Co by tu jeszcze sprzedać…?
Ponad dwa miesiące temu, podczas sierpniowej sesji Rady Powiatu, rządząca powiatem koalicja radnych PiS i Forum Samorządowego (ta sama co w mieście), przegłosowała uchwałę o wyrażeniu zgody na sprzedaż działki po byłym gospodarstwie szkolnym ZSR CKU w Sochaczewie, tzw. Ogrodnika. Powiatowi decydenci uznali tę sprzedaż za racjonalną z braku pomysłu na zagospodarowanie terenu i obiektów. Działka o powierzchni 31.259 m2, przy odnowionej ulicy Głowackiego, z wieloma budynkami gospodarczymi, została wyceniona na kwotę 3.302.200 zł przez rzeczoznawcę na zlecenie Starostwa Powiatowego. Zachęcając do pozytywnego głosowania wicestarosta mgliście tłumaczył radnym podczas sesji, że do transakcji to może być jeszcze daleka droga. Tymczasem dwa tygodnie później, w połowie września okazało się, że zainteresowany deweloper uzyskał na tę działkę w Urzędzie Miejskim w Sochaczewie decyzję o warunkach zabudowy (WZ), z możliwością wybudowania 4 bloków 4 i 5 piętrowych na części działki po wyburzeniu wiaty. Działka nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), stąd decyzja WZ. Swoją drogą, dlaczego Zarząd Powiatu nie próbował objąć tego terenu MPZP? Okazało się, że wszystkie te działania były prowadzone potajemnie, za plecami Rady Powiatu. Jak to możliwe? Wystarczy obejrzeć kilka transmisji z obrad Rady Powiatu, których zapis znajduje się na stronie internetowej Starostwa Powiatowego w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP), żeby zrozumieć jak działają decydenci powiatowi, dlaczego ich bylejakość dominuje i jest tolerowana.
Co z tą wyceną?
Zapoznałem się ostatnio z operatem szacunkowym wyceniającym działkę. Pierwszym zaskoczeniem był termin jej sporządzenia - wrzesień 2019 roku, aktualizacja (bez żadnych zmian) we wrześniu 2020 roku. Drugim zaskoczeniem jest cena za m2 - 108 zł, będąca średnią z transakcji mniejszych obszarowo działek z Mszczonowa, Żyrardowa i Żelazowej Woli. Trzecim zaskoczeniem jest przeznaczenie wszystkich budynków, z wyjątkiem 2 zabytkowych obiektów, do wyburzenia. Ma to kosztować ok. 340 tys. zł i o tę kwotę obniżona została cena działki. A jak nabywca ich nie wyburzy, tylko zechce zagospodarować? Tymczasem budynek o podobnym stopniu zużycia technicznego, a moim zdaniem będący w jeszcze gorszym stanie, jest właśnie adaptowany na tyłach Starostwa pod archiwum powiatowe za kwotę 2 mln złotych. Wicestarosta zapewnił radnych podczas sesji, że wycena działki jest podobna do sąsiednich miejskich gruntów. Czy radni, którzy tak ochoczo głosowali za sprzedażą tej działki czują się komfortowo? Ponoć jest duże zainteresowanie deweloperów tą działką, bo to inwestycyjna atrakcja, więc starostowie ogłoszą wielki sukces sprzedając działkę drożej niż opiewa wycena szacunkowa. Nie ważne, że pozbędą się być może najlepszej szansy na nowoczesny rozwój powiatowego szkolnictwa zawodowego.
Próba zainteresowania radnych przykładem z innego powiatu została wykpiona.
Przykład inwestycji w oświatę powiatową, który przytoczyłem podczas ostatniej sesji nie zrobił wrażenia na radnych przekonanych o słuszności sprzedaży działki. Nawet na tych związanych zawodowo z oświatą powiatową. Przewodniczący Rady dobitnie perorował, że mrzonki już się skończyły. Przypomniał mi, że najpierw były koniki, a teraz mam kolejne dziwne pomysły. Drwiąco zapytał dlaczego nie realizowałem ich wcześniej? Tak kiedyś był i jest nadal czas na koniki. Dowodem są atrakcyjne szkoły w których ten kierunek trafił na właściwy grunt i ludzi. To co teraz proponuję jest nowością, o której kilkanaście lat temu nikomu się nie śniło. To nie jest mrzonka. To wymóg czasu i szansa dla zdolnej młodzieży oraz ambitnych nauczycieli, których w naszej powiatowej oświacie nie brakuje. Miesiąc temu na zaproszenie Starosty Wrzesińskiego uczestniczyłem jako przedstawiciel Związku Miast Polskich wraz ze Starostą Pruszkowskim, Burmistrzami Piastowa i dyrektorami dwóch piastowskich szkół ponadpodstawowych w wyjeździe studyjnym do Centrum Badań i Rozwoju Nowoczesnych Technologii w Grzymysławicach k/Wrześni. Samorządowcy z powiatu pruszkowskiego zostali zainspirowani tym świetnym przykładem i myślą o wspólnej podobnej inwestycji. Inicjatorem wyjazdu był Burmistrz Piastowa, miasta współpracującego z wieloma partnerami w poszukiwaniu innowacyjnych rozwiązań do nowej ścieżki rozwojowej w oparciu o kompetencje 4.0. w II etapie programu „Rozwój lokalny”, finansowanym ze środków Mechanizmu Finansowego EOG i Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Więcej o programie pod linkiem: https://www.gov.pl/web/fundusze-regiony/54-miasta-rozpoczely-wyscig-po-granty-z-programu-rozwoj-lokalny. To ten program do którego mógł aplikować również Sochaczew, zaliczony do grupy 255 miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze. Swoje wnioski złożyło 213 miast. Do drugiego etapu zakwalifikowano 54 miasta. Niestety nasze miasto zrezygnowało z uczestnictwa w tym programie. Szkoda, że burmistrz nie skorzystał z gratisowej szansy wsparcia ze strony Związku Miast Polskich, którego Sochaczew jest przecież członkiem! Niestety podobnie postępuje nasze Starostwo. Przez dwa lata decydenci powiatowi przekonywali radnych, że starają się pozyskać pieniądze unijne z programu ochrony powietrza na modernizację budynku oświatowego (który w tym czasie kilka razy był trawiony przez pożar) oraz archiwum powiatowego. Kiedy powiat zakwalifikowano do dofinansowania, to miesiąc temu nasi decydenci z tego dofinansowania zrezygnowali, bo już uzyskali ekspertyzę strażacką, że budynek oświatowy jest do wyburzenia. Zmarnowano przy tym pieniądze wydane na projekt i inne dokumenty na kwotę ok. 77 tys. zł, a zaplanowane w budżecie środki przesunięto na budowę archiwum.
Centrum Badań i Rozwoju Nowoczesnych Technologii w powiecie wrzesińskim
Powiat wrzesiński daje przykład niewiary w mrzonki. Centrum Badań i Rozwoju Nowoczesnych Technologii jest jednostką edukacyjną w ramach struktury Powiatowego Centrum Edukacji Zawodowej we Wrześni. Centrum powstało w podwrzesińskich Grzymysławicach w 2018 roku. Jego misją jest instytucjonalne wsparcie dla kształcenia zawodowego, przedsiębiorstw oraz lokalnej społeczności w zakresie cyfryzacji, przemysłu 4.0, sztucznej inteligencji czyli szeroko rozumianej nowoczesnej technologii. Centrum realizuje tę misję poprzez zajęcia praktyczne dla młodzieży wrzesińskich szkół, szkolenia, konferencje, warsztaty, seminaria, prelekcje i wiele innych aktywności mających na celu podnoszenie poziomu wiedzy społeczeństwa. To unikatowe centrum edukacji zawodowej ma ponad 4500 m2 i oferuje 20 pomieszczeń i laboratoriów szkoleniowo-testowych, wyposażonych w najnowsze rozwiązania z zakresu technologii produkcyjnych. Całkowita wartość inwestycji to ponad 47 mln zł. W wyposażanych sukcesywnie pracowniach organizowane są szkolenia i pokazy dla uczniów i dorosłych, służące prowadzeniu efektywnego kształcenia zawodowego od niezbędnych podstaw aż do poziomu zaawansowanego i dostosowywaniu kwalifikacji do zmieniających się potrzeb rynku pracy. Na co dzień centrum służy także lokalnej społeczności, przybliżając technologie całym rodzinom dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Czy sochaczewskie szkolnictwo zawodowe ma podobną perspektywę? Czy to mrzonka?
Niestety w obecnym układzie decydentów nie widzę na to żadnych szans. Nie ma w starostwie potencjału, ani merytorycznego, ani instytucjonalnego, aby podejmować się podobnych wyzwań. Szczytem możliwości obecnego Zarządu Powiatu jest adaptowanie pomieszczeń szkolnych Ogrodnika pod kolejne pomieszczenia administracji powiatowej za kolejne milionowe kwoty z budżetu powiatu. Najpierw pomieszczenia byłego internatu, a teraz budynek biurowo-dydaktyczny byłego gospodarstwa szkolnego pod archiwum powiatowe za 2 miliony złotych. Natomiast resztę sąsiadujących budynków po bazie dydaktyczno-praktycznej Ogrodnika (po kolejnych pożarach) się wyburzy, albo sprzeda. Radni powiatowi popierający układ rządzący powiatem również nie dostrzegają lepszej alternatywy jak sprzedaż atrakcyjnej działki szkolnej. Teren w sąsiedztwie kilku szkół mógłby być świetnym lokum dla nowoczesnego Centrum Edukacji, wspierającego wszystkie sochaczewskie placówki ponadpodstawowe w zakresie cyfryzacji, OZE, kształcenia zawodowego oraz współpracującego z głównymi przedsiębiorstwami powiatu. Budynki są, można je zaadaptować pod przyszłe laboratoria. Trzeba podjąć starania z powszechną partyjną protekcją nie tylko o milion, dwa na kilka dróg rocznie, chociaż drogi trzeba naprawiać, ale o inwestycję za kilkadziesiąt milionów. Apeluję do Zarządu Powiatu niech zaniecha takiej krótkowzrocznej sprzedaży i nie zmarnuje tej wyjątkowej szansy dla edukacji powiatowej. Takich jak we Wrześni powiatowych perełek inwestycyjnych w kraju jest więcej. Trzeba tylko ruszyć po wiedzę do innych samorządów. Podróże kształcą.
Z ostatniej chwili...
Natychmiast po ostatniej sesji w dniu 30 października, gdzie radni zgłosili zastrzeżenia do operatu szacunkowego zleconego przez starostwo, Zarząd Powiatu ogłosił w poniedziałek 3 listopada I przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż działki. Przetarg wyznaczono na dzień 12 stycznia 2021 roku. Skąd ten wyjątkowy pośpiech powiatowych decydentów?

Dlaczego zignorowano uwagi i zastrzeżenia zgłoszone przez radnych podczas sesji?
Jerzy Żelichowski - radny powiatowy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
oj tu chyba by się kontrola przydała.
a to raczej pani starosta by ich nie wpuściła do budynku, wszystko załatwiłaby przez maila, no może jeszcze oświadczenie w lokalnej prasie by dorzuciła - że to manipulacja, rzecz jasna
Panie radny, raz gdzieś pana zaprosili, albo żeś pan się wkręcił na tzw. krzywy ryj i teraz będziesz pan przez całą kadencję się tym chwalił i opowiadał coś widział. Jak mają pana traktować poważnie ludzie, jak pan jesteś obiektem żartów bo ciągle jesteś jak złośliwy dziadek i jeszcze nic w życiu ci nie podpasowało. Wszyscy otrzymują normalnie powiadomienia na sesje tylko Żelichowski jest zawsze poszkodowany. A sam domagał się wprowadzania nowych technologii i cyfryzacji. A teraz ma ból d... bo nie może odebrać zawiadomienia na sesję poczta elektroniczną, której się domagał. I ciągle protestuje przeciwko komuś lub czemuś. Idź pan do TVN, tam pana wysłuchają, masz pan znajomości przecież tam.
Polecam filmik radny Jerzy Żelichowski - Polska Partia Protestująca https://www.facebook.com/marek.kaniewski.336/videos/149713326877831/
Jestem przeciwko powiatowej bylejakości, uosabianej przez kilku decydentów, których lokalny układ wywindował, a nie ich kompetencje zawodowe. A tych kumple radni nie dają. Potrzebna jest praca własna i ciągłe doskonalenie. Dowodem poniższy link do artykułu: https://e-sochaczew.pl/artykul/powiatowa-bylejakosc/626737
Panie Mareczek, ale żeś pan się zapatrzył w naszego przewodniczącego, że śpiewasz pan na jego modłę i odwracasz pan kota ogonem pod zupełnie innym tematem artykułu. Odpowiem jednak na pańskie "gdzieś dzwonili". Prywatnie to znam pana Andrzeja od początku mojego funkcjonowania w samorządzie i nawet lubię jego rubaszność i poczucie humoru. Ale służbowo nie mogę tolerować stylu w jakim przewodniczy Radzie Powiatu. Ta funkcja wymaga dystansu i obiektywizmu, a jak jest każdy obiektywny obserwator transmitowanych sesji widzi. Ktoś, kto zarzuca mi niekonsekwencję w kwestii przesyłania elektronicznej korespondencji nie rozumie istoty mojej dezaprobaty dla trybu zawiadamiania o sesji. Byłem i jestem gorącym zwolennikiem oszczędzania papieru i przesyłania radnym korespondencji w sposób elektroniczny. Przekazanie radnym laptopów nie załatwia sprawy. Przewodniczący ma obowiązek skutecznie powiadomić radnego o zwołaniu sesji (zgodnie ze statutem powiatu) na 7 dni przed terminem i dostarczyć wszystkie materiały w wersji elektronicznej. Dostaliśmy laptopy bez dostępu do internetu, więc dla mnie jest to narzędzie, które zabieram na sesję i korzystam z niego, otwierając załączniki zamiast papierowych projektów uchwał. Podobnie podczas sesji zdalnych podłączam ten sprzęt do prywatnej sieci i uczestniczę w obradach zdalnie. Do celów prywatnych korzystam z własnych urządzeń i własnego łącza. Nie mam więc potrzeby korzystać z tego laptopa poza służbowym użyciem. Do materiałów przesłanych mi przez Biuro Rady zaglądam wtedy, kiedy o nich wiem. Wcześniej przesyłano mi korespondencję na prywatnego maila i zazwyczaj dostawałem sygnał za pomocą smsa lub telefonicznie. I wówczas wszystko było ok. Od kiedy użyczono radnym laptopy, przewodniczący pilnuje żeby materiały były wysłane bez przekroczenia 7 dniowego terminu, ignorując fakt skutecznego poinformowania radnego o sesji. Zdarzyło się, że korespondencję do radnych wysyłano przed północą, aby zdążyć z terminem. Obowiązkiem przewodniczącego jest oprócz terminowego wysłania materiałów, upewnienie się, że radny powziął informację o zwołaniu sesji przed terminem 7 dni. W dwudziestoletniej znanej mi samorządowej praktyce, bywało też, że aby dochować skuteczności poinformowania o zwołaniu sesji, radni podpisywali tzw. zwrotkę, potwierdzając odbiór zawiadomienia i dokumentów dotyczących sesji. Wówczas radny nie miał podstaw do kwestionowania prawidłowości zawiadomienia i doręczenia materiałów na 7 dni przed sesją. Mam nadzieję, że w końcu przewodniczący zrozumie i wyeliminuje mankamenty, które są przyczyną tego merytorycznego sporu. Wystarczy wysłać smsa lub zadzwonić, że będzie sesja, a materiały wysłano elektronicznie i znowu będzie ok. Tymczasem bylejakość widać na każdym kroku poczynań powiatowych decydentów, którzy boisko przy Ogrodniku wybudują w ciągu trzech lat, ale procedurę sprzedaży działki szkolnej przeprowadzą w 4 miesiące!!!
https://www.facebook.com/marek.kaniewski.336/videos/149713326877831/
Działkę najłatwiej sprzedać, no bo kto i skąd miałby pozyskać jakieś duże środki unijne na perspektywiczne pomysły? Przecież powiat sochaczewski od lat dzierży tytuł "czerwonej latarni" jeśli chodzi o korzystanie ze środków UE. Poniższy ranking prezentowałem w 2018 roku, próbując zmobilizować naszych decydentów do sięgnięcia po środki unijne. Powiat był wówczas ex aequo na ostatnim miejscu w rankingu wykorzystania środków europejskich przez samorządy 2014–2017 (Wspólnota).
Ranking wykorzystania środków europejskich przez samorządy 2014–2017 (Wspólnota).
Języku mówmy o roku bieżącym ,tak jak ci wspominał radny JANIAK. ŻYJESZ w latach prechistoricznyich.Bo dla nas obywateli jesteś dziadkiem dla orzechów, który się powtarza z każdej sesji, ( 2 raz rady Żelichowski nie został właściwie powiadomiony, a 20 radnych byli obecni na smsji) to świadczy o inteligencji radnego który ma coś do powiedzenia ( na miejscu przewodniczącego, nie daliśmy Ci dojść do głosu bo jeżeli nie został Pan po informowany o sesji nie ma Pan prawa brać w głosowaniu i dyskusi i zadawania pytań )NIECH SPOŁOCZEŃSTWO sìę dowie jaki jast Pan radny Jeżyk, który się mota na odpowiedź jedynego z radnego . Piszę to że ktoś oglądał sesję i widzi człowieka na skraju rozpaczy, który wszystko robi to dlatego z tego co mi wiadomo nie został kim ważnym w POWOECIE
Przez ostatnie dwa lata tej kadencji nasi decydenci powiatowi kontynuują kupowanie i sprzedaż nieruchomości, a inni wykorzystują środki unijne. W tym roku kończy się siedmioletni okres finansowania (2014-2020) środkami unijnymi. Co się zmieniło? Powiat sochaczewski tym razem samodzielnie ostatni w Polsce. Od 2021 do 2027 będzie nowa perspektywa finansowa i nowe szanse dla samorządów.
"Mówmy o bieżącym roku"? Populistyczny pomysł, będzie realny jak Ministerstwo Finansów podsumuje rok 2020. Natomiast najświeższe informacje do 2019 włącznie zamieściła Wspólnota. Podobają się? Co tam, "jakaś gazetka". Ale zrobiło się cicho. Czyżby znowu zgłoszono wniosek formalny o zamknięcie dyskusji?
oj tu chyba by się kontrola przydała.
a to raczej pani starosta by ich nie wpuściła do budynku, wszystko załatwiłaby przez maila, no może jeszcze oświadczenie w lokalnej prasie by dorzuciła - że to manipulacja, rzecz jasna
Panie radny, raz gdzieś pana zaprosili, albo żeś pan się wkręcił na tzw. krzywy ryj i teraz będziesz pan przez całą kadencję się tym chwalił i opowiadał coś widział. Jak mają pana traktować poważnie ludzie, jak pan jesteś obiektem żartów bo ciągle jesteś jak złośliwy dziadek i jeszcze nic w życiu ci nie podpasowało. Wszyscy otrzymują normalnie powiadomienia na sesje tylko Żelichowski jest zawsze poszkodowany. A sam domagał się wprowadzania nowych technologii i cyfryzacji. A teraz ma ból d... bo nie może odebrać zawiadomienia na sesję poczta elektroniczną, której się domagał. I ciągle protestuje przeciwko komuś lub czemuś. Idź pan do TVN, tam pana wysłuchają, masz pan znajomości przecież tam.