty piszesz? w jaki sposob bezpieczenstwo uczniow jest zagrozone?? powodem jest powrzecznie uzywany na calym swiecie samochod??? bo jedzie??? :) przemyslales to zanim walnąles takiego gniota? ze stylu wypowiedzi mysle ze jestes bardziej politykiem niz inzynierem. ale wracajac do tematu jesli wg ciebie jadacy samochod stwarza zagrozenie dla uczniow i wogole ludzi to moze zamknijmy wszystkie drogi??? moze wylaczmy z ruchu droge przy kazdej szkole? albo wogole zabrońmy jezdzic samochodami :) domyslam sie ze chodzi ci o to ze nie ma chodnika.. ok.. zamknijmy wszystkie drogi w gminach, na wioskach gdzie dzieci musza sie poruszac poboczem.. podam ci dziesiatki takich przykladow i nie sa to drogi takie jak przy starostwie gdzie samochod jedzie 25km/h... moze społeczniku zawalczysz o bezpieczeństwo w takich miejscach w naszym powiecie? czemu nie? skoro bezpieczenstwo dzieci jest ci tak drogie
Może to naiwne, ale jeśli "Remonty nie mogą się odbywać kosztem lokalnej społeczności" to dlaczego nie można poprowadzić ruchu Botaniczna-Piłsudskiego obok budynku Starostwa tylko w jednym kierunku, tylko dla osobowych? Byłoby to kompromisowe najmniejsze zło - każdy by ucierpiał, ale lokalna społeczność jako ogół byłaby bardziej zadowolona niż obecnie. Bo dziś cierpią tylko zmuszeni do korzystania z dworca.
reasumując- w lato tegoroczne będzie remontowane-- rondo Piłsudskiego-Towarowa,-Licealna- 5 miesięcy-w trakcie będzie remontowany most na Płockiej,mostek na Boryszewie,rondo na Żyrardowskiej(obwodnica),brakuje tylko aby weszli na 15-go sierpnia i zablokowali !!,PIĘĆ MIESIĘCY RONDO NA WIADUKCIE-PIŁSUDSKIEGO-,niech pokażą szkic projekt jakiś,-jak to cudo po 5 miesiącach i 5 milionach będzie wyglądać?!
Panie inzynierze, dostrzegam w Pańskiej wypowiedzi więcej emocjonalnego zaangażowania w samorządowe sprawy, moje funkcje zawodowe i ich subiektywną ocenę, niż w sugerowaną zawodową dziedzinę popartą w komentarzu kilkoma truizmami. Czytanie ze zrozumieniem nie jest Pańskim atutem, stąd ten inzynierski komentarz pasuje jak piernik do wiatraka. Proszę jeszcze raz spokojnie przeanalizować co napisałem. Moja krytyka koncentruje się na reakcji władz miasta i powiatu, która była bardzo spóźniona i wymuszona zaistniałą sytuacją kryzysową. Podzieliłem się też wiedzą na temat statusu poruszanych nieruchomości gruntowych i pełnionych przez nie funkcji. Nie zapomniałem przy tym o bezpieczeństwie uczniów i mieszkańców osiedla. O zaniedbaniach Panie inzynierze można mówić wówczas, gdy się ma wśród radnych posłuszną większość, a mimo to nie inwestuje się w rozwój infrastruktury miejskiej. Takiego komfortu pracy nie miała żadna z ekip w których uczestniczyłem. Na tyłach starostwa jest obowiązujący od ok. 8 lat plan zagospodarowania przestrzennego z pasem przekształconym pod drogę. Inaczej dystrybuowane przez ostatnie lata pieniądze budżetowe pozwoliłyby zrealizować alternatywne połączenie drogowe. Teraz propaganda miejska pisze, że będzie wkrótce boom drogowy, a Pan inzynier nie obawia się, że będzie też jeszcze większy chaos drogowy? Oczywiście z mojej winy. :(
Postanowiłem zabrać głos w tej dyskusji bo to moja zawodowa dziedzina. Firmy wykonujące inwestycje na rzecz GDDKiA lub Wojewódzkich Zarządów Dróg ( tak jest w naszym przypadku) tworzą organizację ruchu po najmniejszych kosztach nie licząc się z lokalnymi samorządami oraz mieszkańcami. Wykonując inwestycję rozjeżdżają lokalne drogi nie ponosząc za to kosztów. Zadaniem burmistrza, wójta czy starosty jest ochrona ich stanu. Uważam, że nasze samorządy postąpiły prawidłowo zapobiegając degradacji gminnej ulicy i parkingu przed starostwem, które nie są przystosowane do przenoszenia takich obciążeń. Remonty nie mogą się odbywać kosztem lokalnej społeczności.Projekt organizacji ruchu powinien być zatwierdzony przez marszałka województwa, a wcześniej zaopiniowany przez starostwo, miasto, GDDKiA i policję w Radomiu. Z informacji prasowych wynika, że miasto i starostwo zaopiniowało te projekty negatywnie (nie wiemy jaka była opinia policji i GDDKiA), a pomimo to urząd marszałkowski wprowadził nam taki wadliwy projekt. Przed napisaniem artykułu szkalującego burmistrza lub starostę,proponuję autorowi, jeżeli chce być obiektywny, zaczerpnąć informacji u ww. źródeł i ustalić odpowiedzialnego za ten ewidentny bubel drogowy.Bycie trochę prawnikiem i trochę dziennikarzem nie zwalnia Pana z rzetelnego przedstawiania faktów po ich weryfikacji u źródła. Pragnę odnieść się także do wypowiedzi Pana Żelichowskiego. Krytyka działań samorządów i zarzuty co do stanu drogi gminnej stanowiącej dojazd do urzędu, szkoły, budynków mieszkalnych oraz statusu parkingu ( to nie jest chyba droga wewnętrzna ,) źle świadczy o człowieku, który przez wiele lat był dyrektorem tej szkoły, radnym powiatowym, starostą oraz burmistrzem i miał poważny wpływ na stan naszej infrastruktury. Lata Pana działań to lata zaniedbań, których obraz mamy codziennie przed oczami. Bezpieczeństwo mieszkańców i uczniów jest ważniejsze niż prowincjonalna polityka. W przypadku tragedii drogowej nie Pan by ponosił odpowiedzialność, dlatego tak łatwo promować się w mediach. Wiem, że przejazd do stacji kolejowej znacznie się wydłużył ale nie możemy z tego powodu wszczynać sochaczewskiej wojny i na siłę przypisać komuś nie jego win. Autorowi życzę więcej dociekliwości w pozyskiwaniu informacji i ich weryfikacji pod względem prawnym z osobami , które się na tym znają( nie można się znać na wszystkim ), Panu Jerzemu przed świętami trochę samokrytycyzmu i wzięcia odpowiedzialności za lata spędzone w naszych samorządach bo to nie było pasmo niekończących się sukcesów( dotyczy to także obecnych włodarzy miasta i powiatu)a użytkownikom dróg jak najszybszego zakończenia tej trudnej inwestycji.
Ale przecież wiecie, ja też korzystam z PKP i też "cierpię" , ale spójrzmy na mapę... Gdzie jest droga, a gdzie działka. Wnioski każdy musi wyciągnąć sam. Tak jak teraz czytam ten materiał, to przypominam sobie sytuację już z przed lat, kiedy zamknięte były mosty na Utracie w Chodakowie i akcje jaką zorganizowałem z sąsiadami. W tedy w modzie były takie zdjęcia, a objazd do szkoły moich córek wynosił 6 km!!! Panie Grzegorzu, że też wtedy Pan nie było takiej osoby jak Pan i sami musieliśmy się z tym szarpać. Tworzyliśmy Ruch zanim to jeszcze było modne... :)
"Naprawdę wyobrażacie sobie objazd przez tę dróżkę??? Dla dojeżdżających do i ze stacji PKP jak najbardziej tak. Tamtędy nie da się nigdzie indziej jechać. Jak ktoś chce jechać dalej na Boryszew to lepiej i łatwiej mu jest pojechać Traugutta i 15 sierpnia.
chodzi o zasady i rownosc wg prawa a nie szary czlowiek niczego nie moze sie doprosic z urzedu a urzedasy jak maja widzimisie to robia co chcą bezkarnie. jesli zamkniecie tej drogi jest niezgodne z prawem to natychmiast powinna byc usunieta ta blokada. inny temat to po prostu podejscie kierowcow do objazdu tą ulicą ale to juz kazdego indywidualna sprawa tak jak pojscie lub nie pojscie na wybory czy referendum. zgodnie z prawem moga iśc i nikt im szlabanu przed lokalem wyborczym nie stawia ale czy pojda to ich wybor.. ale mozliwosc maja. to samo z tym obiazdem
W mojej opinii spraw jest prosta. Wojewódzki Zarząd Dróg zamykając rondo zobowiązany był wyznaczyć objazdy. Widzieliście jakieś informacje o alternatywnych drogach? WZD zmusił nas do kombinowania i szukania objazdów. Dla mnie to chora sytuacja... Naprawdę wyobrażacie sobie objazd przez tę dróżkę??? :)
Nie maja co robić tylko czytać pana pseudo uwagi. Za chwile Pan napisze, że w socho powinny jeździć tramwaje i zaraz Burmistrz uruchomi 5 linii a może nawet do Płońska...... fajnie
W sobotę napisałem: "Od strony ul. Piłsudskiego stoi mało widoczny wśród gałęzi krzewów, w mroku całkowicie niewidoczny, usytuowany na wys. ok. 3 m znak informacyjny D-4a - droga bez przejazdu". Widzę, że ktoś w starostwie przeczytał, sprawdził i uznał uwagę za racjonalną. Gałęzie krzewów zostały obcięte, a znak stał się teraz widoczny.
Każdy składnik majtku miejskiego powinien służyć społeczności lokalnej,która to łoży na jego utrzymanie.O co kruszyć kopie to jest dobro wspólne nie urzędników starostwa,którzy próbują zawłaszczy sobie dla wygody własnej. Wyższa konieczność z której urzędnik państwowy potrafił by skorzystać dla własnej potrzeby.
Na mapie widoczny jest sad i po prawo budynek starostwa. Źródło mapy: geoportal.gov.pl Działka 2005/20 z "Ogrodnikiem", starostwem i parkingiem, to własność powiatu. Jeżeli droga wzdłuż sadu nie jest drogą publiczną, to zapewne jest wewnętrzną. Można to skomplikować jeszcze bardziej i na podstawie m.in. cytowanej uchwały (II OPS 2/05, ONSAiWSA 2005) twierdzić, że jest to droga wewnętrzna, ale mająca cechę ogólnej dostępności i tym samym jest ulicą w myśl ustawy o drogach publicznych. W efekcie należałoby rozważyć w przypadku jej zamknięcia, wymóg podjęcia działań określonych w § 10. ust. 2 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem, czyli przygotować projekt zmian, określić czas trwania utrudnień, wyznaczyć niezbędne objazdy i powiadomić niezbędne organy Działka 2005/13 (długa i wąska) to własność miasta i jest tam ustanowiona droga gminna, czyli publiczna. Odnośnie do tej ulicy w pełni obowiązują ww. wymogi. @Szczawiu nie wiem, czy masz podstawę zrobić to w kwestii szlabanów, bo musiałby to rozstrzygnąć sąd, ale w kwestii ulicy od starostwa do Piłsudskiego - moim zdaniem - tak. Doszło tutaj do pominięcia wielu procedur, a stan oznakowania jest dramatyczny. Gdyby faktycznie uznać drogę, która biegnie wzdłuż sadu i starostwa aż do Botanicznej za publiczną, to szlabany też okażą się nielegalne. Kto będzie odpowiedzialny za brak możliwości dojazdu na parking lub do starostwa straży pożarnej, lub pogotowia w nocy? To, że banda bydła nie wie, do czego służy parking i robi sobie tor do zadań ekstremalnych, nie oznacza, że trzeba stawiać szlabany, bo problemu inaczej się rozwiązać nie da, jak zagrodzić przejście bydłu szlabanem.
@123patrzy: dzieki. plus z ta drogą wewnętrzną czuje też można by było skonsultować czy ona na pewno jest wewnętrzna. znalazłem takie orzeczenie sądu: "W uzasadnieniu uchwały 7 sędziów z dnia 11 kwietnia 2005 r., II OPS 2/05, ONSAiWSA 2005, nr 5, poz. 88, Naczelny Sąd Administracyjny stanął na stanowisku, że z definicji ulicy zamieszczonej w słowniczku ustawy o drogach publicznych, a zwłaszcza z jej drugiej części wynika, że ulice, o jakich mowa, powinny mieć cechę ogólnej dostępności, powszechności (w myśl definicji W. Kopalińskiego "publiczny" to tyle co powszechny, jawny, dostępny, przeznaczony dla ogółu, dla wszystkich - Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Warszawa 2000, s. 415; "publiczny" to dotyczący ogółu ludzi, służący ogółowi, dostępny dla wszystkich, ogólny, powszechny - Słownik języka polskiego, t. II, Warszawa 1979, s. 1074). Jeśli zatem ulica ma tę cechę ogólnej dostępności, to jest ulicą w myśl ustawy o drogach publicznych. Z analizy tej trzeba wyprowadzić zatem wniosek, że za ulicę, w rozumieniu ustawy o drogach publicznych można uznać tylko taką drogę wewnętrzną, która ma cechę ogólnej dostępności." pytanie czy droga dojazdowa do urzedu państwowego to droga ogolnej dostepnosci jesli tak to powinna byc traktowana jako droga publiczna.
123patrzy to chyba jak pisał jerzyk2205 nie jest właśnie teren starostwa, albo ja laik źle to wszystko zrozumiałem. Z tego co piszesz rozumiem, ze mogę zadzwonić na Policję lub pisemnie zgłosić do prokuratury nielegalne zamknięcie szlabanów pod Starostwem? co do parkingu to ja się "czepiłem" jedynie opisu, który brzmi mniej więcej tak, że są to miejsca dla samochodów służbowych starostwa, więc jak rozumiem samochód służbowy to ten który jest na stanie starostwa a nie prywatny pracownika starostwa, wiec ten prywatny, mimo iż kierujący jest pracownikiem Starostwa nie może tam stać.
Ktoś pisał, że parking przy starostwie też może być nielegalny, ale ja byłbym daleki od takich wniosków. Jest to teren starostwa i nie ma tam wyznaczonej drogi publicznej, a więc jest droga wewnętrzna, a na takiej właściciel zarządza oznakowaniem i sam tworzy strefy, parkingi i inne (oczywiście tak, aby nie kolidowały z prawem o ruchu drogowym). Pytacie Państwo, co można zrobić... Pierwszy ruch to zgłoszenie na policję i w efekcie mandat dla zarządcy drogi za złamanie art. 85a Kodeksu wykroczeń: § 1. Kto narusza przepisy dotyczące sposobu znakowania dróg wewnętrznych, podlega karze grzywny. § 2. Tej samej karze za czyn określony w § 1 podlega ten, kto zlecił wadliwe dokonanie tej czynności. Kolejna możliwość to złożenie zawiadomienia do prokuratury w związku z możliwością naruszenia art. 231 Kodeksu karnego: § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Sprawa może również zostać przedstawiona wojewodzie, który na podstawie art. 10 ust. 2 prawo o ruchu drogowym sprawuje nadzór nad drogami gminnymi. Pozdrawiam GC
napisałeś tu adamie11111 trzy posty i żaden nie w temacie. Mam wrażenie, że tylko czyhasz na forum i szukasz tematów gdzie odezwał się jezryk2205 byle by zripostować. Nie ważne czy na temat czy nie. Skoro oznakowanie było złe i np. jakiś ciężarowy pojechał a właściwie chciał pojechać przez starostwo to nie można było po prostu poprawić oznakowania a nie zamknąć i już? Można było, ale po co? Niech sobie jeżdżą naokoło. Mówię Wam powinniśmy zablokować im wjazd do tego Starostwa.
Panie Jerzyk most pontonowy to powinien Pan zbudować jak był wickiem burmistrza. Fenomen tego Pana polega na tym, że wtedy nie miał żadnych pomysłów a teraz gada i gada i gada, często sam z sobą, i gada. Jakoś dawno nie pisał Pan o śmieciach - a wiem dlaczego bo podobno w Płońsku to się wszystko pie...... Czy to prawda, że to duża "zasługa" Pana jako pełnomocnika?????? INTERESUJĄCE I na koniec do życzeń świątecznych dołączam znane powiedzenie - skończ Waść wstydu oszczędź......
Przez pół roku nie rozpracowano jak potrzeba organizacji ruchu na czas przebudowy ronda, a co będzie jak ruszą prace na moście i ul. Płockiej? Z jednej strony trzeba się cieszyć, że będzie lepiej, ale trzeba też myśleć jak minimalizować uciążliwości koniecznych remontów. Co do przeprawy przez Bzurę, to może poseł namówi ministra MON na most pontonowy dla pojazdów osobowych w śladzie ul. Toruńskiej na czas remontu mostu? Dla wojska to dobre ćwiczenia, a dla mieszkańców mniejsze problemy.
Panie clw, proszę nie sugerować, że wszystkiemu winna firma wykonawcza. Wojewódzki Zarząd Dróg zatwierdzając czasową organizację ruchu zasięgał opinii zarówno burmistrza, jak i starosty. Zarówno burmistrz, jak i starosta zostali zawiadomieni o wprowadzeniu czasowej organizacji z wyprzedzeniem, bo 25 sierpnia 2015 roku. Obydwa sochaczewskie samorządy powinny sprawdzić w realu jak wygląda oznakowanie, zanim ruszył ruch według nowych zasad. Tym bardziej, że jak piszą we wspólnym stanowisku, zgłoszone uwagi nie zostały uwzględnione. Prace na rondzie zaczęły sie w poniedziałek 14 marca, a miasto i powiat spotkały się z wykonawcą w środę 16 marca. Objazd został zamknięty w piątek wieczorem 18 marca. Takie spotkanie powinno się odbyć zanim ruszyła czasowa organizacja ruchu. Zarówno burmistrz zarządzający drogami gminnymi, jak i starosta odpowiedzialny za zarządzanie ruchem w mieście, powinni mieć pewność, że kierowcy będą korzystać z wyznaczonych objazdów bez problemu. Tymczasem mamy w tej części miasta tydzień chaosu i nerwów zdezorientowanych kierowców, bo władze samorządowe nie porozumiały się na czas.
Wszystko fajnie, ale za przeproszeniem D dała SKANSKA. Jadąc na stacje zaraz po zamknięciu ronda, z przyzwyczajenia pojechałem Piłsudskiego a tam przed rondem ustawili nakaz jazdy w lewo, czyli w stronę starostwa, więc o co chodzi? Bałagan w całym mieście, dwa znaki postawili z objazdami, a ruch do Śladowa puścili Staszica?! pytam po co? nawet jakieś znaki się pojawiły na Warszawskiej. Organizacja ruchu poziom -10. Najbardziej współczuje przyjezdnym. Dobrze, że mają szyby w samochodach bo długie i krótkie ślą. @jerzyk przyzna Pan że kultura jazdy sochaczewskich kierowców pozostawia wiele do życzenia. Za kilka tygodni ci sami ludzie będą tutaj pisać że trawa wyjeżdzona i nie sieją nowej.
Jestem przekonany, ze tak właśnie jest jak piszesz kacperskyy, ale nawet jak nie jest to samochód służbowy Starostwa to nie jest prywatny samochód pracownika Starostwa. Tam zawsze jest ich dużo. Nie sądzę by Starostwo miało na stanie tyle samochodów służbowych :) Może wystarczyłoby zmienić opis na tabliczce. Na googlemaps jest jeszcze lepiej bo tam już w ogóle jest stara tabliczka z napisem "pojazdy służbowe" :)
z tymi miejscami to moze byc taka sama sytuacja jak juz opisywana juz sprawa w zwiazku z zagrabieniem przez policje miejsc postojowych na warszawskiej. http://www.sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=27659 trzeba po prostu sprawdzic projekt bo moze i tu sie okazac ze startostwo bezprawnie te miejsca sobie przywlaszczylo :)
Pytanie co możemy z tym zrobić jako mieszkańcy tego miasta. Czy jedynie popisać sobie na forum? Czy skończy się to tak jak napisałem w innym temacie dotyczącym zamknięcia tej drogi? Jeszcze jedna sprawa tam jest niezgodna z przepisami. Ten pas parkingowy, o którym pisze pan Grzegorz. Pod znakiem D-18a mówiącym o tym, ze to parking jest tabliczka informacyjna jeśli dobrze pamiętam z adnotacją "Dla pojazdów służbowych Starostwa" co oznaczałoby, że tam mogą stać samochody, które są samochodami Starostwa powiatowego a nie prywatne samochody pracowników. "Nie mamy pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi" hasło coraz bardziej aktualne w tym mieście a nawet kraju.
nielegalne to jest zablokowanie tej drogi przez starostwo.
1. Na Wyszogrodzkiej droga rozkopana już kilka miesięcy i końca nie widać, objazd poprowadzony obok piekarni na rogu Pocztowej/Wyszogrodzkiej gdzie ostatnio ktoś wyrwał sobie pół podwozia przez doły, ale czy Wyszogrodzką od skrzyżowania do Kolejowej ktoś był kiedykolwiek zainteresowany? większość nawet nie wie, że to Wyszogrodzka bo na skrzyżowaniu mądrzy ludzie postawili oznaczenie, które nazywa początek ulicy Wyszogrodzkiej jako Kolejową 2. Chopina rozkopana... a raczej chodnik obok niej, ale pachołki poustawiane na ulicy (ale tą w ogóle ciężko już nazwać ulicą lub drogą) droga była kiedyś między dziurami teraz już jej wcale nie ma - najlepiej omijać 3. okolica PKP zamknięta, wiadukt zamknięty - kilka miesięcy temu był przeprowadzany remont (kilkumiesięczny) wiaduktu, oczywiście nie można było połączyć tych remontów.... Z roku na rok jest coraz gorzej ale teraz to już nawet nie ma jak jeździć dookoła bo z każdej strony albo rozkopane albo kilometrowe korki...
I się nie pomyliłem Pan Jerzyk przygotowuje się do kierowania ruchem pojazdów na tym terenie i ma nawet swoje przemyślenia. Ciekawe czy miał Pan lizaczek i odblaskową kamizelkę. Panie Jerzyku jest Pan jednak w Socho niezastąpiony, gdzie się Pan pojawi od razu jest "porządek"
Wybrałem się dzisiaj ok.18.30 na godzinny spacer w celu obserwacji zamkniętego przez cały dzień objazdu. Ilość pojazdów, głównie osobowych, dojeżdżających w tym czasie do zamkniętego szlabanu przy starostwie była zaskakująca. Około 30 pojazdów od strony ul. Piłsudskiego i kilkanaście od strony ul. Botanicznej. To świadczy o przyzwyczajeniu kierowców z ostatnich dni, kiedy objazd funkcjonował. Postanowiłem sprawdzić oznakowanie. Od strony ul. Botanicznej jest dobrze widoczny znak B-2 - zakaz wjazdu, ignorowany przez kierowców. Od strony ul. Piłsudskiego stoi mało widoczny wśród gałęzi krzewów, w mroku całkowicie niewidoczny, usytuowany na wys. ok. 3 m znak informacyjny D-4a - droga bez przejazdu. Kierowcy zatrzymują się więc dopiero przy zamkniętym szlabanie, by wrócić z powrotem do ul. Piłsudskiego. Niestety dla kilku kierowców jadących ul. Botaniczną, mimo wyraźnego oznakowania, remont skrzyżowania nie był żadnym utrudnieniem. Przemykali bokiem obok ustawionych zapór po wyjeżdżonym na chodniku szlaku do ul. Piłsudskiego. Ze spaceru wróciłem zdegustowany zarówno organizacyjną indolencją władzy powiatowej, jak i postawą świadomie ignorujących znaki kierowców.
bardzo ładnie napisane panie jerzyk zupełnie się zgadzam jest objazd i koniec a droga o której mowa niech jest do celów ku temu stworzona ,inaczej auta rozjeżdża to w drobny mak .
Kolejna merytoryczna wypowiedź pięciojedynkowej paskudy. Wspomniana Pani z politycznego nadania może "kupić i wykorzystać do pomocy gołębia szachistę", który paskudzi na portalu konsekwentnie. Zresztą nie wykluczam, że tylko w tym celu zaistniał i jemu podobni. Portal istnieje od dawna, ale hejterzy broniący władzy grasują na nim od pięciu lat. Przypadek? Jaka władza, tacy poplecznicy stający w jej obronie. Zabawne, gołąb paskuda próbuje kreować moje notowania poza Sochaczewem. Jestem wolnym człowiekiem, pracuję gdzie chcę i gdzie mnie chcą, wykorzystując moją wiedzę i doświadczenie. Moje notowania ocenia wyłącznie pracodawca. Angażuję się w dyskusję o lokalnym znaczeniu tylko w Sochaczewie, bo tutaj mieszkam i płacę podatki. Nie akceptuję dziadostwa, które preferuje marne polityczne układy i koneksje, a lekceważy fachowość i kompetencje.
O Jerzyk się obudził tak mi Pana brakowało. Myślę, że facet zna doskonale ten teren i z pewnością mógłby doskonale kierować tam ruchem pojazdów. Pani Starosto proszę rozważyć moja propozycję. Po co ma jeździć do "pięknego" Płońska. Wykorzystać tego Panu właśnie do kierowania ruchem i "godziwie" zapłacić. Tym bardziej, że podobno notowania tego pana w Płońsku drastycznie z każdym dniem spadają, i spadają, i spadają........
Publikacja uchwały dotyczącej zaliczenia m.in. dz. nr ewid. 2005/13 do dróg gminnych publicznych pod linkiem: DZIENNIK URZĘDOWY WOJEWÓDZTWA MAZOWIECKIEGO Warszawa, dnia 22 listopada 2013 r. Poz. 12179 UCHWAŁA Nr XXXVII/415/13 RADY MIEJSKIEJ W SOCHACZEWIE z dnia 14 listopada 2013 r. w sprawie: zaliczenia dróg publicznych na terenie miasta Sochaczewa do kategorii dróg gminnych i ustalenia ich przebiegu Załączona mapka nr 3 pokazuje całą drogę gminną oraz obsługiwane z niej sąsiednie działki (szkolną i wspólnot). Tzw. teren starostwa nie istnieje, co widać również na mapce. On funkcjonuje w głowach powiatowych decydentów. W rzeczywistości jest jedna duża działka szkolna 2005/20, która od powstania powiatu stała się mieniem powiatowym, podobnie jak szkoła. To, że burmistrz i starosta firmują swoimi pieczęciami pismo w którym brak jest fundamentalnej wiedzy, świadczy o obecnych władzach samorządowych.
Panie Grzegorzu, ma Pan rację dosadnie określając sprawność decydentów miejsko-powiatowych, którzy obudzili się po kilku dniach, kiedy okazało się, że kilka ciężarowych pojazdów utknęło już na objeździe koło starostwa. Komunikacyjny kryzys w pobliżu remontowanego ronda zmusił burmistrza i starostę do działania. Dowodem było spotkanie w magistracie i pismo, jakie wspólnie skierowano do inwestora - MZDW, Urzędu Marszałkowskiego i wykonawcy - Skanska. Relację zamieszczono pod linkiem: http://www.sochaczew.pl/home/newsshow2/14884?title=MZDW-i-Skanska-maja-poprawic-oznakowanie&filterId=1&sochaczew#prettyPhoto Słusznie zwraca Pan uwagę na beztroskie nazewnictwo dróg używane przez decydentów. Zacytuję fragment powyższego pisma: "Pojazdy dojeżdżają do miejsca prowadzenia robót i nie mając wcześniejszej informacji o występującym objeździe, kierują się na drogę wewnętrzną gminną, a następnie przez teren Starostwa, który nie jest drogą publiczną. Na tym terenie brak jest chodników dla pieszych, a znajdują się budynki mieszkalne, szkoła dla ponad 700 uczniów oraz budynek Starostwa. Parametry tej drogi wewnętrznej jak i występujące przy niej zagospodarowanie, przy zwiększonej ilości pojazdów samochodowych (przejeżdżają nawet ciężarowe TIR-y) stwarzają realne zagrożenie zdrowia, a nawet życia uczestników ruchu i mieszkańców tego terenu. Nieprawidłowe oznakowanie powoduje niszczenie infrastruktury drogowej oraz terenów należących do Gminy Miasta Sochaczew, Starostwa Powiatowego i szkoły, co może powodować żądanie odszkodowania za poniesione straty". Rzeczywiście do 2013 roku droga dojazdowa do szkoły z ul. Piłsudskiego od 2002 r. była wewnętrzną gminną, by trzy lata temu stać się drogą gminną publiczną, zakończoną placem do zawracania. Inne znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie drogi wewnętrzne są zlokalizowane na działce szkolnej albo działce wspólnot mieszkaniowych. Aktualna mapa w systemie Informacji Przestrzennej Sochaczewa: http://msochaczew.e-mapa.net/ pokazuje jedną działkę 2005/20, jak pamiętam będącą od powstania szkoły ogrodniczej w jej zarządzie. Starostwo wprowadziło się do części internatu i od tej pory sąsiadujący teren zaczęło urządzać pod własne potrzeby oraz stopniowo zajmować kolejne pomieszczenia szkolne. Powstał parking, poszerzono dotychczasową ścieżkę dla pieszych i zrobiono wjazd na parking od ul. Botanicznej. Ponieważ działka, w tym cały teren szkoły jest mieniem powiatowym, nie wydzielono odrębnej działki starostwa tylko postawiono szlabany. Jeszcze do niedawna przed wejściem do starostwa na skwerku rosło z dawnych lat drzewo. Usunięto go i udrożniono przejazd obok starostwa drogą wewnętrzną. Ludzkie podejście jest jak najbardziej wskazane. Zapewne nie uda się pogodzić wszystkich racji, ale taki swobodny ruch pojazdów o różnym tonażu jest niebezpieczny dla uczniów szkoły, mieszkańców osiedla i licznych klientów zwłaszcza wydziału komunikacji.
Zgadzam się z Panem Jerzym....zasadniczo. Tzn WZD jest odpowiedzialne za zorganizowanie objazdów. Jak to zrobili widzimy .... Natomiast faktycznie jest tak, że za komunikację w mieście odpowiadają włodarze miasta i częściowo starostwo. I jest tak jak Pan Jerzy napisał tzn WŁADZA obudziła się z ręką w nocniku, kiedy już mieszkańcy zaczęli jeździć po chodnikach. Władza znów zaspała. Nie pierwszy raz zresztą i tylko strach pomyśleć co będzie się działo w tym roku w Sochaczewie.
@inzynier: "Bezpieczeństwo mieszkańców i uczniów jest ważniejsze niż prowincjonalna polityka." o czym ty piszesz? w jaki sposob bezpieczenstwo uczniow jest zagrozone?? powodem jest powrzecznie uzywany na calym swiecie samochod??? bo jedzie??? :) przemyslales to zanim walnąles takiego gniota? ze stylu wypowiedzi mysle ze jestes bardziej politykiem niz inzynierem. ale wracajac do tematu jesli wg ciebie jadacy samochod stwarza zagrozenie dla uczniow i wogole ludzi to moze zamknijmy wszystkie drogi??? moze wylaczmy z ruchu droge przy kazdej szkole? albo wogole zabrońmy jezdzic samochodami :) domyslam sie ze chodzi ci o to ze nie ma chodnika.. ok.. zamknijmy wszystkie drogi w gminach, na wioskach gdzie dzieci musza sie poruszac poboczem.. podam ci dziesiatki takich przykladow i nie sa to drogi takie jak przy starostwie gdzie samochod jedzie 25km/h... moze społeczniku zawalczysz o bezpieczeństwo w takich miejscach w naszym powiecie? czemu nie? skoro bezpieczenstwo dzieci jest ci tak drogie
Może to naiwne, ale jeśli "Remonty nie mogą się odbywać kosztem lokalnej społeczności" to dlaczego nie można poprowadzić ruchu Botaniczna-Piłsudskiego obok budynku Starostwa tylko w jednym kierunku, tylko dla osobowych? Byłoby to kompromisowe najmniejsze zło - każdy by ucierpiał, ale lokalna społeczność jako ogół byłaby bardziej zadowolona niż obecnie. Bo dziś cierpią tylko zmuszeni do korzystania z dworca.