Reklama

85-lecie osiemdziesiątki

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
04/10/2011 10:55
85-lecie „osiemdzisiątki”
Zbliża się uroczyste 85-lecie Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego. Święto „osiemdzisiątki” odbędzie się 15 października. Przyjedzie wielu byłych absolwentów, nauczycieli i gości. Aż trudno uwierzyć, że będzie to pierwsza tego typu impreza organizowana przez te szkołę.

30 tysięcy nazwisk
- Absolwenci deklarują chęć uczestnictwa w uroczystościach logując się na stronie internetowej szkoły. Dotychczas zgłosiło się około 200 osób. Liczba ta nie jest ostateczna. System logowania jest cały czas otwarty - mówi dyrektor szkoły Julia Jakubowska.
Ukończona jest praca nad składem pamiątkowej publikacji. Pozostał jedynie wydruk. Książka zawiera kalendarium napisane przez emerytowanych nauczycieli, wspomnienia uczniów i pedagogów, a także aktualne informacje o szkole. Zawierać będzie również wykaz absolwentów szkoły z lat 1931-2001. Na liście jest około 30 tysięcy nazwisk.
- Trwają próby do części artystycznej uroczystości. Przygotowane są pamiątkowe tarcze dla absolwentów i okazjonalne widokówki. Nie ukrywam, że jest to przedsięwzięcie trudne logistycznie. Mamy bardzo wielu absolwentów, a co za tym idzie wiele lat do podsumowania. Oprócz pracowników i uczniów szkoły do pracy zaangażowali się absolwenci. Stworzyli oni komitet organizacyjny uroczystości - opowiada Julia Jakubowska.

Pierwszy raz
- Bardzo się cieszymy, że w końcu w „osiemdziesiątce” odbędzie się taki jubileusz. Myślę, że przyszedł na to najwyższy czas. Np. na pięćdziesięciolecie szkoły zorganizowano tylko apel - mówi członek komitetu Julian Tasiecki. - Najstarsza absolwentka, która przyjedzie na jubileusz ukończyła szkołę w 1959 r. Jeden z absolwentów przyjedzie do Sochaczewa specjalnie z USA. Myślę, że takie przykłady dowodzą, że spotkanie było ludziom potrzebne.
Jak przekazali nam organizatorzy, w większości zgłaszają się grupki osób z poszczególnych roczników i klas. Bardzo dużo zgłoszeń pochodzi od uczniów z lat 60. i 70. Uroczystość 85-lecia szkoły będzie dla nich momentem na wspomnienia i podsumowania.

Dla byłych i obecnych
Obchody jubileuszu będą skierowane również do młodzieży obecnie uczącej się w murach „osiedzisiątki”.
- Planujemy konkurs wiedzy o szkole dla naszych uczniów. Przeglądamy kroniki szkolne. Będą eksponowane w czasie uroczystości. Dla upamiętnienia rocznicy planujemy też posadzenie drzewek wokół budynku. Oprócz tego 4 października, również z okazji 85-lecia szkoły, odbędą się w naszej szkole otwarte zawody w koszykówce – trio-basket, dla szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych - mówi Julia Jakubowska.

Ich dzień
- 15 października po mszy świętej przemaszerujemy ulicami miasta do szkoły przybliża program uroczystości Julian Tasiecki. – Będzie można tam obejrzeć ekspozycję dotyczącą historii szkoły. Wielu skorzysta zapewne z okazji porozmawiania w sali lekcyjnej z kolegami ze szkolnej ławy. Na finał przygotowaliśmy bal dla byłych uczniów i nauczycieli.
Jubileusz tylko teoretycznie dotyczy szkoły, ale tak naprawdę ludzi, którzy są lub byli z nią związani. Po 85 latach przyszedł czas, by absolwenci „osiemdziesiątki” mieli swój dzień.

Prezentujemy fragmenty wspomnień byłych uczniów „80-tki”. Pełna wersja znajdzie się w przygotowanej z okazji jubileuszu publikacji.

Ociężała i pełna niechęci wychodzę w mroźny poranek i wyruszam w swoją codzienną podróż po wiedzę. Jestem już zmęczona. Przemoczona. A przede mną jeszcze co najmniej 2/3 drogi. Z trudem docieram do końca wsi, gdzie szlak jest trochę lepiej przetarty przez przejeżdżające wcześniej furmanki. Nogi grzęzną w śniegu po kolana. Nie poddaję się jednak. Z dala słychać parskające konie. To znak, że skorzystam z pomocy życzliwego woźnicy, który spieszy na targowisko. Przecież dziś wtorek.
- Dziecko, podaj rękę. – Woła gospodarz.
- Podwieziecie do miasta? – Pytam nie kryjąc zadowolenia.
- Pewnie, pewnie. Wskakuj.
Niestety, nie codziennie zdarzają się takie okazje. Bywa i tak, że całe 7 kilometrów pokonuję na własnych nogach. Mogę liczyć jedynie na lepszą pogodę. Za chwilę przecież wiosna. I tak pełna optymistycznych myśli docieram przed 7.30 do szkoły. Czas mija dość szybko. Dziś sporo się dzieje. Apel, zajęcia praktyczne, ploteczki z koleżankami, oko strzelone do chłopaków ze starszej kasy, zajęcia gimnastyczne. Nie wiem kiedy mija 14.30 - pora powrotu do domu. Całe szczęście, że śnieg przestał prószyć, droga będzie bardziej przejezdna.

1 września 1993 roku przekroczyłem drzwi „Osiemdziesiątki” jako uczeń. Szkoła nie robiła na mnie najlepszego wrażenia, ciemne korytarze, wszechobecna szarość uderzały na każdym kroku. Jednak już po tygodniu uświadomiłem sobie, że to nie budynek jest najważniejszy, ale ludzie, którzy w nim pracują i tworzą atmosferę Szkoły.
Nauczyciele, których wtedy spotkałem ukierunkowali moją przyszłość, to dzięki nim jestem dziś, tym kim jestem. Rozbudzili we pasje do historii, chęć do nauki, nauczyli mnie tolerancji wobec innych. Z wieloma z nich pracuję dzisiaj i czuję się wspaniale mogąc współpracować z ludźmi, którzy tak wiele dla mnie znaczą. W swojej pracy staram się powielać najlepsze wzorce, które mi przekazali.

Ale najgorsze było jeszcze przede mną!!! Jeden dzień w tygodniu zajęcia praktyczne! Już samo wejście na warsztaty przeraziło mnie, drobną (jeszcze wtedy) dziewczynę. Tego samego dnia każdy uczeń Technikum Mechanicznego otrzymał strój roboczy. Ja również dostałam taki strój na zajęcia praktyczne. Uniform jednoczęściowy był najmniejszy z magazynu, ale i tak mieściłam się tylko i wyłącznie w samej górze. Dół, czyli spodnie zbędne leżały na podłodze lub inaczej - pas spodni znajdował się na szyi. Miałam ochotę zwiać i więcej nie wrócić. Dopiero moja Mama przecięła je i zrobiła piękny 2-częściowy mundurek. Mogłam wtedy lansować nowa modę...

Byłam przerażona – patrzyłam jak idą w moim kierunku, a pochód się nie kończył. Myślałam, że jest ich o wiele więcej niż powiedział dyrektor szkoły. Uczniowie mieli zagadkowe miny i zadawali mnóstwo pytań na różne tematy. Na wiele z nich po prostu nie znałam odpowiedzi. Starałam się bardzo, ale chyba nie wypadłam najlepiej.
Pamiętam każde zdanie, każde słowo, które opisywało szkołę, o której wtedy nie wiedziałam prawie nic. Kluczyłam z klasą po korytarzach udając, że znam budynek. Trwało to bardzo, bardzo długo.
Pamiętam również wysokiego chłopaka z blond grzywką, który uśmiechał się do mnie przewrotnie i pewnie był zdziwiony, że to ja będę jego wychowawczynią. Próbował zwrócić na siebie uwagę kolegów i moją; pewnie mu się to udało.
Przydzielono mi klasę wielozawodową – różne zawody.


Agnieszka Poryszewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości