Reklama

Barak nie dom, mieszkańcy nie ludzie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
26/09/2007 08:58
Zgłosił się do naszej redakcji jeden z czytelników z prośbą o zajęcie się sprawą rozbiórki drewnianych domków leżących na terenie osiedla kolejowego. Chodzi o tzw. baraki kolejowe stojące obok torów kolejowych i wiaduktu przy ulicy Żyrardowskiej.
Prace rozbiórkowe, prowadzone kilka tygodni temu polegały na tym, że połowa baraków została zniszczona i na tym się skończyło. Robotnicy, którzy zajmowali się rozbiórką, zebrali deski pozostałe po pracach, ale większość terenu nie została uprzątnięta do dziś. Problemów nie brakowało także podczas prac. Odwiedzałem wówczas moją teściową, która mieszka w jednym z budynków przeznaczonych do rozbiórki. Nieużytkowaną od lat część baraku władze kolei postanowiły rozebrać. W trakcie robót ekipa uszkodziła linię energetyczną i przez pewien czas w baraku brakowało światła, gdy próbowałem dowiedzieć się od robotników, dlaczego tak się stało, stwierdzili, że nic nie wiedzą. Zadzwoniłem do ich szefa, który nadzorował prace, ale ten również mnie zignorował, więc wezwałem na miejsce policję. Funkcjonariusze stwierdzili, że robotnicy nie mieli uprawnień, a prace były prowadzone bez nadzoru straży pożarnej i pozwolenia na rozbiórkę.
Trzy dniu temu zadzwoniłem z prośbą o interwencję do zarządcy tego rejonu z PKP w Warszawie, ale ten stwierdził, że wszystko jest w porządku, kiedy przekonywałem, że od dwóch tygodni nic się nie dzieje, odłożył słuchawkę.
W tej chwili problem polega na tym, że w miejscu rozbiórki pozostało jedno wielkie rumowisko, nie ma szans, aby dostała się tu karetka pogotowia, bo wszędzie pełno jest cegieł i gwoździ pozostałych z usuniętych desek. Zastanawiam się też, kto ociepli połowę budynku, która pozostała po rozbiórce.
O wyjaśnienie sprawy zwróciliśmy się do zarządcy omawianego terenu PKP, Zbigniewa Szepietowskiego. Jak nam powiedział, teren nie został do tej pory uprzątnięty, ponieważ zgodnie z umową zawartą pomiędzy mieszkańcami rozbieranych baraków a wykonawcą, wszystko, co może służyć jako opał, mieli zabrać mieszkańcy, resztę po ich sygnale – firma. Zgodnie z deklaracjami Zbigniewa Szepietowskiego, po naszej interwencji w ubiegłą środę, firma wykonująca rozbiórkę otrzymała nakaz uprzątnięcia terenu. Jak dowiedzieliśmy się od naszego czytelnika, jeszcze w środę na miejscu rozbiórki pojawiła się koparka, która zaczęła sprzątać teren, mężczyzna stanowczo zaprzecza jednak informacji, że między mieszkańcami a firmą była jakakolwiek umowa. „O niczym takim nie słyszałem, moja teściowa nie otrzymała żadnej oferty tego typu” – mówi.
Również w ubiegłą środę na miejscu pojawił się pracownik Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który po obejrzeniu miejsca rozbiórki przyznał rację czytelnikowi. Okazało się jednak, że pozwolenie na prace było. Jak dodaje Powiatowy Inspektor Waldemar Orliński, pismo o wydanie decyzji trafiło już pod koniec kwietnia do wojewody, który, zgodnie z przepisami, wydaje pozwolenia na tego typu działania na terenach kolejowych. Wszystko, jak podsumowuje Waldemar Orliński, odbyło się więc zgodnie z prawem, jedyny zarzut dotyczył stanu, w jakim teren pozostawiono.
Uprzątnięcie rumowiska to jednak o wiele mniejszy problem niż to, jak wygląda budynek, w którym wciąż mieszkają ludzie. Usunięta część ocieplała bowiem drugą połowę budynku. Wygląda na to, że mieszkańców rozebranego do połowy baraku czeka wyjątkowo surowa zima. A mieszka w nim starsza kobieta z córką oraz wnuczkiem.
(m)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    luciferatu 2007-09-30 12:04:29

    Co tu dużo mówić ...W Polsce wiele rzeczy właśnie załatwia się w ten sposób- byle jak wykonać robotę a ludziom zostawić śmietnik na zasadzie ,,Niech się z tym sami bawią" a potem ze świecą szukać osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. To bardzo smutbe i wręcz upokarzające jak głęboko gdzieś mają nas tzw. Ludzie na stanowiskach. Jednak kiedyś się to na nich zemści bo gdy jeden z drugim będzie kandydował do jakiegoś sejmiku, rządu itp. to głosu zwykłych ludzi nie dostanie i sam będzie musiał sprzątać pozostawiony przez siebie śmietnik
    Autorowi owego artykułu gratuluję pójścia za ciosem. Jeżeli będziemy walczyli o nasze prawa to może w końcu będą one przestrzegane!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama