Reklama

Cukierek albo wyrzut - Halloween w polskiej rzeczywistości

26/10/2018 21:17

Przełom października i listopada jest tym okresem, który pulchnieje spleenem, ennui i czymś w rodzaju Werterowskiego weltschmerzu. Do kilku powodów tego stanu dorzuciłabym szaroburą rzeczywistość wzmocnioną przez warunki za oknem, krótsze dni, dwie refleksyjności Dnia Wszystkich Świętych – ta, która nie szuka poklasku i druga, częstsza, której symbolem został jednodoroczny bazarowy znicz i ogólną naturę Polaków w kolorze żółtym, nie pomarańczowym jak halloweenowa dynia.

Kultura na przełomie lat ewoluuje, zmienia się, a z pewnością rozszerza. W dobie internetu taki proces nie powinien już dawno dziwić. A dziwi. Jesteśmy narodem, któremu dolega stały niedobór serotoniny i zdrowego dystansu i kiedy z odsieczą na październikowo-listopadową apatię przychodzi Nam święto przejęte od Amerykanów, My, jak prawdziwi Polacy, odrzucamy tę zabawę na rzecz jezusowania o polskich zniczach, polskich chryzantemach, polskim Wszystkich Świętych i polskim braku zgody na coś nowego, innego. Być może taki szonio na nowość w Polsce to jak efekt nieczytania dzieciom Murzynka Bambo z czego dorasta Murzyn w Głownie. Ot, literacka refleksja.

Reklama

Nie jest to artykuł o rozstrzyganiu czy Halloween należy zaliczyć to tzw. kanonu świąt polskich. Ten artykuł jest o szacunku. O szacunku do innego postrzegania świata, innych poglądów i innego wyrażania siebie. Tolerancja powinna być wykładana w szkole jak język polski, matematyka czy biologia, podczas gdy szkoła często okazuje się miejscem gdzie na tolerancję, z różnych powodów, miejsca cały czas brakuje. Zakaz zabawy halloweenowej w szkołach, w ramach której dzieci i młodzież mogą uruchomić swoją kreatywność i przebrać w fantazyjne stroje to właśnie przejaw braku szacunku i narzucania swoich, jedynie słusznych, poglądów. Faktycznie, bardziej nie przystoi dziecku przebrać się za zombie w ramach zabawy, niż władzy powiatowej za aniołka w Orszaku Trzech Króli. Może czas zastanowić się nad wypchnięciem łokciem, kolanem, pięścią, moją najmojszą racją z obowiązkowych lektur Dziadów Mickiewicza, w których obecny jest pogański obrządek.

A później to już tylko z górki, będziemy mogli wspólnie w świetle lampek rozczulać się bożonarodzeniowym klimatem przy pogańskiej choince, karpiu po żydowsku i rybie po grecku...

Reklama

***

Marcin Wicha w Rzeczach, których nie wyrzuciłem porównuje polską rozmowę o polityce do angielskiej o pogodzie. Jest jeden mały, ale niezwykle znaczący szczegół – angielska rozmowa promienieje życzliwością, nasza – bije żółcią. Na żółć, obłudę i niesprawiedliwość wirtuoz słowa, Julian Tuwim w 1937 roku odpowiedział Wierszem, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich aby KONIEC I BOMBA a kto nie zna TEN TRĄBA.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zbigsoch 2018-11-06 10:10:51

    @wbienko tak jak napisałem to jedna z hipotez jak ustalona została data obchodów święta Bożego Narodzenia (pisząc" mam inną" miałem na myśli ,że są różne ).Ja osobiście nie przywiązuję do tych hipotez większego znaczenia poza taka ciekawostką w histori chrześcijaństwa.Tak jak również napisałem " Jest to geneza wyboru daty a nie ustanowienia święta.Istotą święta są narodziny Jezusa Syna Bożego i warto o tym wiedzieć nawet jak sie w to nie wierzy."
    " Ja napisałem że wątpię żeby Watykan kierował się datami obchodów świąt słowiańskich w celu ustanowienia "nowych" świąt katolickich ponieważ zostały one ustanowione kilka wieków wcześniej zanim dotarły na te ziemie." Ten fragment mojej wypowiedzi odnosił sie do spostrzeżeń @Szczawiu z którymi Ty akurat w 100/100 sie zgadzałeś.
    Dzięki,że czytasz te moje wypociny i sie do nich odnosisz ale jak tropisz dziwne teorie to proponuje tą "I znów wracając do tematu... pytanie do "obrońców tradycji": czy chrześcijaństwo można uważać za poslką tradycję skoro zostało przyniesione z zewnątrz? Chyba nie wierzycie w to, że Maryja pochodzi z Częstochowy? ;)" @Jacek(2018-10-31 23:25)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gaj 2018-11-05 21:33:15

    Coś w tym jest.
    Czasami ma się wrażenie, że za bardzo próbujemy coś udowodnić.
    A za mało wierzymy... :)

    .................................................choćby w to że można robić coś dla innych
    nie przeciwko nim.
    A później to już tylko kosy na sztorc... ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wbienko 2018-11-05 21:03:38

    @zbigsoch
    No słabe to: „poczęcie Chrystusa dokonało się 25 marca. Stąd obliczono, że jego narodzenie powinno przypadać dziewięć miesięcy później: 25 grudnia”, Punktualny jest Nasz Pan. :):)

    To nie chodzi tylko o święta słowiańskie, ale o tzw. pogańskie dotyczące kultu przodków, naturalnego cyklu "płodności" Ziemi, potęgi sił natury, tajemnicy życia i śmierci. Ówcześni ludzie w ten sposób porządkowali sobie sens istnienia świata i ich samych w świecie.
    Ekspansja katolicyzmu dotyczyła w pierwszej fali basenu Morza Śródziemnego z ogromna spuścizną religii politeistycznych Persji, Grecji, Egiptu i Rzymu. Następnie kolej przyszła na północ Europy: Galów, Sasów, Celtów, Germanów, Słowian. Reszta świata, to dalsza przyszłość wynikająca z kolonializmu po wielkich odkryciach geograficznych. Jak widzisz było sporo czasu na asymilację świąt, tym bardziej, że geneza i wyznaczanie świąt są bardzo rozłożone w czasie.
    Korelacja przypadkowa, czy nie? Niektórzy badacze uważają, że 25 grudnia jest adaptacją Dies Natalis Solis Invicti(„Narodziny Niepokonanego Słońca”). Sol Invictus było starożytnym kultem, wywodzącym się z Persji, jednak czczonym głównie w Rzymie, skąd też otrzymało swoją nazwę. Kult wprowadził cesarz Aurelian w 274 roku n.e.
    Było ono poświęcone Mitrze, utożsamianemu z rzymskim bogiem Solem, czyli Słońcem. Święto upamiętniało jego narodziny w górach Zagros. Rzymianie w ten dzień obdarowywali się nawzajem podarkami i składali sobie życzenia, całowali się pod jemiołą.
    Aby zastąpić święta pogańskie, władze chrześcijańskie zdecydowały się umiejscowić Narodzenie Chrystusa właśnie pod tą datą – wskazuje to komentarz do XII-wiecznej relacji Dionizego bar Salibi, który mówi o tym, że było zwyczajem pogan świętować tego dnia (25 XII) narodziny Słońca. W związku z zakorzenionym w świadomości ludzi przywiązaniem do świąt w tym okresie, zdecydowano się na obchody narodzin Chrystusa właśnie 25 XII.” (źr. https://www.imperiumromanum.edu.pl/religia/swieta-rzymskie/)
    Oczywiście są zdania przeciwne generowane w kręgach badaczy katolickich (cytowani przez Ciebie autorzy oraz np. Ks. prof. Józef Naumowicz) , że nie ma to związku i że to zupełnie niepowiązane fakty. I nikt, a w szczególności katolik, nie powinien takich związków doszukiwać, bo to bzdura po prostu.
    Ale jeśli nawet tak było, jak twierdzą „laiccy” naukowcy, to co? Mam się czuć oszukany przez kogoś? Przestać wierzyć w Boga? Szczerze mówiąc, uważam, że dla osoby wierzącej w Chrystusa to, jak i dlaczego wyznaczono święta nie jest istotą chrześcijaństwa. Najważniejsza jest Ewangelia. Święta to tylko okolicznościowe komentarze do Ewangelii. Od dawna wg nich chrześcijanie porządkowali sobie wiedzę o Ewangelii, sens istnienia świata i ich samych w świecie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama