Reklama

Album Edith

08/09/2005 20:36
14 sierpnia w Poznaniu w „Piwnicy Duchowej” o. Karmelitów odbył się wernisaż wystawy serigrafii Małgorzaty Bugalskiej i poezji Małgorzaty Szajnwald pod tytułem „Album Edith”.
Powstała internetowa wersja towarzyszącej temu wydarzeniu publikacji.

www.wd.host1.pl/edith/index.htm

Bycie Edith Stein było świadomą walką o poznanie i kształtowanie siebie poprzez konsekwentne otwieranie się na Prawdę: jedyną , wieczną i miłującą. Taka postawa zapisała się życiem o nieogarnionej wręcz dynamice wewnętrznej, które przeprowadziło żydowską dziewczynkę przez ateizm wieku dojrzewania, nawrócenie na katolicyzm, przywdzianie karmelitańskiego habitu zakonnego, śmierci w komorze gazowej KL Auschwitz II – Birkenau, do kanonizacji przez Jana Pawła II w roku 1998.
Znaczenie jej dorobku naukowego dla dziedzin filozofii, psychologii, antropologii jest nieocenione, ale nie o tym opowiada „Album Edith”
Jest to praca o kobiecie, o jej sercu, emocjach towarzyszących zbliżaniu się do Boga, do ludzi, do siebie samej.
Przedstawiony tu „Album Edith” tworzą dwie niezależne dziedziny sztuki, dwóch osobnych autorek.
Wiersze Małgorzaty Szajnwald, są przepełnionym głęboką, filozoficzną i religijną refleksją zapisem przemiany wnętrza w kierunku Boga. Jest to poezja, niezwykle soczysta, uważnie dawkująca słowo, którą odczytać można na co najmniej kilku poziomach odbioru.
Na moją część „Albumu Edith” składa się seria grafik, będących próbą zobrazowania drogi wewnętrznej Edyty Stein w oparciu o dokument pozostawionych po niej fotografii. Zmieniając chronologię zdarzeń, czy odbijając te same matryce na wiele sposobów zastanawiam się nad emocjonalnością pamięci, która wciąż determinowana przez „teraz postrzegania” na pewien sposób manipuluje przeszłością. Samopoznanie jedynie w oparciu o samego siebie staje się niemożliwe.
Edith Stein pisze: Wsłuchiwanie się w rytm własnego serca, tzn. w sam byt wnętrza duszy, nie potrafi zaspokoić pędu ja do życia i działania. Ja nie zatrzyma się zatem długo, jeżeli nie zatrzyma go coś innego aniżeli świat zewnętrzny. Tego właśnie doświadczyli znawcy życia wewnętrznego wszystkich epok: zostali oni bowiem wciągnięci w największą głębie duszy, przez coś co działało z większą siłą niż cały świat. Doświadczyli tam wdarcia się nowego, potężnego, wyższego życia – życia nadprzyrodzonego, boskiego.

Małgorzata Bugalska
Akademia e-Sochaczew


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-09-08 00:00:00

    Jestem w tej szczęśliwiej sytuacji, że otrzymałem tomik w wersji papierowej. Wiesze poprzedzone są fragmentami tekstu Ks. Bp Marka Jędraszewskiego dotyczącego korespondencji, którą w swoim czasie toczyła Edyta Stein z polskim filozofem Romanem Ingardenem. W tych fragmentach listów mamy do czynienia z modelową wręcz sytuacją zetknięcia filozofii i wiary. Oczywiście Edyta Stein, nie przestając być filozofem, stoi twardo na tym drugim gruncie. Mnie zdecydowanie bliżej do Ingardena. Pozostając człowiekiem wierzącym cały czas ocieram się o zwątpienie. Nie ukrywam także, że bliski jest mi ten analityczny nurt myślenia filozoficznego, który wypowiedzi religijne traktuje jako pozbawione sensu. Cały czas jednak pozostaje świadomość, że trzeba woli niezwykle silnej, aby się na takim jałowym gruncie ostać, przetrwać, i nie przeląc się jego pustki. I choć Ksiądz Biskup twierdzi, że postawa Edyty Stein jest odmienna od słynnego zakładu Pascala, to jednak przywodzi takie skojarzenia. Kiedyś zdarzyło mi się popełnić krótki tekst będący próbą obrony Zakładu przed atakiem filozofa w pełnym tego słowa znaczeniu analitycznego. Mam tu na myśli Johna L. Mackiego. To była taka filozoficzna zabawa, bo stawałem przecież po „obcej” mi stronie. A jednak Pascal w pewien sposób mnie przekonał. Wydaje się mi, być na poziomie filozoficznym uczciwszym niż Edyta Stein. To tyle, jeśli idzie o filozofię. Wierze Małgorzaty Szajnwald to poezja najwyższej próby. To jest właśnie poezja wiary. Może dlatego, że zbywa mi czegoś na tym polu, nie potrafię przeżyć ich do końca. Ma się jednak poczucie obcowania z siłą miażdżącą, inaczej – siłą wiary. Małgorzacie Bugalskiej miałem okazję już przekazać swoją opinię. Wierzę, że pozwoli mi się nią podzielić z Państwem. Jej prace korespondują z poezją w osobliwy sposób. Moim zdaniem dużo w nich niepokoju. Są bardziej drogą niż punktem dojścia. Zresztą autorka mówi nam o tym wprost. Na zakończenie – jestem urzeczony tym, co obydwie Panie Małgorzaty zrobiły. Wiem jednak, że tak się „boskim miłowaniem” palić nie potrafię. I to może nigdy nie nadejdzie. Pozostaje mi jeszcze tylko pogratulować po prostu wielkiej sztuki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości