A pamiętacie pierwszy hipermarket w Sochaczewie... Sam na Traugutta ( obecny hotel Chopin ). Szkoda że spłonął, bo w tamtych czasach to był niezły sklep
A nawet kilka kamienic. Mieszkałam tam :) Było kilka bram, w tym jedna taka z półokrągłym sklepieniem. A po drugiej stronie ulicy taka budka z zieleniakiem stała. A na rogu 600-lecia i Warszawskiej, przy, nazwijmy go szumnie, skwerku, mieszkał "pan bez nogi co naprawiał zepsute koła w rowerkach" :) A co do banku, to wiedziałam, że go mniej było :)))
W ciągu starych domów za kinem w stronę 600 -lecia był również sklep motoryzacyjny. Właściciel ( nie wypada mi tu nazwiska) jeździł kremowym Borewiczem (Fiat 125p). Później zajmował się wypożyczaniem kaset video. Gdzieś mam zdjęcia tych budynków zroboine przy okazji pochodu pierwszomajowego. Fantastycznie drzewa z ulicy zaglądały przez niskie balkony do mieszkań tych domów. Mieszkałem parę kroków od tego miejsca, choć po drugiej stronie.
na Bzurze pływały barki piaskarzy a Pan Mroczkowski nieraz mnie nimi woził, na Pl.Armii Ludowej był sklepik Pani Głuchowskiej i były tam gumy do żucia po 50 groszy które kleiły sie do wszystkiego, w ZDK Boryszew były fajne dyskoteki a gdy w kinie grali film "Flip i Flap w legii cudoziemskiej" to widzowie rozwalili kasę, pamiętam też człowieka na którego wolano "Harcerzyk" a on tego bardzo nie lubił, na parku Chopina stała budka z piwem i lodami a przy kinie Błękit samolot Mig 17
A propos wspomnień naszych jakże magicznych. Zapewne padnie teraz coś na tym forum niepoprawnego. Jednakże... Dziś wyczytałem w Expressie Sochaczewskim (czytam wszystkie sochaczewskie tytuły), że wydawnictwo szykuje ksiązkę o Sochaczewie ze wspomnień. Powiem, że czekam tego tytułu z ciekawością niekłamaną. Zwłaszca na takie foty, jak przystanek PKS w okraglaku. Jak najwięcej fot!!!!!!!
o widzisz..a ja kiedyś kartoflem z tego zieleniaka wybiłem szybę w oknie tej kamienicy ;-) mam nadzieje ze nie twoją :-) Ale faktem jest banku było tylko kawałek :-)
Zdjęcia z pochodów pierwszomajowych mogłyby przypomnieć nie istniejące już miejsca i obiekty z historii naszego miasta.Pewnie dałoby się rozpoznać znajome twarze ludzi ze sztandarami biorących udział w przemarszu. To były czasy ...
fajny temat, aż skłonił mnie do zalogowania. moje ulubione miejsca to kino błękit, do którego czasem udawało nam się z koleżanką zakraść takimi małymi drzwiczkmi z tyłu i nielegalnie oglądać filmy. a drugie miejsce z czasów późniejszych to chyba niewspominana tu kładka. a Głupi Jasio to był przez kilka lat mój sąsiad, dobry był i starszym paniom zakupy nosił :-)
ale temat, już sama liczba wpisów mówi o tym że trafiony w 10 - tak trzymać. stary sam na Trauguta - tam gdzie teraz hotel - i jego wielki pożar, gorzała strzelała podobno jak fajerwerki - tak mówili giełda na Orkanie a na niej mydło i powidło, przywożone nocnymi pociągami przez pionierów small-biznesu z Berlina Zachodniego (jakiś 1989-90) koncert Big Cyca w Domu Rzemiosła, potem też kilka innych (kierownictwo MDK się akurat nie zmieniło do dziś :–>) Orkan w 3 lidze !! a troche wcześniej brązowy medal ligi w rugby, Wyścig Pokoju z lotną premią na Warszawskiej
Przypomniał mi się sklep - delikatesy na rogu Warszawskiej i Żeromskiego (teraz nawet nie wiem co tam jest), zawsze tam pachniało kawą mieloną i oczywiście był ogromny młynek. Poza tym kawałek dalej, w stronę skrzyżowania ze Staszica był zieleniak i tak przed świętami stały kolejki po cytrusy, a po drugiej stronie sklep z zabawkami.
A ja pamiętam zieleniaki na Warszawskiej. Rodzice nigdy nie chcieli nam kupić wielkich czerwonych lizaków. Twierdzili, że są niedobre. Świetna była droga na Czerwonkę latem. Jaki fajny był ten rozgrzany asfalt! Szło się po niej jak po plastelinie. Moi rodzice więcej mogli by z Wami powspominać. Na Helę-moja mama mówiła głupia-Hela. Mój tata był jednym z pierwszych właścicieli - wspomnianej w tym wątku - Warszawy. Karolu997-czy to znaczy, że był Sochaczewskim "bambrem"? Ach i jeśli możesz wyjaśnij co to znaczy. Z tych wspomnień faktycznie można by było napisać książkę... :)
większośc miejsc opisanych pamiętam lepiej lub gorzej. a jeszcze: - górka koło wylęgarni, lato niezły tor na rower (spawany składak) był, a zimą to ślizgawka z samego szczytu :) - stary sam a teraz hotel. moje wspomnienia z nim to: pierwszy tornister tam mi mama kupiła, a potem pamiętam jak płonął, smutno bylo. a jak spłonał to był tam taki tunel i na czworakach trzeba było w nim chodzić. za nim na parkingu z karbdu strzelaliśmy (denko trafilo mnie chyba w nogę) hehe, - na boisku 1 i 3 stał jeszcz pare lat temu był różowy domek, moj tata mówił o nim Betlejem :), a jak trójkę rozbudowywali i wykopy były to z racji że w czasach wojny w szkołach szpital był to pełno kości wykopali. wykop był głęboki i szeroki więc z chłopakami pecynkami się rzucaliśmy. :))) a fonanna na trójce, nigdy na górę nie wszedłem, ale jak trochę deszcz popadał to można było wokół niej rowerem śmigać po błocie, totalny cross ;) - tereny nad Bzurą za kladką, podmokle po wylaniu rzeki, faktycznie byl tam pomnik księdza, - tereny obok Viktorii,teraz tam globi czy coś innego stoi, ojj działo się tam... - no i oczywiście zamek, przystań. ale to chyba wszyscy wiedzą.
A pamiętacie pierwszy hipermarket w Sochaczewie... Sam na Traugutta ( obecny hotel Chopin ). Szkoda że spłonął, bo w tamtych czasach to był niezły sklep
komisariat milicji w chodakowie na chodakowskiej teraz chyba jest tam zieleniak taki ...
A pamiętacie jak dużo miejsca było na skrzyżowaniu 600-lecia i Warszawiej, jak nie bbyło banku i bloku z unitrą w parterze?
Bank PKO BP to tam był zawsze chyba.
Budynek PKO BP składa się z dwóch częśći starej przedwojennej i nowej dobudowanej w latach 90 XX wieku / na rogu ulic / jak rzeczesz Likeu
no pewnie, że masz rację, zaćmiło mnie chyba.
to moja lokalizacja ..bank był tam zawsze tyle ze bloków po drugiej stronie nie było koło kina a taka stara kamienica z bramą ..
A nawet kilka kamienic. Mieszkałam tam :) Było kilka bram, w tym jedna taka z półokrągłym sklepieniem. A po drugiej stronie ulicy taka budka z zieleniakiem stała. A na rogu 600-lecia i Warszawskiej, przy, nazwijmy go szumnie, skwerku, mieszkał "pan bez nogi co naprawiał zepsute koła w rowerkach" :) A co do banku, to wiedziałam, że go mniej było :)))
W ciągu starych domów za kinem w stronę 600 -lecia był również sklep motoryzacyjny. Właściciel ( nie wypada mi tu nazwiska) jeździł kremowym Borewiczem (Fiat 125p). Później zajmował się wypożyczaniem kaset video. Gdzieś mam zdjęcia tych budynków zroboine przy okazji pochodu pierwszomajowego. Fantastycznie drzewa z ulicy zaglądały przez niskie balkony do mieszkań tych domów. Mieszkałem parę kroków od tego miejsca, choć po drugiej stronie.
na Bzurze pływały barki piaskarzy a Pan Mroczkowski nieraz mnie nimi woził, na Pl.Armii Ludowej był sklepik Pani Głuchowskiej i były tam gumy do żucia po 50 groszy które kleiły sie do wszystkiego, w ZDK Boryszew były fajne dyskoteki a gdy w kinie grali film "Flip i Flap w legii cudoziemskiej" to widzowie rozwalili kasę, pamiętam też człowieka na którego wolano "Harcerzyk" a on tego bardzo nie lubił, na parku Chopina stała budka z piwem i lodami a przy kinie Błękit samolot Mig 17
Irku, starszy jesteś ode mnie!!! To żart!
A propos wspomnień naszych jakże magicznych. Zapewne padnie teraz coś na tym forum niepoprawnego. Jednakże...
Dziś wyczytałem w Expressie Sochaczewskim (czytam wszystkie sochaczewskie tytuły), że wydawnictwo szykuje ksiązkę o Sochaczewie ze wspomnień. Powiem, że czekam tego tytułu z ciekawością niekłamaną. Zwłaszca na takie foty, jak przystanek PKS w okraglaku. Jak najwięcej fot!!!!!!!
o widzisz..a ja kiedyś kartoflem z tego zieleniaka wybiłem szybę w oknie tej kamienicy ;-) mam nadzieje ze nie twoją :-) Ale faktem jest banku było tylko kawałek :-)
Jaka jest szansa, żebym mogła dostać to zdjęcie ? :)
Hmm, przeprowadzę śledztwo w sprawie kartofla - ale to może być polityczne teraz ... :))))))))))
pewnie! poszukam i się odezwę.
Dzięki :)
Zdjęcia z pochodów pierwszomajowych mogłyby przypomnieć nie istniejące już miejsca i obiekty z historii naszego miasta.Pewnie dałoby się rozpoznać znajome twarze ludzi ze sztandarami biorących udział w przemarszu. To były czasy ...
fajny temat, aż skłonił mnie do zalogowania.
moje ulubione miejsca to kino błękit, do którego czasem udawało nam się z koleżanką zakraść takimi małymi drzwiczkmi z tyłu i nielegalnie oglądać filmy.
a drugie miejsce z czasów późniejszych to chyba niewspominana tu kładka.
a Głupi Jasio to był przez kilka lat mój sąsiad, dobry był i starszym paniom zakupy nosił :-)
a czasem, jak się dało to można było sobie podjechać Osinobusem, co ludzi z zakładów CHEMITEX woził :)
:-) Osinobusy to był prawdziwy czad! Oj dawno nie widziałem tego pojazdu.
Do dziś nie wiem, dlaczego to się nazywało "osinobusem"?
Od "osi" ???
:-)
a pamietasz Kaśkę Spirytus? :P
Ja w "Robotniku", czasem też wyświetlali bajki w "Bzyku" na ogródku Jordanowskim :)
wiesz co Szczawiu..już żałuję,że tu weszłam!
ale temat, już sama liczba wpisów mówi o tym że trafiony w 10 - tak trzymać. stary sam na Trauguta - tam gdzie teraz hotel - i jego wielki pożar, gorzała strzelała podobno jak fajerwerki - tak mówili giełda na Orkanie a na niej mydło i powidło, przywożone nocnymi pociągami przez pionierów small-biznesu z Berlina Zachodniego (jakiś 1989-90) koncert Big Cyca w Domu Rzemiosła, potem też kilka innych (kierownictwo MDK się akurat nie zmieniło do dziś :–>) Orkan w 3 lidze !! a troche wcześniej brązowy medal ligi w rugby, Wyścig Pokoju z lotną premią na Warszawskiej
Przypomniał mi się sklep - delikatesy na rogu Warszawskiej i Żeromskiego (teraz nawet nie wiem co tam jest), zawsze tam pachniało kawą mieloną i oczywiście był ogromny młynek. Poza tym kawałek dalej, w stronę skrzyżowania ze Staszica był zieleniak i tak przed świętami stały kolejki po cytrusy, a po drugiej stronie sklep z zabawkami.
A ja pamiętam zieleniaki na Warszawskiej. Rodzice nigdy nie chcieli nam kupić wielkich czerwonych lizaków. Twierdzili, że są niedobre.
Świetna była droga na Czerwonkę latem. Jaki fajny był ten rozgrzany asfalt! Szło się po niej jak po plastelinie.
Moi rodzice więcej mogli by z Wami powspominać. Na Helę-moja mama mówiła głupia-Hela.
Mój tata był jednym z pierwszych właścicieli - wspomnianej w tym wątku - Warszawy. Karolu997-czy to znaczy, że był Sochaczewskim "bambrem"? Ach i jeśli możesz wyjaśnij co to znaczy.
Z tych wspomnień faktycznie można by było napisać książkę... :)
większośc miejsc opisanych pamiętam lepiej lub gorzej. a jeszcze:
- górka koło wylęgarni, lato niezły tor na rower (spawany składak) był, a zimą to ślizgawka z samego szczytu :)
- stary sam a teraz hotel. moje wspomnienia z nim to: pierwszy tornister tam mi mama kupiła, a potem pamiętam jak płonął, smutno bylo. a jak spłonał to był tam taki tunel i na czworakach trzeba było w nim chodzić. za nim na parkingu z karbdu strzelaliśmy (denko trafilo mnie chyba w nogę) hehe,
- na boisku 1 i 3 stał jeszcz pare lat temu był różowy domek, moj tata mówił o nim Betlejem :), a jak trójkę rozbudowywali i wykopy były to z racji że w czasach wojny w szkołach szpital był to pełno kości wykopali. wykop był głęboki i szeroki więc z chłopakami pecynkami się rzucaliśmy. :))) a fonanna na trójce, nigdy na górę nie wszedłem, ale jak trochę deszcz popadał to można było wokół niej rowerem śmigać po błocie, totalny cross ;)
- tereny nad Bzurą za kladką, podmokle po wylaniu rzeki, faktycznie byl tam pomnik księdza,
- tereny obok Viktorii,teraz tam globi czy coś innego stoi, ojj działo się tam...
- no i oczywiście zamek, przystań. ale to chyba wszyscy wiedzą.
Minęły 4 lata od ostatniego wpisu.
Czas odświeżyć pamięć.
Czy możecie coś jeszcze dopisać?