„Wodzirej” w Sochaczewie Minął rok od założenia przez Roberta Niemirę i Rafała Milczarka Sochaczewskiego Klubu Filmowego. W pięknej świetlicy nazywanej w Wawrzyńcu Ostoją św. Dominika odbywają się projekcje filmów. Zapaleńcy wydają biuletyn „Kulturka”, a także przed każdą projekcją prezentują film, który oglądać będą widzowie. Ostatnio obejrzeć mogliśmy film Feliksa Falka (reżyseria i scenariusz) „Wodzirej” ze znakomitą rolą Jerzego Stuhra. Projekcję obejrzał z widzami i podzielił się swymi wspomnieniami jeden z jego aktorów, grający kierownika pracowni malarskiej – Mieczysław Kobek. Z wykształcenia historyk sztuki, reżyser po łódzkiej „filmówce”, sochaczewianin od pokoleń. Był II reżyserem i aktorem w filmach takich jak „Znaki szczególne”, „Personel”, „Bohater roku”, „Party przy świecach”, „Miś”, „Ostatni dzwonek” oraz innych. Współpracował z Agnieszką Holland, Krzysztofem Kieślowskim, Tomaszem Zygadło, Antonim Krauze, Edwardem Kłosińskim – wymieniać można by długo. „Wodzirej” powstał w ramach Kina Moralnego Niepokoju, które, obok wcześniejszej Polskiej Szkoły, jest najciekawszym zjawiskiem w naszej powojennej kinematografii. Filmy powstające w tym okresie poruszały problemy społeczne i estetyczne. Aktorzy, epizodyści, amatorzy używali na ekranie języka ulicy, języka ludzi żyjących w tamtym okresie, dlatego przemawiały i nadal przemawiają one do widzów zarówno młodych, jak i dorosłych. Projekcję obejrzeli młodzi sochaczewianie, którzy po filmie zapragnęli dowiedzieć się jak najwięcej o jego realizacji. Mieczysław Kobek opowiadał o tym długo. „Podczas realizacji jednej ze scen filmu „Wodzirej”, którą kręcono w hotelu HolidayInn w Krakowie, miało miejsce niecodzienne zdarzenie. Kiedy na wejście na plan czekali w garderobach wszyscy już ucharakteryzowani aktorzy i statyści, nagle z sufitu polała się woda. Okazało się, że to prawdopodobnie silne oświetlenie spowodowało, że zadziałały czujniki przeciwpożarowe. Ludzie byli w szoku, wściekli i mokrzy. Na planie zaś czekali, zupełnie susi, odtwórca głównej roli Jerzy Stuhr, reżyser i operator. Gdy zobaczyli ociekającą wodą ekipę, najpierw zamarli z wrażenia, a potem wybuchnęli gromkim śmiechem. Oczywiście wszyscy musieli przebrać się i wysuszyć, na kręcenie trzeba było poczekać”. Zapraszamy na kolejne projekcie do Sochaczewskiego Klubu Filmowego w świetlicy kościoła św. Wawrzyńca. Zdzisława Hausner
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze