Najdziesz takie złe ludzie, co Sakrament święty Żydom i czarownicom, w uściech swych przejęty, Przedają bezbożnicy ciało i krew Pańską, Ujęci do pieniędzy chciwością szatańską. O zakamieniałe serca, łakomstwo bezecne, O nieszczęsny rozumie i kupiectwo niecne, Czego targujesz tego, za marny pożytek, Którego jest kropla krwie droższa niż świat wszystek. (Klonowic - Worek Judaszów)
Sochaczew w połowie XVI wieku był potężnym i prężnie rozwijającym się rzemieślniczym miastem. Głównie byli to szewcy, kuśnierze, sukiennicy (Sochaczewskie Czarne Sukno znane było nie tylko w całej Koronie ale i na Rusi) oraz kowale i metalowcy. Sochaczew liczył 400 domów z czego 8 należało do bogatych Żydów. W owym czasie mieszkała w naszym mieście zubożała szlachcianka wyznania luterańskiego Dorota Łazęcka.
Była służącą u szkolnika synagogi sochaczewskiej Berka Beniasza. Długoletnia służba spowodowała, że Łazęcką z rodziną swego pracodawcy łączyły stosunki bardzo bliskie. Często i długo rabin Dorotę namawiał żeby jemu hostię przyniosła. W końcu dała się skusić. Zapłatą miały być trzy talary oraz piękna suknia obramowana aksamitem w kolorze czerwonym (według innych źródeł miała to być jedwabna chustka z frędzlami).
Kobieta po raz pierwszy spróbowała hostię wynieść od Dominikanów. Niestety próba się nie powiodła pomimo tego, że sakrament Łazęcka już w ustach miała. Druga próba, już skuteczna, miała miejsce w Wielką Sobotę w Kozłowie. Łazęcka ie będąc u spowiedzi do komunii przystąpiła. Następnie hostię w chustkę schowała i pokryjomu zaniosła Beniaszowi.
Rabin do boźnicy zwołał Józefa Sochę, Michała oraz Zacheusza. Ci ponoć hostię igłami kłuli. Krew z niej zaczęła płynąć i "pełną śklankę jej nalali" (S.A. Hubicki). Część opłatkowej krwi Berek wysłał do Końskiej Woli. Tam odebrał ją Marek i do Lublina dostarczył.
Sprawa się jednak wydała. Być może była to plotka rozpowszechniona przez sochaczewskich mieszczan oskarżająca Żydów o odkupienie od Łazęckiej konsekrowanej hostii. Kobieta nie była zbyt lubiana ze względu na bliskie stosunki z Żydami. Istnieje też możliwość, że sama Łazęcka rozpuściła wieść o sprzedaży hostii chcąc się zemścić na Beniaszu być może za nie wywiązanie się ze zobowiązań finansowych.
Proces był bardzo szybki, a jego inicjatorami byli arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Dzieżgowski oraz nuncjusz papieski kardynał Lippoman. Łazęcka została oskarżona o świętokradztwo, a Żydów o współudział. Zostali oni uwięzieni i przesłuchani. Prawdopodobnie nie obyło się bez tortur. Wszyscy przyznali się do winy. Sprawę przekazano staroście sochaczewskiemu Stanisławowi Borkowi z Trzcieńca. Ten skazał Dorotę Łazęcką oraz Berka Beniasza na spalenie żywcem na stosie. Wyrok wykonano 23 kwietnia lub 8 maja 1556 roku. Dokładnie gdzie czarownica spalona została nie wiadomo. Być może stos zapłonął na dzisiejszym Placu Kościuszki lub na terenie nad rzeką Bzurą.
Pozostali oskarżeni zostali o profanację Najświętszego Sakramentu. Michał, Józef i Zacheusz zostali przekazani wojewodzie rawskiemu Andrzejowi Sierpskiemu oraz biskupowi płockiemu Noskowskiemu. Panowie ci stanęli na wysokości zadania i prawidłowe zeznania wyciągnęli przy pomocy tortur. Na 110 wierszach opisał je niejaki Klonowic.
1 czerwca 1556 roku Żydzi dokonali żywota polewani po karkach gorącą wodą (według innych źródeł - smołą). Ich ciała zostały powieszone na hakach przed trzema wjazdowymi bramami do Płocka. Według innych źródeł umęczeni Żydzi zostali spaleni na stosie.
Informacje o sochaczewskich wydarzenia rozeszły się po całej Polsce i ... znalazły naśladowców. Do połowy XVII wieku odbyło około dwudziestu spraw podobnych do naszej. Bojąc się o swoją przyszłość większość żydowskich mieszkańców Sochaczewa wyniosła się z miasta i nigdy więcej do niego nie powróciła.
Niestety ci zostali w 1617 roku przeżyli (lub nie) kolejną gehennę. 12 lipca Żydzi kupili od Małgorzaty, żony krawca Szymona ich syna Jakuba. Zapłacili za niego 3,5 grosza. Następnie pozbawili go krwi i utopili w Bzurze. Małgorzatę spalono. Część Żydów skazano na karę śmierci, a część z nich uciekła.
Co ciekawe, 260 lat później (1877 rok) odnawiano kościół Dominikanów. W mensie restaurowanego ołtarza świętego Jacka zaleziono niewielką sosnową trumienkę, a w niej kości dziecka oraz pergamin, na którym była napisana informacja, że są to zwłoki ... sprzedanego i zamordowanego Jakuba.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no i czy to nie jest godne naśladowania i powtórzenia, nasi protoplaści byli jednak dużo od nas mądrzejsi.
a pis sprowadza żydów do Polski a lewactwo ich pogoniło.
Historia jak na film. Tylko że znowu by poszło, jacy to z nas antysemici.
no i czy to nie jest godne naśladowania i powtórzenia, nasi protoplaści byli jednak dużo od nas mądrzejsi.
a pis sprowadza żydów do Polski a lewactwo ich pogoniło.
Historia jak na film. Tylko że znowu by poszło, jacy to z nas antysemici.