Citroen 2CV, popularnie zwany kaczką, to podobno najsympatyczniejszy samochód na świecie. Wszędzie, gdzie się pojawi, wzbudza pozytywne emocje i wywołuje przyjazne reakcje. Tak twierdzi właściciel takiego pojazdu Tomasz Ćwiek, pracownik naszego urzędu miasta. Wóz zaprezentował się efektownie w czasie przeglądu zabytkowej motoryzacji podczas Dni Sochaczewa. Jak mówi właściciel, tam, gdzie jego citroen się pojawia, wywołuje sympatię i uśmiech. Ludzie pozdrawiają machaniem ręki, spotykają go na drodze różne uprzejmości ze strony innych kierowców. To bardzo miłe. Tym milsze, że „kaczuszka” ma zaledwie 38 lat. Choć Tomasz Ćwiek nie bez racji zastrzega, iż wieku dam się nie zdradza. - A zaczęło się od westchnienia – wspomina. Kiedyś jechaliśmy z żoną ul. Koszykową w Warszawie. Było to w połowie lat 90. Przed nami jechało dwóch Holendrów „cytrynką”. I żona wzdycha: „O rany, jak mi się ten samochód podoba!”. Więc ja na to: „To ci taki kupię”. I zacząłem szukać. Znalazłem na Bemowie. Był w dość kiepskim stanie, ale za to niezbyt drogi. Kupiłem go za 3 tys. zł. Rozpoczęły się remonty. Pierwotnie był biały, potem niebieski, później niebiesko-żółty, a ostatecznie taki, jak dziś, czyli typu charleston, charakterystycznego właśnie dla citroenów 2CV. Nie jest prawdą, że zmiany kolorystyczne były spowodowane przymiarkami żony do sukni czy kapelusza, bo to ona przez pierwsze lata jeździła kaczką do pracy w szpitalu. Wynikały raczej z kolejnych etapów remontu wozu. Dzięki temu pojazdowi, jak twierdzi jego właściciel, wraz z żoną poznali wielu ciekawych ludzi jeżdżąc na zloty citroenów 2CV. Weszli do sporej kaczej rodziny, z którą utrzymują stałe kontakty. A wszyscy to bardzo pogodni ludzie. Jeżdżąc kaczką otrzymują na każdym kroku nową dawkę sympatii. - Gdy pojechałem kiedyś citroenem na ślub kolegi, wszyscy chcieli mieć w nim zdjęcie. Wzbudzał większe zainteresowanie niż nowożeńcy. Albo podjechałem do sklepu po farbę, to wszystkie dziewczyny z tego sklepu chciały się w nim fotografować. Po prostu wywołuje on uśmiech na wszystkich twarzach. Dlatego jest z nami prawie 20 lat. Więcej w najnowszym numerze. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze