37 Real Berlin Maraton już za nami. Jest to niezwykle prestiżowy bieg zaliczany do elitarnego grona serii World Marathon Major (Boston, Londyn, Nowy Jork i Chicago).
Stolica Niemiec słynie z perfekcyjnej organizacji i gorącego dopingu. W czasie weekendu Berlin opanowały całe rzesze amatorów biegania. Na listach startowych we wszystkich konkurencjach (rolkarze, biegacze, wózkarze) stawiło się ponad 47 000 miłośników tej formy ruchu.
Od soboty trwała weryfikacja zawodników. Odbiór numerów startowych znajdował się na legendarnym, zamkniętym obecnie dla ruchu lotniczego, lotnisku Tempelhof, położonym około 4 kilometry od centrum Berlina. Znajdowała się tu również cała masa sklepów, stoisk z gadżetami dla joggerów, tysiące nowych par butów sportowych mieniących w jupiterach lotniska Tempelhof. Magia tego miejsca mogła zrobić wrażenie nawet na ludziach niekoniecznie zainteresowanych bieganiem.
Po odebraniu numerów startowych czwórka sochaczewskich zawodników z Klubu Maratończyka ,,Aktywni"" udała się na ostatni 4 kilometrowy rozruch, poprzedzający niedzielny maraton. W głowach Grzegorza Brzozowskiego, Darka Makulca, Rafała Milczarka i Tomasza Szypszaka świtała już tylko jedna myśl - zmierzenie własnych sił z berlińskim asfaltem.
26 września punktualnie o godzinie 9 usłyszeli strzał startera. W niebo wypuszczono tysiące zielonych balonów. Rozpoczęła się walka z dystansem, z własnymi słabościami i przewidywalną ,,ścianą"". Pierwsze kilometry większości biegaczom upłynęły pod kątem dobierania wcześniej zakładanego tempa, które wypracowane zostało podczas kilku miesięcy ciężkich treningów. Teraz miał nastać prawdziwy test sprawności ich organizmów. Pomóc miała w tym niezwykła, ponad milionowa grupa kibiców, prześcigająca się w oryginalności dopingu. Taki doping działał jak szósty bieg w dobrze podrasowanym Mercedesie. Berlin słynie z wielokulturowości, co dało się zauważyć w zagrzewających do walki zespołach muzycznych. Dominowali bębniarze, jamajscy przedstawiciele reage, rockowcy i indiańscy szamani. Czwórka Aktywnych zbliżała się do półmetka. Stoiska z odżywkami,wodą i owocami pomagały uzupełniać ulatujące z kilometra na kilometr węglowodany. Teraz biegacze oczekiwali już legendarnej ściany - berlińskiej ściany. Pierwsze symptomy zmęczenia Grzegorz i Rafał zaczęli dotkliwie odczuwać ,,klasycznie"" po 33-35 kilometrze. Dzieje się tak zazwyczaj kiedy zostanie dobrane nieodpowiednie tempo biegu. Cierpliwość i brak ,,podpalania się"" są tak bardzo potrzebne do ominięcia tej ,,betonowej konstrukcji"". Im ,,uderzy"" w nas z mniejszą mocą, tym łatwiej dobrniemy do linii oznaczającej metę. Dlatego tak ważne jest przebiegnięcie pierwszej części dystansu nieco wolniej. Również pojawiający się brak sił powoduje często niekontrolowane zrywy organizmu do szybszego przebierania nogami. Dużo łatwiej udało się przebrnąć ,,ścianę"" debiutującej dwójce Aktywnych - Darkowi i Tomaszowi. Pokonanie początkowych kilometrów w zrównoważonym tempie pozwoliło uniknąć im cierpienia. Mijały kolejne kilometry. Brama Brandenburska była coraz bliżej. Ostatnie dwa tysiące metrów biegliśmy w szpalerze nieprawdopodobnego dopingu. Wielu biegaczy nie było w stanie już biec. Pokonywali ostatnie metry resztkami sił. Brawa należą się jak zwykle tym, którzy ukończyli tę często morderczą próbę charakteru.
Wkrótce na szyjach Aktywnych zawisły pamiątkowe medale z wizerunkiem rekordzisty olimpijskiego z Pekinu Samuela Wanjiru. I my na chwilę poczuliśmy się wielkimi zwycięzcami, nie kryjąc wzruszenia w postaci najbardziej odsolonych łez. Tryumfatorem Berlińskiego Maratonu został kenijski długodystansowiec Patrick Makau w czasie 2:05:08. Najlepszym z Polaków był Przemysław Giżyński, który zajął 48 miejsce z czasem 2:29:43. Wśród pań zwyciężyła Aberu Kebede z Etiopii (2:23:58). Z Polek bardzo dobre dziesiąte miejsce zajęła Agnieszka Gortel, ,,świeżo upieczona"" mistrzyni kraju w półmaratonie, z nowym rekordem życiowym 2:34:47.
W tym momencie wypada westchnąć do czasów, gdy tryumfatorami Maratonu Berlińskiego trzykrotnie była Polka - Renata Kokowska ( 1998,1990 i 1993 r.) i roku 1986, kiedy zwycięzcą został nasz rodak - Bogdan Psujek. A może w przyszłości ktoś z Aktywnych dokona takiego wyczynu ?. Maraton ukończyło 34 027 osób.
Miejsca i czasy uzyskane przez ,,Aktywnych"":
2339. Grzegorz Brzozowski 3:10:55 3826. Rafał Milczarek 3:20:30 9055. Tomasz Szypszak 3:42;07 9615. Dariusz Makulec 3:44:04
Komentarze