22 maja 2011 punktualnie o godzinie 8.30 dwójka zawodników z Klubu Maratończyka „Aktywni" usłyszała sygnał startowy Maratonu w łotweskiej Rydze. Już od porannych godzin Rafał Milczarek i Grzegorz Brzozowski ,,błagalnymi" gestami spoglądała w ryskie niebo w nadziei na mniej dokuczliwe słońce. Temperatura nie pozostawiła żadnych wątpliwości osiągając w pełnym słońcu około 30 stopni. Oznaczało to, że przyjdzie im zmierzyć się dokuczliwym ciepłem i uciążliwym wiatrem znad Morza Bałtyckiego. Faworytów ryskiego maratonu należało upatrywać wśród czarnoskórych kenijskich biegaczy, którzy jak później się okazało zajęli czołowe miejsca na mecie. Aspiracje sochaczewskich Aktywnych maratończyków były nie mniej ambitne. Zakładali przed startem równy, miarowy bieg do półmetka dystansu. Ci którzy poznali już smak maratońskiej mordęgi doskonale wiedzą, że maraton tak naprawdę rozpoczyna się gdzieś w okolicach ,,maratońskiej ściany" czyli od 30 kilometra. Tylko dobre przygotowanie i „mocna głowa" pozwala rozkruszyć ten mur. Cel był jasny. Poprawienie własnych rekordów życiowych i godne reprezentowanie zarówno barw klubowych jak i okazywanie cech patriotycznych. Na trasie nie brakowało dopingu, orkiestr muzycznych i uczynnych wolontariuszy. Trzeba jednak pamiętać, że istnieje takie pojęcie jak ,,samotność długodystansowca", które pasuje jak ulał do 42-óch kilometrów biegu. Na 22 kilometrze kiedy łotewskie słońce dokazywało najdotkliwiej nastąpił oczekiwany atak Rafała Milczarka. Tempo rosło sukcesywnie. Pierwsze oznaki zmęczenia pojawiły się około 37 kilometra. Nerwowe spoglądanie na stoper, zaciskanie zębów i odliczanie czasu do końcowego finiszu. Pozostało już naprawdę niewiele. Ostatnie 3 kilometry wiodły lekko pod górę. Najpierw długi niemal kilometrowy most. Po nim zbieg . Znów spojrzenie na stoper. To już ostatni kilometr, który wiódł przez uroczy ryski rynek. Przy gęsto utkanych stolikach ryskich kawiarenek słychać było wielojęzyczne okrzyki zachęcające do mocnego finiszu. Prostu z bruku na ostatni 195 metrowy dobieg do wymarzonej mety. A oto wyniki zawodników KM „Aktywni" Sochaczew:
Komentarze