Reklama

Czarny tydzień - samobójstwa w Sochaczewie

Tygodnik Echo Powiatu
22/01/2004 13:23
13 stycznia o godz. 22.00 w mieszkaniu na ul. Ziemowita w Sochaczewie znaleziono zwłoki 28-letniego mężczyzny, Arka K., który popełnił samobójstwo przez powieszenie.

W czwartek, 15 stycznia, o godz. 10.10 18-letni mieszkaniec Sochaczewa, Grzegorz B., podpalił się we własnym mieszkaniu i wyskoczył z balkonu na czwartym piętrze w bloku przy ul. Kochanowskiego. W chwilę później leżącego na trawniku mężczyznę zauważyli patrolujący miasto policjanci, którzy natychmiast wezwali pogotowie i straż pożarną. 18-latek w stanie krytycznym z 95% poparzeniem ciała przebywał w szpitalu na oddziale intensywnej terapii niespełna dobę. Na skutek odniesionych obrażeń zmarł.
Policja prowadzi czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia.
kaj

Dlaczego?
Trochę znałem Grześka. Był bardzo wesoły, pełen autoironii i dystansu do samego siebie. Nie wiem, dlaczego to zrobił. Jeszcze w niedzielę wieczorem spotkałem Grześka podczas światełka do nieba, był wesoły, nic nie wskazywało na to... Mam teraz dziwne uczucie, że coś przeoczyłem, że może jednak mogłem coś zrobić.
Podobnie myślą koleżanki i koledzy Grześka.
- W środę był w szkole, wyglądał na przybitego, jak duch, jakby był przezroczysty. Oddał koszulkę Piotrkowi, jakieś drobne pożyczone sumy. Teraz myślę, że chciał załatwić wszystkie sprawy...
- Był zabawny, w sylwestra przefarbował włosy na blond, potem bał się przyjść do szkoły, że nauczyciele będą go ścigać.
- Grzesiu wszędzie z nami jeździł, był z nami na sylwestrze, dobrze się bawiliśmy. Wszyscy go lubili, zawsze potrafił nas rozbawić. Teraz wszędzie ploty, że to przez dziewczynę, że przez naukę. Nieprawda. Za dziewczynami się nie uganiał, szkoła mu nie przeszkadzała. Jak każdy, przychodził pod koniec semestru i zaliczał. Nawet w środę zaliczył jeszcze historię i fizykę. Wszystko załatwił.
Najdziwniejsze, że nikt nie zauważył, że coś jest nie tak. Grzesiek nie przychodził od dłuższego czasu do szkoły, a jak już przyszedł, zachowywał się inaczej niż zwykle. Jednak nikt nie może się za to winić. Poza środą, nikt nie kojarzy, by bywał smutny. Sprawiał wrażenie kogoś, dla kogo problemy nie istnieją. Niczego nie traktował poważnie i sam też nie wymagał, by go tak traktować. Pamiętam, gdy przy mnie próbował zapalić swojego pierwszego papierosa, śmiechu było co niemiara, bo najpierw nie potrafił się zaciągnąć, a jak już to zrobił, łzy stanęły mu w oczach. A na światełku do nieba pogadaliśmy, pośmialiśmy się, szukał znajomych, pytał, czy kogoś nie widziałem. Nie widziałem. Potem gdzieś się ulotnił. Wtedy widziałem Go po raz ostatni.
Sebastian Stępień

Czy musiało tak się stać?
Odpowiedź na to pytanie nie wróci życia Arkowi i Grzesiowi, nie zmniejszy bólu ich bliskich, ale być może jest w stanie uratować życie tych, którzy myślą o samobójstwie, którzy powzięli już taki plan. Wszelkie badania dowodzą, że jednak jesteśmy w stanie zauważyć, że ktoś bliski jest dokonania aktu samozniszczenia, i że jesteśmy w stanie go od tego dramatycznego kroku odwieść.
- Czy możemy dostrzec, że ktoś zamierza popełnić samobójstwo? - zapytałam psycholog Hannę Poczobut.
- Samobójca zawsze wysyła sygnały, że zamierza zakończyć swoje życie. Tylko nie zawsze potrafimy je odczytać. Dlaczego? Jeden z powodów ma podłoże kulturowe. Dziś młodzież często używa sformułowań: "ja się zabiję", "mam już wszystkiego dość". Fakt, iż stało się to swego rodzaju powiedzonkiem, sprawia, że nie zwracamy na nie uwagi. Tymczasem może być to autentyczny sygnał, że ktoś myśli o śmierci. Dlatego powinniśmy podchodzić do tych sformułowań bardzo uważnie, biorąc pod uwagę zarówno ton głosu tej osoby, jego nastrój, tło zaszłych wydarzeń, kontekst, w jakim zdanie wypowiada. Drugim istotnym powodem naszego braku reakcji jest obawa przed śmiesznością, przed wstydem, w jaki wprawiłoby nas wtrącanie się do czyjegoś życia niepotrzebnie. Czasami widzimy, że ktoś jest bardzo przygnębiony, znamy jego sytuację życiową, wiemy, że w domu, szkole, pracy nie jest najlepiej, słyszymy, że człowiek ten mówi "Dłużej tego nie wytrzymam", a jednak nie reagujemy, bo może nasze obawy "są na wyrost", może naszym wtrącaniem sprawimy komuś przykrość, a co pomyślą inni. Tymczasem wystarczy sobie postawić pytanie, co jest ważniejsze, nasz wstyd czy czyjeś życie? Prawda jest taka, że ten nasz niepokój może być wywołany sygnałem, jaki wysłał do nas przyszły samobójca. Dlatego każdy, nawet najdrobniejszy sygnał powinniśmy sprawdzić.
Sygnały wysyłane przez przyszłych samobójców są często mało wyraźne. Zazwyczaj dostrzegamy je dopiero po tragedii. Nie możemy się za to winić, ale warto spróbować na przyszłość stać się bardziej czujnym i wrażliwym na innych. Każdą wypowiedź wyrażającą w sposób otwarty bądź najbardziej aluzyjny chęć skończenia ze swoim życiem należy traktować jako wołanie o pomoc, tym bardziej, że często osoba je wypowiadająca nawet nie wie, że w głębi duszy rzeczywiście zaczyna myśleć o śmierci.
Sygnałami wysyłanymi przez samobójcę są zmiany w jego zwyczajach i zachowaniu. Np.:
- osoba je wyjątkowa mało lub dużo (drastycznie chudnie lub tyje);
- śpi o wiele więcej lub popada w bezsenność;
- zaniedbuje się;
- unika życia towarzyskiego (im wyższy stopień izolacji, tym bliższa samobójstwa jest osoba);
- zmienia osobowość (z łagodnej staje się głośna i nerwowa, z żywej - popada w melancholię, staje się odludkiem).
Najbardziej radykalnym znakiem ostrzegawczym, na który powinniśmy zareagować natychmiast, jest rozdawanie swoich cennych rzeczy przez taką osobę i wszelkie zachowania świadczące o tym, że ktoś porządkuje swoje sprawy (oddawanie długów, pisanie testamentu, godzenie się z nieprzyjaciółmi). Często dajemy się zwieść pozornej poprawie nastroju u osoby po dłuższym czasie przygnębienia. Tymczasem osoba o samozniszczalnych skłonnościach wpada w euforię z powodu znalezienia rozwiązania swoich problemów - samobójstwa. Wtedy również powinniśmy zareagować natychmiast.
- Samobójstwo innych zawsze zaskakuje, zmagamy się z pytaniem: dlaczego?
- Nigdy nie można odpowiedzieć na to pytanie wprost. Często bezpośrednim powodem samobójstw młodych ludzi są problemy wręcz banalne. Musimy pamiętać o tym, że człowiek decydujący się na taki krok, znajduje się w stanie silnego wzburzenia, kieruje się czystą emocją, dlatego wydaje mu się, że jego kłopoty są nierozwiązywalne, podczas gdy z racjonalnego punktu widzenia rozwiązać jest je łatwo. Dlatego tak ważna jest nasza reakcja na sygnały, o których mówiłyśmy, często zwykła rozmowa z kimś kierującym się logiką, a nie emocją, jest w stanie bardzo pomóc takiemu człowiekowi.

Przyczyna samobójstwa nigdy nie jest pojedyncza - zawsze jest to splot różnych problemów, stresów i wstrząsów.
- Stereotypowo mówi się, że są ci, którzy próbują popełnić samobójstwo, by zwrócić na siebie uwagę, i ci, którzy samobójstwo popełniają świadomie skutecznie. Z tego powodu tych, którzy próbowali, trochę się lekceważy.
- Nic bardziej mylnego. Zazwyczaj skutecznie popełniane samobójstwa były poprzedzone próbami samobójczymi. Wręcz - czyjąś próbę odebrania sobie życia należy traktować jako znak, że bez pomocy naszej i specjalistów, ten człowiek zrobi to za jakiś czas ponownie i być może skutecznie.
Psychologowie wskazują te podłoża, które sprzyjają samobójstwom. Depresja, zaburzenia psychiczne, alkohol i narkotyki, śmierć, a tym bardziej samobójstwo w najbliższym otoczeniu, doświadczenie maltretowania psychicznego i fizycznego, samokrytycyzm, wyizolowanie towarzyskie.
- Istotnym czynnikiem sprzyjającym samobójstwom - mówi Hanna Poczobut - jest świadomość, że ktoś popełnił samobójstwo. Zatem w najbliższych dniach pilnujmy naszych młodych ludzi, bo pojawiają się epidemie.
Miejmy oczy i uszy otwarte, nie bójmy się zareagować na zachowania znajomych i bliskich, które nas niepokoją. Porozmawiajmy z takimi osobami, zapytajmy je o problemy, nie osądzajmy, skupmy się na wszelkich pozytywach i nadziejach, nie obawiajmy się zapytać wprost, czy planują samobójstwo. Taka rozmowa ma z reguły skutek terapeutyczny. Jeśli nie czujemy się na siłach (i tak do końca nie powinniśmy) zróbmy wszystko, by osoba taka trafiła do specjalisty, niech to będzie nasza Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna, nasz sochaczewski szpital psychiatryczny, a nawet lekarz pierwszego kontaktu, który może zapisać leki antydepresyjne lub skierować do innego lekarza. Choćbyśmy mieli chuchać na zimne - warto.
figa
[w artykule skorzystano z książki T. Mitchela Anthony"ego "Dlaczego? Samobójstwa i inne zagrożenia wieku dorastania"]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama