Sobotni poranek w Sochaczewie upłynął na wspólnym biegu i spacerze z psami, gdzie rywalizacja zeszła na drugi plan. Uczestnicy różnego wieku i kondycji korzystali z pięknej pogody, a fundacja Kudłaci Przyjaciele miała okazję przybliżyć swoją działalność. To wydarzenie pokazało, jak sport może integrować ludzi i ich czworonożnych przyjaciół.
Sobotni poranek, słońce i naprawdę dobra pogoda – trudno było o lepsze warunki na pierwszy bieg z psem w Sochaczewie. Na miejscu pojawiło się sporo osób ze swoimi czworonogami i już od początku było widać, że to bardziej spotkanie niż typowa rywalizacja.
Trasa była krótka. Każdy mógł się odnaleźć – jedni ruszyli biegiem, inni spokojnie przeszli ją ze swoim psem. I to było w tym najfajniejsze, bo nikt nie patrzył na czas, tylko na to, żeby dobrze spędzić ten poranek.
Na wydarzeniu pojawiły się też psy z fundacji „Kudłaci Przyjaciele Marty”. Dla wielu to była okazja, żeby zobaczyć je z bliska, pogadać chwilę i dowiedzieć się czegoś więcej o ich działalności.
Takie biegi, znane szerzej jako canicross, od kilku lat zyskują popularność w Polsce. To prosta forma aktywności – biegacz połączony z psem specjalną smyczą z amortyzatorem. Nie potrzeba zaawansowanego sprzętu ani przygotowania pod zawody. W wielu miejscach takie wydarzenia mają właśnie rekreacyjny charakter i są bardziej pretekstem do spotkania niż walką o wyniki.
I dokładnie tak było w Sochaczewie. Psy były spokojne, dobrze reagowały na siebie, nie było nerwowych sytuacji. Wyszło z tego luźne spotkanie ludzi, którzy mają wspólny temat.
Jak na pierwszą edycję – wszystko siadło. Jeśli MOSiR zdecyduje się zrobić kolejną, raczej nie będzie narzekał na brak chętnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze