Kolejny sportowy weekend zaliczam w podwarszawskim Piasecznie. Miasto graniczy z warszawskim Ursynowem... Tym razem wyjazdowa ekipa się wykruszyła i ruszam sam. A właściwie moją najwierniejszą i nie marudzącą przyjaciółką, która w tym roku przemierzyła zemną szlak na Litwę do: Wilna i Trok... Oczywiście mowa tu o dwukrotnie starszej ode mnie: czechosłowackiej kolarzówce FAVORIT:)
Niestety wizja kombinowanej podróży i świadomość powrót prosto do pracy motywowało nie tyle co mocnego startu, ale mocnego kombinowania, żeby zdążyć na wszystkie przesiadki PKP i ogarnięcie Piaseczna logistycznie na rowerze, ale po kolei...
Godzina 6:30; pobudka; kilkanaście minut na rowerze i już na dobry początek jedziemy opóźnioną KMką do stolicy. Tutaj godzinna przesiadka na zachodnim i ruszamy w kierunku Warki. Wysiadka w Piasecznie i tutaj rowerem krążąc po mieście za nawigację służą życzliwi mieszkańcy dzięki im wskazówkom dość sprawnie po kilkudziesięciu minutach docieram do Parku Miejskiego. Godzina do startu upływa na sprawach formalno-startowych, zapoznaniu trasy po parkowych ścieżkach. Na dobrych kilkanaście minut zahipnotyzował mnie widok łabędzi i kaczek, które postanowiły wielokrotnie między sobą walczyć (chyba) dla urozmaicenia mi widowiska... -ZAWODY- Powrót kombinowany również z przesiadką na stacji Warszawa Zachodnia. I gdy byłem świadomy kolejnego godzinnego czekania na KMkę do Sochaczewa okazuje się (jak my to dobrze znamy:) poprzedni pociąg jest opóźniony kilkanaście minut co przysparza mi wiele radości, gdyż dzięki temu w z powrotem jestem 30min przed czasem co pozwala punktualnie dotrzeć do pracy
** ZAWODY ** Do wyboru bieg: 1km, 5km lub Nardic Walking. Z racji powrotnego pociągu jedyna opcja dla mnie to 1km No cóż ku wielkiemu zaskoczeniu rywalizację udaje się wygrać. Rozstrzygając to na przedostatniej długiej prostej a całą trasę holując się za liderami. W stawce były 42osoby. Na poczęstunku i dekoracji niestety nie dane mi było pozostać z racji braku czasu związanego z podróżą PKP. Także nie dane mi było być na dekoracji w pierwszym biegu, gdzie zwyciężyłem... Mimo to było warto się tam wybrać
Damian Smus
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze