Reklama

19 tysięcy kilometrów za kółkiem

Tygodnik Echo Powiatu
04/10/2006 10:07
Tym razem celem wyprawy sochaczewianina Marcina Kruczyka i jego trójki przyjaciół - Wojtka Marca, Oli Jasińskiej i Emila Gawrońskiego była Mongolia - kraj o bogatej historii i kulturze sięgającej tysięcy lat.

12-letnią Ładą Nivą w ciągu ponad jednego miesiąca przemierzyli około 19 tysięcy kilometrów. Cali i zdrowi wrócili z wyprawy, z wyjątkiem samochodu, który czeka na kapitalny remont. - Udaliśmy się na południowy-wschód Polski w Bieszczady i dalej przez Ukrainę, Rosję do Mongolii. Tam planowaliśmy zdobyć najwyższy szczyt Mongolii Tavanbogd - opowiada Marcin. - Kiedy dojechaliśmy do Mongolii, okazało się, że już na granicy kończy się asfalt. Wtedy zaczęły się pierwsze większe problemy z samochodem.
Wyjeżdżając z Byan Olgyi jechali już na orientację z mapą i kompasem w ręku w stronę góry. Od czasu do czasu po drodze mijali jurty, w których mogli zasięgnąć informacji, w którą stronę się kierować. - W okolicach góry spotkaliśmy Czecha Iwana. Przyjechał do Mongolii, kupił dwa konie i żyjąc jak Mongołowie podróżował od jurty do jurty. W rewanżu za podarowanie mu pożywienie poczęstował nas pieczonym świstakiem - mówi Marcin.
Akcja górska trwała dwa dni, choć szczyt zamierzali zdobyć początkowo w ciągu czterech. Ten wyczyn udał się tylko Marcinowi i Wojtkowi. Ola zawróciła u podnóża góry a Emil nie próbował jej zdobywać. Czech poszedł z nimi w góry, ale na wysokości 3800 zawrócił. - To była bardzo trudna góra, ale udało się. Sięgnęliśmy szczytu - 4341m. Warunki były trudne, gęsta mgła, silny wiatr, a do tego pod szczytem był bardzo stromy lodowiec - wspomina Marcin.
Wyprawa z pewnością należałaby do bardziej udanych, gdyby mieli dobry samochód terenowy. - Tam nie ma dróg. Jest to kraj o powierzchni czterokrotnie większej niż Polska, a dróg asfaltowych jest tylko 500 km.
W swojej podróży dojechali nad jezioro Hubsuguł. To jeden z niewielu zalesionych obszarów w Mongolii. Rośnie tam las modrzewiowy. - Jezioro jest piękne, malownicze, czysta woda, mnóstwo ryb. Jest to 14 zbiornik słodkiej wody na świecie. Pojechaliśmy też do Harhorin - dawnego Karakorum, stolicy Chingis-chana. Jest tam klasztor buddyjski - jeden z trzech najsłynniejszych w Mongolii - Erdenesu Khit. Pojechaliśmy też do Uanbator. Jest tam również klasztor buddyjski - Gandon Khit, a w środku pomnik buddy wysokości 10-piętrowego wieżowca. Byliśmy nad jeziorem Tsaagan Nuur, otoczonym przez wulkany.
W drodze powotnej wykąpali się jeszcze w jeziorze Bajkał. W Mongolii spędzili trzy tygodnie pełnych wrażeń.
Tymczasem Marcin myśli już o kolejnych wyprawach - najbliższa do Meksyku, ale o tym następnym razem.

A. Syperek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości