Cztery maluchy z mamą zgłoszone do zabrania w dniu 11.09.2014 r. do schroniska dla zwierząt w dniu 11.09.2014 r. około godz. 9.00. Co ciekawsze musiałam wykonać dwa tel. aby dowiedzieć się czy zgłoszenie zostało przyjęte. Po dwóch dniach jeden z kociaków odchodzi na tamten świat. Dziwie się ze w tak świetnie prosperującym schronisku prowadzonym przez TOZ Sochaczew w samym centrum miasta zwierzęta zdychają na ulicy a pracownicy robią sobie JAJA. Przecież to profesjonaliści z długim doświadczeniem. Jutro będzie siódmy dzień- czy pomoc nadejdzie trudno powiedzieć. Oni nadal tam są.
to tylko za czasów jak opiekę nad schroniskiem sprawował ZGM to pracownicy byli ofiarni temu co robią ,widać to było na portalach gdzie szukali domów ,pomagali bezpańskim zwierzakom,i jeździli na interwencje czasami po godzinach pracy i w nocy,teraz to nie wystarczy wymalować ściany trzeba być na każde zawołanie i pomoc.(artykuł w ZS jak to teraz jest dobrze w AZORKU)
Z tego co piszesz malowanie ścian może było wskazane, lecz to dla ludzi a nie zwierząt, zwierzęta kolorów nie odróżniają. Lecz chwała im i za to. Co do opieki to żadna. Zwierząt coraz więcej lecz każdy się boi dzwonić, brak miejsc. Schronisko jest, boksy puste a psów coraz więcej. Sama mam jednego bezpańskiego z miasta z ul. 1 Maja, szukam domu, może się uda, przeciwnym razie będzie kolejna interwencja.
Co do kociaków, nadal są, jak co dzień nakarmione, lecz ich mama w najbliższym czasie będzie rodzić. Pojawi się kolejny koci problem tych najmniejszych maluchów. Noce chłodne, wszystkie zginą nie dożyją 3 miesięcy. Po dzisiejszej rozmowie z Panem Burmistrzem mam cichą nadzieję że koci problem się w końcu rozwiąże.
Perełka , jesli kotka da się złapać, moge ja wysterylizować. Jeśli uda się ją dodtarczyć do Pani Kasi do Przychodni Wet. na Warszawskiej - pokryję koszty. Niestety kotka będzie musiała wrócić na śmietnik bo nie mam możliwości zabezpieczyć kolejnego kota.
Nero to co piszesz to chyba należy do miasta i do schroniska ,znów wyręczasz kogoś kto ma dbać o zwierzęta miejskie i za to ma płacone.Chwała ci za to ale czy tak powinno być ?.
Przedstawiam dzisiejsze zdjęcia kociaków z ul. Słowackiego (pora karmienia godz.16.20). Rano podobno ich nie było i to możliwe, ponieważ śniadanie jest po godz.7.00. Dziś kocięta odwiedził Pan Łapacz lecz lekko był zdezorientowany w sprawie kociej rodziny. Szkoda człowieka, taka jego praca, tylko tel. ma nie aktualny. Umówiłam się z nim tel. Jutro zadzwonię w kociej sprawie i poinformuję co udało mi się załatwić. Łapanka zorganizowana jest na niedzielę, młodzież szkolna z osiedla jest skłonna do pomocy. I tak już mija dziewiąty dzień bezpańskich kociaków.
Router, może to i należy do miasta choć bardziej jestem skłonna twierdzić, że kazdy powinien zadbac o zwierzaki tyle na ile może. Na osiedlach przbywa bezpańskich kotów nie tylko dlatego że się rozmanażaja ale też dlatego że sa wyrzucane z domów. Kot, który urodzi sie na wolnosci da sobie radę w mieście, musi tylko przetrwac dzieciństwo. Kot mieszkajacy całe życie w domu i nagle wywalony z niego ma małe szanse. Fundacja co roku organizuje akcje sterylizacji kotów na osiedlach. Są Panie, które pomagają je karmić ale przede wszystkim pilnują by koty nie rozmnażały się. To one dowożą koty do weterynarza gdy są chore........ To dzielne kobiety niejednokrotnie narażone na drwiny i wyzwiska. Staram sie dostarczać im karmę. Jednak z tym jest co raz gorzej. W latach ubiegłych było to kilka ton jedzenia w tym roku o wiele mniej.
problem bezdomności istnieje na całym niemal świecie ,Polska należy do jednego z bardziej mniej przejmujących się krajów o los zwierząt ,samorządy niby coś robią ale to wszystko mało,stale się przytacza brak pieniędzy,może za dużo idzie na swoje potrzeby stąd ciągły brak na opiekę.Jeżeli mowa o naszym terenie, powinno się podjąć budowę jednego dużego schroniska dla miasta i gmin ,wprowadzić czipowanie czy nawet dotacje do sterylizacji ,zacząć wreszcie coś robić by poprawić ten stan rzeczy.
Proponował bym nie uogólniać. To nie "Polska" się nie przejmuje losem bezdomnych zwierząt tylko "my Polacy" nie przejmujemy się losem zwierząt. To nie "samorząd" wyrzuca psy do lasu tylko "mój wujek, mój sąsiad, moja koleżanka (niepotrzebne skreślić)" wyrzucili psa do lasu.
Problem nie jest w schroniskach tylko w tym, że ludzie wyrzucają psy. Jeśli będą to nadal robić to żadne schronisko nie będzie wystarczająco wielkie. Ponadto wielkie schronisko to wielki hałas i wielki smród. Nikt by nie chciał mieć takiego schroniska w pobliżu. Więc zamiast smęcić jak to ktoś za Was nie opiekuje się psami to pójdźcie to wujka, sąsiada, koleżanki i zadajcie niewygodne pytania: "Czemu wyrzuciłeś psa?", "Gdzie jest Twój pies?", "Dlaczego nie wysterylizowałaś swojej suczki?".
A jak chcecie się tak wypłakiwać to proponuję żebyście w zamian tego pojechali do schroniska i zaoferowali, że popracujecie tam po kilka godzin jako wolontariusze. Na pewno chętnie Was przyjmą.
Bo tak naprawdę nie byliście nawet w pobliżu schroniska, prawda?
zmalinowski dobrze zauważyłeś że trochę przekoloryzowałem mój wpis fakt nie Polska tylko Polacy,akurat wątek jest taki a nie inny bo z tego co się słyszy to bezdomne zwierzaki trzeba zgłaszać do urzędu i potem schronisko zabiera,a tu widzisz jakoś nie mogą się z tym uporać ,co do odwiedzin w schronisku to osobiście byłem kilka razy czy to w Sochaczewskim czy innym mieście i myślę że jak by tak każdy pojechał zobaczył i jeszcze coś pomógł to by nigdy nie wywalił psa czy kota na ulicę.
Gragon byłeś i nie widziałeś tam nikogo ludzi czy kotów?. Zapraszam o godz.16.20., zobaczysz tam mnie i koty może wówczas "wspólnie" zrobimy coś dobrego, późniejsze godz. nie wchodzą w grę - zapraszam oprócz soboty.
Co do kociaków jeden jest bardzo chory( brązowy) ma koci katar oczy całe w skorupie, tylko patrzeć jak złapią pozostałe.
super pogratulować działaniom schroniska ,pytam co jest powodem że do tej pory nie zabrali kociaków?,brak czasu,a może kłopot na głowę,ładnie działa TOZ w naszym mieście.
Cała niechciana czwórka nadal jest i czeka jak co dzień na jedzenie od sponsorek. To dobrze że są tacy ludzie którym los bezpańskich kociaków nie jest obojętny. Wczoraj karmiła Agnieszka, dziś Marta a kto jutro może w końcu TOZ, na jutro sponsora brak. Sponsor pojawi się w niedzielę bo jutro jest nie osiągalny.
Dzięki Nero za pomoc ale jakoś jeszcze dajemy radę. Sama masz tyle do wykarmienia więc nie będę jeszcze zabierać twoim. Brązowy kociak dostaje lek w oddzielnej misce na dachu, pozostałe jakoś odpukać trzymają się dobrze i jak co dzień 16.20 są karmione. To nie o to chodzi aby pisać poematy na forach prosząc o interwencję w sprawie zabrania bezdomnych zwierząt, powinien wystarczyć tel. ( 11.09.2014 r.) do schroniska i temat zamknięty.
To chyba bardzo proste i łatwe do odczytania- mamuśka to matka starszych bezpańskich kotów, szt.4 a jak masz jakieś wątpliwości to poczytaj dokładniej wówczas może lepiej zrozumiesz. Sądzę że rozpaczać jest nad czym może ty jesteś bez sumienia ja nie.
sq7bte -własnie jest nad czym lamentować ,bo ktoś opisuje zdarzenie pomaga jak może,, informuje schronisko żeby się zajęło tematem mija kilka dni i nic ,jak by nie było to są koty bezdomne a tu o bezdomność to dba miasto i miejskie schronisko.
Masz rację ja niewidzialna, schronisko niewidzialne, lecz koty widzialne i z nimi wszystko ok. Jeden leczony dochodzi do siebie, pozostała trójka już czeka o wyznaczonej stałej porze karmienia ( 16.20) na posiłek. Wczoraj karmiła Justyna i ja. Dzisiaj znów ja ale to przecież sama przyjemność nieść dobro dla innych "mniejszych bezradnych braci" skazanych na los życia na zamkniętym śmietniku lub wysoko na dachu garażu. Dobro podarowane powraca dwukrotnie.
Minęły trzy tygodnie a pomocy ani widu ani słychu. Może nasze miejskie schronisko z przyczyn nam nie znanych jest zamknięte a my nic nie wiemy? i co robić dalej.
Perla ty se daj spokój schronisko laskę położyło na te koty ,z Paryża by w tym czasie przyjechali a co dopiero z Kożuszk a może jakaś gazeta to powinna opisać ?.
Perła, jak znam życie to wszystkie te koty to kotki. Musimy je złapać i wysterylizować bo za kilka tygodni będziesz karmiła nie cztery a czterdzieści kotów :-)
Masz rację Nero ze kociaki trzeba wyłapać i w pierwszej kolejności wysterylizować, lecz to nie ja jestem od łapania, zgłoszony do schroniska problem powinien być rozwiązany już wcześniej, chociażby lekkie rozeznanie się w terenie. Wczoraj był operator schroniska, stwierdził aby kotów nie karmić - ok przyjadą jutro z głodnymi będzie łatwiej również ok, lecz cóż operatora brak a koty głodne. Podałam namiary na właściciela garażu ( wczoraj) nikt nie był i nikt nie prosił o pomoc w jego udostępnieniu, ktoś inny dotarł w dniu dzisiejszym do właściciela przed planowaną łapanką, o godz. 17.00 ( 03.10.2014 r.) miał być udostępniony. Przyjechali również ludzie do pomocy lecz wszystko na próżno.
4 października światowy dzień zwierząt,może z okazji tego dnia schronisko zrobi prezent tym kotom i je zabierze,oczywiście i inne psy biegające bezpańsko po mieście,okolice ul. Pokoju ,ul.Warszawska od kilku dni błąka się duża suczka ,i wiele innych ,za chwilę zima i pomoc im konieczna.
Dragon, suka jest psem do niedawna mieszkającym pod schroniskiem. Przez wiele lat tam była, miała opieke, miskę, była pod opieka personelu schroniska - dawnego personelu. Teraz widocznie glód ja przypędził do miasta. To bardzo płochliwa sunia, nawet P. Zycie nie udało sie ją osfwoić. Co teraz będzie z Punią? Zamknięta za kratami szybko zmarnieje - ma ok 12 lat.
NERO jeżeli jest tak jak piszesz to nic innego jak napisać pismo do TOZ Warszawa,opisać co się dzieje w schronisku po przejęciu go przez TOZ Sochaczew i mam nadzieję że postawią ich do pionu i wytłumaczą na czym polega prowadzenie i dbanie o coś co się ma w swych rekach.A co do psiaka to jest nie ufna ,nie chce podejść do ręki,dziś wieczorem podczas spaceru ze swoim psem postaram się jej poszukać i dać coś do zjedzenia, szkoda bo widać ładny psiaczek,ale los do końca dla niej okrutny.Pozdrawiam.
Światowy Dzień Zwierząt obchodzony jest na całym świecie 4 października. Jak obchodziły ten dzień kociaki z ul. Słowackiego? w Sochaczewie. Nie były przytulane, głaskane ani łapane. Jak co dzień czekały na pożywienie ( którego miały nie otrzymywać). Tak wyglądało ich święto niczym nie różniące się od dnia codziennego. Życzę operatorowi dwóch dni głodówki.
Wam się wydaje, że w schroniskach tylko czekają na telefony od ludzi, który widzą bezpańskie psy i koty i zaraz rzucają się w swoje służbowe fury i pędzą na sygnale, żeby biedne zwierzęta zabrać do przytulnych hotelików, gdzie będą sobie leżeć na poduszkach i chłeptać mleczko jak zgłodnieją?
A Ty "dragon36" z takim zapałem piszesz o pisaniu pisma do TOZ Warszawa a nawet pewnie tyle nie chce Ci się zrobić? Napisałeś(aś) już?
Jak chcecie coś naprawdę zrobić to za 2-3 tygodnie przywiozę najlepszą specjalistkę od opieki nad kotami: moją mamę. Ona Wam może powiedzieć jak należy dbać o bezdomne koty. Powie Wam jak im szykować miejsca, ile kosztuje jedzenie, jak załatwić sterylizację kocic itp. Mogę Wam zorganizować spotkanie. Chyba, że wolicie listy do TOZ Warszawa pisać.
zmalinowski ,smęcimy jak to napisałem bo kobieta znalazła siedlisko bezdomnych kotów zgłosiła do zabrania przez schronisko a do tej pory a mija już kilka ładnych dni nikt się nie pofatygował,dobrze że są ludzie co karmią i dbają jak mogą bo kto wie co by do tej pory było,tu dlatego napisałem że trzeba chyba do opiekuna TOZ Warszawa napisać bo TOZ Sochaczew nie daje rady złapać koty,a co do mamy to jasne każda rada cenna ,tylko nie ona tu powinna działać a ktoś kto ma opiekę w mieście nad bezdomnymi zwierzętami.
a zmalinowski to tak napisał jak by bronił schroniska,to tak wyszło, nic nie robić nie pomagać tylko kasę do kieszeni brać,a zwierzęta na mieście niech ludzie dokarmiają ,albo sami im szukają rodzin adopcyjnych.
Cztery maluchy z mamą zgłoszone do zabrania w dniu 11.09.2014 r. do schroniska dla zwierząt w dniu 11.09.2014 r. około godz. 9.00. Co ciekawsze musiałam wykonać dwa tel. aby dowiedzieć się czy zgłoszenie zostało przyjęte. Po dwóch dniach jeden z kociaków odchodzi na tamten świat. Dziwie się ze w tak świetnie prosperującym schronisku prowadzonym przez TOZ Sochaczew w samym centrum miasta zwierzęta zdychają na ulicy a pracownicy robią sobie JAJA. Przecież to profesjonaliści z długim doświadczeniem. Jutro będzie siódmy dzień- czy pomoc nadejdzie trudno powiedzieć. Oni nadal tam są.
A to co oni tam robią !
to tylko za czasów jak opiekę nad schroniskiem sprawował ZGM to pracownicy byli ofiarni temu co robią ,widać to było na portalach gdzie szukali domów ,pomagali bezpańskim zwierzakom,i jeździli na interwencje czasami po godzinach pracy i w nocy,teraz to nie wystarczy wymalować ściany trzeba być na każde zawołanie i pomoc.(artykuł w ZS jak to teraz jest dobrze w AZORKU)
Z tego co piszesz malowanie ścian może było wskazane, lecz to dla ludzi a nie zwierząt, zwierzęta kolorów nie odróżniają. Lecz chwała im i za to. Co do opieki to żadna. Zwierząt coraz więcej lecz każdy się boi dzwonić, brak miejsc. Schronisko jest, boksy puste a psów coraz więcej. Sama mam jednego bezpańskiego z miasta z ul. 1 Maja, szukam domu, może się uda, przeciwnym razie będzie kolejna interwencja.
Co do kociaków, nadal są, jak co dzień nakarmione, lecz ich mama w najbliższym czasie będzie rodzić. Pojawi się kolejny koci problem tych najmniejszych maluchów. Noce chłodne, wszystkie zginą nie dożyją 3 miesięcy. Po dzisiejszej rozmowie z Panem Burmistrzem mam cichą nadzieję że koci problem się w końcu rozwiąże.
Perełka , jesli kotka da się złapać, moge ja wysterylizować. Jeśli uda się ją dodtarczyć do Pani Kasi do Przychodni Wet. na Warszawskiej - pokryję koszty. Niestety kotka będzie musiała wrócić na śmietnik bo nie mam możliwości zabezpieczyć kolejnego kota.
Nero to co piszesz to chyba należy do miasta i do schroniska ,znów wyręczasz kogoś kto ma dbać o zwierzęta miejskie i za to ma płacone.Chwała ci za to ale czy tak powinno być ?.
Przedstawiam dzisiejsze zdjęcia kociaków z ul. Słowackiego (pora karmienia godz.16.20). Rano podobno ich nie było i to możliwe, ponieważ śniadanie jest po godz.7.00. Dziś kocięta odwiedził Pan Łapacz lecz lekko był zdezorientowany w sprawie kociej rodziny. Szkoda człowieka, taka jego praca, tylko tel. ma nie aktualny. Umówiłam się z nim tel. Jutro zadzwonię w kociej sprawie i poinformuję co udało mi się załatwić. Łapanka zorganizowana jest na niedzielę, młodzież szkolna z osiedla jest skłonna do pomocy. I tak już mija dziewiąty dzień bezpańskich kociaków.
Router, może to i należy do miasta choć bardziej jestem skłonna twierdzić, że kazdy powinien zadbac o zwierzaki tyle na ile może. Na osiedlach przbywa bezpańskich kotów nie tylko dlatego że się rozmanażaja ale też dlatego że sa wyrzucane z domów. Kot, który urodzi sie na wolnosci da sobie radę w mieście, musi tylko przetrwac dzieciństwo. Kot mieszkajacy całe życie w domu i nagle wywalony z niego ma małe szanse. Fundacja co roku organizuje akcje sterylizacji kotów na osiedlach. Są Panie, które pomagają je karmić ale przede wszystkim pilnują by koty nie rozmnażały się. To one dowożą koty do weterynarza gdy są chore........ To dzielne kobiety niejednokrotnie narażone na drwiny i wyzwiska. Staram sie dostarczać im karmę. Jednak z tym jest co raz gorzej. W latach ubiegłych było to kilka ton jedzenia w tym roku o wiele mniej.
problem bezdomności istnieje na całym niemal świecie ,Polska należy do jednego z bardziej mniej przejmujących się krajów o los zwierząt ,samorządy niby coś robią ale to wszystko mało,stale się przytacza brak pieniędzy,może za dużo idzie na swoje potrzeby stąd ciągły brak na opiekę.Jeżeli mowa o naszym terenie, powinno się podjąć budowę jednego dużego schroniska dla miasta i gmin ,wprowadzić czipowanie czy nawet dotacje do sterylizacji ,zacząć wreszcie coś robić by poprawić ten stan rzeczy.
Proponował bym nie uogólniać. To nie "Polska" się nie przejmuje losem bezdomnych zwierząt tylko "my Polacy" nie przejmujemy się losem zwierząt. To nie "samorząd" wyrzuca psy do lasu tylko "mój wujek, mój sąsiad, moja koleżanka (niepotrzebne skreślić)" wyrzucili psa do lasu.
Problem nie jest w schroniskach tylko w tym, że ludzie wyrzucają psy. Jeśli będą to nadal robić to żadne schronisko nie będzie wystarczająco wielkie. Ponadto wielkie schronisko to wielki hałas i wielki smród. Nikt by nie chciał mieć takiego schroniska w pobliżu. Więc zamiast smęcić jak to ktoś za Was nie opiekuje się psami to pójdźcie to wujka, sąsiada, koleżanki i zadajcie niewygodne pytania:
"Czemu wyrzuciłeś psa?", "Gdzie jest Twój pies?", "Dlaczego nie wysterylizowałaś swojej suczki?".
A jak chcecie się tak wypłakiwać to proponuję żebyście w zamian tego pojechali do schroniska i zaoferowali, że popracujecie tam po kilka godzin jako wolontariusze. Na pewno chętnie Was przyjmą.
Bo tak naprawdę nie byliście nawet w pobliżu schroniska, prawda?
:-)
zmalinowski dobrze zauważyłeś że trochę przekoloryzowałem mój wpis fakt nie Polska tylko Polacy,akurat wątek jest taki a nie inny bo z tego co się słyszy to bezdomne zwierzaki trzeba zgłaszać do urzędu i potem schronisko zabiera,a tu widzisz jakoś nie mogą się z tym uporać ,co do odwiedzin w schronisku to osobiście byłem kilka razy czy to w Sochaczewskim czy innym mieście i myślę że jak by tak każdy pojechał zobaczył i jeszcze coś pomógł to by nigdy nie wywalił psa czy kota na ulicę.
co z kotami ,czy złapane? czy pomoc nadeszła?,bylem ale nie widziałem tam nikogo.
Gragon byłeś i nie widziałeś tam nikogo ludzi czy kotów?. Zapraszam o godz.16.20., zobaczysz tam mnie i koty może wówczas "wspólnie" zrobimy coś dobrego, późniejsze godz. nie wchodzą w grę - zapraszam oprócz soboty.
Co do kociaków jeden jest bardzo chory( brązowy) ma koci katar oczy całe w skorupie, tylko patrzeć jak złapią pozostałe.
Czekam jutro o 16.20.
super pogratulować działaniom schroniska ,pytam co jest powodem że do tej pory nie zabrali kociaków?,brak czasu,a może kłopot na głowę,ładnie działa TOZ w naszym mieście.
Cała niechciana czwórka nadal jest i czeka jak co dzień na jedzenie od sponsorek. To dobrze że są tacy ludzie którym los bezpańskich kociaków nie jest obojętny. Wczoraj karmiła Agnieszka, dziś Marta a kto jutro może w końcu TOZ, na jutro sponsora brak. Sponsor pojawi się w niedzielę bo jutro jest nie osiągalny.
jednym słowem schronisko ma te koty w dupie,skoro do tej pory mimo zgłoszenia nie zabrali ich.
Perełka, jeśli możesz złapac tą chorą kotkę to mogę zasponsorować leczenie. Mogę też dać jedzenie - ale sucha karmę.
Dzięki Nero za pomoc ale jakoś jeszcze dajemy radę. Sama masz tyle do wykarmienia więc nie będę jeszcze zabierać twoim. Brązowy kociak dostaje lek w oddzielnej misce na dachu, pozostałe jakoś odpukać trzymają się dobrze i jak co dzień 16.20 są karmione. To nie o to chodzi aby pisać poematy na forach prosząc o interwencję w sprawie zabrania bezdomnych zwierząt, powinien wystarczyć tel. ( 11.09.2014 r.) do schroniska i temat zamknięty.
Kocia rodzinka już się powiększyła, mamuśka już urodziła.
Kocica (a nie mamuśka) się koci a nie rodzi-rodzi kobieta. Poza tym trzeba nad tym panować a nie potem lamentować i zwalać wszystko na innych!
To chyba bardzo proste i łatwe do odczytania- mamuśka to matka starszych bezpańskich kotów, szt.4 a jak masz jakieś wątpliwości to poczytaj dokładniej wówczas może lepiej zrozumiesz. Sądzę że rozpaczać jest nad czym może ty jesteś bez sumienia ja nie.
sq7bte -własnie jest nad czym lamentować ,bo ktoś opisuje zdarzenie pomaga jak może,, informuje schronisko żeby się zajęło tematem mija kilka dni i nic ,jak by nie było to są koty bezdomne a tu o bezdomność to dba miasto i miejskie schronisko.
coś się wpis nie ukazał,niewidzialny jest jak opiekunowie schroniska po te nieszczęsne koty z dachu.
Masz rację ja niewidzialna, schronisko niewidzialne, lecz koty widzialne i z nimi wszystko ok. Jeden leczony dochodzi do siebie, pozostała trójka już czeka o wyznaczonej stałej porze karmienia ( 16.20) na posiłek. Wczoraj karmiła Justyna i ja. Dzisiaj znów ja ale to przecież sama przyjemność nieść dobro dla innych "mniejszych bezradnych braci" skazanych na los życia na zamkniętym śmietniku lub wysoko na dachu garażu. Dobro podarowane powraca dwukrotnie.
Minęły trzy tygodnie a pomocy ani widu ani słychu. Może nasze miejskie schronisko z przyczyn nam nie znanych jest zamknięte a my nic nie wiemy? i co robić dalej.
Perla ty se daj spokój schronisko laskę położyło na te koty ,z Paryża by w tym czasie przyjechali a co dopiero z Kożuszk a może jakaś gazeta to powinna opisać ?.
Perła, jak znam życie to wszystkie te koty to kotki. Musimy je złapać i wysterylizować bo za kilka tygodni będziesz karmiła nie cztery a czterdzieści kotów :-)
Masz rację Nero ze kociaki trzeba wyłapać i w pierwszej kolejności wysterylizować, lecz to nie ja jestem od łapania, zgłoszony do schroniska problem powinien być rozwiązany już wcześniej, chociażby lekkie rozeznanie się w terenie. Wczoraj był operator schroniska, stwierdził aby kotów nie karmić - ok przyjadą jutro z głodnymi będzie łatwiej również ok, lecz cóż operatora brak a koty głodne. Podałam namiary na właściciela garażu ( wczoraj) nikt nie był i nikt nie prosił o pomoc w jego udostępnieniu, ktoś inny dotarł w dniu dzisiejszym do właściciela przed planowaną łapanką, o godz. 17.00 ( 03.10.2014 r.) miał być udostępniony. Przyjechali również ludzie do pomocy lecz wszystko na próżno.
4 października światowy dzień zwierząt,może z okazji tego dnia schronisko zrobi prezent tym kotom i je zabierze,oczywiście i inne psy biegające bezpańsko po mieście,okolice ul. Pokoju ,ul.Warszawska od kilku dni błąka się duża suczka ,i wiele innych ,za chwilę zima i pomoc im konieczna.
Dragon, suka jest psem do niedawna mieszkającym pod schroniskiem. Przez wiele lat tam była, miała opieke, miskę, była pod opieka personelu schroniska - dawnego personelu. Teraz widocznie glód ja przypędził do miasta. To bardzo płochliwa sunia, nawet P. Zycie nie udało sie ją osfwoić. Co teraz będzie z Punią? Zamknięta za kratami szybko zmarnieje - ma ok 12 lat.
NERO jeżeli jest tak jak piszesz to nic innego jak napisać pismo do TOZ Warszawa,opisać co się dzieje w schronisku po przejęciu go przez TOZ Sochaczew i mam nadzieję że postawią ich do pionu i wytłumaczą na czym polega prowadzenie i dbanie o coś co się ma w swych rekach.A co do psiaka to jest nie ufna ,nie chce podejść do ręki,dziś wieczorem podczas spaceru ze swoim psem postaram się jej poszukać i dać coś do zjedzenia, szkoda bo widać ładny psiaczek,ale los do końca dla niej okrutny.Pozdrawiam.
Światowy Dzień Zwierząt obchodzony jest na całym świecie 4 października. Jak obchodziły ten dzień kociaki z ul. Słowackiego? w Sochaczewie. Nie były przytulane, głaskane ani łapane. Jak co dzień czekały na pożywienie ( którego miały nie otrzymywać). Tak wyglądało ich święto niczym nie różniące się od dnia codziennego. Życzę operatorowi dwóch dni głodówki.
A wy ciągle jeszcze smęcicie?
Wam się wydaje, że w schroniskach tylko czekają na telefony od ludzi, który widzą bezpańskie psy i koty i zaraz rzucają się w swoje służbowe fury i pędzą na sygnale, żeby biedne zwierzęta zabrać do przytulnych hotelików, gdzie będą sobie leżeć na poduszkach i chłeptać mleczko jak zgłodnieją?
A Ty "dragon36" z takim zapałem piszesz o pisaniu pisma do TOZ Warszawa a nawet pewnie tyle nie chce Ci się zrobić? Napisałeś(aś) już?
Jak chcecie coś naprawdę zrobić to za 2-3 tygodnie przywiozę najlepszą specjalistkę od opieki nad kotami: moją mamę. Ona Wam może powiedzieć jak należy dbać o bezdomne koty. Powie Wam jak im szykować miejsca, ile kosztuje jedzenie, jak załatwić sterylizację kocic itp.
Mogę Wam zorganizować spotkanie. Chyba, że wolicie listy do TOZ Warszawa pisać.
zmalinowski ,smęcimy jak to napisałem bo kobieta znalazła siedlisko bezdomnych kotów zgłosiła do zabrania przez schronisko a do tej pory a mija już kilka ładnych dni nikt się nie pofatygował,dobrze że są ludzie co karmią i dbają jak mogą bo kto wie co by do tej pory było,tu dlatego napisałem że trzeba chyba do opiekuna TOZ Warszawa napisać bo TOZ Sochaczew nie daje rady złapać koty,a co do mamy to jasne każda rada cenna ,tylko nie ona tu powinna działać a ktoś kto ma opiekę w mieście nad bezdomnymi zwierzętami.
a zmalinowski to tak napisał jak by bronił schroniska,to tak wyszło, nic nie robić nie pomagać tylko kasę do kieszeni brać,a zwierzęta na mieście niech ludzie dokarmiają ,albo sami im szukają rodzin adopcyjnych.