Rozdział II
Przygotowania wojenne i mobilizacja pułku
Dysponujący dobrymi warunkami koszarowymi 14. pułk ułanów w drugiej połowie lat trzydziestych wcielał, w porównaniu z innymi oddziałami kawalerii, stosunkowo dużą liczbę rekrutów, bo ponad 400. Przykładowo jesienią 1937 roku wcielił 404 rekrutów, z których w ciągu pierwszego półrocza wykruszyło się 52, czyli 12,8% .
W pierwszym półroczu 1939 roku w obsadzie personalnej pułku nastąpiło kilka istotnych zmian. W lutym aż trzech dowódców szwadronów zostało powołanych na kurs dowódców szwadronów do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. W związku z tym ich obowiązki w szwadronach przejęli oficerowie młodsi. Szczególną troską otoczono 1. szwadron, który pełnił wówczas rolę szwadronu szkolnego, czyli pułkowej Szkoły Podoficerskiej, gdzie pełniącym obowiązki dowódcy wyznaczono por. Konstantego Bordziłowskiego, oficera z sześcioletnim stażem służby zawodowej, w tym niespełna dwuletnim w barwach 14. pułku ułanów .
23 marca 1939 roku wprowadzono w części sił zbrojnych utajnioną mobilizację kartkową oddziałów i wielkich jednostek na obszarze Okręgu Korpusu IV i IX oraz zarządzono wzmocnienie stanów osobowych w nadgranicznych dywizjach piechoty i brygadach kawalerii na pograniczu polsko-niemieckim, zwiększając intensywność przygotowań wojennych, prowadzonych m.in. pod pozorem ćwiczeń rezerwy. Równocześnie z zarządzeniem mobilizacji alarmowej szef Sztabu Głównego, gen. bryg. Wacław Stachiewicz zarządził stałe dyżury i wprowadził stan czujności w siłach zbrojnych, w związku z czym dowódcy jednostek mobilizujących wstrzymali udzielanie urlopów i odwołali z urlopów żołnierzy zawodowych. Częściowe zniesienie zarządzenia o stałych dyżurach, ale tylko na terenie Okręgów Korpusu II, VI, IX i X nastąpiło dopiero 13 maja 1939 roku. W związku ze świętami Wielkanocnymi pułk mógł wysłać na urlopy świąteczne w okresie od 2 do 11 kwietnia 1939 roku 50% oficerów służby stałej oraz podoficerów zawodowych i nadterminowych, a także 60% stanu faktycznego starszego rocznika i 25% stanu faktycznego młodszego rocznika z wcielenia jesiennego 1938 roku .
W tym czasie oficer mobilizacyjny 14. pułku ułanów, mjr Adam Wilczek, jeden ze starszych oficerów pułku, zmuszony był udać się na kurację do szpitala w Otwocku. W tej sytuacji obowiązki oficera mobilizacyjnego przejął czasowo jeden z najbardziej doświadczonych oficerów pułku, dowódca 4. szwadronu, rtm. Józef Bokota, który wspólnie z zastępcą oficera mobilizacyjnego, rtm. Tadeuszem Płoskim, przygotował szczegółowy plan mobilizacji pułku. W tym czasie 4. szwadronem dowodził dowódca plutonu, por. Marian Walicki. Przekazanie obowiązków oficera mobilizacyjnego pułku mjr. Adamowi Wilczkowi nastąpiło 28 kwietnia 1939 roku .
Na początku maja 1939 roku na kurs dowódców szwadronów do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu powołany został dowódca plutonu łączności, por. Leon Rzewuski. Pod koniec maja z kursu powrócili do pułku oficerowie wysłani tam w lutym. Jednocześnie pułk opuściło trzech oficerów: dowódca 3. szwadronu, rtm. Włodzimierz Korytowski, z powodu posiadania prawa jazdy i zamiłowania do motoryzacji przeniesiony do zmotoryzowanego 10. pułku strzelców konnych, a także dwóch dowódców plutonu w szwadronie ciężkich karabinów maszynowych – por. Czesław Sochacki przeniesiony do 9. szwadronu pionierów oraz por. Aleksander Zieńczyk przeniesiony do 12. pułku ułanów Podolskich . W związku z odejściem z pułku dowódcy 3. szwadronu na stanowisko to został wyznaczony dotychczasowy dowódca plutonu w 4. szwadronie, a podczas oddelegowania rtm. Bokoty do prac mobilizacyjnych, pełniący obowiązki dowódcy szwadronu, por. Marian Walicki . Mając na uwadze braki w obsadzie oficerów młodszych szwadronu ciężkich karabinów maszynowych z 3. szwadronu przesunięto tam ppor. Władysława Tychanowicza. Dnia 22 czerwca 1939 roku w pułku zameldował się ppor. Władysław Orski przeniesiony z 4. pułku ułanów Zaniemieńskich z Wilna do 14. pułku ułanów Jazłowieckich. Objął on stanowisko dowódcy plutonu w 4. szwadronie .
Trudno dziś ocenić jaki wpływ na proces wyszkolenia pododdziałów pułku miały wspomniane zmiany personalne. Pamiętać jednak należy, że w odniesieniu do wyszkolenia indywidualnego młodego rocznika wcielonego jesienią 1938 roku, co stanowiło główny kierunek działalności służbowej, zasadnicze znaczenie miała liczebność i jakość korpusu podoficerskiego. Dopiero wiosną i latem 1939 roku, kiedy pododdziały zaczęły realizować zagadnienia związane z wyszkoleniem zespołowym na szczeblu plutonu, szwadronu i pułku, kwestia obsady personalnej korpusu oficerskiego zaczęła nabierać dużego znaczenia, zwłaszcza w kontekście przygotowań wojennych .
Między innymi 5 czerwca 1939 roku kpr. Józef Lachcik i 5 ułanów udało się na dwutygodniową koncentrację drużyn pioniersko-przeciwgazowych oddziałów Podolskiej Brygady Kawalerii w rejonie Niżniowa nad Dniestrem, 125 km na południowy-wschód od Lwowa. Koncentracja trwała do 19 czerwca 1939 roku. W połowie czerwca 1939 roku szwadron ciężkich karabinów maszynowych wyszedł na tzw. przedobozie w rejon położonej nad Stryjem w pobliżu ujścia do Dniestru miejscowości Żydaczów, położonej 50 km na południe od Lwowa. Tam odbył strzelania szkolno-bojowe i bojowe, po czym powrócił do pułku 28 czerwca 1939 roku. Z kolei 27 czerwca wieczorem w świetlicy plutonu łączności wyświetlony został film szkoleniowy pt. “Obrona przeciwpancerna małych oddziałów kawalerii”. Film obejrzeli ułani wszystkich szwadronów liniowych w dwóch turach, a wykład wygłosił dowódca plutonu w 2. szwadronie, ppor. Edward Cordes .
W dniach 28 czerwca – 1 lipca 1939 roku odbyły się egzaminy dla pułkowej Szkoły Podoficerskiej. Niestety brak źródeł uniemożliwia określenie jak wypadły te egzaminy i ilu ułanów szwadronu szkolnego zakończyło szkolenie z wynikiem pozytywnym .
Obchody Święta Pułkowego – 11 lipca – obchodzone na pamiątkę szarży pod Jazłowcem, w 1939 roku połączone zostały z uroczystością koronacji posągu patronki pułku, Najświętszej Marii Panny Jazłowieckiej. Koronacja odbyła się w niedzielę, 9 lipca w klasztorze Sióstr Niepokalanek w Jazłowcu, z udziałem Prymasa Polski, ks. kardynała Augusta Hlonda, metropolity lwowskiego ks. biskupa Bolesława Twardowskiego i biskupa polowego Wojska Polskiego ks. biskupa Józefa Gawliny. W uroczystościach tych, ze względu na zagrożenie wojenne, nie wziął udziału cały pułk lecz dywizjon pod dowództwem mjr. Stefana Starnawskiego w składzie: dowództwo pułku wraz z reprezentacją korpusu oficerskiego, poczet sztandarowy, orkiestra pułkowa oraz 2. i 4. szwadron – łącznie około 160 żołnierzy (w tym koniowodni pozostawieni przy koniach) .
Koncentracja letnia Podolskiej Brygady Kawalerii odbyła się 50 km na południe od Lwowa, w rejonie Chodorów, Żydaczów, gdzie Stryj wpada do Dniestru. Pułk wyszedł na koncentrację letnią 20 lipca 1939 roku wieczorem i jednym marszem nocnym osiągnął rejon koncentracji. Dowództwo pułku stacjonowało we dworze Poddniestrzany. 1., 2. i 3. szwadron stacjonowały we wsi Poddniestrzany na północnym brzegu Dniestru, a 4. szwadron i szwadron ciężkich karabinów maszynowych po drugiej stronie rzeki, w miejscowości Wołcniów nad brzegiem Stryju. Dowódca pułku, płk Edward Godlewski zarządził, aby konie były oszczędzane, dlatego w tematyce zajęć przeważały strzelania oraz ćwiczenia w służbie polowej pieszo .
W ramach przeprowadzonych w czasie koncentracji brygadowych zawodów strzeleckich w konkurencjach strzelanie z karabinka kawaleryjskiego i strzelanie z ręcznego karabinu maszynowego w klasyfikacji oficerów I miejsce zajął dowódca plutonu w 4. szwadronie, ppor. Wiktor Ziemiński. W konkurencji strzelanie z ciężkiego karabinu maszynowego w klasyfikacji podoficerów I miejsce zajął szef szwadronu ciężkich karabinów maszynowych 14. pułku ułanów Jazłowieckich, wachm. Władysław Dzieliński, a II miejsce podoficer tego szwadronu, plut. Kazimierz Micał. Ponadto reprezentacja podoficerów 14. pułku ułanów Jazłowieckich zajęła I miejsce w konkurencji strzelanie z karabinka kawaleryjskiego .
Koncentracja letnia miała trwać do 24 sierpnia 1939 roku jednakże nocą z 22 na 23 sierpnia pułk został ściągnięty z koncentracji do pokojowego garnizonu, na podstawie rozkazu wydanego wszystkim dowódcom okręgów korpusów, obejmującego wszystkie oddziały Wojska Polskiego objęte mobilizacją alarmową, z wyjątkiem tych, które zmobilizowano wcześniej. Pułk wyruszył z rejonu koncentracji około godz. 6.00 23 sierpnia i około godz. 15.00 przekroczył bramy koszar we Lwowie .
Obowiązujący od 1 maja 1938 roku plan mobilizacyjny “W” zakładał zmobilizowanie Wojska Polskiego w ramach mobilizacji alarmowej i mobilizacji powszechnej. Wszystkie oddziały kawalerii miały zostać zmobilizowane w ramach mobilizacji alarmowej.
Jednostki mobilizowane w ramach mobilizacji alarmowej podzielono na grupy oznaczone kolorami. Osobną kategorię stanowiły jednostki mobilizowane w okresie zagrożenia oznaczone jako grupa brązowa i zielona. Były one mobilizowane w systemie imiennych powołań w garnizonach, w których znajdowały się mobilizowane jednostki wzmocnienia. Jednostki przeznaczone do osłony granicy wschodniej w ramach mobilizacji alarmowej oznaczone były jako grupa czerwona. Kolorem niebieskim oznaczono jednostki przeznaczone do osłony granicy zachodniej. Jednostki przeznaczone do wzmocnienia osłony obu granic stanowiły grupę żółtą. Ostatnią była grupa czarna, w której znalazły się jednostki przeznaczone w czasie pokoju do specjalnych zadań interwencyjnych, a w czasie mobilizacji do wzmocnienia sił w strefie granicy zagrożonej.
Mobilizacja alarmowa polegała na indywidualnym (imiennym) szybkim wezwaniu rezerwistów do jednostek, zarówno całych gromad jak i indywidualnych właścicieli do doprowadzenia koni i wozów z uprzężami przed Komisje Poboru Koni, poszczególnych właścicieli pojazdów mechanicznych i rowerów do doprowadzenia ich przed Komisje Poboru Samochodów i Rowerów, a także osób bądź instytucji do świadczeń osobistych i rzeczowych.
14. pułk ułanów Jazłowieckich, miał być mobilizowany w grupie koloru zielonego, podobnie jak większość oddziałów Podolskiej Brygady Kawalerii.
Mobilizacja pułku rozpoczęła się w niedzielę, 27 sierpnia 1939 roku o godz. 18.00. Według ówcześnie obowiązującej instrukcji mobilizacyjnej godzinę rozpoczęcia czynności mobilizacyjnych, a więc de facto godzinę alarmu określał dowódca pułku, przy czym przyjęto, że godziną “A” była pierwsza pełna godzina zegarowa po otrzymaniu sygnału. Do tego czasu oficer służbowy winien powiadomić o otrzymaniu sygnału dowódcę pułku, a ten przeprowadzić odprawę z oficerami pułku.
Dodać należy, że zarządzona w niedzielne popołudnie 27 sierpnia 1939 roku mobilizacja alarmowa oznaczała mobilizację wszystkich niezmobilizowanych dotąd jednostek alarmowych w całym państwie. Wynikało to z faktu, że wcześniej rozkaz o mobilizacji z 23 sierpnia dotyczył tylko formacji i oddziałów dyslokowanych na terenie Okręgów Korpusów graniczących z Niemcami.
Dowódca 14. pułku ułanów Jazłowieckich, płk Edward Godlewski, zarządził natychmiast dla wszystkich oficerów pułku odprawę, która odbyła się w gabinecie dowódcy pułku, gdzie pułkownik wygłosił krótkie przemówienie zakończone stwierdzeniem, że: “(...) pewnie już w tym składzie widzimy się po raz ostatni”. Następnie oficerowie udali się do pomieszczenia oficera mobilizacyjnego pułku, mjr Adama Wilczka po dzienniki czynności mobilizacyjnych. Żaden z oficerów, podoficerów i ułanów nawet nie przypuszczał, że są to ostatnie dni spędzane we Lwowie i że pułk już do niego nie powróci.
Zgodnie z elaboratem mobilizacyjnym w ciągu 24 godzin gotowość marszową powinny osiągnąć 1. i 2. szwadron oraz szwadron ciężkich karabinów maszynowych. W sześć godzin później gotowość marszową powinno osiągnąć dowództwo pułku, szwadron gospodarczy oraz pododdziały specjalne, tj. pluton łączności, pluton kolarzy, pluton działek przeciwpancernych oraz drużyna pioniersko-przeciwgazowa. Jako ostatnie gotowość osiągały 3. i 4. szwadron w czasie Z+36, czyli w ciągu 36 godzin od chwili ogłoszenia alarmu.
Ponadto 14. pułk ułanów Jazłowieckich mobilizował w ciągu 36 godzin brygadowy szwadron kolarzy nr 6 oraz samodzielny pluton ciężkich karabinów maszynowych nr 6, a w ciągu 42 godzin dwie kolumny taborowe parokonne typu II (nr 644 i 645).
Z kolei w ramach mobilizacji powszechnej pułk mobilizował w ciągu pięciu dni szwadron marszowy oraz uzupełnienia marszowe dla brygadowego szwadronu kolarzy. W koszarach pułku miał również zostać zmobilizowany w ciągu czterech dni mobilizacji powszechnej szwadron kawalerii dywizyjnej 5. Dywizji Piechoty (KD 5), którego zawiązki wystawiał lwowski konny oddział Policji Państwowej .
Dodać należy, że znaczna liczba oficerów służby stałej otrzymała przydziały mobilizacyjne do ośrodka zapasowego Podolskiej Brygady Kawalerii organizowanego w Stanisławowie. Przydziały do ośrodka otrzymało 3 majorów, 5 rotmistrzów i 1 kapitan oraz 3 poruczników i 1 podporucznik. Ponadto por. Konstanty Juszczak miał objąć stanowisko dowódcy szwadronu marszowego wystawianego w mobilizacji powszechnej, a por. Marian Kawalec otrzymał przydział mobilizacyjny na stanowisko dowódcy szwadronu kawalerii dywizyjnej 12. Dywizji Piechoty (KD 12. DP).
W ten sposób z chwilą mobilizacji w skład pułku na stopie wojennej nie weszli: kwatermistrz, mjr Karol Wiernicki, oficer mobilizacyjny mjr Adam Wilczek, dowódca szwadronu zapasowego, mjr Stefan Starnawski, zastępca dowódcy szwadronu zapasowego, rtm. Jerzy Strużyński, zastępca oficera mobilizacyjnego rtm. Tadeusz Płoski, oficer materiałowy rtm. Witold Kowalski oraz oficer gospodarczy kpt. int. Zygmunt Dawidowicz, a więc osoby odpowiedzialne za materiałowe przygotowanie mobilizacji. Prawdopodobnie jednak oficerowie ci kierowali czynnościami mobilizacyjnymi poszczególnych służb oraz elementów bazy mobilizacyjnej, bowiem do ośrodka zapasowego brygady w Stanisławowie odeszli dopiero w pierwszych dniach września 1939 roku. Mając na uwadze inne przesunięcia personalne, jakie miały miejsce w pułku wcześniej, w okresie od 23 marca do 27 sierpnia 1939 roku, okazuje się, że zmobilizowany pułk wyszedł na wojnę z zupełnie nową obsadą stanowisk oficerskich w poszczególnych szwadronach, gdzie pozostało po 2 oficerów służby stałej z pokojowej obsady pułku (w 2. szwadronie wyjątkowo 3), a w 1 szwadronie jedynym oficerem służby stałej był pełniący obowiązki dowódcy, dowódca I plutonu, ppor. Zbigniew Panesz, który posiadał niespełna dwuletni staż służby w pułku .
Pomimo tych trudności mobilizacja pułku przebiegała sprawnie. Już o godz. 21.00 zgłosił się do koszar pierwszy rezerwista. Wystąpiły natomiast liczne trudności z dostarczeniem odpowiedniej liczby koni z niektórych rejonów poboru, w związku z tym zarządzono pobór większej ilości koni z rejonów, gdzie znaleziono ich więcej niż przewidywały plany mobilizacyjne. “Polecenie, które otrzymałem w oddziale mobilizacyjnym, wydawało mi się jak na powagę chwili nieco prozaiczne i dziwne – napisał w swoich wspomnieniach dowódca II plutonu w 4. szwadronie, ppor. Wiktor Ziemiński – Zostałem mianowicie odkomenderowany do Brzuchowic (gmina położona 9 km na północny-zachód od Lwowa – przyp. red.), gdzie miałem uczestniczyć przy poborze koni na potrzeby mobilizacyjne. W dwie godziny potem byłem już na dziedzińcu miejscowej szkoły, gdzie zasiadłem za ogromnym stołem w gronie kilku lekarzy weterynarii, członków komisji do poboru koni. Zdziwiło mnie, że wśród osób, które przyprowadziły konie, przeważały kobiety. Jak się okazało, większość mężczyzn z tej miejscowości otrzymała już karty mobilizacyjne” .
Dodać należy, że pułk stacjonując we Lwowie systematycznie powiększał liczbę koni maści kasztanowatej, ujednolicając w miarę możliwości wygląd szwadronów. Jedynie w plutonie łączności znajdowały się konie maści siwej, które wykorzystywane były przez orkiestrę pułkową, określana niekiedy jako pluton trębaczy. W lutym 1939 roku rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych ustalono dla 14. pułku ułanów jednolitą maść kasztanowatą . Przed ogłoszeniem mobilizacji, podczas manewrów pułku w rejonie Żydaczowa dowódca pułku nakazał maksymalne oszczędzanie koni, co jak się okazało było decyzją słuszną. Podczas poboru mobilizacyjnego koni do pułku trafiły konie o różnej maści, jakości i kondycji. Już w początkowym okresie kampanii wrześniowej pułk wymienił część koni z poboru, określanych jako “podolskie” na konie z majątku niemieckiego osadnika w folwarku Dąbrowa koło Poznania. Podczas późniejszych walk wymieniano w majątkach i gospodarstwach na zdrowe te konie, które w nieustannych pochodach traciły zdolność bojową.
27 sierpnia, wieczorem, 2. szwadron oraz szwadron ciężkich karabinów maszynowych przesunięto w rejon miejscowości Winniki położonej 6 km na wschód od koszar na Jałowcu. Reszta pułku pozostała we Lwowie. Według opracowania działań pułku w kampanii wrześniowej przygotowanego w kwietniu 1957 roku w Londynie szwadrony te miały wyjść ze Lwowa “(...) jeszcze w dniu 27 sierpnia, o godz. A+20” . Należy przyjąć, że przejście tych dwóch szwadronów nastąpiło dopiero 28 sierpnia, po osiągnięciu przez nie przynajmniej częściowej gotowości marszowej, a związane było najprawdopodobniej z potrzebą zwolnienia pomieszczeń koszarowych dla mobilizowanych przez pułk oddziałów brygadowych – szwadronu kolarzy i plutonu ciężkich karabinów maszynowych.
Jak wspominał oficer rezerwy pułku, ppor. rez. Jan Serwatowski: “W dniu 27 sierpnia zostałem zmobilizowany. (...) Po przyjeździe rano do Lwowa i włożeniu munduru, udałem się do koszar. (...). W koszarach zastałem wielki ruch. Dowiedziałem się, że mam rozkaz zmobilizowania plutonu CKM w stajniach "Sokoła" na Łyczakowie. Do pomocy wyznaczono mi wchm. Wilhelma Kinę. Zmobilizowanie przeprowadziłem sprawnie dzięki doskonałemu przygotowaniu pułku. Wszystkie czynności były z góry zaplanowane przez oficera mob. (...) Konia dla siebie odebrałem w szwadronie zapasowym. Była to siwa klacz "Wróżka". Broń dla siebie oraz dla plutonu odebrałem z magazynów mobilizacyjnych pułku. Otrzymałem pistolet Vis, lornetkę, mapnik. (...) Nowe mundury odebrałem z magazynów pułkowych. Pluton składał się z 35 ludzi, z tego 32 ułanów miałem do obsługi karabinów, a 3 było do pracy pomocniczej: sanitariusz, kucharz i podkuwacz” .
29 sierpnia 1939 roku w godzinach porannych pułk zakończył mobilizację i dowódca pułku zameldował gotowość nowemu dowódcy Podolskiej Brygady Kawalerii, płk. dypl. Leonowi Strzeleckiemu, który stanowisko dowódcy brygady objął 12 sierpnia 1939 roku .
Według najnowszych ustaleń zmobilizowany pułk kawalerii na stopie wojennej powinien liczyć 876 żołnierzy i około 890 koni, w tym 656 koni wierzchowych .
Podstawowym pododdziałem bojowym w pułku był szwadron liniowy. Szwadron składał się z dowódcy, pocztu dowódcy szwadronu, trzech plutonów liniowych i drużyny gospodarczej nazywanej także drużyną dowódcy szwadronu. Dowódcą szwadronu był oficer, najczęściej w stopniu rotmistrza, co przewidywał etat. W skład pocztu dowódcy szwadronu wchodził m.in. luzak dowódcy, trębacz, a także licząca 5 żołnierzy sekcja ręcznego karabinu maszynowego będąca pozostałością po zlikwidowanym w połowie lat trzydziestych czwartym plutonie. W skład każdego z plutonów liniowych wchodziły trzy sześcioosobowe sekcje liniowe oraz sekcja ręcznego karabinu maszynowego.
Szwadron ciężkich karabinów maszynowych uzbrojony był w ciężkie karabiny maszynowe 7,92 mm wz. 30 “Colt-Browning” na podstawie kawaleryjskiej wz. 36 umożliwiającej szybkie ustawienie karabinu do strzelania przeciwlotniczego. W szwadronie było 12 ciężkich karabinów maszynowych, po 4 w każdym z trzech plutonów, przy czym w plutonie pierwszym 4 ckm przewożone były na jukach produkcji polskiej wz. 36, a w dwóch pozostałych plutonach do transportu ckm służyły taczanki wz. 36 produkcji polskiej w odmianie kawaleryjskiej. Każdy szwadron liniowy oraz szwadron ciężkich karabinów maszynowych posiadały w swym składzie również drużynę gospodarczą, gdzie znajdował się tabor szwadronu.
Pluton działek przeciwpancernych posiadał najprawdopodobniej cztery 37 mm działka przeciwpancerne wz. 36 wyprodukowane w kraju na licencji szwedzkiej firmy “Bofors”. Według zachowanych dokumentów wytworzonych przez komórki organizacyjne Ministerstwa Spraw Wojskowych wszystkie pułki kawalerii powinny posiadać cztery działka przeciwpancerne. Nie wiadomo jednak, czy stan faktyczny pokrywał się z informacjami zawartymi w dokumentach.
Niewiele wiadomo o plutonie kolarzy pułku. Najprawdopodobniej składał się on z czterech sekcji liniowych i sekcji ręcznego karabinu maszynowego, licząc łącznie 1 oficera, 1 podoficera i 29 szeregowców.
Pododdziałem pułku, który zapewniał proces dowodzenia dowódcy pułku, był pluton łączności. Składał się on z pocztu dowódcy, dwóch patroli telefonicznych jucznych, dwóch patroli telefonicznych na taczankach, patrolu łączności z lotnikiem, 2 patroli radiowych na taczankach oraz 2 motocyklistów, 4 kolarzy i wozu sprzętowego . Ogółem pluton łączności liczył 1 oficera, 56 szeregowych, ponad 50 koni.
Licząca 14 żołnierzy drużyna pioniersko-przeciwgazowa swój sprzęt przewoziła na juku, taczance pionierskiej i wozie sprzętowym.
Szwadron gospodarczy był pododdziałem administracyjno-gospodarczym, który zabezpieczał funkcjonowanie dowództwa i kwatermistrzostwa pułku oraz przydzielonych do niego gospodarczo pododdziałów specjalnych: plutonu łączności, plutonu kolarzy, plutonu działek przeciwpancernych i drużyny pioniersko-przeciwgazowej . Stanowił on ponadto bazę dla taboru bojowego pułku, na który składały się wszystkie drużyny gospodarcze szwadronów wraz z ich wozami. Na czas działań wojennych wszyscy szeregowi drużyn gospodarczych podlegali dowódcy szwadronu gospodarczego.
Mając na uwadze odejście na inne przydziały mobilizacyjne dużej liczby oficerów ze znacznym doświadczeniem, zmobilizowany 14. pułk ułanów Jazłowieckich na tle innych pułków Podolskiej Brygady Kawalerii mógł uchodzić pod względem obsady oficerów służby stałej za pułk “młody”, bowiem wyruszył na wojnę mając w szeregach pierwszego rzutu tylko 3 oficerów w stopniu rotmistrza, a obowiązki kwatermistrza pułku zamiast oficera sztabowego pełnił jeden z najstarszych podoficerów pułku, chor. Bronisław Gadzin, który od 1937 roku pełnił funkcję oficera żywnościowego pułku .
29 sierpnia 1939 roku rozpoczęto przygotowanie zestawów wagonów dla czterech transportów kolejowych, którymi pułk miał opuścić Lwów. Pierwszy transport miał opuścić Lwów już 28 sierpnia około godz. 16.00. Miał nim odjechać 2. szwadron oraz szwadron ciężkich karabinów maszynowych. Kolejne dwa transporty miały odejść 29 sierpnia o godz. 19.00, a ostatni 30 sierpnia o godz. 1.00 w nocy z tzw. Dworca Czerniowieckiego tj. dworca towarowego położonego niemalże pomiędzy Dworcem Głównym a Rogatką Grodecką .
Jak wspominał dowódca I plutonu 3. szwadronu, ppor. Gerard Korolewicz, który był tego dnia oficerem załadunkowym: “29 sierpnia o godzinie 21.00 3-ci szwadron wymaszerował z Dolnych Koszar na Łyczakowskiej na Dworzec Czerniowiecki celem załadowania. Był to ostatni marsz szwadronu poprzez ulice kochanego Lwowa – bowiem o godzinie 04.00 30 sierpnia transport wyjechał na zachód” .
“Odprowadziłem cały swój oddział na dworzec. – zanotował ppor. rez. Jan Serwatowski – Szliśmy ulicami: Łyczakowską, przez centrum miasta, ulicą Kopernika, Leona Sapiehy, a na końcu Alejami Focha na dworzec Czerniowiecki. Przechodząc obok kościoła Marii Magdaleny, "Wróżka" potknęła się na śliskiej jezdni, wyłożonej kostką bazaltową i przewróciła się na ziemię. Sama nie mogła się podnieść. Trzeba było podkładać koce i pomóc jej wstać. Niektórzy ułani brali ten wypadek za zły znak dla mnie. Nie przywiązywałem do tych uwag większego znaczenia. Dla mnie najważniejszym było dobre załadowanie oddziału do wagonów. Mając jeszcze sporo czasu do zapowiedzianego odjazdu, wypożyczyłem łazika pułkowego i pojechałem pożegnać się z rodziną. (...) Wróciłem na ostatnią chwilę przed odjazdem transportu kolejowego” .
Wyjazd ze Lwowa był także przeżyciem dla ppor. Wiktora Ziemińskiego: “Trzeba przyznać, że załadowanie – mimo, iż była dwunasta w nocy, a zwłaszcza wprowadzenie koni do wagonów, to rzecz wcale niełatwa – odbyło się szybko i we wzorowym porządku. Do każdego krytego wagonu ładowaliśmy po 8 ułanów i 8 koni, a dowódcy plutonów, ze mną włącznie, biegali jak szaleni od jednego wagonu do drugiego, dopóki nie przekonaliśmy się, że wszystko jest w porządku” .
Pułk ruszył na front ze swym sztandarem, nadanym pułkowi 20 marca 1921 roku przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, który wówczas dekorował sztandar Orderem Wojskowym Virtuti Militari przypinając na płacie sztandaru nad napisem “Honor i Ojczyzna” Krzyż Srebrny Orderu. Tak wysokie odznaczenie za walki o Niepodległość w latach 1918–1920 otrzymało tylko pięć pułków kawalerii. Sztandar ufundowany przez wychowanki klasztoru Sióstr Niepokalanek w Jazłowcu pod przewodnictwem Teresy hr. Łubieńskiej, miał zamiast orła wyhaftowany wizerunek Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia. W dniu wyjazdu pułku ze Lwowa w 1939 roku pocztem sztandarowych dowodził wachm. pchor. rez. Jerzy Filip-Torosiewicz, dowódca III plutonu 4. szwadronu, który był tego dnia szwadronem sztandarowym.
Pułk opuścił Lwów czterema transportami i wyruszył trasą Przemyśl–Tarnów–Kraków–Częstochowa–Koluszki–Łowicz–Kutno–Września do stacji kolejowej Nekla, gdzie poszczególne transporty pułku dotarły w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku . Wyładowywanie pułku utrudniał brak odpowiedniej rampy i noc, dotyczyło to zwłaszcza działek przeciwpancernych, taczanek, wozów i samochodów. “Byłem oficerem dyżurnym transportu – wspominał wachm. pchor. Eugeniusz Iwanowski, dowódca II plutonu 3. szwadronu – do Wrześni dotarliśmy wczesnym świtem 1 września. Jak dziś pamiętam rtm. Łubieńskiego, który na peronie tej małej stacji kolejowej powiedział mi: "Gieniu – mamy wojnę". Za chwilę pociąg ruszył i niedługo potem w Nekli rozpoczął się wyładunek” .

