O problemach działającej już kilka lat w Chodakowie poradni „Aga”, zajmującej się edukacją i rehabilitacją dzieci niepełnosprawnych, po raz pierwszy pisaliśmy w kwietniu tego roku. Nad placówką zawisły czarne chmury, ponieważ z powodu złego stanu technicznego budynku „Aga” będzie musiała przeprowadzić się do nowej siedziby. Pracownicy, rodzice i podopieczni placówki liczyli jednak, że starostwo, od którego zresztą „Aga” tymczasowo dzierżawiła budynek, zaproponuje nową siedzibę, co od początku obiecywało zrobić. Marzeniem był budynek przy ul. Świerczewskiego, który stowarzyszenie zadeklarowało wyremontować i zaadaptować. Od tego momentu upłynęło już ponad pół roku, a sytuacja „Agi” nadal jest beznadziejna. Na wyprowadzenie się z siedziby w Chodakowie został niespełna miesiąc, a lokalu jak nie było, tak nie ma. Budynek przy Świerczewskiego, którego właścicielem jest szpital powiatowy, okazał się bowiem dla „Agi” nieosiągalny. Pierwotny pomysł przekazania go przez starostwo na rzecz miasta, które miało następnie odstąpić go poradni, spełzł na niczym. Dodatkowy problem stanowi fakt, że ani miasto, ani starostwo nie mogą ze względów ustawowych podarować budynku na własność. Jedno z rozwiązań – kilkuletnia dzierżawa – byłoby niekorzystne dla samej „Agi”, postanowiono zatem, że sporny budynek pójdzie pod młotek. Jak jednak przekonują władze stowarzyszenia oraz kierownik placówki dr Ewa Mańkowska, od początku mówiło się o kwocie 180 tys. zł, którą stowarzyszenie byłoby jeszcze w stanie zapłacić. O przetargu, po licznych pismach i rozmowach, mówiło się raczej w kontekście formalności, którą „Aga” musi spełnić. Szokiem dla władz stowarzyszenia, rodziców dzieci i pracowników, był więc ogłoszony przez szpital przetarg, w którym budynek wyceniono, łącznie z hipoteką, na 460 tys. zł. A jak można się domyślić, to dla stowarzyszenia, które za opiekę nad dziećmi nie pobiera od rodziców żadnych opłat, niewyobrażalna suma. Do 9 stycznia przyszłego roku trwa składanie ofert, a „Aga” liczy na cud. Zdesperowani rodzice oraz władze i personel placówki zorganizowali 1 grudnia spotkanie z przedstawicielami zarządu stowarzyszenia „Aga”, m.in. z prezes Małgorzatą Bal, by szukać ostatniej deski ratunku. Jak przekonują rodzice, zapotrzebowanie na pomoc dzieciom niepełnosprawnym jest, nie ma problemów z kadrą i wyposażeniem pomieszczeń, jedyny problem to brak lokalu. Rodzice nie ukrywają, że czują się oszukani, a całe zwlekanie z decyzją o przetargu, która ich zdaniem, była z góry wiadoma, było elementem walki wyborczej. „Gdy zgłaszaliśmy się w tej sprawie do burmistrza, ten kazał nam rozmawiać ze starostą, starosta z kolei odsyłał nas z powrotem do burmistrza” – oburzają się rodzice. „Nie wiem, dlaczego Sochaczew nie chce pomóc „Adze” – żali się prezes stowarzyszenia Małgorzata Bal. –W innych miastach lokalne władze chętnie pomagają naszym placówkom. W Sochaczewie są tylko słowa, nic więcej. Tak jakby ktoś specjalnie uniemożliwiał nam działanie”. A jak tłumaczą całą sprawę lokalne samorządy? W przesłanym do redakcji piśmie burmistrz Bogumił Czubacki pisze: „Od kilku miesięcy wydawało się, że problem nowej siedziby dla poradni „Aga” został pozytywnie załatwiony, że starosta i szefowie placówki znaleźli rozwiązanie satysfakcjonujące obydwie strony, dlatego jestem zaskoczony doniesieniami lokalnej prasy na temat planów jej likwidacji. Sprawowanie opieki nad osobami niepełnosprawnymi jest zadaniem powiatu. To starosta nadzoruje Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie oraz wydatki powiatowego Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Z tych powodów o konieczności przeniesienia poradni z Chodakowa do nowych pomieszczeń - najlepiej w centrum miasta - rozmawiano przede wszystkim z powiatem. Warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu interesowaliśmy się przejęciem od powiatu pustego budynku przy ul. Świerczewskiego, gdzie jeszcze rok temu mieściła się poradnia leczenia odwykowego. Planowałem utworzyć tam m.in. centrum integracji społecznej. Gdy budynkiem zainteresowała się „Aga”, wycofaliśmy się z propozycji przejęcia, dając staroście i „Adze” szansę porozumienia się. Co istotne, zanim „Aga” zaczęła rozważać pomysł przejęcia budynku przy ul. Świerczewskiego, kierownictwo poradni rozmawiało na temat wolnych pomieszczeń z władzami miasta. Szefowie „Agi” oglądali dwa budynki, ale nie spełniły one wymagań stawianych tego typu poradniom”. Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Sylwester Szymański wskazuje natomiast na fakt, że „Aga” jest Niepublicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej, który funkcjonuje w ramach kontraktu z NFZ. Przyznaje, że wiadomo mu o prośbach skierowanych przez „Agę” do starosty dotyczących pozyskania nowego lokalu, m.in. ze względu na fatalny stan techniczny obecnego budynku, ale, jak pisze w liście do redakcji: „W chwili obecnej powiat nie dysponuje takimi pomieszczeniami. Sugerowany we wcześniejszej korespondencji lokal przy ul. Świerczewskiego jest własnością Szpitala Powiatowego w Sochaczewie i decyzję o jego przeznaczeniu podejmował będzie Dyrektor ZOZ-u”. Jak z kolei wyjaśnia kierownik Działu Administracyjnego sochaczewskiego szpitala Andrzej Kornacki, budynek przy ul. Świerczewskiego nie jest użytkowany przez ZOZ od dwóch lat, w związku z czym został, zgodnie z obowiązującymi w tym przypadku przepisami, wystawiony do przetargu. Odnosząc się natomiast do samej wyceny nieruchomości przekonuje, że wartość działki wraz z budynkiem ustalono na podstawie wyceny sporządzonej przez rzeczoznawcę oraz relacji rynkowych i powiększono ją tylko o 10 proc. Czy problem „Agi” zostanie rozwiązany? To pytanie, na które niestety nie znamy odpowiedzi. Miejmy jednak nadzieję, że tak, ponieważ w całej tej sytuacji najbardziej ucierpią dzieci. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze