Reklama

22 Półmaraton Lipcowy w Okonku.

Klub Maratończyka Aktywni
21/07/2009 23:43
Miało być łatwo i przyjemnie. Słonecznie i sucho. A było dokładnie na odwrót. Gdy pobierałem numer startowy u pana Czekały dyrektora UKS MARATOŃCZYK byłem dopiero szósty na liście. Żartowałem sobie nawet z sympatycznym organizatorem a zarazem radnym, że przy tak niskiej frekwencji stanę po raz pierwszy w życiu na „pudle”. Pan Czekała wspominał zamierzchle czasy i początki biegania w małym miasteczku Okonek. Dawniej był to bieg propagandowy z okazji znanego komunistycznego święta 22 lipca. Teraz zmieniono datę 21. W przededniu startu sprawdziłem profil trasy przejeżdżając ją niemal w całości. Doznałem niemałego szoku gdy ujrzałem wijącą się trasę o podłożu asfaltowym w centrum leśnej głuszy. Okazało sie później ,że to byłe ścieżki dawnego poligonu wojskowego. Trasa wiodła niemal cały czas pod górę. To nie był koniec niespodzianek ,które napotkały mnie o poranku. Zameldowałem się na zawody godzinę przed wystrzałem startera. Wokół mnóstwo aut. Jak powiedział pan Czekała większość biegaczy ściągnęła nad ranem. Niemal wszyscy byli po serii biegów po plaży. 190 zawodników w tym czołówka z Wielkopolski. Uff i znów podium czmychnęło z pod nosa. Niestety na całym odcinku rzęził deszcz. Leśna tras najpierw przemieniła się w mokradła a potem przybrała postać górskiego potoku. Zaprawa przed biegiem Katorżnika. Ruszyłem tak jak przystało na moje skromne możliwości czyli w tempie 4:25 na kilometr. Od samego początku poczułem luz w nogach. Nie bałem sie czekających mnie podbiegów. W ostatnim czasie kładłem nacisk na trening górski. Poskutkowało. Każde wzniesienie pokonywałem z lekkością. Nie dopadł mnie też żaden kryzys. Sprzyjająca była również temperatura. Nie przeszkadzał nawet deszcz. Na mecie zameldowałem w połowie stawki. Nasiąknięto wodą jak gąbka. Buty biegowe zamieniły się w gumowce. Hi. .Jedynie co mnie rozczarowało to czas na mecie. Zakładałem, że poprawię swoją skromną życiówkę a wyszło ,,tylko" 1:39:45. Szybciutka kąpiel. Suche ubranie. I powrót do domu. Może życiówka przyjdzie w Budapeszcie.

Zapraszamy do galerii zdjęć z biegu.

Rafał Milczarek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości