Jestem matką dzieci urodzonych w Sochaczewie i nie znam osobiście pani Julity, dlatego moja opinia w tej sprawie jest obiektywna. Oddział położniczy ma tyle opinii ilu jest ludzi. Położne które pracują tam od zawsze to profesjonalne dobrze wykształcone kobiety z wieloletnią praktyką, niemożliwe więc jest to że nagle pojawił się ktoś nadzwyczajny. Na forum padło pytanie dlaczego ktoś z W-wy nagle pragnie pracować w Sochaczewie (czytaj min. mniej zarabiać)? Odpowiedź jest prosta - ponieważ tam go już poznali...
Szpital doświadczał już różnych specjalistów ze stolicy, którzy to robili dobry piar a my jako pacjentki z prowincji nabierałyśmy się na to, później cudowny specjalista znikał z dnia na dzień a oddział funkcjonował tylko dzięki sprawdzonej kadrze z Sochaczewa.
Ponadto ważna jest praca zespołowa a Pani która prowadzi poród, zajmuje się pacjentką, dzidziusiem i jeszcze dogląda wszystkich po porodzie ucząc karmić, oraz jest do dyspozycji pacjentki na każdą jej prośbę musi być dla kobiet wybranych -być może tych z portfelem ,,chanel""
Szkoda że położnym pracującym w szpitalu nie zapewniono tak komfortowych warunków pracy jak nowej położnej, żadna z nich nie miała szans opiekowania się jedną kobietą skoro rodzących na sali w tym czasie jest więcej.
Ciekawostką jest również to że 90% profili powstało tylko po to żeby wypowiedzieć się na temat nowej doskonałej położnej, czyżby udowadnianie sobie i innym , że jest się doskonałym?
Tak jak pisałam w Sochaczewie też są wspaniałe położne, ja na taką trafiłam będąc po porodzie już w domu. Odwiedzała mnie i moje dziecko, bardzo pomocna, Pani Lena. Teraz widziałam że prowadzi też zajęcie na szkole rodzenia. Wszystko zależy od ludzi... Nie rodziłam w Sochaczewie, ale będąc na oddziale położniczym z innym problemem już po porodzie zostałam potraktowana lekceważąco, a tak nie powinno być. Moim zdaniem na obecności nowych fachowców z dużym doświadczeniem, nasz oddział położniczy może tylko zyskać i mam nadzieję że właśnie tak będzie. Myślę że praca naszych najlepszych położnych z Sochaczewa będzie się uzupełniać z pracą Pani Julity i wszystko się wyklaruje. Czas pokaże i oceni rezultaty zmian jakie teraz zachodzą, także tych personalnych. Trzymam mocno kciuki żeby było tylko lepiej!
Witam,nazywam się Julita Misiak.Długo zastanawiałam się czy powinnam zabrać głos w tej dyskusji,nie myślałam że będzie mi dane tłumaczyć się na forum z takich decyzji jak zmiana pracy ale ponieważ są różne spekulacje na ten temat to może warto...Poza tym pragnę też podziękować wszystkim moim pacjentkom za przemiłe słowa!!!Jesteście kochane!!! I czekam na Wasze kolejne ciąże... Dla tych,którzy mnie nie znają-od ponad 3 lat prowadzę w Sochaczewie szkołę rodzenia-od niedawna bezpłatną aby więcej kobiet miało możliwość przygotowania się do porodu.Jednocześnie pracuję w gabinecie ginekologicznym i spotykam się z pacjentkami na wizytach domowych,wysłuchuję mnóstwo opowieści porodowych i tych o potrzebach rodzących.Współpracuję z fundacją rodzić po ludzku,miałam okazję brać udział w wielu konferencjach i szkoleniach a teraz dzielę się swoimi doświadczeniami z koleżankami z sochaczewskiej porodówki-fantastycznymi,profesjonalnymi i bardzo ciepłymi położnymi.Wzajemnie wymieniamy się swoimi doświadczeniami a wszystko po to aby jeszcze bardziej usprawnić model opieki nad rodzącą i maluchem.Tylko dlaczego ta "świetna"położna z renomowanego szpitala z Żelaznej podjęła pracę w Sochaczewie-BANALNE-ja też jestem mamą dwójki dzieci i przyszedł czas kiedy to im chciałabym poświęcić najwięcej czasu. Dojeżdżałam do Warszawy ponad 10 lat,pracowałam w systemie zmianowym a teraz dojazd do pracy zajmuje mi 15 minutek i o 16ej jestem już w domku-nie fajne?Dziki123456,zapewniam że mam takie same warunki pracy jak wszystkie moje koleżanki,nie przyjeżdżam do porodów prywatnych a to dopiero tutaj w Sochaczewie mam możliwość indywidualnej pracy z pacjentką i całościowej opieki nad nią i jej dzieckiem bo ilość porodów w stosunku do obsady położnych daje nam wszystkim takie warunki pracy -od początku roku na Żelaznej odbyło się o 4500 porodów więcej niż w Sochaczewie co znaczy że w ciągu jednej doby na świat przychodziło nawet 30 dzieci-nie było tam mowy o indywidualnej opiece jak twierdzisz,dostałam tam niezłą szkołę życia-często jednocześnie prowadziłam 3 porody.I masz rację-trzeba wierzyć Panu Bogu-nie wszystko zależy od położnej,nie na wszystko mamy wpływ...niestety.Malina,trzymaj mocno kciuki bo pojedyncza sala porodowa juz prawie prawie gotowa!!!Pozdrawiam
Przyszłym Mamom mogę tylko powiedzieć, że ja rodziłam jeszcze za poprzedniej kadencji, w grudniu 2012 r i czerwcu 2011 r. I powiem Wam, że nie powiem złego słowa na lekarzy, położne na porodówce i położne noworodkowe. Opieka i pomoc bez zastrzeżeń :)
Bardzo dziękuję Personelowi- Lekarzom, Położnym, Salowym!!
ps. koleżanka rodziła w Wwie, na Madalińskiego i wbrew niektórym opiniom, jaka to Wwa wspaniała, koleżanka naturalnie urodziła córkę 4880g i 63cm!! Obie ledwo uszły z życiem, a córcia urodziła się z martwicą i porażeniem barku- była za duża na poród naturalny, ale nikt nie wpadł na pomysł, żeby zrobić usg :o
Także moje drogie- myślcie pozytywnie i powodzenia!!
Ja też na położne nie powiem złego słowa,a w szczególnosci dziekuje pani Ninie,wspaniała kobieta.Co do lekarzy,to była pani ordynator to raczej powinna pracować w weterynarii no i dr.W mój prowadzący prywatny lekarz też wypiął cztery litery na mnie i nie tylko.Jest tylko miły u siebie w gabinecie.Przykre to !!!!!
Tak jak pisałam w Sochaczewie też są wspaniałe położne, ja na taką trafiłam będąc po porodzie już w domu. Odwiedzała mnie i moje dziecko, bardzo pomocna, Pani Lena. Teraz widziałam że prowadzi też zajęcie na szkole rodzenia. Wszystko zależy od ludzi... Nie rodziłam w Sochaczewie, ale będąc na oddziale położniczym z innym problemem już po porodzie zostałam potraktowana lekceważąco, a tak nie powinno być. Moim zdaniem na obecności nowych fachowców z dużym doświadczeniem, nasz oddział położniczy może tylko zyskać i mam nadzieję że właśnie tak będzie. Myślę że praca naszych najlepszych położnych z Sochaczewa będzie się uzupełniać z pracą Pani Julity i wszystko się wyklaruje. Czas pokaże i oceni rezultaty zmian jakie teraz zachodzą, także tych personalnych. Trzymam mocno kciuki żeby było tylko lepiej!
Bardzo przepraszam miałam na myśli Panią Ninę nie Lenę. Zawsze mylą mi się te dwa imiona. Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę.
Korzystając z okazji pragnę wychwalić pod niebosa :) Panią Małgorzatę Kołodziejską-położną z naszego szpitala. Jest REWELACYJNA! Była przy mnie przy 2 porodach-profesjonalistka, wspaniała, niesamowicie pomocna. Mogę z powodzeniem napisać że to z jej ogromną pomocą urodziłam naturalnie 2 dzieci(pierwsze dziecko niestety przez CC ale była przy mnie niestety inna położna).Pozdrawiam serdecznie Pani Małgorzato!
Ja słyszałam co innego - proszę pamiętać że sochaczew to małe miasto i nawet jak Pani ktoś zapłacił za poród to i tak się rozejdzie pocztą pantoflową, nie ważne jak bardzo Pani się będzie tego wypierać. Podobnie jak zdegustowanie niektórych mam Pani " hałaśliwym" zachowaniem podczas porodu, zwłaszcz tych które zostały poraz kolejny mamami i wiedzą jak może wyglądać godny poród. To nie warszawa gdzie niektóre zdarzenia da się przemilczeć. Ta wypowiedź dotyczy zarówno pracy Pani Julity jak i pracy innychosób ze szpitala. A co do samej Pani Julity, zdanie o współpracy z personelem jest conajmniej śmieszne - Pani sie nad koleżankami po fachu wywyższa i traktuje je jak śmieci razem z Panem Ordynatorem co da sie zauważyć leżąc na oddziale kilka dni. Może i szkołe dobrze Pani prowadzi ale na oddziale to już inna bajka. A Pani koleżanki z oddziału często mają więcej zaliczonych konferencji, szkoleń i innych sposobów podnoszenia kwalifikacji więc warto żeby ich Pani czasem posłuchała. Proszę pamiętać że inne położne są czyimis sąsiadkami, ciociami itd. Ludzie znaja ich kwalifikacje. Pokora to podstawa w opiece nad ludźmi. Widać że nie zna Pani środowiska sochaczewa gdzie jak kobieta rodzi to zdąży wypytać się kuzynek, sąsiadek o zdanie na temat porodówki. Pani niestety nie jest jakimś cudem natury w miejskich opowieściach, raczej przeciwnie - należy się Pani bać przy odbieraniu porodu. Proszę to wziąc pod uwagę i zastanowić się dlaczego postrzega tak Panią małe, sochaczewskie środowisko. Tak jak tu pisali moi poprzednicy - warszawscy specjaliści przychodzą i odchodzą a szpital jakoś finkcjonuje. Ile osób tyle opini. Praca w szpitalu to nie przymus więc jak się nie ma powołania to należy z niej zrezygnować - zgadzam się w 100% z przedmówcami.
Proszę nie robić z siebie takiej altruistki tylko zrobic rachunek sumienia swojego zachowania i spojrzeć na swoje zachowanie obiektywnym okiem. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Pokora i jeszcze raz pokora dla rodzącej, jej dziecka i osób z którymi przyszło Pani współpracować.
Witam, Nie wiem w czym tkwi zgorzkniałość niejakiej kkkkk, może właśnie w tym, że jest ciocią czy sąsiadką jakiejś innej położnej a może w tym, że jest to ten "nasz sochaczewski" zawistny światek, gdzie jak ktoś ma dobrą opinię, to znajdą się tacy, którzy muszą za wszelką cenę dorzucić swoje trzy grosze...może należałoby zostawić takie wypowiedzi bez komentarza, ale krew człowieka zalewa, jak czyta takie słowa kierowane wobec Pani Julity, osoby nadzwyczaj ciepłej i serdecznej. Panią Julitę miałam przyjemność osobiście poznać podczas szkoły rodzenia, prawie dwa lata temu, wówczas zdecydowałam się rodzić na Żelaznej, ze względu na warunki jakie panowały wtedy w sochaczewskim szpitalu. Słyszałam wiele opinii mam, które rodziły w Sochaczewie, że kadra położnych jest bardzo dobra, ale niestety podporządkowana bezwzględnie ówczesnej Pani Ordynator. I bardzo dobrze się stało, że w końcu zaszły zmiany, że nadszedł powiew NOWYCH ludzi, którzy nie boją się wprowadzać nowych standardów rodzenia. Trzymam Kciuki za Panią Julitę i mam nadzieję, że niebawem spotkamy się na sochaczewskiej porodówce. A innym Sochaczewskim Paniom Położnym gratuluję nowych warunków pracy i mam nadzieję, że po trudnych początkach z adaptacją "starego" i "nowego" personelu, każda z rodzących będzie się czuła w sochaczewskim szpitalu w końcu bezpiecznie.
Witam Wypowiem się skoro tutaj tyle sprzecznych info na temat rodzenia w sochaczewskim szpitalu :) Jestem osobą dość otyłą i cholernie bałam się porodu gdzie kol wiek:( a już na pewno w Sochaczewie miedzy innymi ze względu na te straszne opinie które o nim krążyły. Bałam się jak w szpitalu mnie przyjmą i już czułam ten wzrok na sobie ( taki wieloryb i rodzi o bosz...). Na początku ciąży byłam zdecydowana rodzić w Warszawie na neutralnym gruncie ( urodzę wrócę do domu i nikt nie będzie mnie pamiętał). Jednak to się zmieniło własnie dzieki Pani Julicie, która poznałam u dr Warzęchowskiego i potem bardziej na szkole rodzenia. Biłam się z myślami ale ostatecznie postanowiłam rodzić w Sochaczewie. Gdy nadszedł ten czas 3 stycznia odeszły mi wody i zostałam przyjęta na oddział p. Julita dzielnie się mną zajmowała, mile wspominam lekarzy między innymi dr Papierowską :) Od początku było kiepsko z moim porodem... diagnoza trzech lekarzy czekamy do następnego dnia i próbujemy jeszcze raz wywołać poród a jak się nie uda to cesarka, najlepiej było by dla mnie urodzić naturalnie tym bardziej że mała nie była duża. Jednak natura chciała inaczej i 4 stycznia ok 15 dr Wronisz podjął decyzje o cesarce, ale wiedziałam że są obawy bo moja tusza jest bardzo duża, operacja w moim przypadku mogła zakończyć się sporymi powikłaniami. Jednak wszystko dosyć spokojnie przebiegało nawet w środku operacji poznała mnie sąsiadka i gadałyśmy sobie hahaha Moja dzidzia urodziła się zdrowa i silna :) Ja po 12 godzinach w których się leży podniosłam się do stanu siedzącego pod wieczór wstałam a na drugi dzień już chodziłam wyprostowana :D Tak że obawy lekarzy co do cesarki z moja tuszą się nie sprawdziły :) z czego się ogromnie cieszę :) Bardzo miło wspominam pobycie chodź krótkie (3 dniowe) na oddziale po porodowym... nie sprawdziło się nic z tego co można usłyszeć o sochaczewskim szpitalu.
Jedynie wspominam incydent w dzień przed pójściem do szpitala na ktg potrzebowałam opis lekarza, i obecny tam lekarz stwierdził że powinien mi zrobić opis lekarz który prowadzi moją ciążę... bo oni nie znają mnie i nie wiedzą... tak na zdrowy chłopski rozum to jak położne umieją odczytać co się dzieje z matką i dzieckiem przy porodzie itp. a też nie prowadziły mojej ciąży czyli że taka położna jest bardziej wykwalifikowana od lekarza... trochę pomyślunku :P
Poród i pobyt w szpitalu wspominam bardzo pozytywnie, pozdrawiam Julitkę i Inne Panie Położne (których imion nie pamiętam :* ) dziękuje za opiekę i rady. Pozdrawiam Lekarzy i cały oddział porodowy i po porodowy :D Kobietki nie bójcie się naprawdę nie jest źle, ale musicie pamiętać ze to w końcu poród :)
Anoli troche zenade sprzdajesz na forum,już dawno wątek szpitala nie był odnawiany(bo juz każdy ma dość,nawet pisania o tym co tam się dzieje)Ja rozumię,że pewnie tam pracujesz,bądz twoja rodzina,bądz jeszcze ktoś pokrewny!!Ale powoli czasy tego szpitala,,jak wogóle można tak nazwać ową placóke,nie nazywąj ją cyrkiem,bądz kabaretm-ludzi,którzy tam przychodzili po pomoc,a traktowano ich jak...... Chyba wkoncu odwracająsię od tego bałaganu sochaczewskiego,skoro znowu wątek jest poruszany.Jak dla mnie to ta placóka nie powinna istnieć!!Nieroby po znajomościahc siędzą i wielcy doktorzy.Żal i smutek,Skończcie tą farsę.
No tak uderz w stół i tak dalej.... podejrzewałam że moja wypowiedz może się komuś nie spodobać bo czemu i jakim prawem mam mieć dobre zdanie o opiece w szpitalu w socho.... żałosne... Kowal do twojej wiadomości (jak takie już bajki sobie opowiadasz) nie pracuje w żadnym szpitalu, nie mam w rodzinie lekarza pielęgniarki a nawet sprzątaczki która tam pracuje... w śród moich znajomych też nie ma nikogo takiego. To jest moja opinia jest zgodna z tym co przeżyłam i mam chyba prawo się wypowiedzieć na forum tak jak chce i jak mi się podoba... widzę że ty jesteś strasznie doświadczony bo rodziłeś już tam kilka razy.... Może kiedyś było do dupy... nie wiem, wiem że teraz nic z dawnych historii w moim przypadku się nie sprawdziło... Ech my polaczki bardzo lubimy narzekać i pozytywna opinia jest wielce nieoporządzana w naszym społeczeństwie :P trudno.. ja mam taką i z mojej strony EOT XD
Jestem matką dzieci urodzonych w Sochaczewie i nie znam osobiście pani Julity, dlatego moja opinia w tej sprawie jest obiektywna. Oddział położniczy ma tyle opinii ilu jest ludzi. Położne które pracują tam od zawsze to profesjonalne dobrze wykształcone kobiety z wieloletnią praktyką, niemożliwe więc jest to że nagle pojawił się ktoś nadzwyczajny. Na forum padło pytanie dlaczego ktoś z W-wy nagle pragnie pracować w Sochaczewie (czytaj min. mniej zarabiać)? Odpowiedź jest prosta - ponieważ tam go już poznali...
Szpital doświadczał już różnych specjalistów ze stolicy, którzy to robili dobry piar a my jako pacjentki z prowincji nabierałyśmy się na to, później cudowny specjalista znikał z dnia na dzień a oddział funkcjonował tylko dzięki sprawdzonej kadrze z Sochaczewa.
Ponadto ważna jest praca zespołowa a Pani która prowadzi poród, zajmuje się pacjentką, dzidziusiem i jeszcze dogląda wszystkich po porodzie ucząc karmić, oraz jest do dyspozycji pacjentki na każdą jej prośbę musi być dla kobiet wybranych -być może tych z portfelem ,,chanel""
Szkoda że położnym pracującym w szpitalu nie zapewniono tak komfortowych warunków pracy jak nowej położnej, żadna z nich nie miała szans opiekowania się jedną kobietą skoro rodzących na sali w tym czasie jest więcej.
Ciekawostką jest również to że 90% profili powstało tylko po to żeby wypowiedzieć się na temat nowej doskonałej położnej, czyżby udowadnianie sobie i innym , że jest się doskonałym?
Proponuje bardziej wierzyć Panu Bogu, a nie połoznej.....
Tak jak pisałam w Sochaczewie też są wspaniałe położne, ja na taką trafiłam będąc po porodzie już w domu. Odwiedzała mnie i moje dziecko, bardzo pomocna, Pani Lena. Teraz widziałam że prowadzi też zajęcie na szkole rodzenia. Wszystko zależy od ludzi... Nie rodziłam w Sochaczewie, ale będąc na oddziale położniczym z innym problemem już po porodzie zostałam potraktowana lekceważąco, a tak nie powinno być. Moim zdaniem na obecności nowych fachowców z dużym doświadczeniem, nasz oddział położniczy może tylko zyskać i mam nadzieję że właśnie tak będzie. Myślę że praca naszych najlepszych położnych z Sochaczewa będzie się uzupełniać z pracą Pani Julity i wszystko się wyklaruje. Czas pokaże i oceni rezultaty zmian jakie teraz zachodzą, także tych personalnych. Trzymam mocno kciuki żeby było tylko lepiej!
Witam,nazywam się Julita Misiak.Długo zastanawiałam się czy powinnam zabrać głos w tej dyskusji,nie myślałam że będzie mi dane tłumaczyć się na forum z takich decyzji jak zmiana pracy ale ponieważ są różne spekulacje na ten temat to może warto...Poza tym pragnę też podziękować wszystkim moim pacjentkom za przemiłe słowa!!!Jesteście kochane!!! I czekam na Wasze kolejne ciąże...
Dla tych,którzy mnie nie znają-od ponad 3 lat prowadzę w Sochaczewie szkołę rodzenia-od niedawna bezpłatną aby więcej kobiet miało możliwość przygotowania się do porodu.Jednocześnie pracuję w gabinecie ginekologicznym i spotykam się z pacjentkami na wizytach domowych,wysłuchuję mnóstwo opowieści porodowych i tych o potrzebach rodzących.Współpracuję z fundacją rodzić po ludzku,miałam okazję brać udział w wielu konferencjach i szkoleniach a teraz dzielę się swoimi doświadczeniami z koleżankami z sochaczewskiej porodówki-fantastycznymi,profesjonalnymi i bardzo ciepłymi położnymi.Wzajemnie wymieniamy się swoimi doświadczeniami a wszystko po to aby jeszcze bardziej usprawnić model opieki nad rodzącą i maluchem.Tylko dlaczego ta "świetna"położna z renomowanego szpitala z Żelaznej podjęła pracę w Sochaczewie-BANALNE-ja też jestem mamą dwójki dzieci i przyszedł czas kiedy to im chciałabym poświęcić najwięcej czasu. Dojeżdżałam do Warszawy ponad 10 lat,pracowałam w systemie zmianowym a teraz dojazd do pracy zajmuje mi 15 minutek i o 16ej jestem już w domku-nie fajne?Dziki123456,zapewniam że mam takie same warunki pracy jak wszystkie moje koleżanki,nie przyjeżdżam do porodów prywatnych a to dopiero tutaj w Sochaczewie mam możliwość indywidualnej pracy z pacjentką i całościowej opieki nad nią i jej dzieckiem bo ilość porodów w stosunku do obsady położnych daje nam wszystkim takie warunki pracy -od początku roku na Żelaznej odbyło się o 4500 porodów więcej niż w Sochaczewie co znaczy że w ciągu jednej doby na świat przychodziło nawet 30 dzieci-nie było tam mowy o indywidualnej opiece jak twierdzisz,dostałam tam niezłą szkołę życia-często jednocześnie prowadziłam 3 porody.I masz rację-trzeba wierzyć Panu Bogu-nie wszystko zależy od położnej,nie na wszystko mamy wpływ...niestety.Malina,trzymaj mocno kciuki bo pojedyncza sala porodowa juz prawie prawie gotowa!!!Pozdrawiam
A to nowość, nawet nie wiedziałam :)
Przyszłym Mamom mogę tylko powiedzieć, że ja rodziłam jeszcze za poprzedniej kadencji, w grudniu 2012 r i czerwcu 2011 r. I powiem Wam, że nie powiem złego słowa na lekarzy, położne na porodówce i położne noworodkowe. Opieka i pomoc bez zastrzeżeń :)
Bardzo dziękuję Personelowi- Lekarzom, Położnym, Salowym!!
ps. koleżanka rodziła w Wwie, na Madalińskiego i wbrew niektórym opiniom, jaka to Wwa wspaniała, koleżanka naturalnie urodziła córkę 4880g i 63cm!! Obie ledwo uszły z życiem, a córcia urodziła się z martwicą i porażeniem barku- była za duża na poród naturalny, ale nikt nie wpadł na pomysł, żeby zrobić usg :o
Także moje drogie- myślcie pozytywnie i powodzenia!!
Ja też na położne nie powiem złego słowa,a w szczególnosci dziekuje pani Ninie,wspaniała kobieta.Co do lekarzy,to była pani ordynator to raczej powinna pracować w weterynarii no i dr.W mój prowadzący prywatny lekarz też wypiął cztery litery na mnie i nie tylko.Jest tylko miły u siebie w gabinecie.Przykre to !!!!!
Pani Julito a można wiedzieć gdzie ta bezpłatna szkoła rodzenia? Szkoda że tak późno ale może na drugie dziecko sie załapie:)
Szkoła mieści się w szpitalu w Sochaczewie,blizszych informacji proszę się dowiadywać pod nr tel sali porodowejPozdrawiam
Tak jak pisałam w Sochaczewie też są wspaniałe położne, ja na taką trafiłam będąc po porodzie już w domu. Odwiedzała mnie i moje dziecko, bardzo pomocna, Pani Lena. Teraz widziałam że prowadzi też zajęcie na szkole rodzenia. Wszystko zależy od ludzi... Nie rodziłam w Sochaczewie, ale będąc na oddziale położniczym z innym problemem już po porodzie zostałam potraktowana lekceważąco, a tak nie powinno być. Moim zdaniem na obecności nowych fachowców z dużym doświadczeniem, nasz oddział położniczy może tylko zyskać i mam nadzieję że właśnie tak będzie. Myślę że praca naszych najlepszych położnych z Sochaczewa będzie się uzupełniać z pracą Pani Julity i wszystko się wyklaruje. Czas pokaże i oceni rezultaty zmian jakie teraz zachodzą, także tych personalnych. Trzymam mocno kciuki żeby było tylko lepiej!
Bardzo przepraszam miałam na myśli Panią Ninę nie Lenę. Zawsze mylą mi się te dwa imiona. Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę.
Korzystając z okazji pragnę wychwalić pod niebosa :) Panią Małgorzatę Kołodziejską-położną z naszego szpitala. Jest REWELACYJNA! Była przy mnie przy 2 porodach-profesjonalistka, wspaniała, niesamowicie pomocna. Mogę z powodzeniem napisać że to z jej ogromną pomocą urodziłam naturalnie 2 dzieci(pierwsze dziecko niestety przez CC ale była przy mnie niestety inna położna).Pozdrawiam serdecznie Pani Małgorzato!
Ja słyszałam co innego - proszę pamiętać że sochaczew to małe miasto i nawet jak Pani ktoś zapłacił za poród to i tak się rozejdzie pocztą pantoflową, nie ważne jak bardzo Pani się będzie tego wypierać. Podobnie jak zdegustowanie niektórych mam Pani " hałaśliwym" zachowaniem podczas porodu, zwłaszcz tych które zostały poraz kolejny mamami i wiedzą jak może wyglądać godny poród. To nie warszawa gdzie niektóre zdarzenia da się przemilczeć. Ta wypowiedź dotyczy zarówno pracy Pani Julity jak i pracy innychosób ze szpitala. A co do samej Pani Julity, zdanie o współpracy z personelem jest conajmniej śmieszne - Pani sie nad koleżankami po fachu wywyższa i traktuje je jak śmieci razem z Panem Ordynatorem co da sie zauważyć leżąc na oddziale kilka dni. Może i szkołe dobrze Pani prowadzi ale na oddziale to już inna bajka. A Pani koleżanki z oddziału często mają więcej zaliczonych konferencji, szkoleń i innych sposobów podnoszenia kwalifikacji więc warto żeby ich Pani czasem posłuchała. Proszę pamiętać że inne położne są czyimis sąsiadkami, ciociami itd. Ludzie znaja ich kwalifikacje. Pokora to podstawa w opiece nad ludźmi. Widać że nie zna Pani środowiska sochaczewa gdzie jak kobieta rodzi to zdąży wypytać się kuzynek, sąsiadek o zdanie na temat porodówki. Pani niestety nie jest jakimś cudem natury w miejskich opowieściach, raczej przeciwnie - należy się Pani bać przy odbieraniu porodu. Proszę to wziąc pod uwagę i zastanowić się dlaczego postrzega tak Panią małe, sochaczewskie środowisko.
Tak jak tu pisali moi poprzednicy - warszawscy specjaliści przychodzą i odchodzą a szpital jakoś finkcjonuje. Ile osób tyle opini. Praca w szpitalu to nie przymus więc jak się nie ma powołania to należy z niej zrezygnować - zgadzam się w 100% z przedmówcami.
Proszę nie robić z siebie takiej altruistki tylko zrobic rachunek sumienia swojego zachowania i spojrzeć na swoje zachowanie obiektywnym okiem. Wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Pokora i jeszcze raz pokora dla rodzącej, jej dziecka i osób z którymi przyszło Pani współpracować.
Witam, Nie wiem w czym tkwi zgorzkniałość niejakiej kkkkk, może właśnie w tym, że jest ciocią czy sąsiadką jakiejś innej położnej a może w tym, że jest to ten "nasz sochaczewski" zawistny światek, gdzie jak ktoś ma dobrą opinię, to znajdą się tacy, którzy muszą za wszelką cenę dorzucić swoje trzy grosze...może należałoby zostawić takie wypowiedzi bez komentarza, ale krew człowieka zalewa, jak czyta takie słowa kierowane wobec Pani Julity, osoby nadzwyczaj ciepłej i serdecznej. Panią Julitę miałam przyjemność osobiście poznać podczas szkoły rodzenia, prawie dwa lata temu, wówczas zdecydowałam się rodzić na Żelaznej, ze względu na warunki jakie panowały wtedy w sochaczewskim szpitalu. Słyszałam wiele opinii mam, które rodziły w Sochaczewie, że kadra położnych jest bardzo dobra, ale niestety podporządkowana bezwzględnie ówczesnej Pani Ordynator. I bardzo dobrze się stało, że w końcu zaszły zmiany, że nadszedł powiew NOWYCH ludzi, którzy nie boją się wprowadzać nowych standardów rodzenia. Trzymam Kciuki za Panią Julitę i mam nadzieję, że niebawem spotkamy się na sochaczewskiej porodówce. A innym Sochaczewskim Paniom Położnym gratuluję nowych warunków pracy i mam nadzieję, że po trudnych początkach z adaptacją "starego" i "nowego" personelu, każda z rodzących będzie się czuła w sochaczewskim szpitalu w końcu bezpiecznie.
Witam
Wypowiem się skoro tutaj tyle sprzecznych info na temat rodzenia w sochaczewskim szpitalu :)
Jestem osobą dość otyłą i cholernie bałam się porodu gdzie kol wiek:( a już na pewno w Sochaczewie miedzy innymi ze względu na te straszne opinie które o nim krążyły. Bałam się jak w szpitalu mnie przyjmą i już czułam ten wzrok na sobie ( taki wieloryb i rodzi o bosz...). Na początku ciąży byłam zdecydowana rodzić w Warszawie na neutralnym gruncie ( urodzę wrócę do domu i nikt nie będzie mnie pamiętał). Jednak to się zmieniło własnie dzieki Pani Julicie, która poznałam u dr Warzęchowskiego i potem bardziej na szkole rodzenia. Biłam się z myślami ale ostatecznie postanowiłam rodzić w Sochaczewie. Gdy nadszedł ten czas 3 stycznia odeszły mi wody i zostałam przyjęta na oddział p. Julita dzielnie się mną zajmowała, mile wspominam lekarzy między innymi dr Papierowską :) Od początku było kiepsko z moim porodem... diagnoza trzech lekarzy czekamy do następnego dnia i próbujemy jeszcze raz wywołać poród a jak się nie uda to cesarka, najlepiej było by dla mnie urodzić naturalnie tym bardziej że mała nie była duża. Jednak natura chciała inaczej i 4 stycznia ok 15 dr Wronisz podjął decyzje o cesarce, ale wiedziałam że są obawy bo moja tusza jest bardzo duża, operacja w moim przypadku mogła zakończyć się sporymi powikłaniami. Jednak wszystko dosyć spokojnie przebiegało nawet w środku operacji poznała mnie sąsiadka i gadałyśmy sobie hahaha
Moja dzidzia urodziła się zdrowa i silna :) Ja po 12 godzinach w których się leży podniosłam się do stanu siedzącego pod wieczór wstałam a na drugi dzień już chodziłam wyprostowana :D Tak że obawy lekarzy co do cesarki z moja tuszą się nie sprawdziły :) z czego się ogromnie cieszę :) Bardzo miło wspominam pobycie chodź krótkie (3 dniowe) na oddziale po porodowym... nie sprawdziło się nic z tego co można usłyszeć o sochaczewskim szpitalu.
Jedynie wspominam incydent w dzień przed pójściem do szpitala na ktg potrzebowałam opis lekarza, i obecny tam lekarz stwierdził że powinien mi zrobić opis lekarz który prowadzi moją ciążę... bo oni nie znają mnie i nie wiedzą... tak na zdrowy chłopski rozum to jak położne umieją odczytać co się dzieje z matką i dzieckiem przy porodzie itp. a też nie prowadziły mojej ciąży czyli że taka położna jest bardziej wykwalifikowana od lekarza... trochę pomyślunku :P
Poród i pobyt w szpitalu wspominam bardzo pozytywnie, pozdrawiam Julitkę i Inne Panie Położne (których imion nie pamiętam :* ) dziękuje za opiekę i rady. Pozdrawiam Lekarzy i cały oddział porodowy i po porodowy :D Kobietki nie bójcie się naprawdę nie jest źle, ale musicie pamiętać ze to w końcu poród :)
Witam
Anoli troche zenade sprzdajesz na forum,już dawno wątek szpitala nie był odnawiany(bo juz każdy ma dość,nawet pisania o tym co tam się dzieje)Ja rozumię,że pewnie tam pracujesz,bądz twoja rodzina,bądz jeszcze ktoś pokrewny!!Ale powoli czasy tego szpitala,,jak wogóle można tak nazwać ową placóke,nie nazywąj ją cyrkiem,bądz kabaretm-ludzi,którzy tam przychodzili po pomoc,a traktowano ich jak...... Chyba wkoncu odwracająsię od tego bałaganu sochaczewskiego,skoro znowu wątek jest poruszany.Jak dla mnie to ta placóka nie powinna istnieć!!Nieroby po znajomościahc siędzą i wielcy doktorzy.Żal i smutek,Skończcie tą farsę.
No tak uderz w stół i tak dalej.... podejrzewałam że moja wypowiedz może się komuś nie spodobać bo czemu i jakim prawem mam mieć dobre zdanie o opiece w szpitalu w socho.... żałosne...
Kowal do twojej wiadomości (jak takie już bajki sobie opowiadasz) nie pracuje w żadnym szpitalu, nie mam w rodzinie lekarza pielęgniarki a nawet sprzątaczki która tam pracuje... w śród moich znajomych też nie ma nikogo takiego.
To jest moja opinia jest zgodna z tym co przeżyłam i mam chyba prawo się wypowiedzieć na forum tak jak chce i jak mi się podoba... widzę że ty jesteś strasznie doświadczony bo rodziłeś już tam kilka razy....
Może kiedyś było do dupy... nie wiem, wiem że teraz nic z dawnych historii w moim przypadku się nie sprawdziło...
Ech my polaczki bardzo lubimy narzekać i pozytywna opinia jest wielce nieoporządzana w naszym społeczeństwie :P trudno.. ja mam taką i z mojej strony EOT XD