To drugi dzień nadmorskiej wyprawy brygady z Sochaczewa do jakże gościnnego województwa zachodniopomorskiego.Tym razem inaczej niż dzień wcześniej w Sławnie była nas już znacznie większa ekipa.Jeszcze nie do końca opadły emocje dnia minionego a już należało zacząć koncentrować się na tzw. Wisience na torcie gdyż bieg w Jarosławcu jest dla mnie niczym „crème de la crème” imprez nadmorskich. Bieg który przez XXIII edycje wyrobił sobie znaczącą markę w Polsce jak i zagranicami naszego kraju co dało się zauważyć przeglądając listę startową.Startował tu między innymi dwu krotny mistrz świata w maratonie Abel Kirui,biegł tu w 2006r jako wschodząca gwiazda a już w 2009 roku został mistrzem świata w maratonie.Wyczyn ten powtórzył dwa lata później na tym samym dystansie.Tak długoletniej nietypowej imprezy nie trzeba nawet przesadnie reklamować bo broni się ona doskonale sama.Poranek przywitał mieszkańców niewielkiego słynącego z miejsc wczasowo-wypoczynkowych oddalonego o niemalże 460km od Sochaczewa Jarosławca w Powiecie Sławieńskim piękną wakacyjną pogodą.Słońce zaglądało do okiennic od wczesnych godzin porannych a w momencie startu termometry wskazywały aż 29 stopni Celsjusza.Niektórym najodważniejszym poszukiwaczą przygód śpiącym na plaży w swych śpiworach świeciło prosto w twarz budząc w ten sposób.Osobiście udałem się do biura zawodów o godzinie 7.30 i ku mojemu zdziwieniu prócz widoku strażaków pracujących przy zabezpieczaniu trasy dało się już zauważyć zorganizowane grupki rozgrzewających się zawodników.Widok dla mnie o tyle zaskakujący iż bieg główny miał rozpocząć się o godzinie 12:00 i bardziej niż o rozgrzewce myślałem o tym co zjeść na śniadanie.W biurze zawodów bez najmniejszych problemów w ekspresowym tempie wydawane były pakiety startowe,można było otrzymać również wiele broszurek pamiątkowych z biegu.Pomimo tak wczesnej pory w biurze odbierało pakiety wielu zawodników.Przed biegiem open odbywały się biegi młodzieżowe począwszy od bawiących się w bieganie roczników 2004-2005 na dystansie 500m kończąc na gimnazjalistach biegnących na dystansie 1000m dziewczęta 2000m chłopcy.Każdy ze startujących młodzieżowców starał się pokazać na co go stać i zarówno pierwsi na mecie jak i przede wszystkim zamykający stawkę zebrali gromkie oklaski za włożony wysiłek.Biegi młodzieżowe wraz z biegiem rekreacyjnym na dystansie 1km „tak dla transplantacji” oraz biegiem dla przedszkolaków na dystansie 120m „W pogoni za…” trwały od 9 do 11.30 po nich następowała prezentacja najsilniejszych zawodników biegu open.Po preludium jakie zafundowali młodzi biegacze przyszedł czas na zmagania biorących udział w „biegu po plaży” Wydarzenie którego atmosferę dawało się odczuć już od samego świtu i gęstniała wraz z upływającym czasem.Tuż przed rozpoczęciem biegu zupełnie przypadkowo spotkałem zaprzyjaźnionego z KM AKTYWNI Dariusza Ciećwierza oraz Jacka Trzcińskiego obaj pasjonaci z Błonia.Darek jako najbardziej doświadczony (w tych zawodach występował po raz 3 z rzędu) kochający sport jeden z głównych organizatorów fantastycznej imprezy odbywającej się w ostatni weekend sierpnia (25.08.13) na trasie Błonie-Borzęcin duży czyli półmaratonu Warszawsko-zachodniego z atestem PZLA spisał się najlepiej z naszej dzielnej trójki.Kilkanaście sekund przed startem spoglądając przed siebie z pozycji na szarym końcu stawki pomyślałem o Spartanach z filmu Zacka Snydera ich w tytule było 300 a Nas w Jarosławcu 800 Nas bezkrwawych wojowników.Wybiła 12:00 zawodnicy z czołówki ruszyli i zaczęła się nasza „piękna męka” Walka z własnymi słabościami na podłożu jakiego moje stopy dotąd jeszcze nie poznały ale nie od razu było tak ciężko jak mogłoby się wydawać ponieważ pierwsze około 4km biegło poprzez drogę asfaltową .Myślicie sobie w tej chwili „bieg po plaży a On opowiada o 100procentowo twardym podłożu przez 4km,takie biegi to My mamy w Mazowieckim i to nawet w nadmiarze!” Nic bardziej mylnego ponieważ 7km biegu po plaży było na tyle selektywne by bez pardonu piach natychmiast oddzielił chłopców od mężczyzn.Mijając niektórych zawodników na bezlitosnej plaży dało się usłyszeć poprzez zaciśnięte szczęki „za jakie pi pi grzechy” wtedy pomyślałem że nie wiem za jakie ale z pewnością musiały być bardzo ciężkie.Ostatnie 4km było powrotną trasą asfaltową do centrum Jarosławca w to samo miejsce gdzie odbywał się start.Po zbiegnięciu z trudów piachu powrotnie na utwardzoną powierzchnie nie dało odczuć się ulgi bo mięśnie nie są jednak ze stali i swoje już dostały na piaszczystych realiach no ale zaciskając zęby należało ukończyć bieg mimo bólu spowodowanego również wczorajszym crossowym startem który musiał pozostawić swój ślad w dniu dzisiejszym.Pozwolę sobie przytoczyć historię Pana Marka którego poznałem na końcówce trasy.W wieku 61 lat rozpoczął swoją przygodę z bieganiem po tym jak uznał że ma dość ciągłych wizyt u lekarza i wysłuchiwania jak bardzo pogarsza się jego stan zdrowia i o czekającej go być może operacji.Choć lekarz odradzał bieganie postawił na swoim wybierając sport jako drogę do zmiany jakości życia na lepsze.Minął właśnie rok od początków jego treningów i cieszy się dobrym zdrowiem oraz pogodą życia.Teraz lekarza odwiedza jedynie profilaktycznie wychodząc od niego bez żadnych recept do wykupienia w aptece i z szerokim uśmiechem na twarzy.W tym roku zdecydował się na udział w słynnym maratonie Barcelońskim gdzie uzyskał fenomenalny wynik nieco ponad 3:30:00 !!!Piszę o tym by potwierdzić jedynie to że zacząć swoją przygodę ze sportem można w każdym wieku a po Panu Marku widać jaką przyjemność sprawiają mu starty.Jak sam stwierdził „Wygrałem nową jakość życia”W Jarosławcu był ze swoim sąsiadem o dwa lata młodszym Panem Krzysztofem którego na początku tegorocznej wiosny namówił do biegania i teraz nie trenuje już w samotności. Niech Panowie z okolic Wrocławia będą pozytywnym przekazem tej relacji.Podsumowując dwu dniową przygodę uważam że wczorajszy występ w Sławnie był ciekawym przetarciem przed daniem głównym,dzisiejszym występem w Jarosławcu.Życzyłbym wszystkim tak ciekawych weekendów Towarzyszyli mi Sochaczewianie Łukasz oraz Marcin niestartujący niestety wraz ze mną ale należą się im podziękowania za wspieranie na trasie.
Podaję wyniki zaprzyjaźnionych z aktywnymi osób z naszego regionu: 79. w kat M16 2; Ząbczyński Adam KM AKTYWNI Sochaczew 1:06:20 106. w kat M16 4; Winnicki Łukasz Sochaczew 1:07:55 327. w kat M30 127; Ciećwierz Dariusz LKS OLYMP BŁONIE 1:19:59 370. w kat M20 ; Aksamit Jakub KM AKTYWNI Sochaczew 1:22:07 416. w kat M20 63; Jacek Trzciński LKS OLYMP BŁONIE 1:25:03
465. w kat M16 13; Kwiatkowski Maciej KM AKTYWNI Sochaczew 1:26:35 468. w kat M30 171; Robak Wojciech Wojskowe centrum geograficzne 1:26:40
Jakub Aksamit
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze