W nocy 27/28 sierpnia rozpoczął się, najtrudniejszy z dotychczasowych supermaratonów, który z chodem niewiele miał wspólnego. Była to wspinaczka na szczyty forsowanie mokradeł. Trasa najeżona była skałami, kamieniami, korzeniami. Wystartowało prawie 60 zawodników, do mety w Sielpi na setnym kilometrze dotarło 28 maratończyków, wśród nich nasz weteran Jan Cebrzyński. Czas ponad 19 godzin. Był najstarszym zawodnikiem. Ostatni piechur przybył po 27 godzinach. A oto, co powiedział sochaczewianin: - Kończy się olimpiada w Atenach. Niech mój start będzie aktem duchowej łączności z jej bohaterami. Tomasz Ertman Tyg."Ziemia Sochaczewska" nr 35/2004
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze