Tereny dawnych zakładów „Chemitex” z pewnością nie są chlubą dla naszego miasta. Odkąd w 1991 roku przerwano produkcję, systematycznie popadają one w ruinę. Część budynków udało się co prawda zagospodarować i teraz mieszczą się w nich prywatne firmy, jednak niektóre z nich funkcjonują jedynie jako pole popisu dla wandali. Raj dla złomiarzy Podczas ostatniej sesji Rady Miasta, po raz kolejny powrócił temat ewentualnej sprzedaży części zakładu, a dokładnie zespołu elektrociepłowni. Trzy budynki pochodzące z lat 1928 – 63 znajdują się obecnie w opłakanym stanie, w najgorszym zaś jest ten znajdujący się od strony ul. Chodakowskiej. Nie nadaje się on do wykorzystania i grozi katastrofą budowlaną. W tej sprawie zostało wszczęte przez Powiatowego Inspektora Budowlanego postępowanie, które nadal jest w toku. Pomimo ostrzeżeń oraz zabezpieczenia budynku, na jego teren nadal wchodzą złomiarze. Mieszczący się tam pięciotonowy piec jest przez nich rozbierany od dołu, co powoduje , że w każdej chwili może się zdarzyć tragedia. Utylizacja kosztuje Zdaniem Tomasza Ćwieka, naczelnika Wydziału Gospodarki Gruntami Urzędu Miasta na rozbiórkę i oczyszczenie tego terenu powinien zostać niezwłocznie rozpisany przetarg. Sprawa nie jest jednak prosta, a koszt takiej usługi będzie niebagatelny. „Nie wiemy czy konieczna będzie utylizacja materiałów, mogą być one bowiem zasiarczone. Rozbiórka powinna być prowadzona do poziomu pół metra pod ziemią” – mówi Tomasz Ćwiek. Sama działka o powierzchni około 10 tys. m2 jest bardzo atrakcyjna i z pewnością znalazłby się na nią kupiec, gdyby nie kłopotliwe pozostałości po „Chemitexie”. Za złotówkę? Jedna z zainteresowanych nią firm wyceniła nieodpłatnie koszt rozbiórki na 1,5 mln zł. Jednak w budżecie miasta na ten cel można zapewnić zaledwie 500 tys. zł, co oznacza, że brakuje nam okrągłego miliona, by prace mogły ruszyć. W takiej sytuacji wśród radnych pojawiły się wątpliwości dotyczące celowości takich prac. „Ponieważ jest to atrakcyjna lokalizacja, moglibyśmy sprzedać działkę po niższej cenie i zobowiązać nabywcę do przeprowadzenia prac” – zaproponowała przewodnicząca Rady Miasta Danuta Radzanowska. „Pozornie mogłoby być to jakieś rozwiązanie, jednak nikt nie chce kupić działki w takim stanie. Inwestorzy owszem, poszukują atrakcyjnych terenów, ale interesują ich wyłączne gotowe działki. Osobiście znam przypadki, gdy właściciele próbowali sprzedać podobne tereny za symboliczną złotówkę i nie otrzymali żadnych ofert” – powiedział Tomasz Ćwiek. Zanim stanie się tragedia „Uważam, że powinniśmy myśleć nie tylko o finansach, ale i o ludzkim życiu. Budynek powinien być rozebrany, zanim komuś stanie się krzywda” – powiedział radny Jerzy Michalak. „Zgadzam się z przedmówcą. Nie możemy ciągle wracać do tej kwestii” – dodał wiceprzewodniczący Julian Tasiecki. Mamy pół miliona Ostatecznie radni jednogłośnie zabezpieczyli na cel rozbiórki i utylizacji odpadów sumę 500 tys. zł. Czy uda się wygospodarować brakującą sumę, nie wiadomo. W takim przypadku nie możemy ubiegać się np. o dotacje unijne. Najważniejsze jednak, że temat powrócił, i miejmy nadzieję, że tym razem sprawa zostanie załatwiona. Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze