Reklama

Chyba mnie zabili

Tygodnik Echo Powiatu
02/11/2004 00:00
Czym może się zakończyć wycieczka radnych na targi rolnicze? Okazuje się, że nie zawsze będą to pomysły związane z tym, co się na targach zobaczy. Część radnych z gminy Rybno, wracając z poznańskich targów POLAGRA, nie zastanawiało się nad kupnem nowego ciągnika czy kombajnu. Znaleźli zajęcie innego rodzaju. Po autobusowej biesiadzie zakrapianej alkoholem, już na miejscu w Rybnie przed urzędem gminy pobili jednego z wycieczkowiczów.

Jedziemy na wycieczkę
Wycieczkę na targi POLAGRA dla mieszkańców gminy Rybno organizowała przewodnicząca rady gminy - Urszula Wołek. Zgłosiły się 53 osoby. Kiedy zapytaliśmy ją o przebieg wydarzeń, powiedziała tylko, że jest to bardzo nieprzyjemna sprawa i wolałaby nie wypowiadać się na ten temat. Również inni radni, z którymi rozmawialiśmy, nie chcieli udzielić nam żadnych informacji. Jednak częściowo udało nam się ustalić przebieg wydarzeń.

Bierzemy misia w teczkę
Na POLAGRĘ wyruszono 10 października w niedzielę. Podobno biesiada zaczęła się od razu po wystartowaniu autobusu sprzed urzędu gminy. Jak to zwykle w autobusach bywa, bawiono się na końcu pojazdu. Do grupy bawiących się radnych, wśród których była również kobieta (co okazało się później istotne), dołączył późniejszy poszkodowany. Początkowo dobrze się bawił z radnymi, w czasie drogi powrotnej coś pękło i atmosfera się popsuła. Prawdopodobnie "obraził" on radną, co miało zaowocować dramatycznymi wydarzeniami już po powrocie. Przewodnicząca rady robiła co mogła, aby ściągnąć go na przód pojazdu i jak powiedział nam jeden z radnych, jej wysiłki zostały uwieńczone sukcesem.

Honorowa sprawa
Okazało się, że rozmiar "obrazy" był tak duży, że honorowi radni nie puścili sprawy mimo uszu. Po powrocie, ok. godziny 20-ej, już przed urzędem gminy K.L. pobito do krwi. W komendzie powiatowej policji dowiedzieliśmy się, że K.L. otrzymał jeden mocny cios w twarz czy głowę, jednak w kontekście naszych ustaleń, wydaje się to mało prawdopodobne. Od kobiety mieszkającej przy Urzędzie Gminy, u której schronił się pobity, dowiedzieliśmy się, że krwawił bardzo, kiedy wszedł do jej domu. Tak, że nie mogła go rozpoznać. Pierwsze, co powiedział, to: "chyba mnie zabili" przynajmniej tak relacjonuje kobieta, która natychmiast wezwała pogotowie, a pogotowie policję.

A misio fiku miku
Próbowaliśmy rozmawiać z uczestniczącym w zajściu radnym C.W. Usłyszeliśmy tylko, że uzgodnił on sprawę z poszkodowanym, i że zawinili obydwaj. Nie chciał nam również powiedzieć, o co poszło. "Pan L. nie zgłasza roszczeń, bo wie, że źle zrobił" - usłyszeliśmy na koniec. Radna, która miała być "przyczyną" sprzeczki, nic nam powiedzieć nie chciała.
Sesja "po sprawie"
Sprawa stanęła na sesji. Radni biorący udział w zajściu próbowali przepraszać za swoje zachowanie. Próbowaliśmy także rozmawiać z poszkodowanym, który spędził kilka dni w szpitalu. Był nieuchwytny.

A.G.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama