Reklama

Co załatwiło kozy w Kornelinie?

Tygodnik Echo Powiatu
21/07/2009 13:13
Spekulacje co do przyczyny i sposobu padnięcia kóz Krystyny i Stanisława Antoniaków osiągnęły granice absurdu. Teraz już w całej okolicy grasują dziwne stwory, a wśród nich rej wodzi Chupacabra. Wychodząc naprzeciw prośbom Czytelników, postanowiliśmy zasięgnąć opinii fachowców, żeby położyć kres dywagacjom na ten temat.

Opinia specjalisty
Oględzin martwych kóz w gospodarstwie Krystyny i Stanisława Antoniaków dokonał w miejscu „zbrodni” lekarz weterynarii z Nowej Suchej, Andrzej Grymuza. Z wystawionego przez niego zaświadczenia jednoznacznie wynika, że wszystkie osiem padłych kóz znajdowało się w ogrodzeniu i zostały one zagryzione przez psy. Świadczą o tym „rany kąsane karku, szyi i tylnych nóg, ślady zębów – kłów parami, a także zarysowania skóry karku, szyi, tułowia zębami i pazurami”. Dokument taki został wydany na życzenie właścicieli stada. Zdarzenie miało miejsce w nocy z 28 na 29 czerwca, a oględziny weterynarza 29. czerwca, więc dziwić mogą późniejsze sensacje dziennikarskie. Wystarczyło sprawdzić u źródła.

Kóz pilnuje 10 psów
Państwo Krystyna i Stanisław Antoniakowie nie mieszkają na stałe w Kornelinie. Ich dobytku pilnuje.... 10 psów. Gdy się pojawiamy, psy rzucają się na siatkę agresywnie ujadając. Od kóz oddziela je jednak ogrodzenie. Właściciele przekonują, że psy nie atakują kóz. Państwo Antoniakowie na początku sądzili, że za zagryzieniem kóz stoi jakieś dzikie zwierzę. Podobno dopiero przedstawiciel fundacji Nautilus stwierdził, że to Chupacabra.

Szum medialny
Mamooo, tu jest potwór! Takie lub podobne okrzyki słyszy wiele matek. Dzieci mają na ogół bardzo bujną wyobraźnię i widzą wiele dziwnych rzeczy. Mogą wyobrazić sobie niewidzialnego przyjaciela, ale mogą też „widzieć” potwory, których bardzo się boją.
W tym przypadku jednak to nie dzieci „widzą” potwory, ale całkiem dorośli, normalni ludzie. Gwoli ścisłości, to jedni widzą je oczami wybujałej wyobraźni, innym zaś zaczyna wydawać się, że je widzą. Nie zamierzaliśmy włączać się do eskalacji powiatowej paniki, ale zmusiły nas do tego głosy Czytelników. Letnie miesiące to w mediach tzw. sezon ogórkowy. Wiele stacji telewizyjnych odkurza stare produkcje filmowe, a niektórzy dziennikarze kombinują co by tu napisać. I to napisać coś takiego, czym skutecznie dałoby się ludziom zamącić w głowach, by z drżeniem serca czekali na ciąg dalszy bajeczki.
W zasadzie nie ma w tym nic zdrożnego, pod warunkiem wszakże, że nie próbuje się robić Czytelnikom tzw. wody z mózgu. Są bowiem tacy, którzy potrafią skutecznie odsiewać ziarno od plew i doskonale zauważają chwyty medialne, jak i tacy, którzy dają się skutecznie ogłupiać.
Jeśli ktoś czuje się niedowartościowany, to za wszelką cenę będzie chciał być bardziej zauważalny. Można to osiągnąć w bardzo prosty sposób – czyniąc wokół siebie szum medialny. Tak robi wielu polityków, pseudo artystów i oczywiście dziennikarzy. Przypomina to często znaną zabawę w głuchy telefon. Ktoś coś zobaczył lub usłyszał, inny dopowiedział i robi się historia, że ho, ho.

UFO i legendy
Temat UFO, zielonych ludzików i kręgów w zbożach nie wydaje się już robić na nikim wrażenia. Podobnie zresztą, jak poczciwy Yeti, czyli człowiek śniegu.
Odkąd istnieją przekazy ustne czy pisane, co jakiś czas pojawiały się doniesienia o dziwnych, często przerażających stworach. Począwszy od diabła pod ludzką postacią, poprzez wampiry, potwora z Loch Ness, Paskudę znad Zalewu Zegrzyńskiego, aż po królisa z Puszczy Kampinoskiej, który przegryzał opony. Kiedyś jeszcze były smoki pożerające dziewice.

Pumy, jałówki i mityczne stwory
Puma może i gdzieś się pojawiła. Inne dzikie zwierzę z jakiejś puszczy czy większego kompleksu leśnego też mogło się zabłąkać na bardziej cywilizowane tereny. Wiosną słyszeliśmy o jałówce, która komuś uciekła jesienią. Błąkając się przez kilka miesięcy po lasach i polach w okolicy Jeżówki, zdziczała do tego stopnia, że czyniła poważne szkody w okolicznych gospodarstwach. Potrafiła podobno skakać przez ogrodzenie ponad 1,5 – metrowe. Zwyczajnie była głodna i musiała coś jeść, ale złapać się nie dawała. Teraz w Kornelinie pokazał się stwór mityczny – Chupacabra. Na rysunkach wygląda jak skrzyżowanie rozczochranego diabła z kolczastym smokiem. Domniemanego sprawcy koziej jatki jednak nikt przecież nie widział.
Chociaż ostatnio można tu i ówdzie w powiecie usłyszeć, że potwór wylazł komuś na drogę, a gdzie indziej zamordował konia. Działa to na zasadzie wzajemnego straszenia i podsycania emocji. Coś się wreszcie dzieje i to coś niepokojącego, niesamowitego, nie do końca namacalnego, ale jednak. Trzeba oddać sprawiedliwość twórcom potwora z Kornelina – idealnie trafili z tematem do pewnej grupy społeczeństwa, lubującej się w sensacjach. Obojętnie czy prawdziwych, czy też wyssanych z krwi. Tfu! Z palca oczywiście.

mg/dg
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    malgorzatakrul 2011-07-02 01:06:26

    Na zdjęciu widać mamę mojego pieska betowena pojechałem i od nich kupiłem jej synka bo mieszkam w okolicy to niebyła chupacabra mi się wydaję ,że to te psy ale newiem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xxx 2009-07-22 23:23:07

    Inna sochaczewka gazeta najwidoczniej chciała wypromowac się na tym mitycznym gadzie :).
    Powiem nawet więcej, redaktor ów gazety udzielając wywaidu dla fundacji nautilus przez swoje przejęcie bedzie miał szanse na "Sochaczwianina Roku" :)

    z żartem oczywiście :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości