Dla uporządkowania wątku. zróbmy te miejsca i wydarenia z przeszłści tu. Może będzie to zaczynem dla jakiegoś sochaczewskiego dziennikarza na sentymentalny materiał.
Erkal ma rację. Chyba czas przesiąść się do tego wątku. Na końcu ( naszych tu wspomnień) stwierdzimy, że ten nasz Sochaczew nie jest taki straszny, jak, niewiedzieć czemu, go opisujemy w wątkach codziennych. Później mam nadzieję stwierdzimy, że mimo, iż się różnimy ( często nie ładnie i często przeze mnie) to jest coś co nas łączy. Zastanówmy się kiedyś jak to wykorzystać. A teraz może wysilcie pamięć i przypomnijcie sobie proszę, choć to nie odległe czasy, tego faceta co miał księgarnię do której nie można było wejść. Podziwiałem go kiedyś, jak chciał z niej wyjść. Duża fanatazja.
Może taka cezura czasowa: przed 1990.I po 90 no,ale to, czego już nie ma, a było charakterystyczne, ciekawe.
Zacznę od lat 90. Pub President (?) przy Żeromskiego/Senatorskiej. Pierwszy tego typu, z fonatnną, niełzymi klymatami i PPP.
Open (obecna hurtownia jutex, wczesniej agd dla mm i rtv tez dla mm, chociaż tasmy i mikrofon można było kupić normalnie) pierszwy chyba bilard w mieście.
Ta, Tomkowi nie poszło. Ale za to telefony mu dobrze idą:) NIe wiem, czy pamiętacie, ale kiedyś, by dojechać do Chodakowa trzeba było jechać PKS"em typu ogórek. Po szkole można było o 14:20 załpać autobus do Śladowa. Czy ktoś z Was jeździł tym autobusem?
hehhe Open ale parę razy tam ryja zapiłem...TOMEK hmmm. daj spokój..lekka kaszana kolega był zabawniejszy ale jemu te z nie poszło hahahahah>>>>> Co do kolejki też się skakało....ale nie na towarowe za mały był rozbieg koło stadionu gdzie były ogródki działkowe...można było skończyć na Warszawskiej...Jedyny sentyment mam do "siódemek" (ale nie do tych teraz) a do tych jeszcze z Piotrkiem i Zbyszkiem razem + kolesie z osiedla... hmmm dawno to było (piwo bezalkoholowe bo koncesji nie było) ...cóż... lata lecą.. :P
A teraz może wysilcie pamięć i przypomnijcie sobie proszę, choć to nie odległe czasy, tego faceta co miał księgarnię do której nie można było wejść. Podziwiałem go kiedyś, jak chciał z niej wyjść. Duża fanatazja.
Czy to nie chodzi czasem o takiego goscia lekko kudłatego? Nie pamietam czy miał wąs czy nie. Chyba nie. Cos mi sie kojarzy koleś, który łaził po książkach i grzebał w nich, ale zawsze znalazł to czego sie szukało. Kurcze pióro to był taki facet koło 30tki nie? Wiem, że gdzies dzwonią, ale nie wiem dokładnie gdzie cholera. Przypomnij proszę :)
Zdaje się że miał ksywę "Zdzierus" a książki miał vis a vis Straży. Drzwi otwierały się na szerokość książki :-) Jak on te książki tak szybko na tej podłodze znajdował - mistrzostwo świata.
A pamiętacie była taka kobieta, która grasowała w okolicach Muszli - Jadzia Bla (chyba) - ze 2 razy prosiła mnie żeby jej 0,5 otworzyć :-)
A jeszcze był klient co chodził z papierową torebką i cały czas się śmiał - też w tych okolicach najczęściej widywany.
A pamieta ktos co bylo na miejscu zoltego bloku na przeciwko dawnego Pewexu (przy ulicy 1 maja)??? Tam stal sobie kiedys domek z duza dzialka i mieszkal tam taki Krzysio-klejoman (moze to o nim mowi Sepix??? Bo ciagle chodzil z torebka) :-) A Krzysio mial jeszcze ksywe Karateka, bo gdzie sie nie pokazal to wyczynial sztuczki a"la Bruce Lee (przynajmniej jemu tak sie zdawalo).
Pamietacie bardziej odlegle czasy, jak na Stodolnej staly tylko trzy bloki.Najstarsze te do trzeciego pietra. Za ostatnim bylo osiedle domkow jednorodznnych drewnianych, a do okola same pola. W tych czasach ulica 600-lecia byla jeszcze leszowa. O autobusach przegubowych, jeszcze nikt nie slyszal. Do Chodakowa wszyscy jezdzili kolejka.Jak ktos byl bambrem to jezdzil Warszawa,syrenka-blyskawicami szos, ktorych nie bylo lub konmi.Pamietam ktos z rodziny opowiadal takie zdarzenie:przyjechal ojciec do corki z ziemniakami wozem konnym, a ona krzyczy gospodarzu zrzuccie tutaj.Ojciec slyszac te slowa wsiadl do wozu, trzasnal batem i odjechal".To byly czasy, Sochaczew metropolia,a mieszkanie w bloku to luksus.
Ja wychowywałam się z drugiej strony Bzury. Jednym z moich magicznych miejsc był taki gąszcz nad rzeką, z pamiątkowym krzyżem i kamieniem upamiętniającym pewnego księdza, który zginął przed wojną ratując tonących. Nie byłam tam od kilku lat... Czy ten krzyż jeszcze tam jest? To stara, ale bardzo ciekawa historia... No i pamiętam Gawłowski las, który był nie tylko składowiskiem śmieci i polem do rowerowych ewolucji, ale również miejscem, gdzie chodziło się na wycieczki, wagary, grzyby... Są w tym lesie naprawdę cudne zakątki :)
Gdzieś na wysokości młyna, dokładnie nie powiem, bo nie pamiętam. Są tam takie bagniste miejsca nad rzeką (ale nie nad samą) i to jest gdzieś tam. Musisz przejść przez kładkę i wędrować w prawo.
Lasek Czerwonkowski był bardziej niebezpieczny. Kiedyś by mieć przez dłuższy czas spokój ze starszymi, powidziałem kumplom z podwórka , że idziemy do lasku Czerwonkowskiego. W rzeczywistości organizowaliśmy z wielkim zapałem klub w piwnicy. Późnym wieczorem wyciągneła nas z tamtąd Milicja, która wcześniej przeczesała Lasek Czerwonkowski. Trzebała było zobaczyć wtedy mój tyłek i to co zostało z klubu. Ale to były wakacje!!!!
Krzysio miał xywę "Klejony". Mieszkał w "Skansenie" czyli w jednym z drewnianych domów w miejscu obecnego żółtego bloku obok wieżowca. Bla to była Hela, a nie Jadzia. Jadzia to była Ciotka Jadźka :)
a wiecie, że Krzysio od kleju mieszkała w drewnianych domkach nalezących wcześniej do PKP. W którymś pokoleniu stali się ich włąscicielami i jednocześnie właścicielami ziemi pod tymiż to obiektami. Częso w jednym z tych budyneczków w oknie na poddaszu było widać delikwenta z papierową torbą. Dobrze się tam żyło, dlatego nie wyrazi zgody na wejście do spółdzielni mieszkaniowej która właśnie tam powstawała. NIe wiem jak dokładnie się to skończył,o ale chyba nie na jednym mieszkaniu od spółdzielni.
dla mnie i moich znajomych była to Hela Bla :) tak samo jak chłopak od torebki to Krzysiek Klejoman w ogóle takich postaci było mnóstwo zapewne każde środowisko nazywało ich po swojemu Hela Bla to chyba była taka pani starsza, która chodziła po śmietnikach z wózkiem i wszystkie dzieciaki ganiała z kijem w reku, bo jak to dzieciaki śmiały się z niej. Ciotka Fajansiara, która miała zawsze modne tylko o 30 lat do tyłu okulary. Kiedyś byłem z kumplem w Warszawie na Skrze i na Różyku. Chciałem sobie kupic spodnie gumki jakie nosili „metale” :) „Metale nosili wtedy też buty za kostkę. Modne były akurat tzw. Pałery. Nie wiem jaka firma robiła te buty, ale miały napis POWER. Niestety nie było mnie na nie stać. Wracając ze stacji mijaliśmy Ciotke Fajansiarę. Zgadnijcie co miała na nogach :D. Widocznie jakis bogatszy wyrzucił swoje Pałery na śmietnik i tym sposobem ciotka miała lepsze buty ode mnie. Johny Papuga – młody facet z takim złamanym nosem. Wyglądał tak jakby mu ktoś odciął czubek nosa. Kiedyś na Warszawskiej był kiosk zaraz koło ZDZ. Za kioskiem często piło się wina i inne alkohole. Pewnego dnia, kiedy stałem tam z kumplami wpadł Johny Papuga, krótko rzucił „nie przeszkadzajcie sobie chłopaki” po czym kucnął ściągnął spodnie i mówiąc delikatnie się wypróżnił. Gupi Jasio - o nim już pisałem w innym wątku. Całował panny i klepał je w tyłek a chłopaków z piąstki w brodę. Kiedyś dostałem, bo nie zdążyłem uciec hehe ŚP Janek Małpa z Trojanowa i jego słynne "A co to błoto?" albo "Jak kobicie nie wp....sz raz dziennie to jej wątroba źle pracuje" Kaszana – facet, który często chodził i gadał coś pod nosem a w ręku trzymał dwa widelce. Mirek Węglarz – facet z Boryszewa, który za papierosa zawsze i wszędzie w każdym miejscu i każdej kobiecie wyciągał klejnoty. Kiedyś gdy mieszkałem na Boryszewie moja mama wyszła wyrzucić śmieci nagle Mirek wyskoczył z kosza - ściagaj gacie Pewnie gdyby to był jakiś facet nieznany to byłby pisk strach i cholera wie jakby się to skończyło, ale że był to Mirek to dostał po łbie koszem i przepraszał na kolanach.
Oczywiście nie są to kultowe miejsca, o których mógłby ktoś wspomnieć np. pisząc książke o Sochaczewie, ale tez godna uwagi plejada gwiazd :)
My mielismy klub w piwnicy pod schodami. Niestey krótko. Sąsiedzi. Ale miejsc nam przyszło prosto z pamięci. Cudownie. rozczuliłem się. Za Bzurą natomiast pamietam zakola, takie oczka wodne po rzece, w którcy się kąpalismy!
Magiczne miejsce...............WICEK! Ściana płaczu, pokój mysliwski (tylko raz mi się udało), kołduny w rosole, kaszanka smazona z chrzanem, śledzik w śmietanie i najlepszy w mieście tatar. I odrobina ropy.
Kiosk Pana Lewandowskiego Sklep Państwa Stępowskich Pijalnia Akwarium Pub Prezydent Malinka na Wąskiej Składnica Harcerska Bar Mleczny obok Straży Bar Cebulka Bzyk Ulica Rewolucji Październikowej Automaty do gry na Traugutta Szarotka z lodami z automatu na Żeromskiego Ruiny w parku Motokross z długim podjazdem Okrąglak (dawna baza PKS, potem bar, kwiaciarnia...) Sklep z porcelaną (w miejscu gdzie stoi budynek radia) Zajazd na Warszawskiej (teraz siłownia i inne sklepy) Apteka na rogu Traugutta i Warszwskiej Sam na Traugutta (teraz hotel) Poczta na Płockiej (zostały reszty murów) Sklep RTV AGD - Cegiełka (teraz bank) Dawna plebania przy kościele
A fontanna przy szkole podstawowej nr 3??? Nie pamietam zeby dzialala, ale to bylo fajne miejsce do zabawy :-) A ja bylem wtedy taki glut, ze nie udalo mi sie wspiac na nia na sama gore ;-( Co prawda jeszcze stoi, ale z doswiadczeia wiem, ze dzisiaj rzadko kto o nim pamieta- basen za LO im. Chopina :-) To byly czasy jak sie kapalo w lodowatej wodzie (zaraz po napuszeczniu), albo w brei (zaraz przed spuszczeniem wody) :-) A jakie kombinacje sie robilo, zeby wejsc za friko ;-) No i oczywiscie boisko do kosza zaraz przy basenie :-) Jak w lato asfalt sie na nim topil :-) A co do nazw ulic: dzisiejsza 15 sierpnia to byla Dzierzynskiego :-)
pyjalnia pywa akwarium,Henia i Andzia,te kobiety wychowały niejednego łazęge na potulnego baranka:-))),po zlikwidowaniu pijalni pani Marysi(róg Polnej i 600-lecia,obok krzyża)panowały niepodzielnie na rynku piwa w Socho!po opróżnieniu połowy beczki-aluminiowa z drewnianym kołkiem-była przerwa na uzupełnienie,oj czasy były
Widze ze zlapal nas taki nostalgiczny nastroj wszystkich i nasunal mi sie pewien pomysl. Kazdy z nas napewno ma jakies fotografie naszego starego Sochaczewa. Zrobmy z tego galerie pokazmy mlodym jak to kiedys wygladalo i sie okaze ze tak jak w moim przypadku mieszkam na dawnych polach cebulowych ktore byly na miejscu Vicotrii :-).....
Mi dość mocno weszły w pamięć drzewa. Wysokie, ogromne topole, które rosły na ogródku Jordanowskim zlokalizowanym przy ulicy 1-go Maja. Później tam chyba przedszkole pobudowano. Rosły wielkie topole, wierzby- magia. Tam też był basen z bardzo charakterystycznym kolorem wody, od ciemnej żółci do jasnego brązu, ale za to jak kąpiel!!! lata były ciepłe a zimy zimne:)) Na tym samym ogródku stała drewniana szopa, w której były chowane chyba na zimę, niektóre urządzenia ruchome ogródka oraz łopatki i widerka dla klienteli ogródka, a i grabki też. Zapach tego tajemniczego, mroczneg pomieszczenia pamiętam do dziś.
ciekawe że zapach potrafi przypomnieć miejsce,przedszkolny do dziś pamiętam,mieszanina tranu na łyżce z kostką solonego chleba,środki czyszcząco-dezynfekujące i kilka innych składały się na bukiet który receptory węchowe zapamiętały i nieraz kiedy wyczuwa się podobny od razu wiem-przedszkole:-)
Przez przypadek zapomnielibyśmy o fontannie ( nawiązując do tej przy szkole nr 3. króra była fantastyczna) w parku przu Wąskiej. Między Malinką a Pastwową. Taka fonatanna która wprawiała w ruch piłeczki pingpongowe ( tak to się pisze?). Po porostej do góry i spiralnie spadały w dół torami z zespawanych prętów. Cud!!! Kto to wymyślał takie "urocze" cuda? Kiedyś o mieszkańców parku to miasto dbało, a teraz to i policja przegoni :((
Właśnie miałam o basenie na terenie przedszkola... pamiętam jak przez mgłę, byłam tam .Potem zostały jescze takie ładne parasolkowate dzrzewka , z ławeczkami pod nimi -tez się tam czułam jak w zaczarowanym ogrodzie. A kto pamęta takie dwa słupy ,stały na przeciwko szkoły nr3, po drugiej stronie ulicy ?Nie wiem po czym to była pozostałość? A wypożyczalnia łyżew i lodowisko w 3? A płonący sam -może ktoś ma zdjęcie, pamiętam,że tej nocy wracałam z rodzicami z imienin, to było chyba Zofii. A klub cegiełka - przyjechał tam kiedyś Pan Kracy:) A pamiętacie jak cyrk przyjeżdżał ,co się wtedy działo? Dzieci działaczy miały lepsze luksusowe miejsca w lożach -reszta gdzies dalej.Cyrk -magiczne wspomnienie...
Chodziłem do SP nr. 1. czyli do Jedynki ( wyższej, choć mój stary na jedną mówił czerwona na drugą biała - bo jedna była wcześniej otynkowana druga nie - nic z polityką). Po lekcjach na jesieni szczególnie przechodziliśmy z kumplami przez płot vis a" vis szkoły i szliśmy na jabłka. Tam był regularny sad. Spokój, nikt nie ganiał, jabłek do woli - raj!!! Tak było przez kilka lat. Aż któregoś razu zdjęto płot, usunieto kilka drzew i z dużego samochodu zdjęto płyty. Po wakacjach stały tam juz bloki. Dlatego mówią o nich Ogrody. Do dziś czuję się jakiś zdradzony, żeby tak bez wiedzy najważniejszychj użytkowników wyciąć drzewa!!!!! do du py co?
Magiczne miejsce ..Wicek ...a pamiętacie że On używał w swojej kuchni jakieś inne ptaszyska niż kury,nie pamiętam czy to były kawki ,gapy czy gołębie , taka fama chodziła ... a wiecie ,,,,,ze Hela chodziła na piechotę do Braciszków w Niepokalanowie na obiady... a mój świat , to "Rycerska".Pierwsze "młodzieżowe ,odlotowe" miejsce ,ciasnota , małe stoliczki ,barek ,niezapomniany pan...wyleciało mi teraz imię z pamięci i każdy tam chciał bywać ...
Szczególnie interesujące mogłyby być skany zdjęć Sochaczewa z prywatnych kolekcji z czasów stanu wojennego i wcześniej.Mnie najbardziej interesują miejsca gdzie stoją dzisiejsze osiedla.Myślę, że to nie problem jeśli będą na nich osoby prywatne (można retuszować (corel,photoshop)...).Proponuję w wolnej chwili przejrzeć swoje kolekcje, bo może ktoś fotografując rodzinkę w trakcie spaceru po mieście złapał w kadrze sklep "SPORTOWIEC",albo jeszcze lepiej tajemny sklep Pana Kobka, czy inne cudo.
Pamietacie miejsce dawnego rynku-targu,(obecna ulica targowa i bloki) murowane z bialej cegly male szeregowo polaczone budki z butami ciuchami , garami itp.Dalej to juz konie, swinie, golebie ,kroliki i nne zwierzaki.
A pamiętacie skarpę nad Bzura na obecnej ul 15 Sierpnia - jakieś 200 metrów za ogólniakiem, teraz stoja tam nowe domy. Pamiętam jak w lato chodziliśmy do pobliskiego sadu na lubaszki a zimą zjeżdżało się na sankach ( niezła była jazda z takiej skarpy). Pamiętam jeszcze nabijalnie syfonów, jedna była na Żeromskiego w podwórku gdzie obecnie stoi budka z hot dogami, a druga na Boryszewie na przeciw tzw sklepu ,,Ledzionka""- ten sklep to też już tylko wspomnienie. Kolejna rzecz to szalet miejski z kabinami ,, na narciarza"" i i jedyny sklep z tamtych czasów który przetrwał do dziś to sklep u P. Stępowskiej, właśnie na przeciw szaletów. Zapomnieliście jeszcze napisać o znanych osobistościach Sochaczewskich, a mianowicie o Jasiu , który sępi fajki i podszczypuje małolaty oraz o Mirku woźnicy. Aha jeszcze była Sandra na Warszawskiej, oraz słynny klub garnizonowy czy jak kto woli Kino Błękit - teraz zupełna ruina
Zapomnieliście jeszcze napisać o znanych osobistościach Sochaczewskich, a mianowicie o Jasiu , który sępi fajki i podszczypuje małolaty oraz o Mirku woźnicy. absolutnie nie zapomnielismy :)
a zauważyłeś, że to kiedyś było o wiele dalej niż obecnie? :)) Szczególnie zapamiętałem konie z tej targowicy oraz budy pełne towaru ( ubrań). Ale jazda, czy nie świadczy to o tym, że sami trochę niedoceniamy naszego miasta? Jakby jeszcze ( ale bardzo ostrożnie) nałożył na ten obraz "ludzi" to okaże się że to jedno ze szlachetniejszych miast. Trochę pojechałem, ale tak mnie jakoś wzięło sorry.
Dla uporządkowania wątku. zróbmy te miejsca i wydarenia z przeszłści tu. Może będzie to zaczynem dla jakiegoś sochaczewskiego dziennikarza na sentymentalny materiał.
Erkal ma rację. Chyba czas przesiąść się do tego wątku. Na końcu ( naszych tu wspomnień) stwierdzimy, że ten nasz Sochaczew nie jest taki straszny, jak, niewiedzieć czemu, go opisujemy w wątkach codziennych. Później mam nadzieję stwierdzimy, że mimo, iż się różnimy ( często nie ładnie i często przeze mnie) to jest coś co nas łączy. Zastanówmy się kiedyś jak to wykorzystać. A teraz może wysilcie pamięć i przypomnijcie sobie proszę, choć to nie odległe czasy, tego faceta co miał księgarnię do której nie można było wejść. Podziwiałem go kiedyś, jak chciał z niej wyjść. Duża fanatazja.
Może taka cezura czasowa: przed 1990.I po 90 no,ale to, czego już nie ma, a było charakterystyczne, ciekawe.
Zacznę od lat 90.
Pub President (?) przy Żeromskiego/Senatorskiej. Pierwszy tego typu, z fonatnną, niełzymi klymatami i PPP.
Open (obecna hurtownia jutex, wczesniej agd dla mm i rtv tez dla mm, chociaż tasmy i mikrofon można było kupić normalnie) pierszwy chyba bilard w mieście.
Ta, Tomkowi nie poszło. Ale za to telefony mu dobrze idą:) NIe wiem, czy pamiętacie, ale kiedyś, by dojechać do Chodakowa trzeba było jechać PKS"em typu ogórek. Po szkole można było o 14:20 załpać autobus do Śladowa. Czy ktoś z Was jeździł tym autobusem?
No ja bardziej skok na ciuchcię.
Prawdziwą głupotą natoimiast była walka z towarówką jeżdżacą do Chemitexu. Rany, że też nam nóg nie obcinało!
hehhe Open ale parę razy tam ryja zapiłem...TOMEK hmmm. daj spokój..lekka kaszana kolega był zabawniejszy ale jemu te z nie poszło hahahahah>>>>> Co do kolejki też się skakało....ale nie na towarowe za mały był rozbieg koło stadionu gdzie były ogródki działkowe...można było skończyć na Warszawskiej...Jedyny sentyment mam do "siódemek" (ale nie do tych teraz) a do tych jeszcze z Piotrkiem i Zbyszkiem razem + kolesie z osiedla... hmmm dawno to było (piwo bezalkoholowe bo koncesji nie było) ...cóż... lata lecą.. :P
A teraz może wysilcie pamięć i przypomnijcie sobie proszę, choć to nie odległe czasy, tego faceta co miał księgarnię do której nie można było wejść. Podziwiałem go kiedyś, jak chciał z niej wyjść. Duża fanatazja.
Czy to nie chodzi czasem o takiego goscia lekko kudłatego?
Nie pamietam czy miał wąs czy nie. Chyba nie. Cos mi sie kojarzy koleś, który łaził po książkach i grzebał w nich, ale zawsze znalazł to czego sie szukało. Kurcze pióro to był taki facet koło 30tki nie? Wiem, że gdzies dzwonią, ale nie wiem dokładnie gdzie cholera. Przypomnij proszę :)
Zdaje się że miał ksywę "Zdzierus" a książki miał vis a vis Straży. Drzwi otwierały się na szerokość książki :-) Jak on te książki tak szybko na tej podłodze znajdował - mistrzostwo świata.
A pamiętacie była taka kobieta, która grasowała w okolicach Muszli - Jadzia Bla (chyba) - ze 2 razy prosiła mnie żeby jej 0,5 otworzyć :-)
A jeszcze był klient co chodził z papierową torebką i cały czas się śmiał - też w tych okolicach najczęściej widywany.
A pamieta ktos co bylo na miejscu zoltego bloku na przeciwko dawnego Pewexu (przy ulicy 1 maja)??? Tam stal sobie kiedys domek z duza dzialka i mieszkal tam taki Krzysio-klejoman (moze to o nim mowi Sepix??? Bo ciagle chodzil z torebka) :-) A Krzysio mial jeszcze ksywe Karateka, bo gdzie sie nie pokazal to wyczynial sztuczki a"la Bruce Lee (przynajmniej jemu tak sie zdawalo).
Pamietacie bardziej odlegle czasy, jak na Stodolnej staly tylko trzy bloki.Najstarsze te do trzeciego pietra. Za ostatnim bylo osiedle domkow jednorodznnych drewnianych, a do okola same pola. W tych czasach ulica 600-lecia byla jeszcze leszowa. O autobusach przegubowych, jeszcze nikt nie slyszal. Do Chodakowa wszyscy jezdzili kolejka.Jak ktos byl bambrem to jezdzil Warszawa,syrenka-blyskawicami szos, ktorych nie bylo lub konmi.Pamietam ktos z rodziny opowiadal takie zdarzenie:przyjechal ojciec do corki z ziemniakami wozem konnym, a ona krzyczy gospodarzu zrzuccie tutaj.Ojciec slyszac te slowa wsiadl do wozu, trzasnal batem i odjechal".To byly czasy, Sochaczew metropolia,a mieszkanie w bloku to luksus.
Myslę , że wielu pamięta "pub" u Patswowej , to była jazda aby wypić kufelek ((: .
Ja wychowywałam się z drugiej strony Bzury. Jednym z moich magicznych miejsc był taki gąszcz nad rzeką, z pamiątkowym krzyżem i kamieniem upamiętniającym pewnego księdza, który zginął przed wojną ratując tonących. Nie byłam tam od kilku lat... Czy ten krzyż jeszcze tam jest? To stara, ale bardzo ciekawa historia... No i pamiętam Gawłowski las, który był nie tylko składowiskiem śmieci i polem do rowerowych ewolucji, ale również miejscem, gdzie chodziło się na wycieczki, wagary, grzyby... Są w tym lesie naprawdę cudne zakątki :)
Belcia, w którym miejscu jest tem krzyż? Mogłabyś bileżej, w którym to miejscu - mniej więcej, co?
Gdzieś na wysokości młyna, dokładnie nie powiem, bo nie pamiętam. Są tam takie bagniste miejsca nad rzeką (ale nie nad samą) i to jest gdzieś tam. Musisz przejść przez kładkę i wędrować w prawo.
Lasek Czerwonkowski był bardziej niebezpieczny. Kiedyś by mieć przez dłuższy czas spokój ze starszymi, powidziałem kumplom z podwórka , że idziemy do lasku Czerwonkowskiego. W rzeczywistości organizowaliśmy z wielkim zapałem klub w piwnicy. Późnym wieczorem wyciągneła nas z tamtąd Milicja, która wcześniej przeczesała Lasek Czerwonkowski. Trzebała było zobaczyć wtedy mój tyłek i to co zostało z klubu. Ale to były wakacje!!!!
Krzysio miał xywę "Klejony". Mieszkał w "Skansenie" czyli w jednym z drewnianych domów w miejscu obecnego żółtego bloku obok wieżowca. Bla to była Hela, a nie Jadzia. Jadzia to była Ciotka Jadźka :)
a wiecie, że Krzysio od kleju mieszkała w drewnianych domkach nalezących wcześniej do PKP. W którymś pokoleniu stali się ich włąscicielami i jednocześnie właścicielami ziemi pod tymiż to obiektami. Częso w jednym z tych budyneczków w oknie na poddaszu było widać delikwenta z papierową torbą. Dobrze się tam żyło, dlatego nie wyrazi zgody na wejście do spółdzielni mieszkaniowej która właśnie tam powstawała. NIe wiem jak dokładnie się to skończył,o ale chyba nie na jednym mieszkaniu od spółdzielni.
Dostali mieszkanie na Trojanowie...
Jadzia Bla (chyba)
dla mnie i moich znajomych była to Hela Bla :)
tak samo jak chłopak od torebki to Krzysiek Klejoman
w ogóle takich postaci było mnóstwo
zapewne każde środowisko nazywało ich po swojemu
Hela Bla to chyba była taka pani starsza, która chodziła po śmietnikach z wózkiem i wszystkie dzieciaki ganiała z kijem w reku, bo jak to dzieciaki śmiały się z niej.
Ciotka Fajansiara, która miała zawsze modne tylko o 30 lat do tyłu okulary.
Kiedyś byłem z kumplem w Warszawie na Skrze i na Różyku. Chciałem sobie kupic spodnie gumki jakie nosili „metale” :) „Metale nosili wtedy też buty za kostkę. Modne były akurat tzw. Pałery. Nie wiem jaka firma robiła te buty, ale miały napis POWER. Niestety nie było mnie na nie stać. Wracając ze stacji mijaliśmy Ciotke Fajansiarę. Zgadnijcie co miała na nogach :D. Widocznie jakis bogatszy wyrzucił swoje Pałery na śmietnik i tym sposobem ciotka miała lepsze buty ode mnie.
Johny Papuga – młody facet z takim złamanym nosem. Wyglądał tak jakby mu ktoś odciął czubek nosa. Kiedyś na Warszawskiej był kiosk zaraz koło ZDZ. Za kioskiem często piło się wina i inne alkohole. Pewnego dnia, kiedy stałem tam z kumplami wpadł Johny Papuga, krótko rzucił „nie przeszkadzajcie sobie chłopaki” po czym kucnął ściągnął spodnie i mówiąc delikatnie się wypróżnił.
Gupi Jasio - o nim już pisałem w innym wątku. Całował panny i klepał je w tyłek a chłopaków z piąstki w brodę. Kiedyś dostałem, bo nie zdążyłem uciec hehe
ŚP Janek Małpa z Trojanowa i jego słynne "A co to błoto?" albo "Jak kobicie nie wp....sz raz dziennie to jej wątroba źle pracuje"
Kaszana – facet, który często chodził i gadał coś pod nosem a w ręku trzymał dwa widelce.
Mirek Węglarz – facet z Boryszewa, który za papierosa zawsze i wszędzie w każdym miejscu i każdej kobiecie wyciągał klejnoty. Kiedyś gdy mieszkałem na Boryszewie moja mama wyszła wyrzucić śmieci nagle Mirek wyskoczył z kosza
- ściagaj gacie
Pewnie gdyby to był jakiś facet nieznany to byłby pisk strach i cholera wie jakby się to skończyło, ale że był to Mirek to dostał po łbie koszem i przepraszał na kolanach.
Oczywiście nie są to kultowe miejsca, o których mógłby ktoś wspomnieć np. pisząc książke o Sochaczewie, ale tez godna uwagi plejada gwiazd :)
My mielismy klub w piwnicy pod schodami. Niestey krótko. Sąsiedzi.
Ale miejsc nam przyszło prosto z pamięci. Cudownie. rozczuliłem się. Za Bzurą natomiast pamietam zakola, takie oczka wodne po rzece, w którcy się kąpalismy!
Magiczne miejsce...............WICEK! Ściana płaczu, pokój mysliwski (tylko raz mi się udało), kołduny w rosole, kaszanka smazona z chrzanem, śledzik w śmietanie i najlepszy w mieście tatar. I odrobina ropy.
Racja to była Hela Bla - zawsze je myliłem :-)
Ale Jadwiga też była.
Kiosk Pana Lewandowskiego
Sklep Państwa Stępowskich
Pijalnia Akwarium
Pub Prezydent
Malinka na Wąskiej
Składnica Harcerska
Bar Mleczny obok Straży
Bar Cebulka
Bzyk
Ulica Rewolucji Październikowej
Automaty do gry na Traugutta
Szarotka z lodami z automatu na Żeromskiego
Ruiny w parku
Motokross z długim podjazdem
Okrąglak (dawna baza PKS, potem bar, kwiaciarnia...)
Sklep z porcelaną (w miejscu gdzie stoi budynek radia)
Zajazd na Warszawskiej (teraz siłownia i inne sklepy)
Apteka na rogu Traugutta i Warszwskiej
Sam na Traugutta (teraz hotel)
Poczta na Płockiej (zostały reszty murów)
Sklep RTV AGD - Cegiełka (teraz bank)
Dawna plebania przy kościele
to tyle na szybkiego
Pozdrawiam
A co do koni, to na skrzyzowaniu ulic Wojska Polskiego i 15 sierpnia do dzis stoi znak zakazu dla konikow :-)
A fontanna przy szkole podstawowej nr 3??? Nie pamietam zeby dzialala, ale to bylo fajne miejsce do zabawy :-) A ja bylem wtedy taki glut, ze nie udalo mi sie wspiac na nia na sama gore ;-(
Co prawda jeszcze stoi, ale z doswiadczeia wiem, ze dzisiaj rzadko kto o nim pamieta- basen za LO im. Chopina :-) To byly czasy jak sie kapalo w lodowatej wodzie (zaraz po napuszeczniu), albo w brei (zaraz przed spuszczeniem wody) :-) A jakie kombinacje sie robilo, zeby wejsc za friko ;-)
No i oczywiscie boisko do kosza zaraz przy basenie :-) Jak w lato asfalt sie na nim topil :-)
A co do nazw ulic: dzisiejsza 15 sierpnia to byla Dzierzynskiego :-)
pyjalnia pywa akwarium,Henia i Andzia,te kobiety wychowały niejednego łazęge na potulnego baranka:-))),po zlikwidowaniu pijalni pani Marysi(róg Polnej i 600-lecia,obok krzyża)panowały niepodzielnie na rynku piwa w Socho!po opróżnieniu połowy beczki-aluminiowa z drewnianym kołkiem-była przerwa na uzupełnienie,oj czasy były
Widze ze zlapal nas taki nostalgiczny nastroj wszystkich i nasunal mi sie pewien pomysl. Kazdy z nas napewno ma jakies fotografie naszego starego Sochaczewa. Zrobmy z tego galerie pokazmy mlodym jak to kiedys wygladalo i sie okaze ze tak jak w moim przypadku mieszkam na dawnych polach cebulowych ktore byly na miejscu Vicotrii :-).....
Jak macie jakeis zdjecia to prosze na www.eimagination.pl/gallery2/main.php?g2_itemId=25500
Login: Sochaczew
Haslo: gosc
Prosze umieszczac wraz z danymi autora i najlepiej jak by ktos daty pamietal jeszcze albo lata chociaz. Sa chetni??
Mi dość mocno weszły w pamięć drzewa. Wysokie, ogromne topole, które rosły na ogródku Jordanowskim zlokalizowanym przy ulicy 1-go Maja. Później tam chyba przedszkole pobudowano. Rosły wielkie topole, wierzby- magia. Tam też był basen z bardzo charakterystycznym kolorem wody, od ciemnej żółci do jasnego brązu, ale za to jak kąpiel!!! lata były ciepłe a zimy zimne:)) Na tym samym ogródku stała drewniana szopa, w której były chowane chyba na zimę, niektóre urządzenia ruchome ogródka oraz łopatki i widerka dla klienteli ogródka, a i grabki też. Zapach tego tajemniczego, mroczneg pomieszczenia pamiętam do dziś.
ciekawe że zapach potrafi przypomnieć miejsce,przedszkolny do dziś pamiętam,mieszanina tranu na łyżce z kostką solonego chleba,środki czyszcząco-dezynfekujące i kilka innych składały się na bukiet który receptory węchowe zapamiętały i nieraz kiedy wyczuwa się podobny od razu wiem-przedszkole:-)
Przez przypadek zapomnielibyśmy o fontannie ( nawiązując do tej przy szkole nr 3. króra była fantastyczna) w parku przu Wąskiej. Między Malinką a Pastwową. Taka fonatanna która wprawiała w ruch piłeczki pingpongowe ( tak to się pisze?). Po porostej do góry i spiralnie spadały w dół torami z zespawanych prętów. Cud!!! Kto to wymyślał takie "urocze" cuda? Kiedyś o mieszkańców parku to miasto dbało, a teraz to i policja przegoni :((
Właśnie miałam o basenie na terenie przedszkola... pamiętam jak przez mgłę, byłam tam .Potem zostały jescze takie ładne parasolkowate dzrzewka , z ławeczkami pod nimi -tez się tam czułam jak w zaczarowanym ogrodzie.
A kto pamęta takie dwa słupy ,stały na przeciwko szkoły nr3, po drugiej stronie ulicy ?Nie wiem po czym to była pozostałość?
A wypożyczalnia łyżew i lodowisko w 3?
A płonący sam -może ktoś ma zdjęcie, pamiętam,że tej nocy wracałam z rodzicami z imienin, to było chyba Zofii.
A klub cegiełka - przyjechał tam kiedyś Pan Kracy:)
A pamiętacie jak cyrk przyjeżdżał ,co się wtedy działo? Dzieci działaczy miały lepsze luksusowe miejsca w lożach -reszta gdzies dalej.Cyrk -magiczne wspomnienie...
Chodziłem do SP nr. 1. czyli do Jedynki ( wyższej, choć mój stary na jedną mówił czerwona na drugą biała - bo jedna była wcześniej otynkowana druga nie - nic z polityką). Po lekcjach na jesieni szczególnie przechodziliśmy z kumplami przez płot vis a" vis szkoły i szliśmy na jabłka. Tam był regularny sad. Spokój, nikt nie ganiał, jabłek do woli - raj!!! Tak było przez kilka lat. Aż któregoś razu zdjęto płot, usunieto kilka drzew i z dużego samochodu zdjęto płyty. Po wakacjach stały tam juz bloki. Dlatego mówią o nich Ogrody. Do dziś czuję się jakiś zdradzony, żeby tak bez wiedzy najważniejszychj użytkowników wyciąć drzewa!!!!! do du py co?
i sprawność fizyczna była(skok przez płot,w innych ogrodach szybki sprint przed psem)a teraz?
chodziłem do tej samej szkoły..szkoda ze cie nie zutylizowałem wtedy ;-)))
Co do "Cegielki" to chodzilem tam na Bolka i Lolka ANIMOWANEGO!!!
Pomysł fajny, kurcze pióro. Mam sporo takich zdjęć, ale po pierwsze na większości z nich jestem ja (albo rodzinka), a po drugie nie mam skanera?
:-(
Ale może coś się pomyśli.
:-)
Coś na pewno znajdę. Może uda mi się conieco podrzucić za tydzien.
Wychowałem się u na porankach w BŁĘKICIE (chyba tak to się nazywało) w Klubie Garnizonowym.
Magiczne miejsce ..Wicek ...a pamiętacie że On używał w swojej kuchni jakieś inne ptaszyska niż kury,nie pamiętam czy to były kawki ,gapy czy gołębie , taka fama chodziła ... a wiecie ,,,,,ze Hela chodziła na piechotę do Braciszków w Niepokalanowie na obiady... a mój świat , to "Rycerska".Pierwsze "młodzieżowe ,odlotowe" miejsce ,ciasnota , małe stoliczki ,barek ,niezapomniany pan...wyleciało mi teraz imię z pamięci i każdy tam chciał bywać ...
A kto pamięta nocne wypady po chleb do Górskiego?...te kolejki
Do Niepokalanowa pieszo chodziła nie Hela, a Ciotka Fajansiara (Jadzia).
Szczególnie interesujące mogłyby być skany zdjęć Sochaczewa z prywatnych kolekcji z czasów stanu wojennego i wcześniej.Mnie najbardziej interesują miejsca gdzie stoją dzisiejsze osiedla.Myślę, że to nie problem jeśli będą na nich osoby prywatne (można retuszować (corel,photoshop)...).Proponuję w wolnej chwili przejrzeć swoje kolekcje, bo może ktoś fotografując rodzinkę w trakcie spaceru po mieście złapał w kadrze sklep "SPORTOWIEC",albo jeszcze lepiej tajemny sklep Pana Kobka, czy inne cudo.
Tam się kupowało broń....;-)
I kapiszony!
A pamietacie fontanne na pl. Armii Ludowej? I te muchomorki latarenki?
A zwalony stary mot .. i przechoziło się po zwalonej konstrukcji na drugą stronę żeby wykąpać się w "bajorku" vis`a vi szpitala ... starego..
most**
Pamietacie miejsce dawnego rynku-targu,(obecna ulica targowa i bloki) murowane z bialej cegly male szeregowo polaczone budki z butami ciuchami , garami itp.Dalej to juz konie, swinie, golebie ,kroliki i nne zwierzaki.
A pamiętacie skarpę nad Bzura na obecnej ul 15 Sierpnia - jakieś 200 metrów za ogólniakiem, teraz stoja tam nowe domy. Pamiętam jak w lato chodziliśmy do pobliskiego sadu na lubaszki a zimą zjeżdżało się na sankach ( niezła była jazda z takiej skarpy). Pamiętam jeszcze nabijalnie syfonów, jedna była na Żeromskiego w podwórku gdzie obecnie stoi budka z hot dogami, a druga na Boryszewie na przeciw tzw sklepu ,,Ledzionka""- ten sklep to też już tylko wspomnienie. Kolejna rzecz to szalet miejski z kabinami ,, na narciarza"" i i jedyny sklep z tamtych czasów który przetrwał do dziś to sklep u P. Stępowskiej, właśnie na przeciw szaletów. Zapomnieliście jeszcze napisać o znanych osobistościach Sochaczewskich, a mianowicie o Jasiu , który sępi fajki i podszczypuje małolaty oraz o Mirku woźnicy. Aha jeszcze była Sandra na Warszawskiej, oraz słynny klub garnizonowy czy jak kto woli Kino Błękit - teraz zupełna ruina
W Robotniku też były poranki.
A zalew boryszewski?
Zapomnieliście jeszcze napisać o znanych osobistościach Sochaczewskich, a mianowicie o Jasiu , który sępi fajki i podszczypuje małolaty oraz o Mirku woźnicy.
absolutnie nie zapomnielismy :)
a zauważyłeś, że to kiedyś było o wiele dalej niż obecnie? :)) Szczególnie zapamiętałem konie z tej targowicy oraz budy pełne towaru ( ubrań). Ale jazda, czy nie świadczy to o tym, że sami trochę niedoceniamy naszego miasta? Jakby jeszcze ( ale bardzo ostrożnie) nałożył na ten obraz "ludzi" to okaże się że to jedno ze szlachetniejszych miast. Trochę pojechałem, ale tak mnie jakoś wzięło sorry.