Reklama
  • zefirek2007-01-26 13:38:33

    Patrze kochani na ten nasz Sochaczew i od 30 lat nic tu się nie zmienia.Nic nowego,nic ciekawego taka szara paskudna dziura.Kultura leży na łopatkach,sklepy jak w większej wiosce normalnie paranoya.Zastanawiam się czy to się kiedyś zmieni,bo czekam już na to 30 lat i trace nadzieję.

  • belcia 2007-01-26 13:59:13

    Wiesz Zefirku - a ja lubię tę naszą dziurę. I przestałam już narzekać, że nic sie nie dzieje, bo tak naprawdę dzieje się wtedy, gdy tego chcemy. Nie kiedy nam ktoś poda na srebrnej tacy, bo wtedy jest milion powodów, żeby z jakiejś oferty nie skorzystać. Za późno, za wcześnie, za drogo, nie tak.... A jak chcesz się czymś zająć, to możesz, wystarczy poszukać. Większość zainteresowań można rozwijać i u nas. A zamiast czekać i narzekać, może po prostu coś zrób... Zaproponuj domowi kultury czy Urzędowi jakieś sensowne projekty, udaj sie ze swoimi pomysłami do organizacji pozarządowych... Jest sporo możliwości. Wiem, że jak się chce, to można. Najłatwiej jest powiedzieć, że nic nie ma i czekać na mannę z nieba. Przepraszam, że się wyżywam konkretnie na Tobie, ale uszami mi już wychodzi to ciągłe biadolenie. Pozdrawiam Gąsiora i przyjaciół, którzy robią konkursy poetyckie i spotkania filozoficzne, panią Jolę Kawczyńską, pod której kierownictwem boryszewski MOK tętni życiem, Cameratę Mazovię, pub 77, Malibu, harcerzy (to tylko kilka przykładów) - oni wszyscy zapewne nie twierdzą, że nic się u nas nie dzieje... A jak rzeczywiście nie, to starają się to zmienić.

  • jakondo 2007-01-26 13:59:41

    Może Ty spróbuj to zmienić? Bo możesz sie niedoczekać?

  • Gąsior 2007-01-26 14:11:57

    Nie chcę wracać do tego samego, ale czasami muszę. Odsyał to artykułu sprzed ddóch lat:
    Zdejmij ubranie i ubrania pilnuj - deszczowy pies

    Dzięki za dobre słowo, Belcia :-)

  • Reklama
  • zefirek 2007-01-26 14:41:49

    Świetny pomysł udać się do władz miasta z planem rozwoju kultury w naszym mieście.Może jeszcze wyłożyć kase na kilka pomysłów.Każdy pomysł jeśli chodzi o zaproszenie zespołu rockowego kończy się niepowodzeniem.Każdy pomysł jest torpedowany.Pani Jola ok to świetna kobieta i ma sporo pomysłów,ale niestety nie jest władna wszystkiego załatwić bo ma szefa w postaci pani Pędziejewskiej i nic nie da się załatwić.Pub 77 świetna sprawa,ale lokal jest za mały na zaproszenia zespołu prawda.Poza tym jego lokalizacja jest w centrum miasta i nici z dużego koncertu.Mamy domy kultury a tak naprawde to nic się nie dzieje brak pomysłu ,pieniędzy czy chęci.

  • karol997 2007-01-26 14:51:56

    Czesto po dluzszej nieobecnosci w naszym Miasteczku,wracajac wypatruje tych ulic golych bez drzewek jak 600-lecia i nawet ten smutny widok mnie cieszy.Zmienil bym wiele,ale jak wiemy to wszystko zaczyna i konczy sie na funduszach.Cieszy fakt ze sa tacy jak Andrzejek Gasiorowski ,jak Panstwo Hugo-Bader,jak dyrektor domu kultury w Boryszewie,jak Janusz Piechna i wielu tym podobnych ludzi.Ludzi z inicjatywa,pasja,zainteresowaniami ktorymi chca zarazic innych,ktorzy potrafia jednak nie narzekac.Pozdrawiam wszyskich.

  • zefirek 2007-01-26 14:53:45

    Widze,że mamy wielu optymistów jeśli chodzi o naszą dziurę.Zastanawiam się tylko czy ktoś zawiązał wam oczy czy faktycznie widzicie to czego tak naprawdę nie ma.

  • zefirek 2007-01-26 14:58:49

    Nawet bibliotekę chcą zamknąć na patyk.A może pozamykają kościoły zamiast biblioteki to świetny pomysł.

  • Reklama
  • redakcja 2007-01-26 15:13:23

    Ale biadolisz. Jakbyś mieszkał w dużym mieście, byłoby to samo.

    Nikt Ci nie każe robić charytatywnie zabawy dla innych. Zajmij się swoim hobby, swoimi zainteresowaniami, we własnym zakresie, może wciągniesz w to kogoś innego i może wyrośnie z tego coś na skalę miasta, jeśli, oczywiście, na takiej skali Ci zależy.

    Ale wtedy znajdzie sie pewnie ktoś inny (taki jak Ty), kto powie, że w tej dziurze się nic nie dzieje, a dla Ciebie Twoje zajęcie, to będzie sens życia...

    To, że jesteś znudzony nudnym Sochaczewem, to raczej Twoja wina.

  • trycja 2007-01-26 15:15:34

    To wyżej "To byłam ja - Jarząbek" :)))

    Nie przelogowałam się, sorki.

    pozdrawiam
    trycja

  • Likeu 2007-01-26 16:35:14

    Ta, tu z tym "Andrzejkiem" to rzeczywiście prawda kolego Karolu997. Pozdrawiam Andrzeju

  • karol997 2007-01-26 19:48:51

    Ten poczatek pasuje do ciebie biedaku ta tu i przestan sie czepiac "chlopie ,a moze chlopczyku w spodnicy",szukasz zaczepki,zwady to tez jakas choroba.

  • Reklama
  • Szczawiu 2007-01-27 09:47:59

    karol997 po prQstu wlącz ignora na głupotę :)
    nie ma sensu czasami.

    Co do miasta naszego mysle że Belcia wyczerpała temat :)

  • erkal 2007-01-28 17:22:14

    Z kulturą "instytucjonalną" w naszym mieście jest tak sobie. Tematu nie trzeba rozwijać. Ludzie jednak potrafią robić dobre rzeczy i świadczyć o rozwoju kulturowym Sochaczewa. Nie wymienię wszystkich, ale choćby miłosnicy kina i SKF, akademiemia e-socho, koncertowanie w seven i malibu. Można? Można. Mnie tylko osobiście denerwuje dień twórcy kultury i nagrody. Na pewno wiecie dlaczego.Jeden argument będę powtarzał do znudzenia. Albo nie.

  • belcia 2007-01-29 11:39:16

    Kilka słów na temat zapraszania zespołów rockowych do naszego miasta. Takiemu zespołowi trzeba zapłacić. Żeby mu zapłacić, ludzie muszą kupić bilety. A nie kupują. To cała historia na ten temat. Wiem, że było kilka takich prób, ale po prostu nie było chętnych. Trzeba gwiazdy formatu TSA, grupy zaangażowanych ludzi i medialnego wsparcia, żeby jakiś koncert doszedł do skutku. Jest jeszcze jedno wyjście - zrobić koncert za darmochę, tylko wtedy potrzebny jest sponsor albo najlepiej kilku. W obu przypadkach można liczyc na pomoc MOK - to akurat wiem na pewno, bo kiedys robiłam koncert ze sponsorami. Wiem też, jak wyglądała organizacja koncertu TSA. Panom z fanklubu zależało, żeby zespół zagrał u nas i zagrał, ale oni naprawdę się przy tym napracowali. Chcieli i zrobili. A budżet MOK jest jaki jest i na sponsorowanie koncertów po prostu ich nie stać.

  • Gąsior 2007-01-29 12:40:52

    To sš ze wszech miar trafne uwagi. Zresztš, przy innej okazji pisałem, że sochaczewski głód kultury to mit. Pewnie nie tylko sochaczewski.

    Poza tym, podczas kilku naprawdę ciekawych wydarzeń kulturalnych, zauważyłem, że ich odbiorcy i uczestnicy nie bardzo rozumiejš o co chodzi. Przy czym używam tu eufemizmu, bo tak naprawdę często publika zachowywała się po prostu skandalicznie.

    Nie znaczy to jednak, że jak się chce, to nie można. Tyle że dziœ liczš się takie rzeczy jak pienišdze i czas. Wielu młodych ludzi mówi sobie - po co będę się bawił w organizowanie jakiœ tam wydarzeń, jak mogę poszukać sobie pracy w stolicy, zarobić parę złoty i normalnie żyć.

    To banał, ale w tym konsumpcyjmym społeczeństwie, gros ludzi jest nastawionych na mebelki od znanej szwedzkiej firmy, polskš filmowš tandetę i samochód na raty. Tylko dlaczego domagajš się jeszcze kultury? Co oni w ogóle rozumiejš przez to słowo? Dodę, Szekspira, Zannusiego, Herberta, Taniec z Gwiazdami, Jennifer Lopez, Jaka to melodia...? Może najpierw warto na te pytania sobie odpowiedzieć.

  • Likeu 2007-01-29 13:32:42

    dołącze jedno zdanie do tego co napisał Andrzej i za czym jestem całym sercem - domagają się wielkiej kultury od której nie rozboli głowa, łatwo ją zrozumieć no i można się posmiać - przecież zapłacili za bilety. !No i w dodatku musi być wielka.

  • Reklama
  • Katrin 2007-01-29 14:30:50

    W Socho każdy kamień jest mój. Lubię te szare bloki, małe zakłady szewskie, gdzie tak fajne pachnie klej do butów, Bzurę, Chemitex, który widać z okien u dziadka. Nie bardzo rozumiem pojęcie "nudzić się". Może ono oznaczać, że jest się nudnym człowiekiem...

  • Katrin 2007-01-29 14:41:13

    Zaraz padnie zarzut, że lubię wąchać klej. :))) Chodzi mi o to, że te zakłady szewskie to taka ostoja (jedna z niewielu) tego, co było, wspomnień z dzieciństwa itd. Siedzą sobie tam takie sympatyczne dziadki i kleją te buty tak samo jak 40 lat temu. Absolutnie fantastyczne.

  • Gąsior 2007-01-29 15:19:02

    Dobrze oddałaś również moje uczucia, Katrin:-)

  • Likeu 2007-01-29 16:18:14

    A ja najbardziej lubię chodzić od starej przystani kajakowej, wzdłuż Bzury, w kierunku mostu. Wiecie, tam za cmentarzem, na dole. Warte zatrzymania w pamięci są sklepy, których nastrój i klimat na zawsze w nas zostaje. Kobek, Kitkowski - i te maski diabła, anioła, mikołaja i innych na obrotowej podstawie wystawione tuż przed tuż przed Bożym Narodzeniem. A posprzątać i wyrównać chodniki to sparwa wtórna, to zawsze można więc pomińmy. Przy tej okazji zastanawiałem się, czy nie jest to tak, że pół życia zastanawiałem się jak uciec z Sochaczewa, a drugie pół jak do niego wrócić :)

  • robroy 2007-01-29 16:31:35

    oranżada na zamykana na gumkę otwierana jednym palcem,(lemoniady nie wspomnę),kalarepa,lizak z celafonem(zanim go odlepiłem byłem cały zamlaskany),nowy film w Robotniku,kolejka,ey-czy ty nie jesteś za młoda żeby takie rzeczy mieć w pamięci?

  • Likeu 2007-01-29 16:42:03

    w rzeczywistości jestem mężczyzną. I tak niech zostanie. Prosze nie wracajmy do tego. A czy nie jestem za młoda? to sprawdźmy kto z nas pamięta starsze dziwactwa naszego miasta:) Zaczynam: dziś jest to ulica Reymonta, zaraz za pocztą w kierunku bloków. Na rogu stoi ZUS. W tym miejscy był przy leszowej drodze drewniany sklep z odzieżą dla dzieci (chyba również albo tylko). W środku były specjalne bardzo wysokie foteliki dla dzieci. W sklepie panował półmrok. Tam mama kupowała mi pierwsze "texasy". Jak napiszesz o dorożkach ( miejscu, zapachu - to zapytam o najbardziej charakterystycznego wśród nich dżentelmena. Twój ruch proszę.

  • robroy 2007-01-29 18:24:42

    no cóż,kasztanowa habeta(to koń) i taaaki kulfon siny(tłumaczę-duzy nos o zabarwieniu fioletowym wskazujący na częste używanie środków halucynogennych rozpręzająco-rozwesalających),nawiasem mówiąc w porządku gość,jechałem pare razy tą dorożką,była alternatywa,krążownik szos na postoju taxi gdzie z powodzeniem z tyłu mieścił się wózek(nierozkładany) dziecinny,radzieckie cudo,resztę wspomnień trzeba sobie wygrzebać:-))

  • Reklama
  • robroy 2007-01-29 18:26:33

    przed Malinową oczywiście stał(dorożkarz)

  • karol997 2007-01-29 18:35:01

    Przepraszam, ze sie wtraceale to byla slynna "Malinka".

  • robroy 2007-01-29 18:50:23

    ech,Malinka,malinowa,różnie się mówiło,ale tam obsługiwała Pani Ala(lata 70) i zawsze piwko typu żywiec było(no może nie dla każdego)

  • karol997 2007-01-29 19:18:44

    Pamietasz przystan z wypozyczalnia sprzetu.Tance na dechach wtedy nikt nie pytal o pieniadze,to poprostu bylo , dzialalo. Teraz na koncerty bylo stac miasto tylko przed wyborami i na golym placyku.

  • robroy 2007-01-29 20:08:34

    placyk,ale z wytryskiem burmistrza,kiedyś było mniej ""komercji"żeby sie napic piwa i zjeść cokolwiek musimy na dniach Sochaczewa zapłacić 30 % drożej za wszystko,masowa impreza powinna spowodować obniżkę marż,no cóż,wymagania rosną,kiedyś kufelek(nie plastikowy,nie!!),gdzieś na boku mała ćwiatrteczka,harmonia,skrzypki,gitara,perkusja,a dzisiaj,plastik 400 mililitrów,sztuczny hot dog,pizza,elektroniczny keyboard-kombajn i paru dupków rapujących

  • karol997 2007-01-29 20:26:35

    Pozostaja tylko mile wspomnienia, ach jak cieplo sie robi na sercu...

  • Katrin 2007-01-29 21:53:07

    I ze wszystkich kin świata najfajniejsze jest to w Chodakowie. Pamiętam wyprawę w liceum na "Apollo 13". Pieszo przez śnieg, a w samym kinie też z minus dziesięć. Ale za to jakie wrażenia - oglądać Kosmos i patrzeć, jak się z własnych ust para wydobywa. :))) Pełna integracja zmysłów na tyle lat przed modą na to pojęcie!

  • erkal 2007-01-29 22:18:42

    Jaj jak lądowalem na plaży Omaha, to kulka nawet otarła mis się o skroń, w kinie w Choadkowie oczywiście.

  • Likeu 2007-01-30 08:26:11

    Dorożki stały na końcu tej ulicy, prawie przy Domu Dziecka (sklep - dziś są tam żyrandole). Knajpa to Malinka, gorsza była tylko ściana płaczu u Wicka lub bar Pod Dzwonkami. Z przykrością stwierdzam, że nie czuję, aby te Wasze wspomnienia były wyraźne i emocjonalne. Powiedzcie dlaczego?

  • Likeu 2007-01-30 08:32:24

    Czy w Waszych wspomnieniach jest również Szarotka? Stała na rogu dwóch ulic, pamiętacie gdzie? Ja pamiętam smak podawanej tam galaretki. Pamiętam, mój smutek jak się spaliła. Pozostała po niej, wyłozona płytkami podłoga, przez wiele lat stanowiła uzupełnienie pobliskiego chodnika.

  • Szczawiu 2007-01-30 11:28:29

    Czy w Waszych wspomnieniach jest również Szarotka?Stała na rogu dwóch ulic, pamiętacie gdzie?

    Szarotka stała na rogu Żeromskiego i Narutowicza czy Wojska Polskiego i Mazowieckiej? Nie pamietam dokładnie, która to cukiernia była Szarotką :)
    Stawiałbym na tę przy Żeroma.

  • Katrin 2007-01-30 11:30:29

    Oczywiście, że przy Żeromskiego i Narutowicza. Jakie tam były ptysie!!!

  • belcia 2007-01-30 11:53:22

    Ja strasznie lubiłam tamtejsze lody :)

  • trycja 2007-01-30 13:06:05

    Szarotka na skrzyżowaniu Narutowicza i Żeromskiego była jeszcze niedawno czynna. Któregoś grudnia parę lat temu ją zamknęli, parę dni po tym, jak zakupiłam tam najlepsze na świecie wz-ki. Teraz tam sklep z butami jest. Ale czy to się spaliło? Na pewno nie na koniec działania Szarotki.

    Spalony sklep to, i owszem, był, ale pod dzisiejszym hotelem Chopin...

  • Szczawiu 2007-01-30 13:17:55

    Spalony sklep to, i owszem, był, ale pod dzisiejszym hotelem Chopin...

    tez nie pamietam by spaliła sie szarotka
    tylko własnie SuperSam

  • Likeu 2007-01-30 13:37:58

    Na rogu Warszawskiej i Wąskiej obok starego Lok"u za którym w zdłóż Warszawskiej była jatka. Szarotka była w tym miejscu gdzie dziś sklep Wólczanki. Spaliła się od gazowych promienników ciepła. Zastanawiam się czy nazwy nie pomyliłem. Jeśli tak to poprwcie mnie proszę. To było ze 38 lat temu.

  • Likeu 2007-01-30 13:39:16

    ta ulica to nie wąska a Poprzeczna. Jakieś zaciemnienie z podświadomości mi wylazło. przepraszam za zamieszanie.

  • trycja 2007-01-30 13:54:12

    Tego to pamiętać nie dam rady :)) Ale pamiętam, że obok, w miejscu istniejącego teraz takiego wysokiego budynku z bardzo stromym dachem stał taki chyba czworak z sienią po środku. Później to się waliło i w końcu zostało rozebrane. W ogóle ta część Warszawskiej przez ostatnie 20 lat się bardzo zmieniła, jeśli chodzi o budynki. Nie ma skwerku na skrzyżowaniu z 600-lecia, kamienic, kiosku z warzywami tam gdzie bank pko bp i domków z ogródkami pań, u których kupowałam z tatą kwiatki, jak szłam do przedszkola :)

  • Likeu 2007-01-30 14:04:12

    a most derwniany na Bzurze pamiętacie? Do Babci z tatą po nim szurałem.

  • trycja 2007-01-30 14:07:04

    Ech, nie wygram z Tobą we wspomnieniach :)

  • Likeu 2007-01-30 14:12:34

    Tu nie ma wygranych. Dobrze, że jest ktoś, kto pielęgnuje pamięć o miejscach, które już nie istnieją. Dzięki temu ten nasz niby szary, choć nie do końca, Sochaczew jest zupełnie innym miastem. A wracając do do domu, o którym piszesz, to miał ponad 100 lat. Prokurator powinien zająć się pozwoleniem na wyburzenie tego zabytku, choć nie wiem czy był wpisany na listę. Za to dziś siłownia ma zacne miejsce przy Warszawskiej, choć powinna być na Orkanie.

  • Sepix 2007-01-30 14:29:38

    Na rogu Wojska Polskiego stała chyba "Wrocławianka". Jest jeszcze czy jej nie ma?

  • Likeu 2007-01-30 14:36:59

    A Rycerską pamiętasz? Jednak chyba starszych swoich spytajcie :)

  • Szczawiu 2007-01-30 15:19:28

    Chyba juz jej tam nie ma.

    Za młodego mieszkałem w rejonach Wrocławianki i jestem ciekaw czy ktos pamieta z mieszkających tam niejakiego "Hitlerka". Fryzjer nazwany tak przez ludzi ze względu na charakterystyczne wąsy. Hitlerek uwielbiał golic głowy na łyso. Do tego stopnia że na łyso mozna było sie ogolic za darmo. Stał czesto w drzwiach zakładu i zagajał przechodniów pytaniem " Może obcinanko na łyso?"kłapiąc do tego nozyczkami :)

  • trycja 2007-01-30 15:43:26

    O Rycerskiej to się od rodziców nasłuchałam :))

  • Sepix 2007-01-30 16:12:48

    Nie no Rycerskiej już nie.
    Ale pamiętam Bar "Edi"- przed maturą się tam przesiadywało :-)

  • Sepix 2007-01-30 16:16:24

    No jasne. Miał zakład w tym samym bloku co mieszkali moi dziadkowie. Pewnego razu (miałem z 12-13lat) Dziadek zabrał mnie do "Frania" (bo tak miał na imię) i powiedział żeby mnie po wojskowemu ostrzygł - to już wiesz jak mnie ogolił :-)

    Dobrze że wtedy się w dresach nie chodziło :-)



Reklama
Reklama