Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Celem wyjaśnienia: w okolicach schroniska błąka się sunia - JEDNA - także nie wiem, gdzie Troja widziała kilka psiaków. Sunia jest bardzo dzika i nie da się złapać.
Jak to obok schroniska wałęsają się bezdomne psiaki? To dlaczego nie są w schronisku i w ten sposój je się dokarmia? Nie znalazło by się tam dla nich miejsce, dziwne podejście? Proszę to wyjaśnić, chyba schronisko jest dla wszystkich bezdomnych psów? A tu czytam, że jedne są dokarmiane za bramą o co chodzi? Czy wśród zwierzat też są równi i równiejsi? Widzę tu jakąś sprzeczność niby schronisko ale nie dla wszystkich psiaków. Karol
Nie chcesz dragon36 wdawać się w dyskusje ale wciąż się czepiasz. Sam byłeś i nie adoptowałeś żadnego zwierzaka więc proszę nie wpychaj mnie w ramkę osoby, która nie kocha psów czy kotów. Oceniłam to co zastałam przed murami schroniska i sam dojazd. Jak jest w środku nie chce wiedzieć. Wystarczy to co zobaczyłam na zewnątrz. Niestety ale nasze władze nie radzą sobie z problemem bezdomności zwierząt. Przepełnione schronisko, psy wałęsające się wokoło. Do tego jakaś historia (czytałam w Ziemi i Expresie) z samowolą i rozbieraniem boksów. Na litość, podziwiam tam pracujących ludzi, którzy chcą dobrze ale decydenci nie potrafią się dogadać i nawet drogi dojazdowej zrobić. Jak ktoś chce tam jechać to niech weźmie kajak. pzdr i bez odbioru Troja
Nie chce się wdawać w dyskusje bo to bez sensu ale mimo tej drogi ,w dniu dzisiejszym widziałem tam wiele samochodów i zadowolonych ludzi adoptujących zwierzęta ,widać Troja nie zbyt kochasz stworzenia bo dla chcącego adoptować przyjaciela nie straszne są przeszkody nawet jak te miski widziałaś to raczej trzeba tylko chwalić pracowników ze maja serce dokarmiać wałęsające jak nawet tam są takie bezdomne zwierzęta,a piszesz a nawet wynika że nie Byąłs w środku.
No cóż widocznie miałam pecha. Pieski faktycznie się wałęsały. A miski były przy płocie w trawie. Być może zostały sprzątnięte celem wymycia i napełnienia. Ale to już mniej istotne. To co napisałam to tylko obraz jaki ja zastałam. I proszę tu bez jakiś w moją stronę podtekstów. A faktem jest, że dojazd to porażka. Brak normalnej drogi i nic dziwnego, że mało kto chce tam jechac i ryzykować urwaniem zawieszenia lub zalaniem silnika wodą. Niech wreszcie Burmistrz coś z tym zrobi bo to wstyd. A schornisko jakie jest to kwestia gustu, o tym się nie dyskutuje :) Mogło by być lepsze, ale jest jak jest. Na tyle chyba miasto stać. Trochę ubogo ale waże, że mają psiaki schronienie. pzdr Troja
Nie wiem co miała Troja pisząc na myśli ten artykuł ale sam osobiście byłem dziś w schronisku i nie spotkałem się z opisanymi sytuacjami.Droga fakt zalana ale po ostatnich opadach trudno się dziwic ,żadnych psów nie było czy misek .W prawdzie odjechałem bez pupila ,ale mam naprawdę dobre wrażenie z chwil jakie spędziłem w tym podwórku.Zwierzęta radosne dobrze utrzymane ,miło czysto i schludnie ,a nie wspomnę o pracownikach jak i wolontariuszach którzy to z sympatią opowiadali o swoich podopiecznych .wszystkim którzy szukają czworonoga polecam odwiedzenie Azorka .
Musze trochę napisać słów krytycznych o schronisku Azorek. 1) Nie ma jak dojechać do schroniska - droga to jedne wielkie rozlewisko. 2) Już z daleko było czuć zapach psich odchodów (czy tam nie ma jakiegoś szamba?). 3) Koło płotu błąkały się bezpańskie psy i jeden lisek. Pewnie dlatego, że przy płocie w 3 miejscach były wystawione metalowe misy z jedzeniem. Niestety błąkające pieski nie pozwoliły mi wyjść z auta i wróciła do domu. Szkoda, bo bardzo chciała adoptować psiaka. Tu apel do władz miasta o to aby wreszcie zrobiły tam porządek tj. wybudowali drogę i coś zrobili z błąkającymi się psami. Może warto zastanowić się na inną lokalizacją bardziej dostąpną dla mieszkańcóa bo tam dojechać to masakra. pzdr Troja
Chciałbym pogratulować wszystkim, którzy przez te lata pracowali w "Azorku" i dla "Azorka" oraz wszystkim tym, którzy wiedzą, jak ważne jest jego istnienie i udzielają choćby tylko duchowego wsparcia. Wszystkim Państwu życzę wytrwałości i wielu szczęśliwych adopcji.
Celem wyjaśnienia: w okolicach schroniska błąka się sunia - JEDNA - także nie wiem, gdzie Troja widziała kilka psiaków. Sunia jest bardzo dzika i nie da się złapać.
Jak to obok schroniska wałęsają się bezdomne psiaki? To dlaczego nie są w schronisku i w ten sposój je się dokarmia? Nie znalazło by się tam dla nich miejsce, dziwne podejście? Proszę to wyjaśnić, chyba schronisko jest dla wszystkich bezdomnych psów? A tu czytam, że jedne są dokarmiane za bramą o co chodzi? Czy wśród zwierzat też są równi i równiejsi? Widzę tu jakąś sprzeczność niby schronisko ale nie dla wszystkich psiaków. Karol
Nie chcesz dragon36 wdawać się w dyskusje ale wciąż się czepiasz. Sam byłeś i nie adoptowałeś żadnego zwierzaka więc proszę nie wpychaj mnie w ramkę osoby, która nie kocha psów czy kotów. Oceniłam to co zastałam przed murami schroniska i sam dojazd. Jak jest w środku nie chce wiedzieć. Wystarczy to co zobaczyłam na zewnątrz. Niestety ale nasze władze nie radzą sobie z problemem bezdomności zwierząt. Przepełnione schronisko, psy wałęsające się wokoło. Do tego jakaś historia (czytałam w Ziemi i Expresie) z samowolą i rozbieraniem boksów. Na litość, podziwiam tam pracujących ludzi, którzy chcą dobrze ale decydenci nie potrafią się dogadać i nawet drogi dojazdowej zrobić. Jak ktoś chce tam jechać to niech weźmie kajak. pzdr i bez odbioru Troja