Młodziutka sochaczewianka od miesiąca jest, jak sama mówi, na leczeniu ostatniej szansy w Meksyku. Cierpi na bardzo złośliwy i nietypowy nowotwór zakończeń nerwowych. Po początkowej poprawie jej stanu zdrowia, niestety pojawiły się niepokojące informacje. Już wiadomo, że Alicja Młynarczyk pozostanie w Chipsa Hospital dłużej niż planowano. I musi przyjąć nowy lek, który miejmy nadzieję, że powstrzyma wzrost guzów w kręgosłupie. Z tego powodu zwiększono kwotę zbiórki na siepomaga.pl. Uzbieraliśmy już ponad 260 tysięcy złotych, potrzeba jeszcze 290 tysięcy.
Oddajmy głos samej Alicji:
„Moja choroba to bardzo rzadki rodzaj nowotworu. W Polsce źle opisali badania... Okazało się, że w kręgosłupie jest znacznie więcej guzów. Grozi mi paraliż. Najlepszym sposobem, aby zahamować wzrost guzów jest lek Vallovax, który będzie podawany w skojarzeniu z resztą zabiegów. Niestety, oznacza to wydłużenie leczenia, a co za tym idzie - wzrost kosztów...
Leczenie działa. Jest poprawa mojego stanu zdrowia, wszystko idzie w dobrą stronę. Lekarz powiedział jednak, że jeśli nie rozpocznę terapii Vallovaxem, czeka mnie precyzyjna radioterapia, co spowoduje najprawdopodobniej paraliż lub rozsiew. Radioterapia to ostateczność, chociaż nikomu, kto był w podobnym stanie, jeszcze nie pomogła...
Lekarze w Meksyku robią wszystko, by uratować moje życie. Aktualnie przyjmuję leki uszczelniające rdzeń kręgowy oraz sterydy, które jednak nie pomogą na długo. Muszę jak najszybciej przyjąć Vallovax i kontynuować leczenie. Wierzę, że się uda i mimo tych kłód, które choroba rzuca mi pod nogi, pokonam raka.
Pomogliście mi już tak bardzo, dzięki Wam odzyskałam szansę na zdrowie, którą w Polsce straciłam. Bardzo Was proszę - bądźcie ze mną nadal...
Alicja
Podajemy link do siepomaga.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze